He's got the whole world in His hand

Ta notka miała być o antykoncepcji, ale pojawiło się parę okoliczności które w jednej sekundzie zmieniły moje plany. Przepraszam Cię Animaedimidium, obiecuję że zamówiona przez Ciebie notka pojawi się jeszcze zanim zniknę w seminarium.

Dwa powody dla których zmieniłem plany: 1. Temat zbyt ciężki i póki co mam za mało argumentów (choć wyrobione zdanie), 2. Film, który obejrzałem przed chwilą.

Film pewnie oglądała większość z Was lub przynajmniej spora część. Nosi tytuł „Lot skazańców” (jeśli ktoś nie oglądał, nie musi czytać dalej tej notki) i muszę przyznać, że dawno nie oglądałem tak dobrego filmu. Ponieważ jakość filmu określam po liczbie wylanych łez, to muszę przyznać, że ten jest w czołówce. Ale jak to – zapytacie – przecież to pospolita strzelanka z niezłą obsadą. No i nie ryczałem przecież przez cały film. Pewnie że piękna była scena jak główny bohater wrócił do żony i córki, jak ratował policjantkę przed gwałtem czy kumpla przed śmiercią cukrzyczną. Ale nie, te fragmenty nie przyprawiły mnie o łzy. Był jeden, a właściwie dwa fragmenty które do tego doprowadziły. Film niesie w sobie bowiem ogromne, gigantyczne, aczkolwiek głęboko ukryte przesłanie. Przesłanie, które jest tytułem mojej notki.

Ale pewnie zapytacie co to były za sceny, które doprowadziły mnie do łez. Pierwsza, na której nie mogłem usiedzieć ze wzruszenia, to moment gdy samolot startuje ponownie po postoju na pustyni. Wtedy pojawia się dziewczynka, którą każdy oglądający uważa już za martwą, i macha swojemu nowemu przyjacielowi – choremu psychicznie zabójcy, na pożegnanie. Ale jak to się stało że ona żyje? Spróbujmy przypomnieć sobie przebieg ich rozmowy (mamusiu, ale mnie wkurzało napięcie jak oni ze sobą gadali, a tamci dobrzy się ze sobą kłócili w hangarze!). Dziewczynka pyta psychola czy jest chory, potem czy bierze leki. On mówi, że na to nie ma lekarstwa. I ona wtedy zadaje mu pytanie, czy zaśpiewa z nią piosenkę. Śpiewają właśnie „He’s got the whole world in His hand”. Potem ten człowiek wraca do samolotu z laleczką w ręce. No i przybiega dziewczynka… żyje.

Druga scena to ostatnie kadry – ta nieoczekiwana końcówka na którą wszyscy zawsze czekamy. W ostatniej scenie wyłapywania łobuzów nie pojawia się wogóle rzeczony morderca. Liczyłem na coś w rodzaju „pomóż głównemu”, ale to się nie zdarzyło. Nagle Kena znajdują gliniarze i pytają się czy to nie dziwne, że w samolocie pełnym twardzieli znaleźli coś takiego. Po chwili sytuacja przenosi się do kasyna, gdzie krupier pyta nowego gracza „czy czujesz że masz dziś szczęście?” Zbliżenie na twarz – a tu nasz chory morderca. Odpowiedź pada: „O tak” i z niewiadomych przyczyn czuję, że nie tylko on jest dziś szczęśliwy.

No i gdzie tu jest przesłanie? Bardzo proste okazuje się odnalezienie go, jeśli ma się serce napełnione miłością. Bo co odmienia, leczy tego psychicznego mordercę, do którego legendy jak Kuba Rozpruwacz się nie umywają? Bóg. Miłość. Mężczyzna zostaje odmieniony, odmienia się przez nieskończoną miłość Boga i niewielką, ale szczerą miłość niczego nieświadomej dziewczynki. Dziewczynka za pomocą jednej piosenki i ogromnej troski o zdrowie towarzysza odmienia całkowicie życie człowieka, na którego chorobę nie ma lekarstwa. I ostatnia scena – ktoś mógłby powiedzieć, że tragiczna (morderca na wolności, kryjcie się niewiasty), to tak naprawdę obraz tego, że człowiek ma zawsze kolejną szansę. Jeśli tylko zechce próbować, Bóg da mu szansę. Drugą, czwartą, setną, tysiączną… Zawsze da szansę. Nasz bohater odmienił się, bo Bóg ma cały świat w Swojej dłoni. I dostał jeszcze jedną szansę na normalne, zdrowe, święte życie. Dlatego tak kocham ten film.

