Monthly Archives: Grudzień 2006

Marysia

Mówili na nią Marysia. Miała 14, może 15 lat. Wesoła, grzeczna, usłużna. Kochała rodziców. Nie tylko rodziców. Miała też chłopaka. Był wprawdzie dużo od niej starszy, ale nikomu to nie przeszkadzało. Byli razem szczęśliwi.

Pewnego dnia jednak zdarzyło się coś niespodziewanego. Marysia zaszła w ciążę. Nie miała pojęcia jak to mogło się stać. Sam fakt był dla niej szokiem, nie wiedziała co zrobić, gdzie się podziać. Jej chłopak nie był zadowolony z takiego obrotu sprawy. Nie miał ochoty niańczyć dzieciaków – jeszcze nie teraz. Ona? W zasadzie również nie miała na to ochoty. Ale chciała urodzić. Coś mówiło jej, że powinna…

To było bardzo dawno – nie istaniały jeszcze kliniki aborcyjne. Ale ludzie od zawsze znali sposoby na pozbycie się niechcianej ciąży. Ziółka, nie ziółka. Pokrzywki, nie pokrzywki. Zawsze dało się znaleźć szarlatana, który wiedział jak sprawę załatwić. Znane były też przypadki zrzucania kobiet ze schodów. Poronienie niemal gwarantowane.

Czuła, że powinna urodzić. Jednak. Ale naciski tych, którzy wiedzieli, były zbyt wielkie. Rodzice wiedzieli, że okoliczna społeczność może nawet zabić samotną matkę z dzieckiem. Razem z dzieckiem. Ojciec w sumie sam nie wiedział, czy nie zabiłby ich osobiście. Matka miała znajomości.

Usunęła.

Jakiś czas czuła się kiepsko, ale potem wyszła z tego. Żyła jeszcze długie lata. Ale nigdy nie była szczęśliwa. Tak naprawdę nikt nigdy nie był szczęśliwy.

Chłopiec, który miał się narodzić, nazywałby się Jezus. 33 lata później umarłby w męczarniach na krzyżu, potem by zmartwychwstał, dając nam zbawienie. Dając nam szczęście, jedyne prawdziwe szczęście. Bo nie dano nam, ludziom, innego Imienia niż to, które jest Jego.

…Wtedy się obudziłem. To tylko koszmar. Zły sen. Dziś jest ten dzień. Jezus urodził się. Marysia, choć rzeczywiście się bała, pokonała strach. Józef, jej chłopak, przyjął to dziecko jako swoje. Rodzice Marysi – Anna i Joahim – pokochali je z całego serca. Ono urodziło się, przyszło na świat, by nas zbawić. By dać nam szczęście.

To potworne jak wielkie zło może wyniknąć z grzechu aborcji…

Reklamy
Categories: Duchowość i moralność | Tagi: , , , , | 16 Komentarzy