Historia o pewnym Aniele

Ta notka będzie opowieścią o takim Ludziku, który zrobił na mnie tak wspaniałe pierwsze, drugie i ostatnie wrażenie, że byłem gotów nazwać Go Aniołem. A potem, gdy już sądziłem, że ostatnie wrażenie było rzeczywiście ostatnim, Anioł ten zrobił na mnie kolejne pierwsze wrażenie i to sprawiło, że notka przyjmie kształt o drobinkę inny niż miała przyjąć pierwotnie. I jeśli Ciebie, Aniele, urazi ta notka, bo niektórzy mają takie poczucie, że zbyt bardzo dowartościowani czują się, że im się ubliża, to z góry serdecznie przepraszam.

Pojawiła się niespodziewanie. To chyba dobrze. Zresztą, jak miała się niby zapowiedzieć? Nie znaliśmy się wcześniej. Dokładna data? 11 września 2005, choć nie wiem po co chcielibyście to wiedzieć. Jej komentarz do mojej notki był chyba jednym z pierwszych, który pozwolił mi wierzyć, że rzeczywiście blog, którego postanowiłem zacząć pisać, daje owoce i działa wśród ludzi. Co ciekawe, to była notka o przepisach liturgicznych. Taka, która z założenia miała być nudna, mówić o czymś konkretnym, ale mało ciekawym. Miała wygłuszyć burzę nastałą po poprzedniej notce. A tu Jej komentarz odezwał się wielkim echem… Z ukłonem przyznała mi rację, a ja poczułem, że raczej ja powinienem się kłaniać przed Nią. Notka o Piśmie Świętym i Świętej Tradycji powstała na Jej prośbę. A potem była kwestia antykoncepcji. To Ona poddała mi ten pomysł i pewnie nie napisałbym na ten temat gdyby nie to, że mnie o to poprosiła. Tej notki nie zrozumiała. Nikt jej nie zrozumiał i otrzymałem wyłącznie krytykę, ale jestem wdzięczny, bo poruszyłem temat, którego sam przecież się bałem… Żeby rozładować sytuację napisałem więc żartobliwą notkę o jedzeniu lodów z dziewczynami w XIX-wiecznych sukienkach. I podniosło się wielkie halo, z którym Ona również pomogła mi sobie poradzić. Napisała wówczas wierszyk, który niezwykle mnie rozbawił:

Wesołe jest życie kleryka,
dziewczyn nie zawsze unika,
bo towarzyskie kontakty
to człowieczeństwa też akty :).
Kleryk się stara jak może
dopomóż w staraniu mu, Boże!
Bo piękną noteczkę napisał,
naprawdę, świetnie się spisał.

A tutaj komentujący
kąpani w wodzie gorącej.
Robią zeń pustelnika
co ludzi zawsze unika.
Zlitujmy się nad Mateuszem,
wszak on towarzyską ma duszę…

No a potem mnie usunęli. I Ona została. Została, trwała ze mną, wspomagała mnie. Dziękuję Ci za to! Długo, długo jeszcze towarzyszyła mi na moim nowym blogu.

Ale Ona też miała bloga. To był chyba najwspanialszy blog jaki kiedykolwiek czytałem. Nie zawsze traktował o rzeczach świętych, czasem bywał trywialny, ale zawsze był sympatyczny i prosty. Zawsze tłumaczył to, co chciał wytłumaczyć tak, jak chciał i zawsze mu to wychodziło. Zgredzik przy jednej z notek napisał komentarz, że czyta się go jak „rosyjskie fantasy”. Tak, to faktycznie wielki komplement dla takiego bloga. Raz ukazała się notka o języku polskim i w niej został umieszczony link do mojego bloga (jakoby niby mój blog był czysty ortograficznie. Bzdura! :P), za co nie mogę do dziś zaprzestać wdzięczności. A sam Anioł ukazywał na tym blogu swe podejście do życia, tak piękne i wspaniałe, że napisałem kiedyś w komentarzach: „Gdyby nie to, że masz 16 lat, ożeniłbym się z Tobą”. Otrzymałem odpowiedź: „Mam 15 lat. Nie postarzaj mnie”.

