Zabiłem Boga

To było dawno.

Prawie dwa tysiące lat temu.

No dobra, w zeszłe wakacje też. I tydzień temu. No okej, dziś do południa również. I jutro przed śniadaniem…

Nic mi nie zrobił. Był dobry, mówił o miłości, o zbawieniu. Cuda czynił, ludzi zmieniał. Nie bronił się, gdy zadawałem ciosy. Chyba dlatego było tak łatwo. Dlatego nie miałem problemów z wbijaniem w Niego noża.

Najpierw spotkałem Go na ulicy. Mówił do ludzi, twierdził że trzeba się uczyć pokory. Że należy nadstawiać drugi policzek, gdy Cię uderzą. Śmiałem Mu się w twarz. Nieźle Mu się ode mnie dostało. A On nic nie zrobił, nic nie odpowiedział, tylko mówił dalej. Dalej się modlił. To BYŁO wkurzające…

Ale potem spotkałem Go jak szedł pod górę. Był półnagi, na plecach niósł krzyż. Podszedłem i krzyknąłem, że miał nas zbawić, że miał pokazać nam Królestwo. Znów nic nie odpowiedział. Plunąłem Mu w twarz. Kilka razy. Na początku myślałem, że to przyjemne. Potem pojawiły się wyrzuty sumienia. Plułem więc dalej, próbując je zagłuszyć. Na wszelki wypadek kopnąłem Go jeszcze. Niech ma, bezczelny! I poszedłem za Nim.

Wprowadzili go na górę siłą niemal. Wziąłem od nich gwoździe i pokolei wbijałem, sprawiając ból. Było mi trochę przykro. A trochę wesoło. Miło czasem popatrzeć, jak ktoś cierpi. Niewinnie. Potem Go wykończyłem. Aby wykończyć. Zabić. Zabić wyrzuty sumienia. Zabić swoje myśli. Za chwilę już nie żył.

Kłamstwo, cudzołóstwo, aborcja, samogwałt, pijaństwo, złe myśli, intencje, zainteresowania. Grzechy przynoszące cierpienie. Mnie, Tobie. Zabijające Boga.

Tak, zabiłem Boga.

Wcale nie jest pocieszającym fakt, że byliście tam ze mną. Że Wasza wina nie jest mniejsza niż moja.

Jest jednak coś, co pociesza. To, że zrobił nas w konia. To, że trzeciego dnia zmartwychwstał. Mogłem Go przeprosić. A On powiedział: nie ma sprawy…

Categories: Duchowość i moralność | Tags: , , , , | 22 komentarzy

Zobacz wpisy

22 thoughts on “Zabiłem Boga

  1. Monroł

    To prawda. Każdy z nas na codzień rani,codzień podchodzi do krzyza i dobija gwóźdź,az w końcu zabija,powoduje śmierc Boga. A tymi gwoździami sa nasze grzechy. Czesto robimy to mimowolnie,ale bywa też,ze w pełni świadomie. Jest to dowód na to ,jak bardzo słaby jest człowiek. I tak się dzieje juz od zarania dziejów, i tak dziac się na pewno będzie. Mozemy tylko,a nawet powinnismy starać doskonalic sie, być coraz lepszymi. Jeśli tylko zechcemy będzie przy nas Bóg i bedzie nam w tym pomagał. Nie zapominajmy Mu dziekowac za to,ze zgodził się za nas umrzec na krzyżu i tym samym wybawić nas od śmierci wiecznej.

  2. ...

