Wybory

Witam! Ponieważ notki na tym blogu z jednej strony nigdy się nie przeterminowywują, a jednak muszą szybko odchodzić w cień, bo jest mnóstwo do napisania, dziś zasadzam kolejną. Pomysł na napisanie tej poddała mi moja ukochana przyjaciółka Maggie B. twierdząc, że temat jest dość nudny. Może i jest, ale nie dla mnie. A poza tym jak najbardziej na czasie.

Zaczniemy od tego jaki jest mój związek z polityką. Otóż tak się ciekawie składa, że praktycznie polityką nie interesowałem się nigdy. Zanim skończyłem 18 lat to mnie w sumie nie dotyczyło, a jak już skończyłem, to głosowałem tylko raz i to na kogoś, kogo kompletnie nie znałem. Polityka zaczęła muskać moje życie dopiero gdy wstąpiłem do seminarium. Ciekawa sprawa, bo w sumie niewiele się na ten temat mówi w owym gmachu. A jednak ta sprawa w dużej mierze oplata każdego kleryka. Głównie dlatego że ksiądz ma obowiązek pozostawania apolitycznym, jednocześnie, jak na ironię, biorąc aktywny udział w życiu państwa, kraju, narodu. Ale co to znaczy? Jeden z wykładowców przedstawił nam to tak: Decydowanie o losach państwa utrzymuje się na trzech poziomach – kandydowaniu, wypowiadaniu się na temat i głosowaniu. Pierwsza rzecz – zupełnie dla księdza niedostępna. Ksiądz nie ma prawa kandydować w żadnych wyborach (oczywiście nie mówię o wyborach na dziekana czy papieża na przykład ;), nie ma prawa zakładać żadnych partii politycznych oraz ukrywać się w cieniu jakiejkolwiek partii. Druga rzecz jest trochę bardziej skomplikowana, więc o tym później. Trzecia rzecz, czyli głosowanie, jest to ten punkt w którym ksiądz tak jak każdy inny obywatel wpływa na los swego państwa. Oddaje bowiem głos zupełnie anonimowo. Wróćmy jednak do rzeczy drugiej. Ksiądz nie ma prawa (przynajmniej nie powinien, choć są tacy, bardziej lub mniej znani, którzy tego nie przestrzegają) opowiadać się po stronie jakiejkolwiek partii czy jakiegokolwiek kandydata oficjalnie. Nie ma prawa grzmieć z ambony na temat wspaniałości jednego człowieka, a gnoić drugiego. Wyda się to oczywiste, jeśli spojrzymy na każdego człowieka i jego zmienną naturę. Przecież taki Iksiński, który dziś mówi że będzie ekstra i super wogóle może za tydzień podpisać ustawę aborcyjną. A taki Igrekowski wczoraj twierdził, że wolność dla wszystkich i eutanazja górą, a jutro okazuje się, że poszedł do spowiedzi, przyjął Komunię i wstąpił do zakonu. A przez tego księdza co krzyczał Iksiński został premierem, a Igrekowski stał się potępieńcem na wieki. Tak, co więc może ksiądz? Ksiądz może podkreślać CECHY dobre i złe, mówić: „Głosujcie na tych, którzy są przeciwko aborcji i eutanazji, na tych, którzy mają chrześcijańskie podejście do życia, którzy planują prowadzić politykę prorodzinną. Nie głosujcie na tamtych, którzy z troski o młode matki chcą zezwolić na zabijanie nienarodzonych, którzy zamierzają wprowadzić wielki dobrobyt poprzez zmniejszenie dotacji na szkolnictwo i rozwijające się rodziny”. To mogą księża. Bez wymieniania nazwisk. Świetny tego przykład mamy w opisywanym przeze mnie kilka notek niżej filmie „Karol…”, gdzie Karol Wojtyła rozwala komunę bez wymienienia choćby jednego nazwiska i bez najeżdżania na komunę samą w sobie. To samo powinien robić każdy ksiądz.

