Monthly Archives: Sierpień 2005

Czystość gwarantem człowieczeństwa

Witam! Nie wiem, czy w obecnej chwili napiszę to co mi leży na sercu, bo jestem trochę zmęczony, ale postaram się. Właściwie muszę Wam powiedzieć, że czystość to coś co leży mi na sercu najbardziej i bynajmniej nie chodzi o mycie się. Piszę o czystości płciowej, seksualnej. Ale co mogłoby oznaczać że czystość jest gwarantem człowieczeństwa?

Ostatnio piękna niewiasta zadała mi pytanie, czy gdy złapie mnie chcica, wystarczy że się pomodlę i mi przechodzi. Zdziwiła się wielce gdy powiedziałem, że owszem – modlitwa wystarczy. Nie zrozumiała tego, bo (jak wiele młodych ludzi) gdy odczuwa ochotę, najczęściej daje jej upust. Ale spójrzmy czym jest ta „chcica” czyli prościej mówiąc – pociąg seksualny. Jest to odruch związany z instynktem i uczuciami. Typowo zwierzęcy odruch (a człowiek przecież też ma w sobie coś ze zwierzęcia). Wnioskować z tego można, że gdy widzę ładną dziewczynę, czuję się jak zwierzę. Ale uwaga – nie ma w tym nic złego. Przecież człowiek jest człowiekiem o tyle o ile umie panować nad swą zwierzęcością. Ale jeśli ja czuję chcicę i daję jej upust – wtedy staję się zwierzęciem. Proste i ligiczne. A jednocześnie daje nam odpowiedź na pytanie dlaczego czystość jest gwarantem człowieczeństwa. To dotyczy zarówno wszelkiego rodzaju zachowań seksualnych, jak i masturbacji!

Ja często odczuwam pociąg seksualny. Jestem człowiekiem, to naturalne. Ale wtedy wiem że wystarczy poprosić Boga, by pomógł mi to pokonać. I to rzeczywiście działa! Bądź co bądź – seksualność nie jest rzeczą której nie da się pokonać. Po to Bóg dał nam wolność i rozum. A ja zamierzam ślubować przecież celibat…

Co zaś tyczy się seksu w małżeństwie czyli czystości jako gwarancji miłości – to już temat na inną notkę.

Reklamy
Categories: Duchowość i moralność | Tagi: , , , , | 7 Komentarzy

Krzywe spojrzenie na Kościół

Mój powrót po trzech tygodniach (sprawy pokutnicze) zaczyna się od tematu, który właśnie dziś szczególnie mnie poruszył. Spotkałem się z kolegami z liceum z których jeden od dawna był antyklerykałem (choć nie zdarzało mu się tego podkreślać dość mocno) i posiedziałem u niego chwilkę. Opiszę krótko sytuację: byłem indagowany. Zadawano mi pytania które tak naprawdę miały upokorzyć mnie jako kleryka, czyli „tego, który kocha Kościół”. Wrzucano nie na mnie, lecz na Kościół właśnie (znane rzeczy – a to że panienki, a to że pieniądze, a to że ojciec Rydzyk). W pewnym momencie powiedziałem, że czuję się jak ksiądz z filmu „Karol” podczas obiadu u hitlerowców – i wyszedłem.

Teraz może sprecyzuję o co mi właściwie chodzi. Nie, nie mam żalu do kolegi i jego znajomych, choć mogłoby na to wyglądać. Mam żal do takiego krzywego spojrzenia na Kościół, które podaje do wierzenia świat. Polityka, media, wpływowi ludzie. A potem maluczcy wierzą w to, że Ratzinger wstąpił do seminarium, bo się bał odpowiedzialności za Hitler Jugend. Informacje są z tego świata. Z tego, z którego nie jest Królestwo Niebieskie. Na tym świecie zło ma przewagę a złe informacje (także te kłamliwe) rozchodzą się najszybciej i są najlepiej przyjmowane. A potem nie wiem jak ja czy inni bracia w wierze mają udowodnić, że to nieprawda…