    Posłuchaj mnie. Ani Ty, ani nikt inny nie zabił Boga. Bóg jest, był i będzie zawsze, na zawsze. Nikt Go nie jest w stanie pokonać, zabić, zniszczyć. Nikt. Tym bardziej człowiek, który jest taki bezradny bez Najwyższego. Tak, Syn Jego umarł, umarł za nas, za nasze grzechy, po to, byśmy byli kiedyś szczęśliwi, żyli u Jego boku. Cierpiał, cierpiał jak nikt inny. Tak, On cierpiał przez nas, ale zarazem dla nas. Dla nas, bo nas kochał, kocha i będzie kochał. Mimo tego, że my grzeszymy, że zadajemy Mu ból, tak często, tak mocny, często z premedytacją. On mimo tego nigdy nie przestanie nas kochać. Bóg jest miłością, Bóg jest bogaty w miłosierdzie. Wiesz o tym dobrze. W zasadzie nie wiem czemu to wszystko piszę. Jestem przekonana, że Ty to wszystko wiesz, rozumiesz. Nie wiem dlaczego taka notka. Zapewne było Ci bardzo ciężko, żal i ból zapanowały nad Tobą. Nie bój się. Bóg ma Cię w swojej opiece. Pomodlę się dzisiaj za Ciebie. Aby oddał moją radość Tobie. Sądzę, że potrzebujesz jej. Jeśli nie, przepraszam. Ja po prostu chcę dobrze dla Ciebie…

  3. ....

    Witam.
    wiesz, byłam na spotkaniu w Tarnowie dla składających przyrzeczenia KSMowskie-poprostu na swoim rok temu nie byłam i chciałam nadrobić. Wiesz, co powiedział świetny ksiądz?
    ‚Kto jest bez grzechu, niech wyjdzie z tej sali i się nie wydurnia.’
    tak samo
    ‚kto jest bez winy, niechaj pierwszy rzuci kamień’

    pamiętasz?

    ja wierzę w Ciebie.
    nie tylko Ty, spokojnie.

    na tym nasza wiara polega.
    żeby czasem upadać.
    tylko jeszcze pokora…

  4. Motórzysta

    Kto jest bez wina, niech pierwszy rzuci kamieniem.
    Nikt nie rzucił. :-D

  5. Mocno napisane… że tak powiem shit happens, nawet jeśli chodzi o zabójstwo Boga… Za każdy grzech zadajemy cierpienie… Ale jak już je zadamy to co możemy zrobić potem?? Przeprosimy… mhhh… Pamiętami kiedyś takie kazanie… Że ojciec rozmawiał z synem, który był bardzo niegrzeczny, żeby synek za każdy swój grzech wbijał w płot jeden gwóźdź… A za każdy dobry uczynek żeby gwóźdź wyciągnął… No i najpierw synek, nadal był niegrzeczny i tak chodził i wbijał te gwoździe(głupek, ja bym nie wbijał) ale potem pojawiły się wyrzuty sumienia i zaczął robić dobre uczynki. I wyciągał te gwoździe jeden po drugim… Strasznie mozolnie mu to szło… Ale pewnego dnia zakończył prace. W płocie nie było ani jednego gwoździa wbitego przez niego. Pobiegł to fathera i oświadczył co następuje. I father z synkiem poszli zobaczyć ten płot. I ojciec do syna mówi tak:”No ładnie, ładnie. Zrobiłeś tyle dobrych uczynków. Wyciągnąłeś wszystkie gwoździe, ale popatrz ile zostało dziór.”
    Proste?? Ale tak ładnie ukazuje to wszystko…

  6. To kazanie, Qrczaku, również słyszałem. Podobno odpust zupełny ma powodować zalakowanie tych dziur, albo czyściec… Ja o tym wolę nie rozmawiać. Odpust i czyściec = sprawy bardzo trudne, kontrowersyjne i niezwykle dyskusyjne. Masz rację, dziury zostają i od Bożego Miłosierdzia zależy, czy on je odpuści. Zawsze zostają rany po gwoździach. Ale zasklepia je wybaczenie.

    … (ciekawy nick) – nie zrozumiałaś mnie :). Nie, nie jestem tragicznie nieszczęśliwy. Po prostu zabiłem Boga i Ty zrobiłaś to samo. Swym grzechem, błędami, zadawanym bólem. Teologowie nie bronią się już przed słowami „śmierć Boga”. Bóg umarł, choć przecież wciąż istniał. Bo umarł, w ziemskim znaczeniu tego słowa. Bo Go zabiliśmy. A czy jestem szczęśliwy? Ostatnio coraz bardziej. Powraca sens mego życia, który zagubiłem rok temu. Choć zawsze był tak bardzo obecny…

  7. Taka krotka notka a tak trafia do czlowieka.
    Twoje notki pozostawiaja mnie myslaca przez dlugi czas.
    Wow.
    Nie wiem co powiedziec, zatkalo mnie….