Ksiądz powinien jednak przede wszystkim nawoływać do sumień Polaków. Krzyczeć nie tyle by głosować na te konkretne osoby, lecz by głosować wogóle. Liczba osób głosujących w naszym kraju maleje z wyborów na wybory. To świadczy tak naprawdę o jednym: o ogromnej znieczulicy na losy Ojczyzny. Jasne jest to, bo przecież tylko w ten sposób większość z nas może wpłynąć na losy Polski. Tylko idąc na wybory i oddając głos możemy być pewni, że w demokracji nasz los zależy właśnie od nas. Oczywiste jest jednak, że nie idąc na wybory także mamy wpływ na to, co się dzieje. Wybieramy wtedy tego, który uzyskał najwięcej głosów. Ale wyobraźmy sobie, że to wcale nie musi być dobry wybór. Bo tak naprawdę siedząc w fotelu pokazujemy, że nie obchodzi nas w jakim kraju będziemy żyć, będziemy spędzać nasze życie. Siedząc w fotelu w czasie wyborów pokazujemy sobie i światu że Polacy są takim narodem jakim byli przed rozbiorami – rozmemłanym, pogrążonym w dekadencji i zawiści do siebie nawzajem. Nie wiem tylko czy potrzebne nam są kolejne rozbiory, byśmy znów wybudzili się z marazmu. Czy potrzebna nam kolejna wojna, byśmy znów stanęli do walki o swoje. Czy potrzebny nam jeszcze jeden Wielki Brat, by pokazać sobie, że zależy nam na naszym losie. A powiadam Wam, to może nadejść niedługo. Właśnie przez to, że tego dnia zostajecie w fotelu z pilotem w ręku. Ja tego dnia będę przy urnie. I choć nie dowiecie się na kogo oddałem swój głos, wiem, że nie będzie on stracony. Bo mnie obchodzi los mój i Was wszystkich. Apeluję do Was, którzy ukończyliście już 18 lat, spotkajmy się tego dnia w salonach wyborczych! A do większości moich czytelników – za 5 lat też będziecie pełnoletni. Zastanówcie się nad losem Polski już teraz…

Categories: Świat i Kościół | Tagi: , , , , | 19 Komentarzy

Zobacz wpisy

19 thoughts on “Wybory

  1. Maggie B.

    Temat wcale a wcale nie jest nudny. Jest ciekawy, nawet jeśli nie w sensie samej polityki, to na pewno w sensie socjologicznym. To tak dla wyjaśnienia.

    A teraz mój drogi Artdico, pytanie do Ciebie:
    głosować na program moralny czy gospodarczy?

  2. No ja mam na szczęście jeszcze 2 lata na zastanowienie…

  3. nooo czytać czytałem jak każda notkę z reszta, ale nie dziwie sie ludziom którzy nie glosują, ponieważ sam bym nie wiedział na kogo oddać glos, nasi „kochani” politycy to złodzieje, wiec na kogo glosował !! jedyna możliwością wybierać tego który najmniej będzie brał, ale znów skąd wiedzieć który to jak wszyscy sie zarzekają ze są nie winni, a oczywiście afera aferę aferą pogania…

    A co do aborcji to sie trochę nie zgodzę ze zdaniem ze powinna być zakazana. co w przypadku jak kobieta zestala zgwałcona to nie było zgodne z jej wola !! wiec załóżmy ma takie dziecko urodzić, zależnie od psychiki ale po takim szoku, może nie będzie sie tym dzieckiem opiekować, więc je odda do domu dziecka. Potem dziecko wyrośnie, poczuciu ze życie jest zmarnowane, nie ma sęsu i aby zdobyć pieniądze które by poprawiły standard jego życia, zaczyna napadać. zbiera sobie kolegów trudniących sie podobnym „zajęciem” i pewnego dnia np o głupi telefon komórkowy pobija kogoś ze skutkiem śmiertelnym. Przy odrobinie szczęścia policja ich złapie. w Polskim prawie dostana kilka lat po czym wyda na wolność. Historia znów sie powtórzy tylko tym razem zgwałcą kolejna kobietę. Itd…
    I teraz tu wyżej dałem przykład takiej historii, że poprzez zakazanie aborcji państwo może wypełniać się właśnie osobnikami którzy, że tak to nazwę “żyją na siłę”

