Powołanie do życia w świętości

„Nie lubię tytułów”. Taki tytuł nadała swego czasu jednej ze swoich notek Serafinka. A ja się zdziwiłem. Przecież tytuł to jest jedna z najważniejszych spraw. Tytuł musi przyciągnąć, często niektóre rzeczy czyta się właśnie ze względu na chwytliwy, ciekawy tytuł. Tytuł może być nawet kontrowersyjny, by przyciągnąć czytelników (tytuł mojego poprzedniego bloga był tak kontrowersyjny, że uznano go za ubliżający seminarium – „stuknięty” kleryk). Ja bardzo lubię tytuły.

Ale co ma tytuł tej notki wspólnego z moim, trochę przydługim, wywodem o tytułach? Otóż w komentarzach do poprzedniej notki poinformowałem, że napiszę notkę o tytule mojego bloga. „W Obronie Życia i Świętości”. Bo to, czemu w adresie jest Gnorofex, jest mało ważne. Gnorofex jest to nazwisko Artdico. Artdico Gnorofex. Dlatego gdy założyłem nowego bloga zostałem oskarżony o małą oryginalność. Jednak pomyślmy o tym życiu i świętości.

Życie i świętość mają dwa różne znaczenia. A jednak w moim przekonaniu można postawić między nimi znak równości. Jedno bez drugiego istnieć nie może. Dlaczego? Bo tak naprawdę tylko życie w świętości ma sens. Tylko ten, kto przestrzega Bożego prawa, kocha Boga i bliźniego, dla kogo godność ludzka jest na pierwszym miejscu, tylko ten żyje naprawdę. Ktoś pełen grzechu, kto pluje na innych i myśli tylko o sobie, albo co więcej, nawet o sobie nie myśli, choćby oddychał, trawił, choćby jego serce biło, tak naprawdę od dawna jest martwy. No dobrze, wiemy już czemu świętość = życie. Ale dlaczego życie = świętość? Spójrzmy teraz na prawo, na tą rozkoszną, ssącą kciuka istotkę ze zdjęcia, która oczekuje by niezadługo wyjść z ukrycia. Czyż nie jest śliczna? Czyż nie jest słodziutka? Czyż nie jest święta…? No właśnie. Bóg daje nam życie. Każdemu z osobna. To sprawia, że życie, każde życie, jest świętością. Nie ważne w jakich okolicznościach, z jakiego powodu, przez kogo powstało. Ważne, że Bóg zechciał powołać je do istnienia. Dlatego życie jest święte. I dlatego można postawić znak równości między życiem a świętością. W obie strony.

Powołanie do życia w świętości. Otrzymuje je każdy z osobna. Jest to z góry nadane nam powołanie, wynikające z naszego niekoniecznego przecież istnienia. I z równości między życiem a świętością. Każdy z nas jest powołany przez Boga do tego, by jego życie było święte. Istnieją w prawdzie również specjalistyczne powołania: powołanie do kapłaństwa, bycia mężem, macieżyństwa. Do zawodu lekarza, piekarza, piosenkarza. Każde z tych powołań Bóg daje różnym osobom. Ale to jedno – powołanie do życia w świętości – daje nam wszystkim. I od nas zależy co z tym powołaniem zrobimy.

Wiemy już czemu świętość = życie a życie = świętość. Wiemy, że wszyscy jesteśmy powołani do życia w świętości. Ale czemu w tytule mojego bloga pojawia się słowo „obrona”? Nawet jedna przyjaciółka powiedziała, że to brzmi trochę jak jakieś hasło Młodzieży Wszechpolskiej. No i dobrze. W sumie jestem jeszcze młody. Ale jestem również waleczny. Jako swoje powołanie odczytuję walkę w obronie najwyższych wartości jakimi są życie i świętość. Nie wiem na obecną chwilę czy jestem powołany do kapłaństwa (co On sobie tam kombinuje?), czy do bycia mężem i ojcem, ale wiem, że jestem powołany do walki. To powołanie wynika właściwie z powołania do życia w świętości. Jest może tylko trochę silniejsze. Więc pamiętajcie, jeśli komukolwiek przyjdzie do głowy przypuścić atak na życie i świętość, będzie musiał zmierzyć się ze mną. Tu sprafrazuję znany fragment z Harry’ego Pottera:

– Mr Gajek will allways be there to save the day…
– Don’t worry. I will be.