Potem blog zniknął. Został zamknięty, zlikwidowany. Nie istnieje. Kiedy zorientowałem się w tym, poczułem ogromny smutek. Nie potrafiłem zrozumieć dlaczego. Ona przestała się odzywać. Raz dostałem komentarz, który bardzo mnie ucieszył. Jak z zaświatów. Ale to była kropla w morzu potrzeb. Tak, chciałem naprawdę napisać notkę, w której oddam cześć Aniołowi, który zniknął. I miałem to zrobić. Gdy wróciła. Przyłączyła się do wielkiej bitwy na arenie mej poprzedniej notki i stanęła przeciw mnie. Ale nie jak większość walczących, w tym także ja, z nożami i dynamitem w ręku, ale z pokorą i mądrością, na którą stać tylko Anioła. Tym jednym komentarzem otworzyła moje serce. Dzięki niemu zrozumiałem jakie błędy popełniam, próbując na siłę zmieniać ludzkie serca. Uwierzyłem, że trzeba dać spokój i czas każdemu, by zrozumiał co mam mu do powiedzenia. Że ja też potrzebuję czasu i spokoju by poznać prawdę, jeśli rzeczywiście zamierzam ją dalej przekazywać i, przede wszystkim, żyć nią. Podjąłem na spokojnie kilka decyzji, które już zaczynają przynosić owoce. Kilka decyzji, których pewnie bym nie podjął, gdyby Ona nie wróciła i nie pozwoliła mi uwierzyć, że wystarczy spokój i pokora, by przekonać kogoś, że ma się rację. O ile rzeczywiście się ją ma. Tobie się to udało, Połowo Duszyczki. Parę razy przekonałaś mnie, że masz rację tylko przez spokój, uniżenie i pokorę. Tak, Animaedimidium, o Tobie ta notka. Dziękuję Ci za zmiany jakie przyniosłaś w moim (i, mam nadzieję, nie tylko moim) życiu. Dziękuję Ci za to, że uczysz nas spokoju, trzeźwego, acz pełnego miłości spojrzenia na świat i wielkiej wiary w Prawdę. Dziękuję Aniele!

By odwiedzić nowego bloga Połówki Duszyczki (sam tak przejęzyczyłem jej nicka :), należy odwiedzić stronę www.tikula.mylog.pl. Przepraszam, czuję się zobowiązany, by zamieścić tu ten adres. Dziękuję jeszcze raz. I proszę, jeśli ktoś ma gdzieś zapisane notki z bloga http://www.animaedimidium.mylog.pl, byłbym wdzięczny, gdyby dał mi znać.

Categories: Ku chwale innych | Tagi: , , , , | 9 Komentarzy

Zobacz wpisy

9 thoughts on “Historia o pewnym Aniele

  1. Cóż, naprawdę nie wiem co mogłabym na ten temat rzec. Miło mieć kogoś takiego.

  2. No i mi zrobiłeś problem xD. Bo niby jak miałabym to skomentować, żeby nie wyjść ani na sztucznie skromną (ja i skromność! Iiik!) ani na zbyt zadufaną w sobie? xD
    (Swoją drogą – staraj się na przyszłość nie wychwalać mnie aż tak bardzo, bo mi jeszcze woda sodowa uderzy do głowy i co wtedy? Mateusz, nie rozpuszczaj Duszyczki! xD)
    Miło mi, że mnie tak lubisz.
    Łoł, popisałam się elokwencją xD.
    Co do: „I jeśli Ciebie, Aniele, urazi ta notka, bo niektórzy mają takie poczucie, że zbyt bardzo dowartościowani czują się, że im się ubliża, to z góry serdecznie przepraszam.”
    Och, wiesz, nie przepraszaj, zawsze miło posłuchać (tudzież poczytać) komplementy na swój temat i nie będę kłamać – notka przyjemnie pomyziała moje duszyczkowe ego. Jednakże ów „Anioł” wydaje mi się z deczka przesadzony.
    No, chyba że dopisać „z różkami”…
    Mogłabym Ci przesłać notki z mojego poprzedniego bloga. Co prawda nie mam wszystkich, ale cosik tam wyszperam na dysku.
    Nie mogę głębiej skomentować notki, nie zahaczając o swój temat (co raczej dziwne nie jest). A tego z kolei wolałabym nie robić, bo co mam powiedzieć? Piszę Ci w komentarzach to, co myślę i tyle. Jeśli wyczuwasz w nich jakąś głębię jak w tym ostatnim, to mogę tylko czuć się szczęśliwa, bo to oznaczałoby, że mam głębokie myśli.
    (Szkoda tylko, że samoczynnie nasuwa się wniosek, iż kiedyś się w nich utopię.)
    Cóż, dziękuję Ci, bo, jak napisałam w mojej notce, przyjemnie czuć się docenianą. I o ile na blogu tekst ten był zabarwiony lekką nutką ironii, o tyle tutaj brmzmi całkiem poważnie :).

