Krzywe spojrzenie na Kościół

Mój powrót po trzech tygodniach (sprawy pokutnicze) zaczyna się od tematu, który właśnie dziś szczególnie mnie poruszył. Spotkałem się z kolegami z liceum z których jeden od dawna był antyklerykałem (choć nie zdarzało mu się tego podkreślać dość mocno) i posiedziałem u niego chwilkę. Opiszę krótko sytuację: byłem indagowany. Zadawano mi pytania które tak naprawdę miały upokorzyć mnie jako kleryka, czyli „tego, który kocha Kościół”. Wrzucano nie na mnie, lecz na Kościół właśnie (znane rzeczy – a to że panienki, a to że pieniądze, a to że ojciec Rydzyk). W pewnym momencie powiedziałem, że czuję się jak ksiądz z filmu „Karol” podczas obiadu u hitlerowców – i wyszedłem.

Teraz może sprecyzuję o co mi właściwie chodzi. Nie, nie mam żalu do kolegi i jego znajomych, choć mogłoby na to wyglądać. Mam żal do takiego krzywego spojrzenia na Kościół, które podaje do wierzenia świat. Polityka, media, wpływowi ludzie. A potem maluczcy wierzą w to, że Ratzinger wstąpił do seminarium, bo się bał odpowiedzialności za Hitler Jugend. Informacje są z tego świata. Z tego, z którego nie jest Królestwo Niebieskie. Na tym świecie zło ma przewagę a złe informacje (także te kłamliwe) rozchodzą się najszybciej i są najlepiej przyjmowane. A potem nie wiem jak ja czy inni bracia w wierze mają udowodnić, że to nieprawda…

No dobrze, ale skoro to co podają „Fakty i mity” nie jest prawdą, to co jest? Prawdą, najpierw, jest to, że Kościół założył Chrystus, by utrzymać wiarę w Niego na całym świecie i po wszystkie czasy („A mury piekielne go nie przemogą”). Potem prawdą jest to, że już Apostołowie pogrążeni byli w grzechach, a Maria Magdalena pierwotnie była prostytutką. Święty Augustyn pisał, że Kościół to Casta Meretrix – Czysta Ladacznica. Należą od wieków i należeli do niego i święci i grzesznicy. Są dobrzy i źli księża, dobre i złe zakonnice. Ale to znów zły podział – bo w każdym z nas jest skłonność do zła i miłość, by czynić dobro. Każdy członek Kościoła bywa lepszy i gorszy. Są ci którzy są gorsi częściej (o tych piszą „Fakty i mity”), są i ci którzy są lepsi częściej (o tych nikt zazwyczaj nie pisze). Kościół był i będzie świętą wspólnotą, bo założył Go Jezus dla naszego zbawienia. A to, że są w nim grzesznicy… Spójrz na siebie Bracie. Spójrz na siebie Siostro. Świat krzywo patrzy na Kościół. On nie jest tylko zły. On podnosi się z upadków. Na tym polega świętość…

Categories: Świat i Kościół | Tags: , , , , | 7 komentarzy

Zobacz wpisy

7 thoughts on “Krzywe spojrzenie na Kościół

  1. A mnie się przypomina sytuacja jak ty oglądasz klan… jesteś nabuzowany bno patrzysz na niego krzywo… ja nigdy nielubiłem takich seriali i żadnych z nich nieoglądam, ale ty patrzysz tak sam jak twoi qmple… patrzysz po części tak jakby to był ogół… myślisz że całe społeczeństwo jest taki jak przedstawiają to seriale… i się niewypieraj…

    A ludzie lubią wierzyć w kłamstwa choćby dla przyjmowania jakichkolwiek wiadomości… bo przecież nieczęsto zdarzają się sensacje dobre… więcej jest afer i upokorzeń… nieubolewaj nad tym… nie ma po co… ty musisz to zmienić…

  2. artdico

    Ależ oczywiście, że muszę to zmienić. Co do „Klanu” czy ogółu – wcale tak nie sądzę. Sądzę tylko to co w tym newsie napisałem. Że na społeczeństwo ma zbyt negatywny wpływ ten świat, media między innymi. Powiedz mi co sądzisz o seksie przedmałżeńskim, a ja Ci powiem, że nie przeczytałeś tego w Katechizmie. Tylko o to chodzi. I nie ogół, lecz większość. Są też na świecie mądrzy ludzie… Nie ubolewać? Może jeszcze nie walczyć…?

  3. Maggie

    Hmm… Ludzie uogólniają, bo to się sprawdza. Bo jeśli więcej widzisz złego, to też większe jest prawdopodobieństwo, że trafisz raczej na coś złego niż na coś dobrego. Jeśli chodzi o politykę, to niestety, mam wrażenie, że się to sprawdza, jeśli chodzi o Kościół, to trafiam raczej na ludzi, których mogę ocenić pozytywnie. I całe szczęście!

