Z nich zaś największa jest Miłość

Dostaję różne komentarze na temat poprzedniej notki, ale ostatni komentarz zaintrygował mnie do napisania kolejnej notki (dzięki, Coexist). Muszę powiedzieć o co dokładnie chodzi. Chodzi o to, że wszyscy znający się na Biblii choć troszeczkę wiedzą, że największa jest miłość. Ale niewielu wie czym ta miłość jest naprawdę.

Większość uważa zakochanie już za miłość. „Mamo, ale ja go kocham!” krzyczy dziewczyna matce w twarz gdy ta nie pozwala jej na wyjazd pod namiot z chłopakiem poznanym dwa miesiące wcześniej. Dziewczyna jest zakochana. Chłopak jest fajny, przystojny, romantyczny. Wprawdzie ona go nie zna ale motylki fruwają jej w brzuchu na jego widok. Jadą razem pod namiot, tam odbywa się jej inicjacja seksualna. Ona wie, przecież gdyby go nie kochała, nie przespałaby się z nim nigdy.

Dziewczyna mu ufa. Ufa, że on nie zrobi jej krzywdy. Ale nie za bardzo zastanawia się jeszcze, czy ona nie zrobi krzywdy jemu. Myśli egoistycznie. Czy ona mu się podoba, czy on ją pocałuje czy nie… To normalne dla zakochania. Widzisz drugą osobę tylko o tyle o ile ona jest dla Ciebie. Ja też to przechodziłem, każdy to przechodził. Druga osoba jest wspaniała, niedościgniona, jedyna, a wybrała właśnie Ciebie! Kochasz go? …Nie, jeszcze nie kochasz…

Mija czas (dajmy dziewczynie spod namiotu spokój) i nagle zauważasz, że on ma pryszcze na nosie. Dowiadujesz się, że nie lubi psów, a „radia to on słucha w pogodę”. Zaczyna przychodzić na randki w wytartych spodniach albo zapoznaje Cię z jakimiś typami spod ciemnej gwiazdy. Lubi słuchać Brintey, a Ty wolisz Enrike. Przez jakiś czas jeszcze latają te motylki w brzuchu, ale potem ulegają strawieniu. Chłopak powszednieje. Mimo tego jesteście razem…

Nagle okazuje się, że facet spotyka się z kimś kto bierze narkotyki. Zaczynasz się denerwować. Nie o siebie, jak to będzie wyglądało że się spotyka dziewczyna z facetem co ma kumpli narkomanów, lecz o niego, żeby nie wpadł w to. Rozmawiacie na ten temat długimi godzinami. Na inne tematy też rozmawiacie. A jak pokój przystroić, a co założyć jutro do szkoły, a ten obraz czy ci się podoba… Nie ma już motylków, jednak pozostaje coś co każe Ci się troszczyć o tą drugą osobę, zapominając o sobie. Pozostają rozmowy, razem spędzony czas i nieustanna troska. To właśnie jest miłość.

Początkiem miłości między chłopakiem a dziewczyną najczęściej jest zakochanie. Ale nie jest ono konieczne. Zakochanie jest bowiem uczuciem. A miłość to akt woli. Nie wynika ona z żadnych emocji czy wyskoków, lecz jedynie z Twojego własnego wyboru. To Ty decydujesz, czy będziesz tego człowieka kochać, czy będziesz się o niego troszczyć, czy jesteś w stanie poświęcić mu swe życie. I stąd przecież przysięga małżeńska „ślubuję ci miłość”. Uczuć nie da się ślubować, bo uczucia przemijają. Miłość natomiast nie przemija. Można postanowić że będziesz się troszczyć o tą osobę do końca życia, bez względu na wzgląd (to jest miłość), ale nie można postanowić, że już nie będziesz. Dlatego nie może być mowy o kościelnych rozwodach.

A teraz związek tej notki z notką poprzednią. Miłość jest ciągłą troską o kochaną osobę. A nasza cielesność jest czymś niezwykle intymnym, co chcemy ofiarować tylko komuś naprawdę bliskiemu, kogo kochamy. Jednak nie możemy mieć pewności, czy z tą osobą będziemy na zawsze. Możemy zagwarantować że będziemy go/ją kochać bo już go/ją kochamy. Ale nie możemy zagwarantować, że on/ona nas kocha. Dopóki nie przysięgnie nam tego na ślubie. Dlaczego zachowywać czystość przedmałżeńską? By nie zranić tej drugiej osoby, ale także by nie zranić siebie. By nie zranić naszego/jego/jej ewentualnego przyszłego męża/żony. Bo to co najcenniejsze powinniśmy oddawać tylko tym, których naprawdę kochamy. Z wzajemnością. I kiedy mamy tego gwarancję…

