Duchowa adopcja dziecka poczętego

Tą notkę dedykuję wszystkim którzy nie wiedzą czy aborcja jest złem czy nie i dlaczego. Tytuł notki nie do końca będzie odpowiadał jej treści, ale w skrócie postaram się wytłumaczyć go i jego istnienie tutaj. Otóż duchowa adopcja o której mowa jest to akcja od pewnego czasu propagowana w Polsce (nie wiem czy również szerzej w świecie) polegająca na przyjmowaniu na siebie odpowiedzialności za jedno dziecko nienarodzone, znajdujące się w niebezpieczeństwie śmierci. Przez dziewięć miesięcy modlimy się jedną dziesiątką różańca i specjalną modlitwą każdego dnia, dodatkowo wypełniając jakieś osobiste postanowienie (nieobowiązkowe). Modlitwa brzmi tak: „Panie Jezu, za wstawiennictwem Twojej Matki Maryi która urodziła Cię z miłością, oraz za wstawiennictwem świętego Józefa, człowieka zawierzenia, który opiekował się Tobą po urodzeniu, proszę Cię w intencji tego nienarodzonego dziecka które duchowo adoptowałem, a które znajduje się w niebezpieczeństwie zagłady. Proszę, daj rodzicom miłość i odwagę aby swoje dziecko pozostawili przy życiu, które Ty sam mu przeznaczyłeś. Amen”. Do samego tematu tytułu dodam tylko, że moje dziecko ma już 6 miesięcy i 15 dni. Zostało adoptowane w dniu w którym zmarł Jan Paweł II. Cóż za piękna data by adoptować dziecko…

Ale co to ma wspólnego z tematem aborcji? Nie trzeba się domyślać. Przecież owa „zagłada” wspominana w modlitwie jest najczęściej właśnie aborcją. Nie mogę być pewny czy moje dzieciątko jest zagrożone aborcją, czy może jest poprostu słabym płodem albo matka jest chora (wogóle niczego nie mogę być pewny na temat mojego dziecka), ale z największym prawdopodobieństwem o aborcję chodzi. A aborcja jest to usunięcie płodu z łona matki, pseudonaukowo rzecz ujmując. Tak naprawdę jest to morderstwo, zabójstwo, i to w dodatku zabójstwo człowieka który nie może się bronić przed oprawcami. Ale przecież to żaden człowiek! To embrion zali tylko! Błąd! Embrion jest sobie embrionem i jest i kiedy przestaje nim być? No właśnie… To jest ciekawe, ale wytłumaczalne dzięki najprostszym zasadom metafizyki. Metafizyczna zasada tożsamości mówi nam o tym, że coś nie może być czymś tylko w kawałku. Że nie istnieją etapy przejściowe między czymś a czymś innym, co w tym wypadku byłoby jedynym rozwiązaniem – embrion jest jakimś przejściowym etapem między zygotą a człowiekiem. No i tu wrócę do pytania: gdzie więc kończy się embrion a zaczyna człowiek?

Aborcja jest grzechem zabójstwa i do tego zabójstwa własnego dziecka. Wiedziała o tym św. Joanna Beretta Molla która swoje czwarte dziecko urodziła w męczarniach chorobowych i zmarła tydzień potem. Ona była lekarką i wiedziała na co jest chora. Choroba wyszła na jaw dopiero gdy Joanna zaszła w ciążę. Lekarze proponowali usunięcie ciąży by uratować świętą. Joanna odmówiła. Swą heroicznością w życiu i w obronie życia zasłużyła sobie na Królestwo Niebieskie. Jej dziecko żyje do dziś i wdzięczne jest matce że pozwoliła mu się urodzić. Choć zgodnie z prawem mogła je zabić.