  4. Coexist

    Rozbawiles mnie do bolu, nie umiesz wysluchac czyjegos zdania zwroc uwage na to jak dawniej umiales sluchac ludzi, pamiwtasz dawniej nie reagowales tak jak wtedy. Wstales i wyszedles Twoja sprawa, nikt nie bedzie mowil na moich przyjaciol ze sa hitlerowcami ja to Ty zrobiles nie wypieraj sie tego. Niestety nie zmieniles sie na lepsze w seminarium, my Ciebie troche znalismy, juz Cie nie poznajemy Mateusz

  5. Już wiem, kim jesteś, Coexist. Tym kumplem u którego siedziałem i ktoremu wyżarłem cukierki. Nie wiem jeszcze który to Mietek Pijak, ale byłoby mi przykro, gdyby to okazał się Wiśnia. Niezmiernie przykro… Zanim, jak to określiłeś, nazwałem Twoich przyjaciół hitlerowcami, zapytałem, czy oglądali „Karola”. Zasmuciłem się, że nikt tego nie widział, bo argument jaki posiadałem, ogromnie osłabł. Nie chodziło mi konkretnie o żadnych hitlerowców, lecz o indagacje właśnie. O chamskie wypytywanie, czy klerycy mają ładne dziewczyny i czy fajnymi samochodami jeżdżą księża. Nie, Coexist, nie chodziło o wysłuchiwanie zdania innych osób. Chodziło o przyjmowanie na siebie upokorzeń i ciosów za to, że ojciec Rydzyk kupił sobie Maybaha. A co do nazywania przyjaciół hitlerowcami: 1. Obejrzyj film, a zrozumiesz o co mi chodziło, 2. Na początku myślałem że piszesz o Benedykcie XVI i jego związkach z Hitler Jugend. Dopiero potem skapowałem, że chodziło Ci o Twoich, a nie o moich przyjaciół.

  6. Coexist

    Nie klam ze ktos Ciebie wypytywal o to czy klerycy maja fajne dziewczyny i czy jezdza fajnymi samochodami. Mnie to g. obchodzi i mam to gdzies. Mam za to swoje spojrzenie ktorym nie chce sie specjalnie chwalic, po co?? mogl bym napisac to co mysle ale to moja sprawa, moj biznes. Widzisz Kazde slowo jakie padlo u mnie odbierasz przeciwko sobie to tlumaczy nastawienie z jakim przyszedles. Pa

  7. Nie. Nie odbieram tego jako ataku na siebie. Odbieram to jako atak na Kościół, moją matkę. Tą, w której zostałem ochrzczony, wychowany i w której się formuję. Pozwolisz, że przytoczę ostatnie zdania z naszej rozmowy, a może zrozumiesz, że to naprawdę boli.

    Coexist: I naprawdę nie wkurza cię to wszystko?

    Artdico: Nie… To znaczy owszem, wkurza mnie to, że niektórzy klerycy, którzy naprawdę chcą zostać księżmi…

    C: A są tacy?

    A: Owszem, są. A więc ci klerycy…

    C: Pieniądze, pieniądze, pieniądze?

    A: Nie, nie pieniądze.

    Kolega po prawej: Dziewczynki, dziewczynki, dziewczynki?

    Przepraszam, ale jeśli moje wyjście traktujesz jako atak i niechęć słuchania argumentów drugiej strony a porównanie sytuacji do sceny z filmu jako wyzywanie Twoich przyjaciół od hitlerowców (wybacz że wyszedłem jak Ciebie nie było, poprostu był już ten moment, a Ty akurat poszedłeś) to zastanów się ile ja zdążyłem powiedzieć przez te dziesięć minut, a ile Ty… Nie wiem czy wogóle chciałeś usłyszeć odpowiedź na pytanie co mnie wkurza. Ale odpowiem: wkurza mnie to, że ci klerycy, którzy twierdzą, że bardzo pragną zostać księżmi, słabo przykładają się do formacji. Jednak nie są oni w przewadze, choć zdarzyło mi się z jednym mieszkać przez ostatnie pół roku. To chciałem powiedzieć. Bo musisz wiedzieć, że nie twierdzę, iż Kościół jest bandą świętoszków. To my tworzymy Kościół…

    A, a moje nastawienie kiedy przychodziłem do Ciebie było pełne strachu. Rzeczywiście, bałem się że będę wystawiony na próbę. Ale jednocześnie było pełne nadziei i niecierpliwości. Bo w liceum przyjaźniliśmy się i liczyłem na to, że wciąż będzie dobrze. Wiesz, ja nie umiem odrzucać dawnych przyjaciół. Źle. Nie ma dawnych przyjaciół. Przyjaźń to jest miłość wzajemna. A miłość nigdy nie ustaje.

    Spytaj Mietka, czy mogę usunąć wpis z Księgi Gości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s