Przepisy liturgiczne

Zgodnie z zapowiedzią zamieszczam nową notkę, a ponieważ poprzednie, dość kontrowersyjne, wzbudziły poważne dyskusje, dziś zejdę na jakiś łagodzący, przyziemny (liczę na to że jednak nie nudny) temat. Przepisy liturgiczne.

W czasie minionego roku miałem dwa przedmioty poświęcone mniej lub więcej zagadnieniu przepisów liturgicznych: liturgika oraz muzyka i śpiew kościelny. Na liturgice poznawaliśmy podstwowe zagadnienia dotyczące szat liturgicznych, mszału. Tego po której stronie idzie wino do ołtarza, a po której woda. Tego w jakiej kolejności nakłada się szaty liturgiczne. Tego, że najnowsze przepisy mówią, że jeśli służba liturgiczna przechodzi na drugą stronę prezbiterium, to nie klęka do Tabernakulum, a jedynie kłania się do Ołtarza. No bo jasne, że trzeba cześć oddać Najświętszemu Sakramentowi, ale gdy już jest przemieniony na Ołtarzu, to w którą stronę klękać? Uczyliśmy się tego co może a czego nie może robić ministrant, lektor, akolita, diakon. Jakie są obowiązki kapłana przy Ołtarzu. Tego, że kazanie może mówić tylko kapłan celebrujący (także koncelebrujący) Mszę Świętą lub diakon wyznaczony przez głównego celebransa. Żaden ksiądz nie może sobie wejść w czasie Mszy, podejść do ambonki i powiedzieć kazanie, a potem opuścić kośćiół i iść sobie telewizor obejrzeć. Uczyliśmy się tego, że wstęp i zakończenie modlitwy wiernych odczytuje zawsze główny celebrans, a nie ksiądz który akurat stoi przy ambonce. A także tego że na ołtarzu lub w jego pobliżu stoją dwie, cztery, sześć lub siedem (jeśli Mszę celebruje biskup) świec. A nie trzy. I tego, że w każdym prezbiterium powinien być tylko jeden krzyż.

Na muzyce zaś uczyliśmy się melodii psalmów. Musieliśmy je wszystkie umieć zagrać na pianinie i zaśpiewać. Mówiliśmy o prawidłowym intonowaniu i wykonywaniu pieśni litorgicznych oraz o tym, że każda wykonywana w czasie Mszy Świętej pieśń liturgiczna powinna posiadać imprimatur, czyli potwierdzenie biskupie. Nie można wykonywać ani świeckich pieśni, ani np. pieśni oazowych które imprimatur nie posiadają. Uczyliśmy się także tego że „Godne to i sprawiedliwe” śpiewa się przez dwa „i” w ostatniej sylabie oraz że między „królestwo” a „potęga” także występuje „i” – a całość brzmi „Bo Twoje jest królestwo i potęga, i chwała na wieki”.

No dobrze. Więc są te przepisy. A po co? Prosta sprawa. Przepisy liturgiczne zawarte we wszystkich księgach liturgicznych oraz w niektórych dokumentach Kościoła służą temu, żeby pomóc utrzymać jedność Kościoła. Co to znaczy? Wyobraźmy sobie, że ktoś wymyślił sobie, iż w naszej parafii nie będziemy przekazywać znaku pokoju. Bo i po co? I to się przyjmuje. Zaczyna się przemieszczać. I nagle cały lokalny Kościół traci tak ważny element liturgiczny… Wchodzą nowe zmiany, powstaje odłam. Przykład z życia? Oława – domniemane objawienie Matki Bożej, która przekazuje księdzu informację, iż Komunię Świętą można przyjmować jedynie w pozycji klęczącej. Ksiądz twierdzi, że to prawda, wierni uznają że ma rację. Nie tylko Oławianie, cale mnóstwo innych ludzi też wierzy stukniętemu księdzu (nie aż tak stukniętemu jak ja, ale wciąż stukniętemu). Jeśli widzicie u siebie w parafii panie które zamiast ustawić się w rzędzie do Komunii na siłę pchają się obok by klęknąć, prawdopodobnie należą do związku obrońców Oławianego księdza. Tym czasem w Oławie już od dawna nie ma parafii rzymskokatolickiej. Ksiądz czmychnął na zachód i sieje plotki i oskarżenia pod adresem naszych biskupów, że nie uznają prawd objawionych. Stworzył się nowy Kościół… To właśnie mówił do nas ks. Rot, ten od muzyki – „Jeśli chcecie śpiewać swoje melodie, to załóżcie sobie swój własny Kościół i będziecie mogli śpiewać co chcecie i jak chcecie”. Oczywiście, przepisy ułatwiają także oddawanie czci Bogu.