Ale ona była święta a my jesteśmy brudni. Co więc masz do powiedzenia o aborcji nam i sobie? Otóż najważniejszą sprawą dotyczącą życia jest to, że daje je Bóg. Bóg przekazuje w momencie poczęcia duszę człowiekowi by stał się on nieśmiertelny. Każde nowe życie jest cudem Bożym. Tylko Bóg decyduje tak naprawdę komu dane będzie zejść na nasz padół łez. Niestety, my już możemy decydować potem o tym komu będzie dane go opuścić. A jednak zastanówmy się, że każde życie dane człowiekowi jest świętością Boską, której to świętości my grzesznicy nie mamy prawa naruszać. Nikt nie ma prawa naruszać tego co daje Bóg. I dlatego aborcja jako zabójstwo człowieczka ledwo poczętego jest jeszcze większą zbrodnią niż zabójstwo człowieka, który może się bronić.

Ale słusznie zostało zauważone, co z kobietami które zostają zgwałcone i okazuje się, że są w ciąży. Ona ma np. 16 lat i całe życie przed sobą. A tu nie dość że gwałt (to może zniszczyć życie na zawsze) to jeszcze ciąża. Prawo w takim wypadku zezwala na dokonanie „zabiegu”. A jednak ja zapytam: co różni to małe dzieciątko od drugiego poczętego tego samego dnia w małżeńskim łożu? A co je różni od tego które w swym łonie nosi prostytutka? A czym różni się od dziecka szesnastolatki która się zapomniała na imprezie? Albo czterdziestolatki po leczonym nowotworze? Niczym! Jest to takie samo niewinne i bezbronne dziecko które przychodzi na świat z woli i miłości Boga. Bóg dzieli się z nim swoją miłością dając mu życie. I jasne wydaje się, że trudno matce takie dziecko zaakceptować. Ale ono nadal pozostaje człowiekiem z woli Boga. Wiem, wiem dobrze, że nie jestem w stanie odnaleźć się w tej sytuacji, bo nie jestem zgwałconą kobietą w ciąży i nigdy nią nie będę. Jednak zawsze będę wierzył w to, że każde życie jest święte i każde musi być zaakceptowane.

Mam jeszcze całe mnóstwo do napisania o aborcji, ale myślę że to albo kiedy idziej (tjaaa), albo w komentarzach, bo dziś jestem już ledwo przytomny i muszę się położyć. Na koniec przytoczę jeszcze wiersz mojego autorstwa który napisałem pod wpływem lektury gazety „Wybieram Życie” znalezionej w seminarium miesiąc temu. Rzadko piszę wiersze, ale ten mi chyba wyszedł ;).

Modlitwa młodego męczennika

Kiedy miałem 3 miesiące
Ktoś powiedział że nie jestem człowiekiem
A tylko Embrionem
Kiedy miałem 3 miesiące
Mamusia powiedziała że w tym wieku z tym dzieckiem
Jej życie by było skończone
Kiedy miałem 3 miesiące
Jakiś pan z czarnym wąsem
Zeskrobał mnie z pomocą takiej ostrej szczotki
Dziś minął rok od tego czasu
I proszę Boga twarzą w twarz
O życie dla mej młodszej siostry.

Categories: Duchowość i moralność | Tagi: , , , , | 17 Komentarzy

Zobacz wpisy

17 thoughts on “Duchowa adopcja dziecka poczętego

  1. Taaa aborcja to jest okropne…
    sama jestem przeciwko temu bo to jest w sumie cos w stylu kolejnej przemocy jaka jest na swiecie… i z ktora neiwiele osob probuje nawet walczyc… piekne jest to „adoptowanie duchowo” napewno tez czlowiek sie dobrze czuje chcialabym sie tak poczuc… ale najpierw musze w sobie Boga odnalezc pozdrawiam:(:*

  2. ...

    Witam! Chciałabym serdecznie zaprosić Cię do konkursu. To nie jest konkurs na naj bloga…Startując do tego konkursu nawet nie potrzeba bloga! Tylko bujnej wyobraźni i troszkę umiejętnośći! Więcej dowiesz się na moim blogu w notce! Zapraszam!