Ale powiecie – to tylko film. Tak, film. Ale film ukazujący, że Bóg istnieje i działa w ludziach. W dziecięcej piosence. W ciszy poranka. W blasku księżyca. W lekkim powiewie. W lekkim powiewie przychodzisz do mnie, Panie! Film pokazujący realność zbawienia, realność dobra w ludziach. Realność miłości. Miłości żyjącej w nas wszystkich. I we mnie i w Tobie. I w seryjnym mordercy. Miłości która nie wiadomo kiedy się wybudzi. Nie wiadomo kiedy. Ale może się to zdarzyć w najmniej spodziewanym momencie…

Categories: Bóg i miłość | Tagi: , , , , | 13 Komentarzy

Zobacz wpisy

13 thoughts on “He's got the whole world in His hand

  1. Hej!!

    Po pierwsze dziekuje ze Ty do mnie wpadles a na dodatek komentowales, nie spodziewalam sie tego i to tez w ten sam dzien :).
    Po drugie zaczne od twojej notki co wlasnie przeczytalam. Gdy podales imie filmu to nie za bardzo kojarzylam a to przez to ze nie wiem jak tlumacza angielskie tytuly na polski ( od 7 lat mieszkam w stanach ), no ale dalej czytalam. Dopiero jak skonczylam czytac i zanalizowalam wszystko to skaplam sie ze ogladalam raz ten film. Nie za wiele pamietam z niego iz mialam 8 lat jak go ogladalam, a wiec nie moge wszystkiego co powiedziales potwierdzic.
    Po trzecie, co do twojego komentarza to
    #1. O co chodzilo Tobie gdy powiedziales: „…Czyli pewnie nie nalezysz do tak zwanych Niedzielnych Katoliczek?…”
    Tzn. jezeli Tobie chodzi o to ze nie chodze do kosciola to sie mylisz, jestem w kosciele co tydzien. A jesli chodzi tobie o to ze chodze co tydzien do kosciola tylko zeby zobaczyc tego kleryka to znow sie mylisz. On juz od poltora miesiaca nie pracuje w parafii poniewaz z gory mial przewidziane ze bedzie u nas tylko rok. Jak nie wierzysz to co tydzien po kosciele bede ci pisac o czym bylo kazanie bo od czasu bierzmowania zaczelam wlasnie uwazac na to co ksiadz mowi itd.
    #2. Dziekuje ze mnie takze dodales na liste ulubionych, jest to bardzo mile z Twojej strony :).
    #3. Krzysiek, jak bedziesz u mnie na blogu to zobaczysz ze wkleilam do niego moje stare notatki z poprzedniego bloga. Bedziesz wiedzial co sie mniej wiecej dzialo ( sorki ze musisz czytac te wszystkie przeklenstwa ktore raz wypisywalam ). Po skasowaniu bloga jakos zaczelo wszystko sie psuc. Po bierzmowaniu zreszta. A wiec tydzien po bierzmowaniu w sobote bylo zakonczenie roku szkolnego na ktorym spiewalam razem z chorkiem. Oczywiscie zapomnialam sobie wziasc wode. W sobote jest tak zwana polska szkola. Sa dwie zmiany, ranna i popoludniowa. Ja bylam na popoludnie zapisana. Teraz juz wiesz dlaczego robie malo pomylek gdy pisze po polsku. Nooo i pozniej musialam isc do klasy po mszy. Nie wiedzialam wtedy ale nasza pani nie przyszla tylko mielismy zastepstwo. Byl Krzysiek. Ogladalismy jakis film o Polsce. Po filmie mielismy jakies 2 i pol godziny do konca dnia. No i zaczelam Krzyska draznic itd. Pozniej sie z nim klocilam zeby mnie wypuscil i dal mi sie napic wody. Najpierw nie chcial ale potem mi pozwolil. Potem gralismy w kalambury, ja stalam no i on w pewnej chwili powiedzial Anka siadaj!! No to ja do niego, ok, siadam, i usiadlam na lawce. Ten od razu do mnie Anka za drzwi. Ja do niego ale czemu ja nic nie zrobilam. Ale poszlam. Potem moja przyjaciolka do mnie mowila dlaczego mu powiedzialas ok shut up?? I wtedy zrozumialam ze on sie przeslyszal. No i wakacje sie zaczely. Widowalam go w kosciele. Dodam tez ze on 17 kwietnia wiedzial o tym ze go „kocham”. Z lipca 4 na 5 moja przyjaciolka u mnie nocowala. No i sie wyglupialysmy, w koncu padlo haslo, gluchy telefon. No i do niego zadzwonilysmy. Bylo to gdzies o 1 nad ranem. Nie odebral, ale oddzwonil. Moja przyjaciola odebrala wiedzac ze to on i krzyknela ANKA!! KRZYSIEK!! Ja szybko wylaczylam komorke i zaczelam sie smiac. Potem posunelam sie za daleko. Napisalam do niego sms-a. Pytalam dlaczego o tej porze nie spisz? On mi odpisal. Napisal dokladnie tak: Skoncz z tymi pierdolam! Nie pisz, nie dzwon, nie odzywaj sie. That’s my final word! Ja oczywiscie odpisalam przepraszajac. Potem poszlam spac. Jak sie obudzialam to planowalam do niego zadzwonic i przeprosic przez telefon. Zadzwonilam z pod kaplicy. Byly przy mnie Nati ( ta co nocowala ) i Dasia ( przyjaciola z chorku ). Zadzwonilam no i przepraszalam, tlumaczylam sie i blagalam o ostatnia szanse. Nie dal mi jej. Dalam mu wiec spokoj, ale to wszystko spokoju mi nie dalo. Pomimo to ze mnie pocieszaly to zwrocilam sie do alkocholu o swobode. Nie pomoglo, rzucilam wiec to, palilam, tez nie pomaga. Kolezanki prawie co odemnie sie nie odwrocily poprzez to. Powiedzialy ze jak nie przestane to nie beda ze mna rozmawiac. A wiec nie pije, nie pale. Juz go nie widowalam w kosciele. Zaczal sie nowy rok szkolny i ja sobie mysle, no to juz napewno go zobacze. Ale nie, dowiedzialam sie od zakonnicy ze on poszedl z tej parafii. Bylam w szoku, wtedy nie wiedzialam ze on mial to przewidziane, to ze bedzie tylko rok. No i to mi zrobil. Zostawil mnie bez wybaczenia. A wiec powiem ci ze on mial racje. Mial prawdziwe powolanie a ja mu na droge wkroczylam i przeszkodzilam przez jakis czas. No ale on byl Annoodporny :).
    #3. Ja mu wybacze ze mi zlamal serce, sprobuje sie pogodzic, ale znajac go on nie bedzie chcial. Kilka dni temu mu napisalam sms-a. Ze mam nadzieje ze dobrze zrobil ( Nie wiedzac o tym ze byl u nas tylko rok ) odchodzac od parafi, przepraszam ze przezemnie tak zadecydowal ( myslalam ze to przezemnie odszedl ) i ze powinien mi przebaczyc iz jest to jedna z najlepszych zalet. Wiecej o nim nie chce pisac. ^^ juz chyba wystarczy.