Categories: Bóg i miłość | Tags: , , , , | 12 komentarzy

Zobacz wpisy

12 thoughts on “Z nich zaś największa jest Miłość

  1. paper-flower

    Hmmm wpadłam tutaj przypadkiem przeczytałam notke własnię tą do której pisze kometarz i dochodze do wniosku ze Ty jako kleryk nie wiele możesz powiedziec o miłosci miedzy dowjgiem ludzi wybrałes inna drogę inna miłosc tak samo jak nie wiele mozesz powiedziec o rodzinie wychowywaniu dzieci nie doswiadczyłes tego nigdy i nie doswiadczysz … wiec czy to ładnie walic nadinterpretacjami… niesadze pozdrawiam serdecznie
    Vanille

  2. Żałosne… może byscie przeczytali wszystko o Artdico, a nie wyciagali jakies idiotyczne wnioski. W kilku notkach wcześniej Artdico pisał właśnie o miłości do dziewczyny. Wydaje mi się, że wie więcej niż Wy. A uz na pewno ma zdrowsze i inteligentniejsze podejście do sprawy. Wydaje mi się, że tego nie mozna segregować według: „kleryk, ksiądz czy świecki, a może ateista”. Poglądy wykształca sobie każdy cżłowiek, bez względu na to kim jest.

    Powodzenia Arrtdico.

    ps:Czy mógłbys podac mi swojega e-maila? Może w księdze gości u mnie… Z góry dziękuję;]

  3. jakby co… to to na dole jest moje;]

  4. Piękna notka. Naprawdę…no i popieram Serafinkę. Szczególnie dlatego, że Cię osobiście znam i swoje wiem! HA! :D

  5. Dzięki Paper-Flower, Mietku Pijaku, Serafinko i Makoto. Na początku Paper i Mietek: Dziękuję Wam, bo każdy komentarz jest budujący, a wszystko co nas spotyka jest darem od Boga. Paper-Flower, Tobie muszę powiedzieć, że miałem dziewczynę, a nawet narzeczoną. Przez większą część życia marzyłem o ślubie i dzieciach, najbardziej córeczkach. Potem Bóg pozmieniał wszystko w moim życiu. Ale powiem Ci, że bimbałem sobie na czystość przedmałżeńską. Głównie dlatego, że wydawało nam się że się kochamy. Ale myśleliśmy tak jak większość ludzi, czyli tak, jak opisałem w notce. I muszę powiedzieć, że niczego nie żałuję tak, jak tego, że nie poczekałem do tego zakichanego ślubu. Żal mi jej przyszłego męża, że to nie dla niego. Nie tylko dla niego… A, i o co chodzi z tymi nadinterpretacjami? (Halo halo) Mietku, wybacz, ale to faktycznie żałosne. Ale jak chcesz, wytłumaczę Ci. Nawet jeśli w seminarium są jacyś geje, w co nie należy wątpić (sam pewnie bym wstąpił gdybym był, bo nie wiedziałbym co ze sobą zrobić), to żaden z nich otwarcie tego nie powie. Dla prawdziwie wierzącego katolika jest to naprawdę niezwykle wstydliwa sprawa. Tak więc nie, nikt mnie nie pcha od tyłu w Seminarium.

    Najbardziej jednak dziękuję Serafince i Makocie. Takie wsparcie jest potrzebne, czuje się wtedy, że to co się robi ma jakiś sens. Kocham Was i modlę się za Was do Pana (za pozostałą dwójkę zresztą też). Ale z Tobą, Misiu, jeszcze nie skończyłem! ;)

  6. Filet

    Pięknie piszesz. Naprawdę powinieneś być księdzem (przychodziła bym na twoje kazania). Sądzę, że masz rację. Miałam zamiar napisać coś jeszcze, ale mnie jakoś zatkało… Ta notka dała mi wiele do myślenia.

  7. paper-flower

    wiec zostałam zlinczowana przez jakiegos kogos nademna… powiedzmy sobie szczerze nie wiem co jest w głowie kleryka ale co on moze wiedziec o prawdziwej miłosci skoro z niej nie skorzystał gdyby była taka mocna do kobiety nie poszedł by na ksiedza od co … a co do mojej notki wiary w Boga mi nie brakuje moze troszke w ludzi … tyle ze jestem jeszcez dzieciakiem i notki pisze pod wpływem emocji tamta własnie taka była… pozdrawiam serdecznie i prosze ie gniewaj się :)
    PS: Tak link wziełam od Fudiego

  8. No nie wiem od czego zacząć, więc na początku chciałbym poprzeć zdanie serafinki. Poza Tym to jest kolejna świetna notka. A odnosnie dwuch ostatnich komentow to powiem Ci artdico że naprawdę gratuluje Ci opanowania (szczegolnie mowa o komentarzu „mietka pijaka”), bo dla mnie taki czlowiek ktory obraza innych, samemu chowajac sie za jakims badziewnym nickiem to poprostu wielkie zero.
    \Przepraszam ze tak troche chaotycznie pisze ale, nie mam weny do pisania.