  3. WIeSz Co;) TWój blOG impONUje mi takIM DYsTanseM i takĄ bOskośCią;] sORKa ale nIe mam TrOsZkĘ CZAsU;( WIęC taki kRóTKI komentarZyK;(

  4. „moja generacja” [to moja najlepsza przyjaciolka niesfrona ktora trzeba wciaz poprawiac] tutaj jest mowa o aborcji Skarbie przeczytaj notke bo to wazne i przykre.. pozdrawiam:*

  5. Owszem wszystko prawda co piszesz, ale Mateusza, Twój problem tkwi w tym, że Ty nawet nie jesteś w stanie choć odrobinę wyobrazić sobie jak to jest być zgwałconą nastolatką (zawsze podaję ten przykład, bo tylko w takiej sytuacji opowiadam się za aborcją)

  6. artdico

    Droga Misiu! Wiem, wiem że nie będę nigdy mógł być zgwałconą dziewczyną w ciąży. I bardzo tego żałuję. Bo wolałbym wziąć to na siebie. To niestety niemożliwe. Wiem że cała sprawa jest, była i będzie potworna i już sam gwałt jest czymś, czego nie da się zapomnieć. A do tego jeszcze dziecko. I dlatego nam wszystkim, nie tylko zgwałconym kobietom, potrzebna jest wiara w to, że każde malutkie poczęte dzieciątko jest cudem danym przez Boga. Bóg daje życie tam gdzie je daje i nie naszą rzeczą jest to kwestionować. Tylko wiara w to pozwala nie tylko zgwałconym kobietom rodzić dzieci i nie tylko kochać je jako swoje (w sumie to są „swoje” dzieci), ale także ich chłopakom, mężom itp. przyjmować je jako własne dzieci i opiekować się nimi. I kobietą też. Niestety, świadomość dotycząca tych spraw jest minimalna i większość facetów zgwałconych dziewczyn zrywa z nimi już po samym gwałcie. Ale spójrz, jeszcze raz spójrz na to malutkie, niewinne dzieciątko. Zastanów się nad jego istnieniem. To jest malutki człowieczek, którego winą nie jest to, że jego matkę zgwałcił potwór. On nie wie o tym, rozwija się w środku jak gdyby nigdy nic. I wiesz co? Na tyle na ile Cię znam (może trochę za krótko jednak) nie sądzę, byś zabiła to dziecko. Nie ten rodzaj sumienia…

  7. Możliwe, że nie zrobiłabym tego, bo z natury jestem wrażliwą osobą, ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie dalszego normalnego życia po ewentualnym gwałcie samym w sobie…a gdy do tego dochodzi jeszcze dziecko i opieka nad nim w wieku zaledwie załóżmy, kilkunastu lat – aż mnie ciarki przechodzą…

  8. Hmm Ten temat jest niczym rzeka, bo można by w nim drążyć długo, ja osobiście mam mieszane zdanie, z przewagą przeciw aborcji, ale właśnie istnieją sytuacje jak opisane poniżej w których naprawde Cieżko się postawić. za niedlugo cos jescze dopiszę, ale muszę pozbierać mysli.

  9. A nie lepiej nieświadome swego istnienia dziecko usunąć jeszcze w życiu płodowym, niżby potem miało przez całe życie cierpieć będąc niechcianym i niekochanym? Albo umierać powoli zawinięte w foliówkę gdzieś na śmietniku?

