Radość odchodzenia

I jak często tytuł kontrowersyjny. Zwłaszcza jak na ten czas który mamy teraz, czyli noc między Wszystkimi Świętymi a Zaduszkami. Wiedziałem, że muszę napisać coś na temat, a notka o śmierci już była (na poprzednim blogu) więc dziś coś o radości odchodzenia.

Ludzie boją się śmierci. To już zaznaczałem, nie tylko ja zresztą. Śmierć z domu i otoczenia rodziny przeniosła się do szpitali, hospicjów. Dzieciom nie mówi się, że dziadek nie żyje, lecz że wyjechał. Śmierć stała się dobrze sprzedającym się towarem na półkach z zabawkami i w telewizji. Eutanazja by skrócić męki cierpiącym, aborcja by sobie skrócić męki, kara śmierci by nie patrzeć w oczy prawdzie. Tym czasem aż się wzdrygujemy gdy myślimy, że ktoś mógłby nas odłączyć od maszyny dostarczającej pożywienie byśmy zmarli z głodu czy że ktoś mógłby nie dopuścić do naszego narodzenia nawet. Już nie wspomnę o tym, że myśli o tym, że samochód jedzie za szybko, że budowla jest niestabilna, że piorun wali w drzewa, nie przechodzą nam nawet przez głowę. Nie zgadzamy się z myślą, że będziemy musieli umrzeć. W tym czasie budujemy fabryki kosmetyków odmładzających, leków dodających wigoru, farb pokrywających siwiznę. Z dumą patrzymy na pnące się w górę statystyki mówiące o tym, że średnia wieku sięga 75, 80, 85 lat. I marzymy „ech, żeby chociaż tej siedemdziesiątki dożyć, to byłoby pięknie”. Modlitwy powtarzane nieraz w kościele przez starsze panie (ale i niektórą młodzież) pod wieczór „Noc spokojną i śmierć szczęśliwą niech nam da Bóg Wszechmogący…” stają się mechaniczne i w myślach brzmią „Noc spokojną i żadnej śmierci…” Myśl o śmierci dostarcza rozstroju nerwowego.

Pierwsi chrześcijanie pragnęli szybkiej śmierci. Najlepiej w mękach i we krwi, na cześć i chwałę swego Pana. Nie bali się śmierci. Nie uciekali przed nią. Wiedzieli bowiem, wierzyli z całego serca, że czeka ich wieczność lepsza niż doczesność na świecie. Jezus Chrystus jako pierwszy pokazał że śmierć nie jest końcem, lecz początkiem drogi. Że po śmierci doczesnej czeka nas życie wieczne. Że doczesność, tu – na ziemi, jest po to, by sprawdzić samych siebie czy jesteśmy godni wiecznego życia, czy chcemy żyć wiecznie. Święty Paweł miał dylemat: umrzeć czy żyć? Wszak żyć to Chrystus, a umrzeć to zysk. Mógł umrzeć i na wieki być z Chrystusem. Albo żyć dla zbawienia innych. Chciał odejść. Cieszył się na odejście. Inni także.

Dziś jest inaczej. Ludzie chcą żyć. Zapominają o obietnicy wieczności. Zapominają o zmartwychwstaniu. Kochają to życie. A przecież Jezus powiedział – jeśli kto kocha to życie, straci je, jeśli zaś ktoś nienawidzi życia, zyska je na wieki. Obietnica wydaje się jasna. Nie należy miłować tego świata, lecz Boga który jest ponad światem. Nie należy służyć światu, lecz Miłości Wiekuistej, która ten świat stworzyła. Nie należy przyjaźnić się z doczesnymi dobrami i mamoną, lecz z ludźmi, których umiłował Zbawiciel i których jedynym celem jest życie wieczne.

