Daily Archives: 5 września 2005

Z nich zaś największa jest Miłość

Dostaję różne komentarze na temat poprzedniej notki, ale ostatni komentarz zaintrygował mnie do napisania kolejnej notki (dzięki, Coexist). Muszę powiedzieć o co dokładnie chodzi. Chodzi o to, że wszyscy znający się na Biblii choć troszeczkę wiedzą, że największa jest miłość. Ale niewielu wie czym ta miłość jest naprawdę.

Większość uważa zakochanie już za miłość. „Mamo, ale ja go kocham!” krzyczy dziewczyna matce w twarz gdy ta nie pozwala jej na wyjazd pod namiot z chłopakiem poznanym dwa miesiące wcześniej. Dziewczyna jest zakochana. Chłopak jest fajny, przystojny, romantyczny. Wprawdzie ona go nie zna ale motylki fruwają jej w brzuchu na jego widok. Jadą razem pod namiot, tam odbywa się jej inicjacja seksualna. Ona wie, przecież gdyby go nie kochała, nie przespałaby się z nim nigdy.

Dziewczyna mu ufa. Ufa, że on nie zrobi jej krzywdy. Ale nie za bardzo zastanawia się jeszcze, czy ona nie zrobi krzywdy jemu. Myśli egoistycznie. Czy ona mu się podoba, czy on ją pocałuje czy nie… To normalne dla zakochania. Widzisz drugą osobę tylko o tyle o ile ona jest dla Ciebie. Ja też to przechodziłem, każdy to przechodził. Druga osoba jest wspaniała, niedościgniona, jedyna, a wybrała właśnie Ciebie! Kochasz go? …Nie, jeszcze nie kochasz…

Mija czas (dajmy dziewczynie spod namiotu spokój) i nagle zauważasz, że on ma pryszcze na nosie. Dowiadujesz się, że nie lubi psów, a „radia to on słucha w pogodę”. Zaczyna przychodzić na randki w wytartych spodniach albo zapoznaje Cię z jakimiś typami spod ciemnej gwiazdy. Lubi słuchać Brintey, a Ty wolisz Enrike. Przez jakiś czas jeszcze latają te motylki w brzuchu, ale potem ulegają strawieniu. Chłopak powszednieje. Mimo tego jesteście razem…

Nagle okazuje się, że facet spotyka się z kimś kto bierze narkotyki. Zaczynasz się denerwować. Nie o siebie, jak to będzie wyglądało że się spotyka dziewczyna z facetem co ma kumpli narkomanów, lecz o niego, żeby nie wpadł w to. Rozmawiacie na ten temat długimi godzinami. Na inne tematy też rozmawiacie. A jak pokój przystroić, a co założyć jutro do szkoły, a ten obraz czy ci się podoba… Nie ma już motylków, jednak pozostaje coś co każe Ci się troszczyć o tą drugą osobę, zapominając o sobie. Pozostają rozmowy, razem spędzony czas i nieustanna troska. To właśnie jest miłość.

Początkiem miłości między chłopakiem a dziewczyną najczęściej jest zakochanie. Ale nie jest ono konieczne. Zakochanie jest bowiem uczuciem. A miłość to akt woli. Nie wynika ona z żadnych emocji czy wyskoków, lecz jedynie z Twojego własnego wyboru. To Ty decydujesz, czy będziesz tego człowieka kochać, czy będziesz się o niego troszczyć, czy jesteś w stanie poświęcić mu swe życie. I stąd przecież przysięga małżeńska „ślubuję ci miłość”. Uczuć nie da się ślubować, bo uczucia przemijają. Miłość natomiast nie przemija. Można postanowić że będziesz się troszczyć o tą osobę do końca życia, bez względu na wzgląd (to jest miłość), ale nie można postanowić, że już nie będziesz. Dlatego nie może być mowy o kościelnych rozwodach.

A teraz związek tej notki z notką poprzednią. Miłość jest ciągłą troską o kochaną osobę. A nasza cielesność jest czymś niezwykle intymnym, co chcemy ofiarować tylko komuś naprawdę bliskiemu, kogo kochamy. Jednak nie możemy mieć pewności, czy z tą osobą będziemy na zawsze. Możemy zagwarantować że będziemy go/ją kochać bo już go/ją kochamy. Ale nie możemy zagwarantować, że on/ona nas kocha. Dopóki nie przysięgnie nam tego na ślubie. Dlaczego zachowywać czystość przedmałżeńską? By nie zranić tej drugiej osoby, ale także by nie zranić siebie. By nie zranić naszego/jego/jej ewentualnego przyszłego męża/żony. Bo to co najcenniejsze powinniśmy oddawać tylko tym, których naprawdę kochamy. Z wzajemnością. I kiedy mamy tego gwarancję…

Categories: Bóg i miłość | Tagi: , , , , | 12 Komentarzy