  4. Droga Maggie! Cóż za szybka odpowiedź. Pytanie zadane i nie będzie mi łatwo na nie odpowiedzieć. Wiesz, program gospodarczy, moim zdaniem, może pokrywać się bardzo dobrze z programem moralnym. Dziś w Polsce jest coraz mniej ludzi a to dlatego, m.in. że polityka jest błędna moralnie. Większe pieniądze daje się matce samotnie wychowującej dziecko niż rodzicom z piątką. Właściwie myślę tak, ja w tym wypadku Jan Paweł II – świat schodzi na złą drogę właśnie dlatego, że oddala się od niegdyś wszędzie obecnej moralności chrześcijańskiej. Więc jeśli głosować, to na tych, którzy propagują zdrowe, chrześcijańskie poglądy. Wtedy i ekonomia kraju się poprawi. Spójrzmy na dzieje Polski – ona wogóle by nie powstała, gdyby nie było chrztu…

    Do Bartka – przykro mi, że tak uważasz. Ja myślę że każdy człowiek który już żyje ma prawo do dalszego życia. Dziecko znajdujące się w łonie matki jest bezbronne i przez to popełnia się największe zło zabijając je. I dziecko będące owocem małżeńskiego łoża czy to będące owocem gwałtu jest takim samym dzieckiem z takim samym życiem i takimi samymi prawami do dalszego życia. Jeśli prawo zastanawiałoby się nad aborcją, powinno zastanowić się też nad prawami dziecka. I nie ma prawa zabijać nikogo ze względu na jakiś ewentualny futorologiczny, wymyślony przez Ciebie scenariusz. Bo takie dziecko może równie dobrze stać się świętym człowiekiem, a Ty, pochodzący z normalnego domu możesz być równie dobrym potencjalnym „ojcem” takiego dziecka. A przypomnę, że Tobie pozwolono się urodzić…

  5. No dobrze, może komenta poprzedniego pisałem pod wpływem impulsu. Teraz po namyśle i Twojej odpowiedzi, stwierdzam że aborcja nie jest najlepszym pomysłem (tymbardziej jak przypomnialy mi sie zdjecia na necie kiedys ogladalem, dzieci jescze nie narodzonych, paromiesiecznych plodow). Ale dalsza częsc tej wymyślonej historii może się zdarzyć. tzn zabicie kogoś o np. glupi telefon komórkowy. w takim przypadku ktos traci zycie, nie moze dalej realizowac swoich planow, marzen. a sprawcy takiego zajscia bardzo szybko opuszaczaja wiezienie po czym dalej robia to co robili przed „odsiadką”, wiec co z takimi przypadkami ??
    \
    P.S. zaraz zrobie krzaczki ;]

  6. Maggie B.

    Hmm… Artdico, zaczynam się zastanawiać, na którą partię zamierzasz głosować. Bo wydaje mi się, że żadna w czasie kampanii nie zdecyduje się w Polsce jawnie opowiedzieć za aborcją. Niektóre mocno opowiadają się niby to prorodzinnie, ale… Idę na wybory, żeby zagłosować na mniejsze zło, niestety (takie mam odczucia). W moim przypadku w/w partie nie będą stanowiły mniejszego zła…

  7. ...

    Tak, myslę „że połamał mi się paznokieć..” jest naprawdę bardzo trudnym problemem. Rozumiem, że możesz sobie z nim nie radzić.. Jednak pamiętaj zawsze możesz zwrócić ię o pomoc :P
    Pozdraiwma
    Tysiaczek :]

  8. Dobra, jeśli o Tradycję i tradycję chodzi to sobie poprzemyślałam, jeszcze z tatą moim pogadam, jeszcze się zastanowię. I chyba faktycznie mówiliśmy o różnych tradycjach. A jeśli o wybory chodzi…
    Jest taka książka „Polactwo”, którą zaczęłam niedawno czytać. Autor wypowiada się tam na tematy historyczne i współczesne. Namawia też, tak jak Ty, do głosowania. Bardzo podobają mi się poglądy jakie przedstawia i zgadzam się w pełni. Martwię się jednak tym, że faktycznie, idąc na wybory wybiera się poprostu „mniejsze zło”. Nie wiemy jak będzie po wyborach, jakim naprawdę okaże się dany kandydat. No i jeszcze o korupcji i paru innych sprawach nie wspominając…
    A jeśli chodzi o aborcję, to jestem absolutnie przeciw. Wszak śmiertelenie pobić o głupi telefon komórkowy może nie tylko dziecko z gwałtu, czy też domu dziecka! Trzeba dać życiu szansę i tyle.
    Ale zastanawia mnie antykoncepcja. Podobno według Kościoła jest grzechem. Dlaczego? Przecież normalnie funkcjonujące małżeństwo, gdyby nie używało środków antykoncepcyjnych nie dałoby sobie rady z utrzymaniem wszystkich dzieci. A nie ma całkowitej pewności, że okres niepłodności u kobiety dokładnie się wyliczy. I nie ma 100% pewności, że dziecka wtedy nie będzie. Już pojawienie się czwartego dziecka u nas w domu (które to dziecko NIE było planowane) poważnie nasz budżet nadwyrężyło. Wprawdzie i tak mamy bardzo dobre warunki, ale to czwarte dziecko. Dopiero, możnaby rzec. Nie rozumiem więc, dlaczego spożywanie tabletek, które po prostu hamują wydzielanie jakiegoś-tam hormonu jest grzechem.