Śmierć jest radością. Oczywiście, że tajemnica przemijania wprawia nas w zadumę. Wszystkich, i Katolików, i ateistów i wyznawców wszelkich religii. Oczywiście, że odejście naszych bliskich sprawia, iż pytamy się co dalej. Ale Bóg dał już odpowiedź co dalej. „W domu Mego Ojca jest mieszkań wiele”. Poszedł przed nami, by je nam przygotować. „Gdyby było inaczej, powiedziałbym wam”. Wierzę w to z całego serca. Dlatego żyję tylko po to, by umrzeć. Nie boję się śmierci. A dopóki Bóg utrzymuje mnie przy życiu, ja będę pomagał Mu jako Jego narzędzie w zdobywaniu serc które również rozmarzą się o śmierci. Bo śmierć jest pierwszym krokiem ku nowemu życiu.

A teraz skąd wypływa mój ogromny optymizm, choć wydaje się, że zamulam? Bo świat jest zły. Bardzo zły. Pełno na nim zła, wydaje się, że więcej niż dobra. I choć Bóg go stworzył, dał aniołom i nam wolną wolę przez co sprawiliśmy, że świat stał się gorszy. Dziś świat gnije. Rozkłada się. Trędowacieje. Rakowacieje. Umiera. A każda śmierć prowadzi tylko do jednego…

Do zmartwychwstania.

Na koniec dodam tylko, że założyłem wreszcie forum na którym będziecie mogli szerzej komentować notki, rozpisywać się na różne tematy religijno – filozoficzne. Nie chcę by ono zastąpiło blog, chcę jedynie by było dla nas wsparciem. O wsparcie proszę również osoby gotowe mi tego wsparcia udzielić, bo często czuję się z tym blogiem bardzo samotny (gdy osoby od lat związane z Oazą w tym samym stopniu podważają to co tu piszę co ateiści, więc z nikąd żadnej pomocy choćby teologicznej). Przede wszystkim każdego dnia proszę o wsparcie Boga. Bóg jest zawsze ze mną. Choć nie mam pojęcia, czy to co tu piszę jest Jego podpowiedzią, czy moją fanaberią. Acha, i wyjeżdżam. Będę mieszkał w Rzgowie i tam pracował, a studiował w Łodzi. Nie będzie mnie więc tak często. Tym bardziej potrzebna mi pomoc. Adres forum to http://www.gnorofex.gaa.pl. Proszę logować się pod stałymi (tu, na blogu) lub rozpoznawalnymi nickami. Dziękuję. Niech Bóg ma Was w swojej opiece.

Categories: Bóg i miłość | Tags: , , , , | 13 komentarzy

Zobacz wpisy

13 thoughts on “Radość odchodzenia

  1. Uwaga !!

    Wpadnij Do Mnie Bo Nowa Notka :P Heheh :P Ale Jestem Oficjalny :P No To Wpadaj :D Niee… ??:> No Jak Chcesz To Notke Przeczytaj Ale Ostrzegam Troche Długaśna :] Ale Jak Przeczytasz To Możesz Być Z Siebie Dumny :]

    ps. Notkę Przeczytałem Ale Nie Wiem Co Napisać :) Po Prostu Wspaniale Piszesz I Się Cieszę Że Kontynuujesz Karierę Blogowicza :]

  2. Metalman1984

    Kara śmerci powinna być. Jak zwykle dziwny wpis: „by nie patrzeć w oczy prawdzie”. Kulturalnie mówiąc, zajebać skurwysyna jeśli popełnił z premedytacją jakieś morderstwo. Jeśli zaczną się bać, to może będzie lepiej.

  3. Mateusz… Dzięki, wielkie dzięki za tą notkę…
    Ouhm? Przeprowadzasz sie?…. Uhmmm…. To miłej przeprowadzki ;)
    Pozdrawiam. Dziękuję raz jeszcze :*
    Kocham. Z Bogiem… :-)

  4. Noo swieto wane wczoraj bylo. A co do smierci, to ludzie raczej nie chca umierac bo nie jest pewne gdzie trafimy po smierci. Na ziemi co chile grzeszymy, wiec nie wiadomo. Nie mam dzis w ogole zadnych nawet zalazkow weny wiec ton koment moze nie byc najlepszy :(

  5. Ehh…

    Wszyscy zachowujemy się, jakbyśmy byli nieśmiertelni. To jest już chore!