Categories: Duchowość i moralność | Tagi: , , , , | 22 Komentarze

Zobacz wpisy

22 thoughts on “Powołanie do życia w świętości

  1. „Bez planów życie to cały mój plan…”
    Cytat tylko dlatego, że akurat Iry słucham i mi się słowa piosenki pasujące pod komentarz napatoczyły…
    A jakie jest moje powołanie? Pojęcia nie mam (?)
    „Choć raz, tylko raz, Bóg nam tu na ten świat pozwala przyjść…”
    Coś nie do rzeczy piszę :/ To może sobie daruję i już skończę…

  2. Ooo.. Nowa notka (: Ja nie wiem jeszcze co jest moim powołaniem… Bóg :-) pozdrawiam. z Bogiem :*

  3. pytajnik

    pytajnik to moje imie, nic nie wiem, o wszystko pytam…)
    Życie. Czy jest martwy ten co grzeszy, przecież Paweł też był grzesznikiem, a żył. PytajnikmA wątpliwość do owych teoryj, zapominasz o przebaczeniu, miłości, ale nie, pytajnik tylko pyta. WięcPytajnikPytA czy grzesznik umiera a może przebaczenie RODZI go na nowo, czy grzesznik który nie wie że grzeszy grzeszy i dlatego nie żyjePYTAJNIK

  4. Hm… no cóż – ja się zupełnie nie zgadzam, ale przecież każdy ma prawo do swojego zdania :)
    Z aborcją to jest OLBRZYMIA przesada. Nie chce mi się tu wymieniać biologicznych, naukowych potwierdzeń na fałszywość i hipokryzję większości dowodów jakoby było to zabijanie człowieka. Dobre sobie. To jest zalążek. Zygota. Tak samo jak bzdurą jest niby jakiś uraz psychiczny kobiety, która się zabiegowi poddała. Moja koleżanka usunęła – zero problemów. Więcej. Moja mama też usunęła. Miała już dwie córki (moją siostrę i mnie). I co? Nie sypia po nocach? Ma się w świetnie.
    Sama też bym usunęła. Wiem gdzie i za ile. Oczywiście za granicą. Można to zrobić od ręki.
    Kobieta nie jest workiem do rodzenia. To, czy chce urodzić, czy nie jest tylko i wyłącznie jej decyzją. I nikt nie ma prawa jej osądzać i w tę decyzję ingerować. Ale… niestety jeszcze będzie trzeba długo czekać, zanim polskie państwo kościelne do tego dojrzeje. Bo ok, nie mam nic do kościoła. Dopóki nie ingeruje w politykę i ustawy.

    Liczę na brak linczu za posiadanie takiego swojego zdania :) Pozdrawiam :)

  5. o, właśnie mi się wyświetliło w Twoich komentarzach, że ktoś się podpisał tak jak ja… tak czy inaczej, ja jestem tasmanska z blogiem na mylog ;) tamten komentarz to podroba ;) no i ja zawsze maskuje swoje IP :)

  6. Ja jestem przeciw aborcji w jakiejkowleik postaci, ale o tym już było na poprzednim blogu, więc nie będę roztrząsać tematu ;).

    Za to mam inne zmartwienie. Mianowicie – eutanazję. Ostatnio rozmawialiśmy o tym na lekcji religii i każda z osób biorących udział w dyskusji (oprócz p. katechetki, rzecz jasna) była za eutanazją. I ja też…

    Chociaż tylko i wyłącznie wtedy, gdy człowiek cierpi i wie, że umrze – że nie ma dla niego szans na wyzdrowienie, i gdy sam prosi o śmierć.
    I nie chodzi mi też o eutanazję jako o wszczepienie jakiejś trucizny, ale o odłączenie od tej całej aparatury podtrzymującej życie.

    Pani katechetka się oburzyła, gdyż „nie wolno nam mieszać się w życie człowieka”. No tak, ale czy podłączając go do tych wszystkich urządzeń, które podtrzymują jego funkcje życiowe, nie mieszamy się weń? Przecież bez tego dana osoba umarłaby i przynajmniej nie cierpiała… Nie rozumiem.