  9. heh chyba w zyciu tak dlugiego komenta nie mialam:D:d ja tez uwielbiam pisac listy:D:d tylko ne wiem czy ludzie lubia je czytac;/ co do polityki mowiac slowami adama „bleeeeee” :)choc jest to temat do dyskusji:D:d u mnie dzis w planach jest nowa notka, choc nic nie obiecuje:D:D http://www.sznapii.blog.onet.pl

  10. Piszesz U Mnie W Komentarzach Że Tu O Miłości :P Więc Nie Dam Rady Tak Długiej Notki Na Ten Temat Przeczytać :P Chociaż Że Lubię Dużo Czytać :P A I Automatycznie Lądujesz U Mnie Do Linków I Ulubionych :D Pisz Jak Będzie Coś Do Sqrczakowania :P Ups… Skomentowania :P

  11. No mi jak już niepublicznie oznajmiłam, minął czas lakonicznych wypowiedzi, więc teraz się wypowiem trochę dłużej.
    O polityce samej w sobie się nie wypowiadam. Mogę powiedzieć tylko tyle, że dzisiaj niezły kabaret oglądałam…z udziałem polityków właśnie, czego się można bez trudu domyśleć.
    A co do aborcji – z jednej strony zgadzam się z Tobą Artdico. Nie można zabijać bezbronnego istnienia. Z jednej strony nie zgadzam się z Bartkiem, bo scenariusz bandyckich zapędów takich dzieci, był lekko wyolbrzymiony…
    Ale powracając do Twojego zdania Artdico – może patrzysz na to przez inny pryzmat, ale uwierz mi, że ja jako dziewczyna (czego Ty z pewnością o sobie powiedzieć nie możesz :P), stwierdzam jednogłośnie, że nie miałabym najmniejszej nawet ochoty na wychowywanie dziecka w wieku szesnastu lat, na skutek ewentualnego gwałtu…:/ I myślę, że gdybyś był w takiej sytuacji to też nie byłbyś tak zatwardziały w swoich dotychczasowych poglądach.
    Domyślam się, że w ripoście napisałbyś, że skoro dziecko już zostało poczęte to trzeba je zaakceptować, pokochać i cieszyć się jego życiem. Też jestem takiego zdania, owszem, ale raczej tylko wtedy, gdy nie tyczyło by się to w żaden sposób mojej osoby. Bo gdy wyobrażę sobie, że to ja jestem w takiej sytuacji to poglądy radykalnie się zmieniają. I uwierz, że Tobie jako chłopakowi, nigdy nie uda się spojrzeć na to w ten sposób…

  12. Dokladnie moj scenariusz ciut wyolbrzymiony, ale dobra bylo pozostalo na koncu i bylo pisane pod wplywem chwii…

  13. No, ilość komentarzy przechodzi najśmielsze oczekiwania ;). Szkoda, że większość z nich stanowi offtopic. Głownie Maggie i Animaedimidium mówią o polityce. I by odpowiedzieć dobrze lecz nie za wiele może poprostu zarzucę jeden taki artykulik, który dziś w Onecie znalazłem, a znajduje się tu: http://wiadomosci.onet.pl/1247017,240,kioskart.html Mam nadzieję, że to Was zainteresuje. Ja, gdy czytałem ten artkuł to darłem się w stronę ekranu „Kocham cię! Jesteś boski!” I do Boga „Dziękuję Ci! Dziękuję!” Nie powiem za jaką jestem partią i która moim zdaniem da nam więcej dobra niż zła bo to moje prywatne zdanie. Zawsze będę się jednak opowiadał za moralnością. Kropka.