    Nie możemy sobie zatruć życia myślą o śmierci, ale też nie możemy o niej zapominać…

    Ja bym chciała już śmierć…

    Pozdrawiam.

    p.s.
    u mnie nowa notka.

  6. A ja jak zwykle czepię się zupełnie innej sprawy niż cała reszta. Mianowicie, zabolało mnie trochę zdanie „Nie należy służyć światu, lecz Miłości Wiekuistej, która ten świat stworzyła.” Nie wiem jak mam to rozumieć, jako osoba, która wiąże swoją przyszłość z ochroną środowiska i zagrożonych gatunków (?)
    Mam rozumieć, że to wszystko na darmo?
    Że skoro mamy się tym nie przejmować, to możemy bezkarnie zaśmiecać środowisko i mieć w dupie los ginących gatunków – wszystkich tych jakże wspaniałych istot, których nierzadko nie zauważamy będąc zapatrzonym we własne błahe, ludzkie interesy, żyjących pośród nas?

  7. Makota, muszę jeszcze raz podkreślić, że należysz do niezwykle inteligentnych istot. Właśnie dlatego między innymi odważam się nazwać Cię swoją przyjaciółką. To co napisałaś atakuje w sam środek sprawy i wiem na co mam kontrargumentować, podczas gdy niektórzy atakują i nie podają konkretnych zarzutów. Tobie przyjemniej się odpowiada.

    Niestety do Boga mi daleko i nie jestem w stanie, tak jak Jezus, mówić rzeczy do których nie da się przyczepić. Tu jednak, jak dobrze zauważyłaś, napisałem „Nie należy służyć światu, lecz Miłości Wiekuistej, która ten świat stworzyła”. Bóg, Miłość Wiekuista, stworzył ten świat by nam służył na drodze do zbawienia, ale i my byśmy go traktowali właśnie jako dzieło Boga dla nas. Każde stworzenie żyjące na świecie jest dziełem Boga Nieomylnego, stworzonym dla naszego dobra i mającym się na różne sposoby przyczyniać do naszego zbawienia. Spójrzmy choćby na świętego Franciszka, który wszystkie zwierzęta traktował jak swych braci najmniejszych bo wiedział, że są stworzone dla naszego dobra przez Pana. Są dziełami Boga o które należy dbać. Które przyczyniają się na różne sposoby do zbawienia naszego, ale również do zbawienia pokoleń mających po nas nastąpić. Dlatego pamiętając że służymy Bogu Stwórcy Świata możemy z czystym sercem, ba, z wielkim zaangażowaniem walczyć o życie i dobro stworzeń danych ludziom przez Niego. Świetnie sama to ujęłaś mówiąc „wszystkich tych jakże wspaniałych istot, których nierzadko nie zauważamy będąc zapatrzonym we własne błahe, ludzkie interesy, żyjących pośród nas”. Bo wszystko przecież dobrze rozumiesz. Mam tylko mały problem, czyli i ja czegoś nie rozumiem. Pisząc „własne błahe, ludzkie interesy” chyba nie miałaś na myśli interesów zbawienia? Ale nie, raczej nie miałaś. Właśnie te błahe ludzkie interesy miał na myśli Jezus mówiąc o kochaniu i służeniu temu światu. A nie ochronę zwierząt czy pracę nad unowocześnianiem leków by ratować ludzkie życie (co też możnaby wywnioskować błędnie z mojej notki). Mam nadzieję, że poczujesz się usatysfakcjonowana tą odpowiedzię.

    DO WSZYSTKICH!!!: Makota nie może rozwinąć tej myśli na forum. Forum bowiem przepadło i nie wiem kiedy powróci. Póki co muszą wystarczyć komentarze. Powód – ktoś włamał się na serwer i wszystko szlag trafił. Nasze forum dopiero ząbkowało, ale podlegało pod forum atngs które przepadło po czterech miesiącach istnienia… Tragedia.

  8. Coexist

    radosc odchodzenia… pierdolenie. sorry ale to nie dla mnie nawet nie mam zamairu czytac.