Chciałbym tylko dodać, że jakkolwiek ta notka nie brzmiałaby nudno, to ksiądz Skrok od liturgiki i ksiądz Rot od muzyki wkładają tyle serca w naukę swoich przedmiotów, że nauka przepisów liturgicznych przychodzi z największą przyjemnością. Widać, że ci ludzie żyją tym, co robią.

Categories: Świat i Kościół | Tags: , , , , | 9 komentarzy

Zobacz wpisy

9 thoughts on “Przepisy liturgiczne

  1. Ha no prosze pierwszy komentueje ;] Kolejna Ciekawa i interesujaco napisana notka. Tylko qrczak mnie ten fakt z tym klekaniem zastanawia bo w duzym kosciele (tzn. NSJ mam nadzieje ze wiesz o ktory mi chodzi ) to tam zawsze sie kleka !! nawet jak szedlem do komuni to klekalem, nawet w ostrej bramie sie kleka !! a tylko tam na zachodnim jest tak jak to opisujesz !! :/ wiec ja juz sam nie wiem !! :| ;/

  2. Henryk Pijak

    Co do śpiewania, to najgorszy jest tzw. chrześcijański metal. Był taki program na TVP Polonii. Wycie jak w durnym black metalu, a śpiewali o jezusie. Szkoda gadać. Póżniej był tzw. chrześcijański hio-hop. Też nie lepszy. Co się dzieje w tym kraju?!

  3. Notka jak zwykle fajna…ale szczerze te poprzednie jakoś bardziej uwagę przykuwały ;>

  4. Najpierw zwrócę się z wyjaśnieniem do B4rtXxX’a i innych mających wątpliwości dotyczące klękania czy stania przy przyjmowaniu Komunii. Otóż przepisy mówią, że można przyjmować Komunię w dwóch pozycjach: na klęcząco i stojąco. Właściwie to zależy od parafii jaką formę przyjmie. W wypadku przyjmowania w pozycji stojącej obowiązuje coś co nazywa się oddaniem należnej czci, co oznacza przyklęknięcie przed podejściem. U nas w seminarium właśnie tak się to praktykuje. W naszej parafii również. Ale wiem, że w innych kościołach częściej spotyka się to, że wierni zawsze przyjmują Komunię w postaci klęczącej.

    Do Henryka Pijaka: Jesteś milszy od Twojego kuzyna Mietka, dziękuję Ci za to. Co do metalu katolickiego znam kilku ludzi, którzy go uwielbiają. Zespoły takie jak Tymoteusz albo Armia są w stanie porwać tak, jak i Arka Noego. Ja sam nie przepadam za tym, ale nie należy krytykować, że to najgorsze. Katolickiego hip-hopu nie słyszałem, ale wiem że istnieje. Bez obawy, żaden z tych gatunków nie posiada imprimatur. Póki co.

    Do Makoty: Wyjaśnienie jest proste. Po pierwsze oprócz tego co buzuje się w naszych głowach, uczuciach, myślach, woli, jest jeszcze w naszym życiu to co się nie buzuje, a od czego w nie mniejszym stopniu jesteśmy uzależnieni. Od początku istnienia tego bloga planowałem że będę przeplatał jedno i drugie, by wszyscy mogli wiedzieć nie tylko o tym co ekscytujące, ale i o tym co codzienne a niezauważane. Druga rzecz to to, że poprzednie notki wywołały prawdziwą burzę (dziwię się, że w temacie „Memento mori” jest tylko jeden komentarz) i postanowiłem dla odmiany napisać coś, co trochę uspokoi morze przed kolejną burzą. A obiecuję, że burza nastąpi jeszcze przed moim wyjazdem do Seminarium.

  5. Felix_Rufus

    Johnny co ty w ogóle sobie myślisz że jak ci sie jedna dziewucha trafiła w liceum to wiesz wszystko o miłosci i możesz isc na kleche zawsze miałeś nabite we łbie ale to co teraz klepiesz to juz lekka przesada widac zwyciezyl pociąg do panów w czarnych długich kieckach z płonącymi torebkami

  6. Szczerzę ta notka była nudna;) A co do mojej ostatniej notki, jeżeli dla kogoś mówienie, że nie należy się podawać i dalej mimo przeciwności losu szukać miłości to cytuje „stek bzdur „ dla mnie bzdurą jest mówić o kimś ze daje dupy, chociaż się tej osoby nie zna. Podstawą mojej ideologi jest myśl- traktuj ludzi tak jak sobie na to zasłużyli i tak jak oni traktują ciebie. Tylko, dlatego nie pojechałem właścicielowi tej strony ze nie dał mi powodu. A takie komę tarze tylko mnie irytują może nie miałem racji mówiąc ze on boi się odrzucenia i dlatego poszedł za klera. Po prostu taki wyciagłnołem wniosek.

