Monthly Archives: Maj 2006

O literaturze fantasy

Właściwie nie do końca. Ale niech już tej notce będzie, że nazwę ją w ten sposób. Bo tu nie chodzi tylko o samą normalną fantasy, ale również o wszelakie różne inne asortymenta które w pewien sposób nie odpowiadają obrazowi świata, czy na przykład obrażają Kościół. A tak naprawdę, w zupełności, to chodzi mi o sposób wypowiadania się na ten temat przez ludzi i ich podejście.

Słyszałem ostatnio wypowiedź jednej kobiety na temat Harry’ego Pottera. Jej zdaniem jest to literatura satanistyczna, mroczna i odwodzi czytelników od prawdy o świecie. Ta osoba nie przeczytała nigdy żadnej książki J.K.Rowling. Co więcej, widziała jedynie krótki fragment jednego z filmów. Jest za to coś, co sprawiło, że jej podejście jest takie jakie jest. Ta kobieta słucha Radia Maryja… Wszyscy wiedzą, że przeróżne audycje w tym, nie można powiedzieć że nie bardzo kontrowersyjnym radiu traktują na temat takich spraw jak Harry Potter, szkodliwość gier komputerowych i tym podobne. Niestety, audycje te kształtują podejście słuchaczy, którzy nigdy z Potterem ani z komputerem doczynienia nie mieli. Sprawa Radia Maryja (oststnio jeszcze bardziej gotująca się niż zazwyczaj) zasługuje na osobną notkę, ale tu napiszę tylko właśnie o takim wypowiadaniu się bez osobistej znajomości tego o czym się mówi.

Harry Potter to książka o młodym czarodzieju walczącym ze złym czarnoksiężnikiem. Jest o tym, jak za pomocą miłości, przyjaźni, można pokonać zło które czai się tuż obok. „Zło dobrem zwyciężaj”. Tak, owszem, dzieci latają tam na miotłach, strzelają piorunami z różdżek, a główny bohater toczy pojedynek z wrogiem na ziemi cmentarza (cóż za świętokradztwo!). Ale czy to oznacza, że magia powieści pani Rowling przyćmiewa magię miłości o której przecież – w rzeczy samej – te powieści traktują? Nie! Ale magia w naszej, chrześcijańskiej kulturze, wiąże się bezpośrednio z okultyzmem, satanizmem i takimi innymi. Dlatego niektóre źródła twierdzą, że magia występująca w HP jest bezpośrednią namową młodych ludzi do oddania się wirowi okultyzmu i wskoczeniu w ramiona szatana. I twierdzą, że należy panią Rowling wrzucić na listę ksiąg zakazanych. A co ja na to odpowiem? Magia be? Zrzucamy Harry’ego na czarną listę? Dobrze. Ale zacznijmy od tego, co dotyczy podstaw. Co już dzieci w wieku 2 lat pochłaniają (Bo Potter jest dla starszych) za pomocą swych mam i tatków. Zakażmy najpierw czytać Braci Grimm i Andersena. Kopciuszka (dynie zmieniające się w karoce), Jasia Fasoli (wielka łodyga i królestwo olbrzyma w chmurach) czy Śnieżki (o, masz, Voldemort w wersji female). Zanim zajmiemy się nowościami, sięgnijmy do podstaw.

Sięgamy. Podstawy fantasy tkwią już w kulturze starożytnych. Centaury, olbrzymi, bogowie – to wszystko mitologia wszelkiego rodzaju starożytnych plemion. Ale to dotyczy również Pisma Świętego. Bo aniołowie i diabły, które właśnie stamtąd znamy, to również częsty motyw literatury fantasy. A więc mity i legendy tworzą podstawkę pod prężnie rozwijającą się fantastykę. Aby zanegować fantasy, trzeba by najpierw zanegować całą (lub prawie całą) kulturę starożytną, od której przecież wszystko się zaczęło. A teraz przejdźmy do tego, co nazywam klasyką fantasy. Za klasyków uważam dwóch autorów: Tolkiena i Lewisa. Obaj w ogromnym stopniu czerpali właśnie z mitologii starożytnej. Z legend i wierzeń. Ale, jak wiemy, obaj byli również bardzo wierzącymi osobami. I tak Lewis w swej Narnii zamieścił niezwykle wyraźnie historię zbawienia, jako Chrystusa wstawiając Aslana, który poświęca życie za zdrajcę, a potem zmartwychwstaje. Syn Władcy Zza Morza. No i mamy też obraz Raju, czyli ląd Aslana. Tolkien już nie tak bezpośrednio uderza w dzwon wiary, ale jeśli znamy Silmarilion wiemy, że autor nie wyobraża sobie świata w którym rządzi więcej niż jeden Bóg (którego tu nazwał Eru lub Iluvatar). Co więcej – porównajmy postać Gandalfa z lewisowskim Aslanem i już mamy kolejny obraz Chrystusa – Gandalf Szary umiera by odrodzić się jako Gandalf Biały. Tak więc widzimy, że klasycy współczesnej fantastyki to osoby, które za pomocą nieziemskich sposobów i użycia magii pragnęły przekazać czytelnikom coś, co było w ich (i w każdego człowieka) życiu najważniejsze. Czy Kościół potępia Władcę Pierścieni i Opowieści z Narnii? Nie, wręcz przeciwnie, poleca je do czytania. A przecież to taka sama magia jak w Harrym Potterze.

Ale wróćmy do kłopotliwej sytuacji wypowiadania się na ten temat ludzi, którzy treści książki nie znają, a znają jedynie kilka audycji Ojca Rydzyka. Czy mogę się z nimi kłócić? Czy mogę argumentować, że J.K.Rowling nigdy nie napisała nic o żadnym bogu sprzecznym z naszym, ani nie namawiała nikogo do robienia czarnych mszy na cmentarzu? Nie mogę. Te osoby bowiem wiedzą więcej niż ja. No, może nie więcej, ale ich wiedza jest pewniejsza. No bo przecież chociaż nie przeczytali, to zatwierdził to takitoataki autorytet. To tak jakbym ja miał teraz napisać notkę w której potępiam Kod Leonarda da Vinci, choć nie znam w ogóle tej książki. Mam oczywiście zamiar ją poznać, a wtedy pewnie poznacie moją opinię na ten temat. Ale póki co spakowałem książkę do plecaka i słowa nie szepnę dopóki się nie dowiem czy to co powiedział ktoś tam ktoś tam jest prawdą czy nie.

Co do samej fantasy zaś – ja bardzo lubię. Czytam Sapkowskiego, Tolkiena, Rowling, ostatnio zaglądam do Pratchetta. Sam też tworzę coś w tym rodzaju (patrz choćby na Jasmine, moją stronę o podobnej tematyce). I to, że magia jest tam czymś normalnym a w powietrzu fruwają smoki nie oznacza, że wątpię w możliwość przekazania w ten sposób jakichś wartościowych treści. Ale jest to moje zdanie jako człowieka który to przeczytał lub czyta na bieżąco. A nie kogoś kto coś tam kiedyś usłyszał w radiu…

Reklamy
Categories: Świat i Kościół | Tagi: , , , , | 7 Komentarzy