    Moja koleżanka, w stanie krańcowego wzburzenia, kłóciła się o to z panią. Ta zapytała się jej sprytnie, czy odłączyłaby osobę proszącą o śmierć od aparatury. Moja koleżnka odpowiedziała, że z całą świadomoścą TAK.

    A mi się na usta cisnęło pytanie: czy pani nie odłączyłaby, gdyby ktoś błagał o śmierć? Patrzyłaby się na to?

    Tylko powtórzę: nie rozumiem.

  7. Paulina

    Witaj Mateo :) Dzięki za pozdrowienia..
    Wiesz może i masz jakąś racje w tym że nie powinno być aborcji ale rozważ terz to że na świecie są ludzie i „Parapety” i ci drudzy rodzą dzieci by je potem w piecach palić, ” piklować” w beczkach czy wyżucać na śmieci, więc to chyba dlanich powstała aborcja gdyż z dwojga złego wole by usunięto embrion niż trzymano dzieci w beczkach, Pozdrawiam Cieplutko……………

  8. Maggie B.

    Do komentarza o eutanazji:
    polecam przeczytanie stron 111-116 z książki prof. Jacka Hołówki „Etyka w działaniu”. Troszkę inne pokazanie problemu.

  9. No i widzę, że ruch się zaczyna. Super, jeszcze nie umarłem! Najpierw sprawy organizacyjne, czyli ktoś mi miesza w plikach. Prosta sprawa – ten gościu pod komentarzami od Diablicy jeszcze dziś podpisany był jako Pytajnik, więc ktoś mi się podhakerzył pod bloga. Będę musiał checknąć, czy mi ktoś czegoś w notkach nie poprzestawiał… Co do adresu IP – jest mi świetnie znany. Przez ostatni rok dość często z niego korzystałem. Pozdrawiam braci kleryków!

    No i przejdźmy do treści właściwej. Atakujecie na życie i świętość! Gińcie!!! (Żaaaaart!). Okej, ale tak na serio, komentarz Pytajnika uważam za najbardziej budujący z komentarzy wypływających ze znanego mi źródła. Z tym że obawiam się, iż nie do końca zostałem dobrze zrozumiany. Ta notka była o życiu w świętości, nie zaś o grzechu i przebaczeniu. Jednak postaram się odpowiedzieć jak potrafię na Twoje pytania (czuję że mnie podpuszczasz, ale to się przydaje ;). Otóż powtórzę, ten który jest pod wpływem ciężkiego grzechu, który oddalił się od Bożego światła, który nie ma kontaktu z Bogiem, nie karmi się Jego Ciałem, jest na duszy martwy i zgniły. Mimo że jego ciało może być zdrowe, dusza czuje się jak po wielomiesięcznej głodówce. Przebaczenie jednak, miłosierdzie Boże, spowiedź święta, powrót do Światła, jest dla duszy jakby zmartwychwstaniem, narodzeniem się na nowo, powrotem do źródła. Zaczynasz od niewinności raz jeszcze. Wybaczenie (Nie 7 a 77 razy) jest to coś, co powoduje że wielokrotnie możemy powracać do początku by znów od nowa wielbić Boga. Tak ja to rozumiem. Ale muszę podkreślić, że to ja to rozumiem w ten sposób.

    Dalej – co do tego, czy ten kto nie wie, iż popełnia grzech, grzeszy. Na etyce dowiedzieliśmy się w zeszłym roku tego, że by grzech zaistniał muszą być spełnione dwa warunki – świadomość i wolność. Czyli ten, kto nie wie, iż popełnia zło, tak naprawdę grzechu nie ma. I druga rzecz – jeśli kogoś zmuszają, choćby i wiedział, że to złe, nie popełnia grzechu. Z tym że nie o to w notce chodziło. Do tych tematów przydałaby się osobna notka…

    Diablico. Kobieta nie jest workiem do rodzenia. Ale nie jest również lalką do dmuchania. A jeśli już ktoś doprowadzi to tego, że zajdzie w ciążę, powinna wziąć za to odpowiedzialność. Rodzenie na pęczki nie jest najmądrzejszą rzeczą, ale jeszcze głupszą jest zabijanie. I nie musisz mi przytaczać swoich pseudonaukowych dowodów na to, że człowiek jest embrionem, a człowiek który się urodzi, embrionem nie jest. Pokaż mi raczej punkt w którym embrion przestaje być embrionem, albo w którym człowiek zyskuje duszę. Okej, może nie wierzysz w duszę. Ale w rozumność wierzysz. Słyszałem, że dziecko musi trochę podrosnąć nim zacznie kojarzyć fakty. Czy wcześniej jest jeszcze embrionem? Co do postanowienia o aborcji – będę się za Ciebie modlił. Może zmądrzejesz… Acha, a Kościół ma prawo wwalać się w prawo i ustawy. Bo głową Kościoła jest Bóg. A Bogu nie można zabronić udziału w jakiejkolwiek dziedzinie życia.