  9. Świat gnije? A kto dał Ci prawo do sądzenia świata? Jeśli nie będzeisz sądził, to i nie będziesz sądzony. Świat zawsze zalatywał zgnilizną. Popatrz, juz Jezusa za parę drobnych sprzedał najlepszy kumpel, w Średniowieczu płoneły stosy i torturowano przypadkowych ludzi, wyprawy krzyzowe kasowały przypadkowych niewiernych, teraz mamy wojny i terroryzm, globalizację, pokusy, ale przecież to wszystko BYŁO PRZEWIDZIANE. Jeśli popatrzysz na nauke Jezusa (tu na marginesie ciekawy aspekt kary śmierci – uwolniono mordercę a skazano niewinnego) to zauważysz, że Mówił On o tym, że Ojciec daje nam Dobre Rzeczy. Życie, przygody, próby, miłość i śmierć. Nawet Śmierc jest Darem Ojca. Dla jednych wybawienie, dla innych rzecz ku myśleniu. Choćby tym własnie Niedzielnym Katolikom, którzy wierzą, że zbawinie można sobie kupić. Świat Jest Doskonały, mimo, iż wydaje się inaczej. Śmierć jest elementem świata i jak wszystko jest Darem Bożym.
    Tak na marginesie – Święta Dla zmarłych (Jam Jest Bogiem Izaaka Jakuba Abrahama – Bóg jest Bogiem żywych – czy takie cos napisano w Manifeście komunistycznym?) służa min wspominaniu co ciekawszych zgonów. Świeże przykre wspomnienia daje niedokończona wycieczka do Częstochowy, starsze również przykre – podobnie zakończona wycieczka do Medjugorje.
    „Albo myślicie, że owych osiemnastu, na których zwaliła się wieża w Siloam1 i zabiła ich, było większymi winowajcami niż inni mieszkańcy Jerozolimy? 5 Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie”

  10. „Świat jest zły” – co masz na myśli, pisząc „świat”? Morze, góry, doliny, lasy? Zwierzęta? Chyba nie, albowiem stworzył to Bóg, i było to dobre. A więc to, co udało się nam przez wieki stworzyć? Myślę tu o miastach, elektryczności, fabrykach, słowem – o cywilizacji. Czy przedmiot, sam w sobie, może być zły albo dobry? Tak, samochody i fabryki zanieczyszczają środowisko, ścieki z miast spływają do rzek, etc., ale nauka idzie do przodu i myślimy przecież o ochronie przyrody. Zresztą, co zrobi taki samochód czy fabryka, jeśli nie będzie tam człowieka? Auto samo nie pojedzie, ścieki same się nie wytworzą…

    Świat nie jest zły – to ludzie tacy są. O to Ci chodziło? Jeśli nie, to wyjaśnij mi, dlaczego w/w rzeczy miałyby być złe. Jeśli tak, zastanawiam się, czy to podejście jest chrześcijańskie. Albo nazywasz złym i siebie, albo twierdzisz, że Ty jeden jesteś nie-zły (w to wątpię, bo byś się w ten sposób stawiał ponad innymi). Śmierć jest wybawieniem, bo świat jest zły. W tej interpretacji, śmierć jest wybawieniem od świata, czyli – od nas samych. Umieramy, by uciec od siebie?

    To oczywiste, że ludzie czynią wiele zła, że jest głód, nędza, wojny, choroby, cierpienie… A nie ma radości, szczęścia, przyjaźni, wierności, wiary… miłości? Czy nie spisujesz aby świata na straty pisząc, że jest „zły”? Że my tacy jesteśmy? Ale czy całkiem? Czy jakiś człowiek może być tak do szpiku kości, najgłębiej zły? Czy w każdym człowieku można znaleźć dobro? Przecież Jezus szedł do tych właśnie, kórym jest potrzebne zbawienie, a więc grzeszników. Żeby do nich trafić musieli mieć w sobie jakiekolwiek dobro. Może sam Chrystus napełniał ich dobrem, ale czy możemy sądzić, że nie napełnia ludzi i dziś?