No dobrze, ale skoro to co podają „Fakty i mity” nie jest prawdą, to co jest? Prawdą, najpierw, jest to, że Kościół założył Chrystus, by utrzymać wiarę w Niego na całym świecie i po wszystkie czasy („A mury piekielne go nie przemogą”). Potem prawdą jest to, że już Apostołowie pogrążeni byli w grzechach, a Maria Magdalena pierwotnie była prostytutką. Święty Augustyn pisał, że Kościół to Casta Meretrix – Czysta Ladacznica. Należą od wieków i należeli do niego i święci i grzesznicy. Są dobrzy i źli księża, dobre i złe zakonnice. Ale to znów zły podział – bo w każdym z nas jest skłonność do zła i miłość, by czynić dobro. Każdy członek Kościoła bywa lepszy i gorszy. Są ci którzy są gorsi częściej (o tych piszą „Fakty i mity”), są i ci którzy są lepsi częściej (o tych nikt zazwyczaj nie pisze). Kościół był i będzie świętą wspólnotą, bo założył Go Jezus dla naszego zbawienia. A to, że są w nim grzesznicy… Spójrz na siebie Bracie. Spójrz na siebie Siostro. Świat krzywo patrzy na Kościół. On nie jest tylko zły. On podnosi się z upadków. Na tym polega świętość…

Categories: Świat i Kościół | Tagi: , , , , | 7 Komentarzy

Wszystko rozgrywa się w Twoim sumieniu

Ludzie pytają często jak wygląda sprawa dyscypliny w seminarium. Czy często chodzą, sprawdzają pokoje, czy badają jak przestrzegasz studium i jak zachowujesz się w czasie ciszy nocnej. Zadają pytania, a ja na nie odpowiadam: A jak często Twoi rodzice badają co robisz po szkole? Czy Twoi nauczyciele na każdej przerwie odwiedzają zadymioną toaletę? Ile osób z tych, które nie powinny się dowiedzieć wiedzą o tym, że pijesz alkohol? Zadaję te pytania nie po to by usprawiedliwić kiepskie zachowanie kleryków czy słabą kontrolę seminarium, ale po to, by podkreślić to hasło: Wszystko rozgrywa się w Twoim sumieniu.

sumienieNie, w naszym, radomskim seminarium rygor nie jest wielki. Prefekci nie chodzą po pokojach w czasie trwania zajęć czy studium codziennie, chociaż mogliby. Nie pojawiają się codziennie po modlitwach wieczornych i nie rozganiają każdej napotkanej bibki, chociaż by im nie zaszkodziło. Nie sprawdzają, czy w swoim seminaryjnym komputerze nie masz przypadkiem karty telewizyjnej, choć to zabronione. I nie zabierają komórek jak dzwonią o 22.00, chyba że po poważnym apelu. No właśnie – nie robią tego, bo apelują do naszych sumień. Codziennie na kazaniu ojciec duchowny podkreśla jakiś poważny, moralny temat. Na etyce czy teologii moralnej uczymy się co jest złe a co dobre i dlaczego. Rektor czasem robi zebrania alumnatu by podkreślić na czym polega życie alumna. Ale to od nas samych zależy co my zrobimy z tym co nam mówią, od nas zależy czy postanowimy być klerykami świętymi czy niedzielnymi klerykami. Nie wolno nam pić alkoholu podczas trwania formacji. Ale to od nas zależy czy podczas wakacji nawalimy się z kumplami, żaden prefekt nas nie będzie śledził. Obowiązuje nas celibat. Ale to ja decyduję o tym, czy będę miał na boku dziewczynę, cz nie. Klerycy nie palą papierosów, tak mówi regulamin. Ale to ja wybieram, czy ten regulamin może mi posłużyć za papier toaletowy, a piwnica za tajną palarnię. Wszystko, powtarzam, wszystko rozgrywa się tu – w środku. W naszym własnym sumieniu.

I to także dotyczy Was. Bo ksiądz czy kleryk to człowiek jak każdy inny, który ma swoje słabości i problemy. To człowiek który tak jak każdy inny próbuje coś tam oszukać, przekręcić. Który grzeszy. Ale od naszego własnego „Ja” zależy, czy będziemy tego żałować, bo wiemy że jest złe, czy będziemy udawać świętych, choć regulamin mówi „nie”. I to od nas zależy czy będziemy dobrymi, uczciwymi księżmi, mężami, robotnikami, lekarzami, rolnikami, pielęgniarkami, ludźmi poprostu. Rektor, prezydent, matka, ojciec, Pan Bóg ustalają przepisy które mówią: to jest złe, to jest dobre. Ale to od nas zależy co my z tym zrobimy. Apeluję więc do Waszej wolności i do Waszego sumienia! Nie dajcie się zwyciężyć złu, lecz zło dobrem zwyciężajcie! Apel kieruję również w moją stronę…

Categories: Duchowość i moralność | Tagi: , , , , | 3 Komentarze