Daily Archives: 15 września 2005

Wybory

Witam! Ponieważ notki na tym blogu z jednej strony nigdy się nie przeterminowywują, a jednak muszą szybko odchodzić w cień, bo jest mnóstwo do napisania, dziś zasadzam kolejną. Pomysł na napisanie tej poddała mi moja ukochana przyjaciółka Maggie B. twierdząc, że temat jest dość nudny. Może i jest, ale nie dla mnie. A poza tym jak najbardziej na czasie.

Zaczniemy od tego jaki jest mój związek z polityką. Otóż tak się ciekawie składa, że praktycznie polityką nie interesowałem się nigdy. Zanim skończyłem 18 lat to mnie w sumie nie dotyczyło, a jak już skończyłem, to głosowałem tylko raz i to na kogoś, kogo kompletnie nie znałem. Polityka zaczęła muskać moje życie dopiero gdy wstąpiłem do seminarium. Ciekawa sprawa, bo w sumie niewiele się na ten temat mówi w owym gmachu. A jednak ta sprawa w dużej mierze oplata każdego kleryka. Głównie dlatego że ksiądz ma obowiązek pozostawania apolitycznym, jednocześnie, jak na ironię, biorąc aktywny udział w życiu państwa, kraju, narodu. Ale co to znaczy? Jeden z wykładowców przedstawił nam to tak: Decydowanie o losach państwa utrzymuje się na trzech poziomach – kandydowaniu, wypowiadaniu się na temat i głosowaniu. Pierwsza rzecz – zupełnie dla księdza niedostępna. Ksiądz nie ma prawa kandydować w żadnych wyborach (oczywiście nie mówię o wyborach na dziekana czy papieża na przykład ;), nie ma prawa zakładać żadnych partii politycznych oraz ukrywać się w cieniu jakiejkolwiek partii. Druga rzecz jest trochę bardziej skomplikowana, więc o tym później. Trzecia rzecz, czyli głosowanie, jest to ten punkt w którym ksiądz tak jak każdy inny obywatel wpływa na los swego państwa. Oddaje bowiem głos zupełnie anonimowo. Wróćmy jednak do rzeczy drugiej. Ksiądz nie ma prawa (przynajmniej nie powinien, choć są tacy, bardziej lub mniej znani, którzy tego nie przestrzegają) opowiadać się po stronie jakiejkolwiek partii czy jakiegokolwiek kandydata oficjalnie. Nie ma prawa grzmieć z ambony na temat wspaniałości jednego człowieka, a gnoić drugiego. Wyda się to oczywiste, jeśli spojrzymy na każdego człowieka i jego zmienną naturę. Przecież taki Iksiński, który dziś mówi że będzie ekstra i super wogóle może za tydzień podpisać ustawę aborcyjną. A taki Igrekowski wczoraj twierdził, że wolność dla wszystkich i eutanazja górą, a jutro okazuje się, że poszedł do spowiedzi, przyjął Komunię i wstąpił do zakonu. A przez tego księdza co krzyczał Iksiński został premierem, a Igrekowski stał się potępieńcem na wieki. Tak, co więc może ksiądz? Ksiądz może podkreślać CECHY dobre i złe, mówić: „Głosujcie na tych, którzy są przeciwko aborcji i eutanazji, na tych, którzy mają chrześcijańskie podejście do życia, którzy planują prowadzić politykę prorodzinną. Nie głosujcie na tamtych, którzy z troski o młode matki chcą zezwolić na zabijanie nienarodzonych, którzy zamierzają wprowadzić wielki dobrobyt poprzez zmniejszenie dotacji na szkolnictwo i rozwijające się rodziny”. To mogą księża. Bez wymieniania nazwisk. Świetny tego przykład mamy w opisywanym przeze mnie kilka notek niżej filmie „Karol…”, gdzie Karol Wojtyła rozwala komunę bez wymienienia choćby jednego nazwiska i bez najeżdżania na komunę samą w sobie. To samo powinien robić każdy ksiądz.

Ksiądz powinien jednak przede wszystkim nawoływać do sumień Polaków. Krzyczeć nie tyle by głosować na te konkretne osoby, lecz by głosować wogóle. Liczba osób głosujących w naszym kraju maleje z wyborów na wybory. To świadczy tak naprawdę o jednym: o ogromnej znieczulicy na losy Ojczyzny. Jasne jest to, bo przecież tylko w ten sposób większość z nas może wpłynąć na losy Polski. Tylko idąc na wybory i oddając głos możemy być pewni, że w demokracji nasz los zależy właśnie od nas. Oczywiste jest jednak, że nie idąc na wybory także mamy wpływ na to, co się dzieje. Wybieramy wtedy tego, który uzyskał najwięcej głosów. Ale wyobraźmy sobie, że to wcale nie musi być dobry wybór. Bo tak naprawdę siedząc w fotelu pokazujemy, że nie obchodzi nas w jakim kraju będziemy żyć, będziemy spędzać nasze życie. Siedząc w fotelu w czasie wyborów pokazujemy sobie i światu że Polacy są takim narodem jakim byli przed rozbiorami – rozmemłanym, pogrążonym w dekadencji i zawiści do siebie nawzajem. Nie wiem tylko czy potrzebne nam są kolejne rozbiory, byśmy znów wybudzili się z marazmu. Czy potrzebna nam kolejna wojna, byśmy znów stanęli do walki o swoje. Czy potrzebny nam jeszcze jeden Wielki Brat, by pokazać sobie, że zależy nam na naszym losie. A powiadam Wam, to może nadejść niedługo. Właśnie przez to, że tego dnia zostajecie w fotelu z pilotem w ręku. Ja tego dnia będę przy urnie. I choć nie dowiecie się na kogo oddałem swój głos, wiem, że nie będzie on stracony. Bo mnie obchodzi los mój i Was wszystkich. Apeluję do Was, którzy ukończyliście już 18 lat, spotkajmy się tego dnia w salonach wyborczych! A do większości moich czytelników – za 5 lat też będziecie pełnoletni. Zastanówcie się nad losem Polski już teraz…

Categories: Świat i Kościół | Tagi: , , , , | 19 Komentarzy