    Co to za potworny Bóg, który pozwala – wręcz chce, żeby dzieci rodziły dzieci! A tym bardziej w tak okrutnych okolicznościach jak gwałt…

    Nienna

  10. artdico

    Ja nie mówię że lepiej jest żeby dziecko się dusiło w folówce niż żeby było wyskrobane. Ja mówię o zabijaniu wogóle. Przecież niedorzecznością byłoby gdybym nawoływał do rodzenia dzieci by je potem dusić w foliówkach! Co do poczucia braku miłości – nawołuję także do dania tej miłości każdemu dziecku, a nie tylko temu, którego się chciało. Więc nie, nie lepiej je udusić ani nie lepiej wyskrobać. Lepiej urodzić i obdarzyć miłością. A to, że zawsze będą osoby które ze względu na brak kasy będą topić dzieci zamiast je unicestwić przed urodzeniem nie przeszkadza mi i Kościołowi w nawoływaniu do miłości.

    Okrucieństwo Boga? Zastanów się – przecież dzieci biorą się ze stosunku mężczyzny i kobiety. Bóg daje im tylko rozumną duszę dzięki której posiadają pełnię człowieczeństwa. Bóg poprostu z każdego zła potrafi wyprowadzić dobro. A każde dziecko jest dobre. Jeśli się go nie zepsuje złym wychowaniem. Nie czepiaj się Boga bo Bóg dobrze wie co robi. Zapytaj się Go lepiej co miał na celu dając Ci takie życie, taki los. Takie dziecko…

  11. mg25

    sytuacja: kobieta jest w ciazy, porod bardzo zagraza zyciu i dziacka i matki, napisz mi teraz jakie jest z tego wyjscie.

  12. No Wchodze Na Różne Blogi I Się Reklamuje :P A Komentarzy Jest Mało :P Więc Wszystkie Czytam :]

  13. Hej!! Przyznam ze nie czytalam wszystkich twych notek ale przeczytalam pierwsza ktora napisales no i pracuje nad tym by wszystkie przeczytac i komentowac je. Tam o aborcji cos przeczytalam ale nie do konca i nie od poczatku. Idziesz na moja liste ulubionych i nie oczekuje tego samego od ciebie.

    Wracajac do tej pierwszej notki to mam pytanie, moglbys mi pomoc odroznic powolanie od mlodzieczej fazy?? Mam 15 lat i chyba chce zostac zakonnica, ale nie jestem pewna. Bede czekala na odpowiedz. 3maj sie, pozdrawiam

    ~*~Ania~*~

  14. Lobi

    Szczerze mówiąc troszkę ciężko wypowiadać mi się na ten temat bowiem jest on dość mocno kontrowersyjny. Jeśli chodzi o aborcje to jestem rozdarta wewnętrznie. Z opowieści znam historie w których dzieci poczęte podczas gwałtu były lepsze i bardziej pomocne niż dzieci poczęte w wielkiej miłości. I jest to dla mnie mały argument przeciw aborcji. Bo nie można przecież skazywać żadnej istoty z góry na zagładę. Należałoby dać jej szans, żeby pokazała na co ją naprawde stać w życiu.

    Jest jednak też druga strona medalu. Czasem dziecko poczęte podczas gwałtu jest niekochane i zepchnięte na drugi plan. Matka nie może na nie patrzeć, bowiem w każdej chwili przypomina jej się chwila jego poczęcia. Cała swoją złość wyładowuje na tym niewinnym przecież młodym człowieku. Nie trzeba chyba mówić że jest to znakomity materiał na bandytę . Czy mamy pozwolić aby zło się szerzyło?

    Czy mamy prawo pozwolić aby dziecko wyrastało bez miłości i rodziców? Wystarczy przypomnieć ile dzieci jest w Domach Dziecka. Być może mają dach nad głową, troskliwych opiekunów, nie głodują. Chociaż znam też historie w których w takich Domach brakowało np ubrań. Zimą dzieci musiały szybko wracać ze szkoły, żeby dać kurtki następnym dzieciom idącym do szkoły. Myślicie że mówię nie na temat? Wręcz przeciwnie. Często dzieci z gwałtów, dzieci niechciane lądują właśnie w takich domach. A ja gdy widzę jak one się czasem tam męczą bądź rzucają mi się na szyję i wołają „mamo” już za drugim razem gdy mnie widzą czuję, że łza kręci mi sięw oku. I w takich chwilach zastanawiam się czy w tym przypadku aborcja nie byłaby lepsza od życia pozbawionego miłości rodziców, bądź zwykłego ciepła rodzinnego.