  7. Po pierwsze ta notka z założenia miała nie być tak ciekawa jak te poprzednie. Po drugie widzę, że zaczął robić się offtopic ;). A po trzecie ciekaw jestem z czego wyciągnąłeś wnioski, że się boję. Muszę podkreślić, że komentarz Coexist naprawdę mnie wzruszył, gdy napisał co sądzi o Twoim podejściu (podkreślę że ja i Coexist akurat mieliśmy wykopany topór wojenny). Nic co napisałem na tej stronie nie może wskazywać na to, że boję się odtrącenia. Może wyciągnąłeś ten wniosek z faktu, że jestem klerykiem?

  8. Spodobał mi się Twój blog niesamowicie, wobec czego dodaję Cię do ulubionych :).
    Co do przepisów liturgicznych i Kościoła, to jesteś pierwszą osobą, która przedstawiła mi te tematy w pozytywnym świetle i z zachowaniem logiki oraz zdrowego rozsądku. Otóż odkąd pamiętam, kłócę się z katechetkami i księżmi na lekcjach religii. I jeszcze nikt nie potrafił przekonać mnie choćby do tych przepisów liturgicznych, czy też Kościoła.
    Nie zgodzę się, że ta notka była nudna, bo mnie zawsze intrygowało: co to będzie za różnica, czy woda będzie przyniesiona z lewej, czy z prawej strony? Czy kolejność nakładania szat jest aż tak ważna? Przecież chodzi o to, by kochać Boga, spełniać to pierwsze i drugie przykazanie, miłować bliźnich, a nie o to, czy w Kościele klękniemy, czy się ukłonimy. Mimo mojego dość poważnego podejścia do religii, nie mogłam zrozumieć co takiego ważnego jest w tradycji Kościoła – przecież to nie Jezus wszysto ustanawiał. Tak, to prawda, założył Kościół, ustanowił sakramenty, ale żadnej tradcji nie było. Zawsze, gdy kierowałam to pytanie do osób uczących mnie religii, ci oburzali się i piali nad tradycją Kościoła, że jest ona niezmiernie ważna, nie wolno jej zmieniać, ale… nie podawali żadnych, najbardziej błachych nawet powodów! Utwierdzało mnie to w przekonaniu, że ci ludzie sami nie wiedzą po co to i na co. I tu zaczęłam po trochu czuć niechęć do Kościoła jako do instytucji – bo biskupów, ministrantów i całej tej hierarchii Chrystus też nie wymyślił. Był papież – Piotr, ale on jedyny.
    Na Twojego bloga trafiłam od tak sobie. Zainteresował mnie Twój komentarz, w którym pisałeś do pewnej dziewczyny, która rozpaczała po stracie chłopaka, żeby zastanowiła się, czy tym, co do niego czuła była miłość. Była to rada pełna zdrowego rozsądku, ale nie było tam zimnej obojętności. No więc weszłam, na tego bloga, poczytałam… I dopiero tutaj otrzymałam odpowiedź na niektóre pytania.
    Jeśli dobrze zrozumiałam, to faktycznie, nie ma dla Boga dużego znaczenia, z której strony podane zostanie wino, a z której woda, czy Komunię przyjmie się na klęcząco, czy stojąco… Ale to wszystko jest po to, aby Kościół był jednością, i aby panował w nim porządek. Dopiero teraz dotarło do mnie, jakby było, gdyby w każdym Kościele Msza wyglądała inaczej – w końcu takich „szczegółów” trochę jest. Pamiętam, jak byłam kiedyś na wakacjach i poszłąm w niedzielę na Mszę. Przy Komunii ludzie klękali, a ja się zastanawiałam, dlaczego i nie wiedziałam, czy też klęknąć, czy nie. Potem ktoś mi wyjaśnił, że niektórzy klękają, ale też dopiero tutaj zostało to wytłumaczone dogłębnie.
    Przekonałeś mnie też tutaj do braków rozwodów, do tego, czym jest ta miłość partnerska, do końca życia. Mam jednak co do tego wątpliwości. Dla mnie miłość zawsze była uczuciem i jakoś nie potrafię postrzegać jej inaczej. Napisałeś jednak, że uczucia przemijają. Że miłość to troska o dobro drugiego człowieka. Sądzę, że to prawda, ale jeśli chodzi o miłość do bliźniego. Bo przecież miłość męża do żony musi być czymś więcej. Tym czymś, co powoduje, że chce się z kimś spędzić resztę życia. Jeśli chodzi jednak o ten temat, to masz nade mną tę przewagę, że miełeś narzeczoną i mniej-więcej wiesz, o co dokładnie chodzi, a ja tylko się domyślam i nigdy nie poznałam na sobie tego, o czym teraz piszę. Możliwe więc, że kieruje mną jakiś stereotyp, który odrzucę dopiero, gdy na sobie poczuję tę miłość do drugiego człowieka. Zastanawiam się więc, czy osoba taka jak ja może mieć coś tutaj do powiedzenia? Jest powiedzenie, że nie trzeba być jajkiem na petelni, aby opisać jak się robi jajecznicę, ale obawiam się, że ten temat jest znacznie bardziej złożony niż sztuka gotowania ;).
    Uff, okropnie się rozpisałam i mam nadzieję, że nie napisałam głupot. No ale ja młoda jeszcze i jakoś muszę rozwiewać swoje wątpliwości, nie? ;D