    Pozdrawiam i dziękuję po raz wtóry
    Tikula alias Połowa Duszyczki, alias Animae Dimidium alias jak tam kto sobie życzy ;)

  3. ...

    Piękne…

  4. ...

    a ja szukałam tego bloga! :D

  5. To musi być bardzo niezwykła osoba, skoro poświęciłeć jej tak niezwykłą notkę:)

    P.S.Uwielbiam takie przypadki: kiedy zupełnie niespodziewanie trafiam na takiego bloga jak ten, i mogę odnaleźć na nim cząstkę siebie:) Dziękuję.
    Pozdrawiam=]
    Szalom!

  6. Mam wspaniałego przyjaciela… To pardziwy Anioł.. Zawdzięczam mu strasznie dużo jest dla mnie bardzo ważnym człowiekiem. Ostatnio, zaczął pisać bloga. Na początku, skometowało go kikal osób, ale teraz jakoś tak tam jest pusto.
    Podejrzewam, że to dlatego, że Dawid pisze o trudnych tematach. Ja jak przeczytam notkę to muszę się dobrze nad nią zastafowić. Czasem nawet kilka dni ją „przetrawiam” ale to bardzo dobrze, bo to taki rodzaj formacji wewnętrznej… duchowej, bo te notki można komentować kilka razy, np, pod kontem komentarzy innych, uzupełniać je, dodawać swoje przemyślenia…

    Chciałabym zaprosiś Cię na tego bloga (zapraszam również do mnie:P:)). Udowodnijmy razem, że warto rozmawiać o Słowie Bożym! O Bogu!

    => http://www.mlode-mysli.mblog.pl/

    niech dyskusja trwa!

    :)
    Pozdrawiam:*
    Szalom!

  7. Arnie

    No to i mnie do fanklubu dopiszcie…miałem już wcześniej się na ten temat wypowiedzieć bo i na mnie zdolności dyplomatyczne,inteligencja i zupełny brak agresji w tej istocie zrobił na mnie spore wrażenie ale jakoś do tej pory się zebrać nie mogłem…Miło jest się dowiadywać że są jeszcze tacy ludzie na świecie,oby jak najwięcej takich..No ale starczy tego słodzenia bo rzeczywiście dziewczyna nie utrzyma ciężaru popularności i woda sodowa uderzy jej do głowy-:))
    Co do poprzedniej notki i Twojego ostatniego komentarza do niej Mateuszu to chociaż niezbyt mnie poruszają filmy z happy endem to ten jednak bardzo mi się podobał-:)Cieszę się bardzo że tak nam się ładnie udało dojść do konsensusu i obyło się bez rozlewu krwi bo przecież „zło rodzi zło,raz zasiane wciąż dojrzewa”,tak więc wymiana ciosów nie ma sensu.Napisałeś też że większa część winy leżała po Twojej stronie-z tym się jednak nie zgodzę,sądzę że to ja bardziej zawiniłem. I tylko spróbuj się sprzeciwić-:P

  8. Dziekuje za podanie adresu n aktórym mozna poczytac cos ciepłego, sympatycznego

    Czy zauważyłeś, że Prawda zakryta jest przed wielkimi?

    Czy można nauczać Prawdy nie znając jej?

    Może znajomośc Prawdy powoduje, że przestaje się ją propagować?

    Co do wolności słowa – uważam, że obrzędy oddalaja od Prawdy (ale to tylko moje prywatne zdanie).

  9. roman erotoman

    Ciekawe czy popuściła mu szpary?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s