Bóg potrzebuje wariatów

Jak często, miałem pisać o czym innym, i jak często, napiszę o czym innym niż miałem. Rozmowy z bliskimi ludźmi często wywołują dziwne uczucia. Wiecie, jak to jest…

O czasie już pisałem. Nie wiem, czy dobrze to zaczynam, ale zawsze wszystko obraca się wokół tego, co zwiemy czasem. Albo może – w mojej głowie zawsze wszystko obraca się wokół tego, co śmiem zwać czasem. Więc, jeśli chodzi o czas, to go nie mamy. A jeśli mamy, to nie mamy pojęcia jak dużo. Nie istnieje więc żadna potrzeba, by ten czas marnować. Ale o tym już pisałem.

Dla mnie przyszłość jest zamazanym czymś. Przynajmniej próbuję, by była ona właśnie czymś takim zamazanym. Dalekim. Nieważnym. Tak, to prawda, że często planuję, rozmyślam nad dalszym życiem, nad tym co będzie. Za często przyłapuję się na marzeniach, pragnieniach, planach. Zbyt rzadko przypominam sobie, że mogę w każdej chwili nie być tutaj. Że przyszłość może równie dobrze nie istnieć. Albo, jeśli zaistnieje, to ma na nią wpływ tylko „tu” i „teraz”…

Ale do rzeczy. Śmiem nazywać siebie Bożym Wariatem. Nie świętym, nie cudownym, nie wybrańcem bożym. Nie. Wariatem, który popełnia błędy, za dużo błędów. Ale wariatem, który chce, pragnie działać. Tu i teraz. Który stara się wierzyć bezgranicznie w naukę Chrystusa. Zwłaszcza w przykazanie miłości. Który może nie potrafi kochać tak, jak kochał nas Chrystus, ale który pragnie zrobić wszystko, by kochać. Który nie boi się zaryzykować wszystkiego dla miłości. Bo zaufał Bogu, bezgranicznie.

Przynajmniej się staram.

Walczę. Są ludzie, którzy nie lubią tego słowa. Ja je uwielbiam. Jestem tu, dziś, sługą Pana, by walczyć. By próbować być Jego godnym uczniem. By ufać, wierzyć, choć sprawiedliwość na tym świecie może być tylko złudzeniem. Walczyć z własnymi demonami, ale również z innymi, trwającymi w świecie. Walczyć, by móc powiedzieć za Pawłem: „Teraz już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus”. Jestem wariatem. Tu i teraz, zawsze.

Ludzie nie rozumieją, że pragnę być pierwszym chrześcijaninem. Iść, jak św. Justyn, na pożarcie przez dzikie zwierzęta, z Bogiem i radością w sercu. Jak święte Perpetua i Felicyta, jak święty Maksymilian Kolbe. Ludzie boją się śmierci, boją się miłości, boją się odpowiedzialności. W wielu żyje strach. Przed wariactwem.

W przyszłą niedzielę idę wariować i walczyć na ulicach Łodzi. Rozmawiać z Wami o Bogu i miłości. Boję się? Pewnie tak. Nie wiem, co mogę mówić. Ale wierzę, że Bóg mną pokieruje. Że oświetli mi drogę. Potrafię Mu zaufać. Potrafię postawić wszystko na jednej szali. Na jedną kartę. Wierząc, że wygram.

W przyszłe wakacje jadę do Australii. W tym samym celu.

Chyba, że jutro rozjedzie mnie samochód.

Bóg potrzebuje wariatów. Nie chcę nikogo w to wciągać na siłę. Nie oskarżajcie mnie o to. Jeśli ktokolwiek uważa, że tego próbuję, jest w błędzie. Każdy z nas ma wolność. Każdy może spojrzeć w lustro. Nie chcesz być Bożym Wariatem? Przestań walczyć. Nie moja to sprawa.

Ja walczę. Ja chcę być Bożym Wariatem. Czasem bardziej. Czasem mniej. Nie miejcie do mnie o to pretensji. Jestem Judym. Tomasz Judym.

I pokora…

Categories: O mnie | Tags: , , , , | 12 komentarzy

Zobacz wpisy

12 thoughts on “Bóg potrzebuje wariatów

  1. ...