  9. Jau! A więc się zdarzają cuda? ;) Cieszę się, że tak udało mi się komuś coś podpowiedzieć. Tutaj zamieszczę tylko krótką odpowiedź, ale zaraz napiszę notkę, do której napisania mnie zaintrygowałaś. A póki co moja odpowiedź:

    Podawanie wina i wody wiąże się raczej z wygodą. Powinien podawać je jeden ministrant (najlepiej) w prawej ręce trzymając wino. Potem przekłada wodę do prawej, odbiera lewą ampułkę po winie i przekazuje z prawej wodę. Związane jest to z krótszą drogą przenoszenia ampułek, a jednocześnie z „dobrym wychowaniem” (wiesz, reguła prawej dłoni, te sprawy). Podobnie rzecz się ma z lawabo (obmycie) – ręczniczek idzie z prawej strony, by ksiądz pokonał prostą drogę – obmycie, ręczniczek, ołtarz.

    Sprawy biskupów, prezbiterów, diakonów – powiedzmy, że Piotr to papież. Ale wtedy pozostali Apostołowie – misjonarze (wtedy wszyscy byli misjonarzami) byli biskupami. Potem mieli uczniów, których pozostawiali w nowo założonych Kościołach lokalnych i oni byli biskupami lokalnymi. Ci zaś potrzebowali kogoś kto ich by reprezentował tam, gdzie ich nie ma. No i powstali prezbitezry. A diakoni? Służba Bogu, by Apostołowie mogli głosić Ewangelię. Powołanie diakonów mamy już w Dziejach Apostolskich. Święty Szczepan na przykład wcześniej był diakonem, niż Paweł Apostołem (śmieszne że ten drugi tego pierwszego osobiście zakatrupił ;). Owszem, Jezus nie ustanawiał tych wszystkich szczebli. Ale ustanowił Kościół, który jakoś prosperować musiał. No i prosperuje…

    Następna sprawa to sprawa zasad liturgicznych (co do których ten temat): wspomniałem akurat o znaku pokoju, bo skojarzył mi się akurat obrządek ambrozjański, którym żyje cały Mediolan i to od czasu świętego Ambrożego, który żył w IV wieku. Tam przekazuje się znak pokoju przed przeistoczeniem (ma to jakieś znaczenie, ale nie pamiętam jakie). I co? Czy to złe? Nie, to poprostu inny obrządek. Wyobraźcie sobie, że grekokatoliccy kapłani mogą mieć żony! I wbrew temu co myśli większość, oni nie są odłamem Prawosławia, lecz należą do Kościoła katolickiego i również podlegają papieżowi. A znaczące różnice między obrządkiem rzymskim a np. greckim czy ambrozjańskim biorą się z tradycji właśnie. Kiedyś kontakt między wschodem a zachodem nie był taki prosty jak dziś. Więc postanowiono, że w Konstantynopolu ustanowią patriarchę, który będzie podlegał papieżowi, ale sam kierował Kościołem na wschodzie. I tak trwa do dziś. Pamiętacie, że na pogrzebie Jana Pawła II Ewangelię czytano i po łacinie i po grece? A ci biskupi w koronach to właśnie patriarchowie. Acha, i jest możliwość, by patriarcha został papieżem, choć to byłoby bardzo kontrowersyjne!

    No, na tym kończę moją krótką odpowiedź ;). Idę zaraz napisać notkę o Tradycji.
    Acha – co do jajka – lekarz nie musi sobie połamać nogi, żeby wiedzieć jak się to leczy. To zawsze powtarza mój kochany ksiądz od psychologii. Zgadzam się z tym!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s