    No i dwie pozostałe osoby – Makota i Bartek sprowokowały mnie do napisania kolejnej notki (bo odpowiedź tu byłaby za duża), którą postaram się jeszcze dziś spreparować ;). Animaedimidium, poczekaj na odpowiedź kilka dni. Aborcja jest ważniejszą sprawą niż antykoncepcja, ale obiecuję Ci, że jeszcze przed powrotem do Seminarium będziesz miała swoją notkę. Karolowi dziękuję za ulubionych. Oboje lądujecie i u mnie.

  14. Tu ten artykuł

    Mam nadzieję, że tu działa HTML…

  15. Heja wbijam i tu;) WPadnIJN DO mnie;) oDwdzięczesiE Za komENtarZ;)

  16. Maggie B.

    Czytałam wymieniony przez Ciebie artykuł, zanim tu wpadłam.

    Popieram stanowczość papieża w pewnych sprawach, i uważam, że ludzie sami muszą sobie postawić pewne nieprzekraczalne granice. Bardzo dobrze, że głośno wyraża takie poglądy.

    Zastanawiam się tylko, jakie kompetencje ma król Hiszpanii- większość głów państw ma je elegancko reprezentować w świecie i nie ma realnych kompetencji związanych z ustawodawstwem. Tak np. nasz prezydent może odmówić podpisania ustawy, jeśli jest ona niezgodna z konstytucją. W innym przypadku składa podpis, czy mu się to podoba, czy nie. (Art. 122 ust. 3 Konstytucji RP).
    Uważam, że w sprawach społecznie kontrowersyjnych powinno się przeprowadzić referendum, tak jak właśnie we Włoszech. Tyle, że, moim zdaniem, w wymienionym przez autora artykułu przykładzie Włosi pokazali raczej, że mają władzę gdzieś, niż to, że nie chcą uchwalenia ustawy pozwalającej na takie badania.

    Jeśli chodzi o Turcję, faktycznie jest to inny kontynent, inna kultura, i ciężko ocenić, czy te różnice nie są zbyt wielkie. Mimo to uważam, że partnerstwo z UE jest sprawą słuszną, a i niegłupim pomysłem jest danie Turcji nadziei na członkowstwo, choć oczywiście nie od razu. Chociaż będą w Unii coraz większe problemy z jednomyślnym podejmowaniem decyzji (do tej pory starano się osiągnąć konsensus we wszystkich sprawach, teraz prawdopodobnie decyzje będą podejmowane większością głosów) i polityką gospodarczą, to są też korzystne strony. Do tej pory, starając się o przyjęcie do UE, Turcja bardzo się „ucywilizowała” (choć to akurat trochę niefortunne określenie), zbliżając się trochę do wartości europejskich np. w sprawie praw mniejszości i kobiet, przez zniesienie kary śmierci, uchwalenie prawa karnego. To nalezy docenić, bo zmiany są pozytywne i odbywają się w sposób pokojowy.

    Jeśli chodzi o chrześcijańskie korzenie Europy, to należy o nie dbać, ale osoby innych wyznań i bezwyznaniowe również należy szanować. Sądzę, że przemieszanie kultur jest dobrym zjawiskiem- poznajemy się nawzajem i przestajemy się siebie bać. Jeśli chodzi o wiarę, każdy może zachowywać swoją, trzeba to uszanować. Bo jakie znamy religie, które byłyby przeciw życiu czy za przemocą?