    Ania

  8. Arnie

    No ładny wierszyk…troche za dużo hiperboli ale podobał mi się:)No i wreszcie jakiś happyend…

  9. ...

    Mateusz…przyjaciółka ma problem w kwestiach wiary…zobaczyła blog…bardzo chciałaby pogadać…mogłabym namiary podać?

  10. Zgredzik

    I w tym tkwi problem. Jestesmy braćmi Jezusa. Czy tez jestesmy Bogami?
    Czy mozna Boga zabic? Czy mnożna Boga znieważyć?
    Świat Zostal Stworzony. Czy jest niedoskonały?
    wszystko dzieje się, bo dziac sie musi, bo zostało przewidziane.

    Bóg Jest Jeden.

  11. MaslanyPajac

    Ja myślę, i to nie jest tylko moje zdanie, że tak naprawde grzechem najbardziej ranimy siebie. Najbardziej siebie niszczymy. Obrazamy Boga – ok, ale On z tego powodu nie czuje sie dotkniety, wybacza nam. My zadajemy cierpienie – ale popełniając grzech, w ten sposob ze niszcząc siebie, zadajemy cierpienie Bogu dlatego że Jemu najbardziej zależy na naszym szczęściu. On nie cierpi z samego cierpienia – On cierpi, bo my siebiue niszczymy.

  12. Dziękuję za Twój komentarz:*
    To zadziwiające i jednocześnie piękne, że Ty, zupełnie nie znając mnie i sytuacji po której powstała ta notka, twafiłeś w kontekst w 100%. Podczas gdy ludzie, kórzy mnie znają, chybili… (Musiałeś genialnie napisać maturę, bo podtrafisz idealnie „wstrzelić” się w kucz:P)
    Dziękuję za te słowa, bo choć w sumie nie napisałeś nic nowego (tzn nic o czym bym nie wiedziała), ale często jest tak, że trzeba coś usłyszeć (przeczytać), żeby do człowieka doszło.
    Zawsze w takiej sytuacji dziękuję Bogu, że zsyła mi anioły, bo gdyby nie one, ta sama już dawno bym popłynęła…
    Dzięuję:* i pozdrawiam:)
    Szalom!

  13. borko

    Stary, wszystko to ładne, filozoficzne, poetyckie i wogóle, ale…………..
    uważam, że się troche mylisz – bo nie można zabić Boga. Można zabić w sobie wiarę w Boga tak jak to było w moim przypadku, można w Niego zwątpić, ale nie można Go zabić. Owszem, nasze grzechy są w jakimś stopniu raniące dla Niego ale i tak nie ma mozliwości uśmiercenia Boga, bo Bóg jest nieśmiertelny.Owszem, Jezus umarł na krzyżu, ale tak naprawde umarła tylko Jego ludzka powłoka – Jego Boska ostota nigdy nie umarła.

  14. „Mężowie izraelscy, słuchajcie tego, co mówię: Jezusa Nazarejczyka, Męża, którego posłannictwo Bóg potwierdził wam (…), który z woli, postanowienia i przewidzenia Boga został wydany, przybiliście rękami bezbożnych do krzyża i zabiliście. Lecz Bóg wskrzesił Go, zerwawszy więzy śmieci.”
    Dz 2, 22-23

    Nie wierzysz, że zabiłeś Boga – sam sprawdź. Jezus, prawdziwy Bóg, został naszymi dłońmi do krzyża przybity i zmarł. Gdyby nie było to prawdą, zmartwychwstanie nie miałoby sensu. Myślę, że nie wiem czemu umniejszasz rolę Chrystusa w życiu moim i Twoim. Albo usprawiedliwiasz swoją i moją rolę w Jego śmierci…