    Po czwarte, dziekuje ze udowodniles mi ze grubi ksieza to nie zboki heh. Za matematyka nie przepadam.

    Co do powolania to dzis mi snilo sie ze na internecie korespondowalam z – Bogiem :). Nie wiem, moze to jakis znak ze jestem na dobrej drodze…

    Jak narazie to ja ide spac, dochodzi 9 wieczorem a jutro trzeba rano wstac do szkoly, o ile pojde. Jeszcze raz dziekuje za komenta i ze mnie dodales. Mysle ze bedzie nam lepiej pisac jezeli bedzie to poprzez e-mail bo watpie ze masz gadu-gadu ;P. A wiec jak bedziesz mial zamiar odpisac to pisz na LeiaSolo16@yahoo.com .

    3maj sie, pozdrawiam
    Ania

  2. Filmu nie oglądałam => nie komentuję :P
    No no…muszę zajrzeć na bloga poprzedniczki :D

  3. wiesz co mnie przeraża? dlugosc twoich notek;/ ale dzieki bogu da sie je czytac:D ogladalm ten film juz drui raz…heh jest dobry to fakt, ale nie wzruszyl mnie jakos specjalnie….ale to moje zdanie:D tak wiec czekam na nastepna notke i zapraszam do siebie http://www.sznapii.blog.onet.pl

  4. noo niestety filmu juz nie pamietam wiec sie nie wypowiadam dluzej :(

  5. Hej, hmm no pisanie listow jest ciekawe, przyznam, szczegolnie z kims kogo nie znasz osobiscie :). Ale nie odpisales mi na moje pytania i o tym co napisalam o panu Krzysku. Wezme Twoja porade, hmm z tym reklamowaniem to raczej troche kiepsko bo nie mam jak placic za to. List dostaniesz za niedlugo, a jezeli chcesz Ty pisac to moj adres jest:

    Anna Korman
    2819 N. 76th CT
    Elmwood Park, IL 60707
    U.S.A

    3maj sie, pozdrawiam
    Ania :)

  6. Kamil

    Seryjny mordercza nie czuje miłości. A co to za ninfomanka, co sie na księży rzucza, pisuje do Ciebie?