    A propos- polecam Wam książkę „Życie Pi” Yanna Martela. Dlaczego? Dowiecie się, kiedy już skończycie czytać;-)

  17. Jeszcze jeden szybki komentarz (w odpowiedzi na komentarz Maggie) przed nową notką.

    Co do naszego prezydenta i jego praw byłem przekonany iż dokonałaś przekrętu i nie spocząłem nim go nie znalazłem (odkąd go znalazłem również nie spocząłem). Przytoczyłaś ust. 3, art. 122 który rzeczywiście mówi to na co uwagę zwróciłaś. Następuje po niej wszakże ust. 5, który przytaczam w całości: „Jeżeli Prezydent Rzeczypospolitej nie wystąpił z wnioskiem do Trybunału Konstytucyjnego w trybie ust. 3, może z umotywowanym wnioskiem przekazać ustawę Sejmowi do ponownego rozpatrzenia. Po ponownym uchwaleniu ustawy przez Sejm większością 3/5 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów Prezydent Rzeczypospolitej w ciągu 7 dni podpisuje ustawę i zarządza jej ogłoszenie w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej. W razie ponownego uchwalenia ustawy przez Sejm Prezydentowi Rzeczypospolitej nie przysługuje prawo wystąpienia do Trybunału Konstytucyjnego w trybie ust. 3.” A to oznacza, że ma on prawo oddalić ustawę nawet gdy jest zgodna z Konstytucją, co zmusza sejm do ponownego przemyślenia sprawy (a jeśli na ustawę głosowało np. 51% ludzi, to ciężko będzie im zebrać 75% na kolejnym głosowaniu). Podejrzewam, iż król Hiszpanii może mieć podobne prawa, o ile nie większe. Tego nie wiem. Zresztą chyba się król Carol, tfu… Carlos nie spodziewał radosnego przyjęcia po takim czynie. Ciekawe co oni wogóle mają na celu przez pojawianie się na audiencjach?

    Kolejna sprawa to referendum. Otóż nie zgadzam się tu z Tobą. Różnicą bowiem między referendum a wyborami jest to, że jeśli na wyborach się nie pojawisz, głosujesz za tym, za kim głosuje większość. Natomiast na referendum nie pojawiając się (przynajmniej masowo) głosujesz na nie. Dlatego Kościół apeluje o udział we wszelkich wyborach, tu bowiem nie liczy się frekwencja, zaś może apelować o brak udziału w referendum. W tym wypadku bojkot oznaczał poprostu podkreślenie beznadziejności zamej proponowanej ustawy. Nie miał pokazać że Włosi mają w dupie władzę, lecz że mają tamże proponowane przez nią, uwłaczające ludzkiej godności ustawy.

    Chrześcijańskie korzenie Europy to dość szeroki temat. Pisał o nim Jan Paweł II bardzo wiele, także w swej ostatniej książce – „Pamięć i tożsamość”. Mówił on, że wszelkie pakty, unie i połączenia (od unii polsko-litewskiej poczynając) miały swe oparcie najpierw w wierze i w Bogu, a dopiero potem w gospodarce. Któryś ze znanych mi księży zdaje się podkreślił to, że najpierw była jedność religijna, następnie militarna, a dopiero gdzieś na końcu gospodarcza. I okazywało się, że jedność mająca swe źródła w Bogu znakomicie prosperuje. Tymczasem UE opiera się na wspólnych zasadach ekonomicznych. Dalej mamy obronę militarną, a o Bogu i religii nie ma słowa wogóle. Chyba nie wyobrażamy sobie trwałej, mocnej wspólnoty której nie opiera się na Bogu? Spójrzmy na współczesne rodziny (przecież to są właśnie najmniejsze wspólnoty i komórki budujące wspólnoty wyższe), gdzie popełniamy najwięcej błędów? Właśnie w odchodzeniu od zdrowych zasad chrześcijańskich.

    Turcja? Może i się zmieniła, nie twierdzę. Może stała się lepsza. Ale znalazłem w necie ciekawy artykuł z Niedzieli, przytaczam go tutaj. Nie do końca się z nim zgadzam (może jest zbyt pesymistyczny), ale podkreślam, że nie będę za przystąpieniem Turcji do Unii dopóki nie da Kurdom wolnego kraju. Ja też nie pamiętam gdy byliśmy pod zaborami. I dziękuję Bogu…

    Książkę może kiedyś przeczytam, dziękuję Ci bardzo. Dzięki również za budujące komentarze. Dzięki nim zawsze muszę trochę poszperać zanim coś znajdę ;). No i to wszystko na chwilę obecną.

  18. Błąd, źle spojrzałem! Chodziło o 60% a nie 75%! Przepraszam najmocniej.

  19. Kamil

    I tak będą kradli.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s