    Wiem, wiem… Było tylu okropnych ludzi w historii. Hitler, chociażby. Nawet gdybym chciała, obawiam się, że nie znajdę niczego, co zrobił dobrego. A jednak nie zawsze musiał taki być. Czy jako noworodek, potem niemowlę, dziecko… też był zły? Czy mamy „zaprogramowane” w sobie to, czy źli, czy dobrzy jesteśmy?

    Chyba zachowanie innych ludzi bardzo na nas oddziałowuje. Ludzi nie złych od początku do końca. Błędne koło może – ja zrobię coś złego komuś, potem ten ktoś zrobi coś komu innemu, jeszcze kto inny, jeśli los będzie okrutny, natknie się na same złe rzeczy wymierzone w niego, więc zacznie grzeszyć przeciwko innym. Jednak Jezus daje nam szansę nawrócenia się! A Ty skazałeś już wszystkich: „świat jest zły”.

    Nie wiem, czy nie nakręciłam. Trudno mi to sformuować, mam nadzięję, że coś niecoś da się zrozumieć.

    Co do śmierci – może się zdziwisz, ale sama doszłam do tego, że śmierć faktycznie jest wybawieniem. Bo jakkolwiek nie jest tutaj, tam, dokąd pójdziemy (jeśli zasłużymy, rzecz jasna) będzie lepiej, najlepiej. Był nawet czas, w którym modliłam się o śmierć. Wychodziłam z założenia, że życie tutaj jest nic niewarte, że tam gdzie pójdę, będzie lepiej. Po co więc miałam się męczyć na ziemi, w tym życiu, skoro to tylko nic nieznacząca chwila? Zaledwie ułamek tego, co rozpocznie się po śmierci…

    I zrozumiałam, że im dłużej żyję, tym więcej dobrych rzeczy mogę zrobić dla innych. Tym bardziej zasłużyć się bliźnim. Że skoro już żyję, to powinnam się jakoś przydać. W końcu jest tyle potrzebujących, nie tylko chleba i pieniędzy, ale choćby dobrego słowa, mojej przyjaźni.

    Nie boję się śmierci. Chciałabym tylko móc być w zgodzie ze wszystkimi, gdy przyjdzie mój czas. I niech nadchodzi, kiedy uzna za stosowne. Wtedy powiem: „Adieu!” ;)

  11. Jesli ma tu byc tymczasowo forum to fajnie. Tak. Spirala zła jest jednym z nielicznych elementów samonapędzających się. Zło pokonywane złem tylko sie mnoży. Tak zwolennicy kary śmierci, tak jest. Łatwo popełnic błąd, a naprawić juz sie nie da. Na dodatek w przypadku przestepstw powinno się raczej szukac przyczyn popełnienia przestepswa, a nie karac. Kary to własnie bezsilnośc społeczeństwa, a szukanie przyczyn może pozwolić walczyc z przestępczościa w przyszłości. Np eliminując niewłaściwe zachowania rodziców, czy błędy w szkole, lub prowadząc jakąś forme badań, pozwalającą kandydatów na przestepców objąc osobna opieką. Nie bada się zwykle przyczyn, a tylko karze za skutki przestepstw.
    Świat można tylko poprawiać dobrem. Jeśli w ogóle poprawiac się da.
    Szukając pracy duzo podróżuję autobusami i patrzę na zasiedziałą młodzież. Czy coś mówię? Nie. Maja pisma, maja proroków. Jeśli sami nie otworzą się na potrzeby innych, to nic im nie pomożę, a przyganianie, czy zganienie tylk obardziej negatywnie nastawi. Tacy są, żałośni, czasem zmęczeni. To chyba tyle.

  12. Kartofel

    Odnośnie do komentarza od Ciebie na mym blogu.
    Nie wiem… Nie wiem kim jestem. Yh.. Chciałabym pogadac. Nie ma Cie…
    A szkoda. Cóż.
    Przepraszam.
    Z Panem

  13. Uwaga! Nie mam za wiele czasu by pisać (za 10 minut zaczynam zajęcia, a jestem z drugiej strony Łodzi) ale informuję, że http://www.gnorofex.gaa.pl już działa i choć nie będę się za często pojawiał, można zaczynać dyskusje. Przepraszam że nie odpowiem na komenty, ale naprawdę się spieszę…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s