  15. Napiszę, że wiem, o co Ci chodzi.
    Albo raczej: wydaje mi się, że wiem, o co Ci chodzi ;).
    Widzę to tak: my również zabiliśmy Jezusa. Bo też grzeszymy i On musiał cierpieć tak samo za nasze grzechy. Każe zło, które wyrządziliśmy, przysporzyło mu cierpienia. Nie możemy powiedzieć, że ludzie zabili Jezusa, nie mając na myśli siebie samych; swoich grzechów, występków.
    I sądzę, że np. mój przedpiszca nieco opacznie zrozumiał Twoją notkę.
    Co nie znaczy, że nie możnaby interpretować jej dla siebie.
    Bardzo ciekawa historia z tym płotem – muszę przyznać, że nigdy jej nie słyszałam. Przyczepię sie do Twoich słów, ok?
    „Ja o tym wolę nie rozmawiać. Odpust i czyściec = sprawy bardzo trudne, kontrowersyjne i niezwykle dyskusyjne.”
    I szczerze mówiąc sądzę, że o takich kontrowersyjnych i dyskusyjnych właśnie należałoby rozmawiać. Ale może ja się nie znam :d.
    Wracając do notki, to muszę przyznać, że podobała mi się. Nie mam teraz siły ani natchnienia, by wykrzesać z siebie więcej na ten poważny przecież temat. Zresztą, co mogłabym napisać? Tyle tylko, że się z Tobą zgadzam.

    Pozdrawiam
    Duszyczka

    PS Gratuluję świetnych pomysłów u Lochy :).

  16. noname

    cytat za „: Motórzysta :: 2006-11-19 20:44
    82.139.28.126
    Kto jest bez wina, niech pierwszy rzuci kamieniem.
    Nikt nie rzucił. :-D”

    Jam Ci jest bez winy, to w kogo rzucić tym kamieniem?

  17. niutek

    Tylko czekać, aż wyjdziecie na ulice w korowodzie biczując sie do krwi łańcuchami. A potem to już tylko męczeńska śmierć za wiare – powiedzmy wysadzanie się w powietrze w tłumie niewiernych.

  18. To chyba pierwsza Twoja notka, do której nie mam absolutnie żadnych zastrzeżeń – ani pod względem treści, ani jej formy.

    Nie wywijajcie się od swojej winy, twierdząc, że grzech nie zabija Boga.
    Gdyby każdy człowiek na ziemi tak myślał, Bóg zaiste przestałby istnieć. On mieszka tylko i wyłącznie w naszych sercach. Dopóki jesteśmy świadomi swojej grzeszności, On tam jest i nam pomaga. Mimo Jego potęgi, bardzo łatwo jest Go zabić.

  19. Jeszcze dodam, że ta notka to perełka wśród wszystkich Twoich…tekstów.

  20. tikula

    „A potem to już tylko męczeńska śmierć za wiare – powiedzmy wysadzanie się w powietrze w tłumie niewiernych.”
    Przeczytaj te komentarze i notkę BARDZO dokładnie, zastanów się nad tym, co napisałaś/eś (?) i wyciągnij wnioski.
    Nie będę Ci nic tłumaczyć, bo człowiek, który nie chce zrozumieć, nie zrozumie. Uważasz nas za terrosrystów? Morderców? Masochistów? Przykro mi z tego powodu, ale nie będę Ci tłumaczyć nic, co jest napisane wystarczająco jasno, bo nie chcę pogorszyć sprawy.
    Żal mi Ciebie i takich, którzy myślą podobnie. Naprawdę przykro mi z Twojego powodu. Proszę Cię tylko o jedno: przemyśl tę notkę i niektóre komentarze do niej dokładnie i w miarę możliwości obiektywnie.

    Pozdrawiam

  21. Dziękuję.
    Dziękuję za dodanie otuchy, za próbę przywrócenia wiary w to, że są jeszcze na świecie myślący ludzie. Przeczytałam Twój komentarz z uśmiechem na ustach.
    Z podobnym uśmiechem przeczytałam Twoją notkę, tą powyżej. To dobrze, że pośród tych wszystkich pustych i płytkich blogów w tym serwisie pojawiają się też takie, jak Twój.
    Dziękuję za komplement. I dziękuję za to, że przeczytałeś…

    Pozdrawiam

  22. Piękny blog. Bardzo ciekawie prowadzony, a ten wpis daje do myślenia niestety ale to fakt, że my wszyscy jesteśmy winni tego co działo się wtedy i myślę, że teraz postąpilibyśmy podobnie niestety. Raczej nie wiele się nauczyliśmy od tamtego czasu, a to jest niestety smutne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s