    Paulinko, studiujesz polonistykę a z ortografią coś cienko ;). Nie mówię, że wszyscy ludzie na świecie są równie inteligentni. Ale nie moją rzeczą jest oceniać to, czy lepiej jest wyrzucić dziecko na śmietnik, czy zabić je przed urodzeniem. Ja mam przekonywać, by wogóle go nie zabijać. Mam nadzieję, że rozumiesz. Dziękuję że zajrzałaś ;).

    Co do eutanazji – może innym razem Animaedimidium. To dyskusyjna sprawa (lubisz poruszać dyskusyjne tematy) i dziś nie mam już na nią siły (na 9 do kościoła trzeba wstać…). Maggie B. Chciałbym Cię prosić, byś nie zasłaniała się książkami, autorami, tytułami, stronami. Nie sądzę by Duszyczka czy ktokolwiek inny biegli teraz do biblioteki i pożyczali to, żeby to sprawdzić. Jeśli już dorwałaś się do komputera i masz jakieś argumenty za albo przeciw, przytocz je, dołącz się do dyskusji, choćby i cytując dosłownie pana Hołówkę. Bo wszyscy chcielibyśmy poznać to inne spojrzenie na sprawę i nie zmuszaj nas do wzmożonej pracy w tym kierunku ;). Mam nadzieję, że jesteś mi w stanie pomóc, bo nie lubię stać sam przeciw całemu legionowi.

  10. Już rozumiem! ;) Coś się skopało w skryptach na moim blogu. Jak ktoś zalogowany skomentuje, to poprzedzające go komentarze niezalogowane zmieniają nazwę na imię tej zalogowanej osoby. Za utrudnienia przepraszam następujące osoby: Pytajnika, Paulinkę i Maggie B. (komentarze w kolejności od najniższego). Zaraz postaram się naprawić błędy.

  11. Jeszcze raz najmocniej przepraszam. Mylog szwankuje na całej długości i szerokości, to nie jest wina mojego skryptu. Miejmy nadzieję, że wkrótce naprawią błędy. Jeszcze raz przepraszam i polecam póki co niezalogowanym, by swoje ksywki zamieszczali również w swych komentarzach. Dziękuję.

  12. qrcze no moje zdanie jest mieszane bo sa powody za jak i powody przeciw ktorych wiecej, no ciezko okresclic, a ktore wazniejsze, podobnie ciezko poniewaz kazdy troche inaczej postrzega swiat. wiec sam nie wiem ;/

  13. Zapraszam na mojego bloga z dodatkami i także na http://www.kartofel-ma-swoje-zasady.mylog.pl (: pozdrawiam. z Bogiem :*

  14. Na wstępie to chyba nie zrozumiałam notki i mój poprzedni komentarz jest bez sensu, bo widze … Yyyy… Przeczytałam inne komenatrze i jesczez raz notke i teraz rozumiem- chodziło w tej notce kto jest za aboracją a kto przeciw. Ja jestem przeciw, gdyż uwaązxam że to bez sensu… Yhm. Pozdarwiam. Z Bogiem :* I zapraszam do mnie an bloga (:

  15. u mnie nowa notka (: i masz b. ładny szablon :] pozdrawiam. z Bogiem :*

  16. Jeśli chodzi o aborcję – popieram Cię w 100%. Życie zaczyna się wtedy, gdy kobieta zachodzi w ciążę. Jak nie, to co? Embrion? Czyli kobiety hodują dzieci z embrionów? Tu chyba zaczynamy się zagłębiać w tajemnice Calineczki. Jeżeli kobieta decyduje się na współżycie z mężczyzną, to musi się liczyć z faktem, że może to zaowocować życiem. Jak można zabić własne dziecko?? A jak już się biedactwo urodzi, to trzeba się nimj zaopiekować, a nie wyrzucać na śmietnik:( Można ewentualnie oddać do Domu Dziecka.
    Może za dużo gadam.
    Pozdrawiam.
    Jakby cóś to komentowała n-i-n-k-a.