    Jeśli chodzi o aborcję to wydaje mi się że jestem neutralna w tym temacie. Nie jestem ani za ani przeciw, chociaż bywają chwile, gdy ta szala przechyla sie na którąś stronę.

    Chciałabym jeszcze polecić książkę „Ono” D.Terakowskiej, która opowiada o dziewczynie z małego miasteczka, która zaszła w ciążę…co dalej? Przeczytajcie sami :)

  15. artdico

    Dobra, zebrało się dość komentarzy, postaram się o krótką odpowiedź ;). Może zacznę od Lobi. Droga Olu, sprawa rzeczywiście jest skomplikowana i kontrowersyjna. A jednak pozostaje nam najbardziej ufać poprostu. Ufać w Bożą miłość, która pozwala takiemu człowiekowi zejść na świat. Ufać i modlić się. Może jego matka będzie pozbawiona miłości (co w takich chwilach naprawdę nie powinno dziwić), może miłości będzie pozbawiony przyszywany tatuś (co dziwi mnie na całej długości), może nawet ew. opiekun w domu dziecka czy inni. Ale ciocia, ksiądz, listonosz czy wolontariusz mogą kochać z całego serca i z całej woli. Bóg tak naprawdę nigdy nie stawia człowieka w sytuacji w której nie mógłby sobie poradzić. A czasem bywa naprawdę ciężko tylko po to, by zdać sobie sprawę z istnienia Boga i z tego, że bez Niego nie damy sobie tak naprawdę rady… Jeśli Ty jesteś wolontariuszką (a tak zrozumiałem) to witaj w klubie. Wolontariat to miejsce gdzie ludzie mający miłość mogą się nią dzielić z tymi, którzy jej nie mają. Bóg nikogo nie stawia w sytuacji bez wyjścia. I w żadnym wypadku nie jest lepiej zabić niż zaryzykować. Życie tu jest kwestią ryzyka ze spojrzeniem na Wieczność. A ja nie chciałbym ryzykować Wieczności dla życia bez kłopotów.

    Mg25 – Pytanie ciekawe. Ciąża zagraża życiu i matki i dziecka. Jeśli zabije się dziecko matka może przeżyć. W tej sytuacji Kościół zezwala na zabójstwo, ze w zględu na to, że dzięki temu można uratować jedno istnienie, a inaczej straconoby oba. Oczywiste jest jednak że wszystko też zależy od woli matki. Nikt nie potępiłby jej gdyby postanowiła żyć. Ale to od niej zależy co zrobi. Tak też uczyniła wspomniana Joanna Beretta Molla. Dziecko przeżyło. Taką heroiczność Kościół pochwala. Ale nie wymaga heroiczności.

    Sexiilasqua – postaram Ci się odpowiedzieć u Ciebie. Teraz zapraszam do dokładnego studiowania notek i komentowania do tematu ;). Dzięki za zainteresowanie. Za sekundę powstanie nowa notka.

  16. Kamil

    Aborcja powinna być.

  17. Karola

    Drodzy mili!
    Aborcja jest sama w sobie zła. Smtune jest to, że coraz więcej młodych matek decyduje się na taki okrpny krok którego będzie żałowac do końca swojego życia. Uważam, że na zawsze pozostanie myśl, iż się kogoś zabiło. Czy sami byśmy chcieli byc na miejscu takich dzieci? Które nie poznają piękna świata?

    Osobny temat dotyczy sytuacji krytycznych. Tutaj stawiam na Bożą opatrzność.
    Polecam również duchową adopcję!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s