  9. A więc wybuchła mała dyskusja. Więc ja też dołoże swoje 3 grosze. Wydaje mi się że ty poprostu się boisz, uciekasz przed miłością bo nie chcesz zostać zraniony przez drugą osobe. Dleatego zostałeś klerykiem. Boisz sie. Strach to też uczucie nad którym możemy panować. gdzie ci jest lepiej w seminarium czy gdzie tam jesteś czy wolał byś być teraz u boku kobiety z którą niekaoniecznie będziesz do końca. Ja wolał bym być z kobietą nawet gdybym miał się sam oszukiwać że to jest ta miłość. Ludzie przez cały szas szukają i pomimo nie zliczonych przegranych zawsze dopną swego, a ty poprostu sobie odpuściłeś, uciakłeś. Przypomnij sobie jak to było gdy byłeś z kobietą. A teraz śmieszne mokre sny ludzie rodzą się po to żeby się kochać i byś kochanym dla miłości. A ty sam siebie oszukujesz. Zobaczymy jak długo wytrzymasz pewnej nocy gdy będą cie męczyć sny wspomnienia weżmież pałe do rąk i zrobisz co trzeba.

  10. Coexist

    Ouhj nie kolego Fudi :) Ten facet sie niczego nie boi. Wiesz Twoj komentarz to stek bzdur, nie chce mi sie wymieniac w sumie same bzdury piszesz. Myslisz ze ON boi sie byc zranionym, pewnie kazdy sie boi(oprocz Ciebie bo traktujesz przedmiotowo milosc czy ta swoja jesli masz kobiete ktorej zreszta bardzo wspolczuje) Powiedzial bym ze jest bardzo odwazny. Czy Ty odwzyl bys sie isc do seminarium? Ja napewno nie. pozatym to nie chodzi o odwage lecz o to cos (powolanie) co Nim kieruje. Moge sie z nim nie zgadzac czasam iwrecz klocic ale niiiiiiiggggdy nie powiedzial bym ze jest tchurzem. pa

  11. Am I bleeding? Coexist, dziękuję. Po tym wszystkim, nie spodziewałem się. Wiesz, nie musisz mnie pisać z wielkiej litery… Chciałbym wytłumaczyć parę spraw. Po pierwsze, nie jest prawdą, że niczego się nie boję. Boję się wielu rzeczy. Tego, że kiedyś nie wytrzymam, że stracę wiarę, nadzieję, miłość. Że stracę cierpliwość do głupich komentarzy. Że powrót po luzackich wakacjach do dziewięciomieszęcznego zamknięcia okaże się nie na moje siły. Że pewnego dnia pojawi się dziewczyna, w której nie tyle się zakocham (już mi się zdarzyło, nawet w te wakacje. Jeśli ma się to coś, zakochanie można pokonać), co poprostu za którą pójdę tam gdzie iść nie powinienem. Tak, boję się tego, bo jak każdy z Was jestem grzesznym, słabym człowiekiem. Nie boję się mokrych snów i ewntualnej masturbacji. Może nie powinienem o tym pisać, ale byłem od tego uzależniony przez cztery lata. Próbowałem zerwać i nie dawałem rady. Zerwanie z samogwałtem było związane właśnie z tym wielkim nawróceniem które przeszedłem gdy spotkałem ją. Dziś nie boję się, że wróci, ale nie twierdzę, że wrócić nie może. Boję się natomiast tego, że ktoś mnie skusi na kieliszek wódki (jestem abstynentem) czy na papierosa. Na seks. Boję się. Ale pokładam mą ufność w Bogu. Nawet jeśli się nie uda, On mnie podniesie. To jest wiara. Bo nie ma ludzi którzy nie grzeszą.

    Po drugie, nie boję się odrzucenia. Wiesz, dziś mogę powiedzieć, że wystarczy się rozejrzeć wokoło i jest mnówstwo pięknych dziewczyn, z którymi mógłbym sobie ułożyć życie. A jak nie ta, to następna. Nie boję się ponownego zranienia. Bo rozstanie z narzeczoną nie jest dla mnie ogromną raną. Jest tym, co pozwoliło mi podjąć decyzję od dawna kotłującą się w moim sercu. Czymś, co pozwoliło odpowiedzieć na apel Boga. Tego, który od dłuższego czasu dobijał się żebym zrozumiał. Nie, nie boję się miłości. Pragnę kochać wszystkich. Choćby bez wzajemności.

    Po trzecie wreszcie – Do Paper-Flower. Byłoby przykre gdybym idąc na księdza nie miał pojęcia o miłości. Miłości przyjacielskiej, rodzicielskiej, narzeczeńskiej czy małżeńskiej. Miałem dziewczynę. Narzeczoną. Kochałem ją? Wciąż ją kocham. Pragnę jej szczęścia. Miłość nigdy nie ustaje. Ale jest jeden Gostek, którego kocham bardziej. I to z Nim pragnę wziąć ślub. Związek z nią miał mnie do tego doprowadzić. I doprowadził.

    Dobra, dość tego. Dzisiaj nowa notka. Będzie nowy temat do dyskusji. Dzięki jeszcze raz Coexist. Am I bleeding? No. I think I’m crying…

  12. Tatt

    To, co napisałeś jest piękne… I prawdziwe… Cieszę się, że mogłam to przez przypadek trafić i pokrzepić serce :) Dziękuję :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s