  17. Wspaniale! Problem z nickami osób wpisujących się został zażegnany, ba, nawet powróciły pierwotne ksywki wszystkich. Co do tej notki – niewiele osób ją zrozumiało, to znaczy wszyscy zrozumieli, ale każdy na swój sposób. No i dobrze, w sumie nie ma co płakać, to jest właśnie ta sprawa, że nie zawsze interpretuje się tekst tak jak interpretował go autor. Chodziło mi o podkreślenie świętości życia i powołania do życia w świętości. Notka o aborcji już była, na poprzednim blogu, ale gadek na ciekawe tematy nigdy za wiele ;). Teraz postaram się trochi pobuszować po blogach przyjaciół, a jutro pewnie nowa notka.

  18. Mateusz!! Ta piosenke spiewa Magda Aniol :) Nie wiem kto ja wymyslil, czy Twoj kolega, czy ktos inny ale wiem ze ona to spiewa, nawet wczoraj [chyba] o 20.00 byl koncert dla JPII i Magda Aniol spiewala ta piosenke,, ale nie wazne :) Hm… Nie wiem co Cie drazni w tym linku „kleryk aniol” ale zmienie go of course… :) Tylko spookojnie. Luzik w ramiaczkach i oddychamy jak na porodowce :-) Pozdrawiam. Z Bogiem :***

  19. Maggie B.

    Mateusz, coś mi się wydaje, że ktoś tu studiuje polonistykę. Ale to mi się chyba tylko wydawało, skoro ten ktoś do biblioteki nie chce chodzić. Jednak jeśli chce się czegoś nowego o świecie dowiedzieć, to trzeba wyjść i go odkrywać, a nie czekać, aż świat przyjdzie do nas do mieszkania i zacznie o sobie opowiadać. Blogowiczom polecam szczególnie spacer do biblioteki- oderwanie się od kompa i zaczerpnięcie powietrza z zewnątrz działa kojąco na ciało i umysł.
    Polecam konkretne strony konkretnej książki, bo zmieniają sposób spojrzenia na problem, a ja tego na blogu nie wkleję (za dużo) ani nie jestem w stanie powtórzyć. Bardziej konkretnie zrobić tego nie mogę. That’s all.

  20. As You wish, My Darling, as You wish… Z tym że ja równie dobrze mógłbym sięgnąć na przykład po KKK i powiedzieć w notce o aborcji – „Czytajcie ten i tamten punkt”. Koniec notki. Blog jest po to, by przytaczać przynajmniej swoimi słowami, tudzież tłumaczyć. Ja się przejdę do biblioteki i to przeczytam (i tak muszę być w tamtym miejscu odosobnienia w środę żeby odrobić pracę domową z paru przedmiotów), ale nie sądzę by kobietki które są za eutanazją biegły, by się przekonać że nie mają racji. Ja mam swoje ustawione zdanie na taki a taki temat i jeśli chcesz mnie przekonać, że nie mam racji, próbuj. Bo ja nie będę sam się próbował do tego przekonywać. Kapujesz? C’est la vive… Mam nadzieję, że wciąż walczymy ramię w ramię, w takich tematach przynajmniej.

  21. Maggie B.

    My Darling, KKK też nie gryzie. I jest w necie… Więc nie wiem, czemu się bać czytania.
    To, co jest w książce, w żaden sposób nie namawia do zmiany zdania (jakiekolwiek by ono nie było), ale zmienia PODEJŚCIE DO SPRAWY.
    A ja lubię szukać czegoś, co może wpłynąć moje poglądy. Tylko krowa nie zmienia swoich. I często właśnie wtedy okazuje się, że moje bardziej mi odpowiadają, już po uwzględnieniu nowych zdobytych wiadomości.
    Ale żeby mi tak wszystko na tacy podawali? Nudno by było w życiu i nie ciekawiłoby mnie to, co mi pod nos podsuwają:-/

  22. Kurka.
    Ty jak notkę walniesz, to cud, miód i orzeszki : )
    Pozdrawiam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s