  7. niestety filmu nie oglądałam… ale kiedyś tam, w przyszłości może go oglądne… dodałam kleryka do ulubionych. pozdrawiam i zapraszam do mnie :]

  8. Co tam z przeprosinami – trzeba pisać o tym, na co się ma w danej chwili nastrój. Ja też nie piszę notek o pogodzie, gdy myślę o szkole.
    Co do filmu – oglądałam, nawet mam nagrany. Oczywiście zgadzam się z Tobą, co do wątku o tej dziewczynce i mordercy. Podobało mi się szczególnie dlatego, że było to w fabule filmu tak naturalnie i subtelnie, nic na siłę. Ja nigdy nie powiedziałabym: „to tylko film”. Nie raz i nie dwa płakałam przy filmach czy przy książkach. Jeśli człowiek ogląda lub czyta coś całym sobą, siłą rzeczy wczuwa się w bohaterów. Osobiście, bardziej odczuwam to przy książkach niż telewizji – sama nie wiem dlaczego. Rozumiem bardzo dobrze, że mogło to Ciebie tak wzruszyć. Szczególnie, że zwracało to uwagę na sprawę dla Ciebie ważną – na działanie Boga. Nie ma sensu oglądanie filmów, jeśli nie zauważa się rzeczy dla siebie w nich ważnych.
    Dziękuję za poradę o linkach, z informatyki zawsze nie mogłam wszystkiego spamiętać. Sama się zdziwiłam, że pamiętam jeszcze polecenie „a href…” ;P. Co do tematu mojej notki, to byłam zdenerwowana, a weszłam na czyjegoś bloga, gdzie rosły sobie takie „kfjatuszki” i mnie jakby piorun strzelił ;).

  9. Zapraszam Do Siebie Bo Nowa Notka Jest :D

  10. Króciuteńka odpowiedź. Bardzo króciuteńka bo o 21 miałem iść do wanny, tylko obejrzę film. Ale na Polsacie reklamy trwają drugie tyle co sam film i wszystko właśnie się skończyło. Aniu, Tobie odpiszę osobno, chyba nawet korespondencyjnie. Sznapi, Bóg pisze się z dużej litery. Moje notki są długie, nawet zauważam ich tendencję do rośnięcia, ale wiedz, że piszę co mi przyjdzie do głowy i wkładam w to siebie, więc się to chyba da czytać? Animaedimidium, muszę Ci podziękować. Twój komentarz spośród wszystkich dziś okazał się najbardziej budujący i pokrzepiający. Kamila muszę poprosić by nie wypowiadał się negatywnie i w nieprzemyślany sposób na temat innych, a z Anią rzeczywiście mam nadzieję, że będę pisał. Zresztą nie tylko z Anią. Co do „czucia” miłości – miłości się nie czuje. Miłość się ma albo się jej nie ma. Ona nie jest przelotem, nie jest uczuciem, natchnieniem. Miłość trwa zawsze odkąd się zacznie. I może się zacząć we wszystkich, także w seryjnym zabójcy. Pozostałym muszę powiedzieć – w tej notce nie chodziło konkretnie o ten a ten film. Chodziło o samą zbawienną miłość Boga, który działa w każdym i przez każdego. I ma cały świat w swojej dłoni.

    Co do jutrzejszej (może nawet jeszcze dzisiejszej) notki – pewnie nie będzie o antykoncepcji… Bo planuję się dziś jednać z jedynym gościem z którym mam na pieńku. Są jego imieniny, może to najlepszy moment na zakopanie toporu wojennego. Jeśli się uda, napiszę o tym. Prawdopodobnie.

  11. Czesc Mateusz, u mnie nowa notka, mysle ze cie zaciekawi heh. Hmm a do tego co mysli ze sie rzucam na ksiezy to mow jak chcesz, ja sie nauczylam nie zwracac uwagi na takie bzdury.
    Siedze znowu w domu :/.
    3maj sie pozdro papa
    ~*~Ania~*~

    P.S. Napisalam juz kilka stron listu, nie wiadomo kiedy wysle, prawdopodobnie w sobote jak bede jechac do polskiej szkoly.

  12. … znowu ja, tym razem z prozba o twoj email, musze ci cos przeslac…

    ~*~Ania~*~

  13. chętnie wymienię się, ale nie wiem gdzie się twój podział :) A tak pozatym to mam nadzieję, że pomożesz mi nie zamienić najnowszej powieści w następne romansidło >< Bo chyba się załamię ^^

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s