    Halo…
    jesteśmy tylko ludźmi. tylko ludźmi….

  2. ...

    Owszem, jesteśmy tylko ludźmi. Ale ludźmi z Bożą mocą. I to właśnie z nią człowiek potrafi czynić rzeczy wielkie. I z nią odważa się być wariatem… Bożym wariatem :) Chociaż jeszcze nigdy nie użyłam tego określenia w stosunku do siebie, to myślę, że jest mi bliskie. Częściej nazywam siebie Bożym dzieckiem :) Bowiem dziecko potrafi obdarzyć zaufaniem każdego człowieka, potrafi pokochać każdego, nawet tego, którego dorośli odbierają za zagrożenie; potrafi mówić wprost co czuje, np. jak czuje, że kocha swoją mamę, mówi do niej „kocham Cię mamusiu”. Nie odczuwa przy tym wstydu, braku odwagi, nie kieruje się ‚czy wypada?’ czy też ‚co ludzie powiedzą?’. Dlatego chcę być Bożym dzieckiem. A wiecie od czego zaczęłam? Od złożenia rąk przy Komunii Świętej; tak jak podczas tej pierwszej… Są one wtedy tak blisko serduszka. Nie gdzieś na wysokości brzucha czy jeszcze niżej… Pomagają mi one przypomnieć sobie, że tak naprawdę jestem dzieckiem Boga. I do Niego podczas Komunii Świętej przychodzę powiedzieć Mu jak małe dziecko do mamy, czy do taty: „Tak, kocham Cię, ufam Ci, nie wstydzę się Ciebie…”.

  3. To już nie do Japonii?

  4. Być bożym wariatem??Ciekawa propozycja, ale ja już to mam:) Wiem że popełniam masę błędów, ale jakoś nie narzekam na to wszystko… Nie poddawać się?? A tu jest trochę gorzej:/ Bardzo często czuję coś takiego, że zaraz pizdnę to wszystko w cholerę… i tyle… ale jakoś staram się… bycie wariatem lepiej mi wychodzi, bo robię masę nie przemyślanych rzeczy… Często później mi się za to obrywa, ale na ogół to całkiem nieźle mi to wychodzi na zdrowie:D TO tyle…

  5. ...

    Boży wariat, brzmi ciekawie ciekawa teoria.. chyba znowu zacznę czytać twojego bloga ;-)

  6. .

    Walczyć, walczyć, walczyć – i owszem. Ale miłością. Tylko nią.

    O, właśnie, co z tą Twoją japonistyką?

  7. ...

    Kiedyś jeden ksiądz, wspaniały ksiądz, taki z czynem i z powodzeniem więc wiarygodny przyniósł na kazanie plakat ze sztuki „Idiota”. Był tam człowiek taki skulony a na niego padało światło krzyża. Bo dla ludzi, kiedy wierzymy jesteśmy idiotami, a dla Boga – synami i córkami.

  8. kabaczek

    Australia… Ciekawe :). A to, że jesteś Bożym Wariatem to nie nowość i nie dziwota :)

  9. Walczyć? „Nie to złe co przychodzi z zewnatrz…” Czy Stwórca nie potrafi sobie sam dac rady, że potrzebuje żołnierzy? Od pewnewgo czasu mam uczucie, że poprawianie Dzieła Stwórcy jest forma bluźnierstwa, gdyz Jego Dzieła Są Doskonałe. Przeciez gdyby było inaczej, to Czy Stwórca Byłby Doskonały?

  10. *+Służebnica+*

    Odnoszę wrażenie, że przemawia z Ciebie więcej z misjonarza – kapłana niż ze świeckiego… Hm… Trzeba być gotowym na wszystko… Gratuluję pomysłów i życzę jak najwięcej Bożego działania w tym przedsięwzięciu.

  11. Monroł

    Przepraszam, że dopiero dzisiaj pisze, ale wiedz, że byłam tu już wczesniej i że śledzę Twoje przemyslenia. Boję się o Ciebie i nie chcę żebys cierpiał.

  12. ...

    być wariatem bożym to wielkie wyzwanie…też chciałabym zwariować i kochać szaloną miłością Boga ale narazie brakuje mi odwagi
    Pozdrawiam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s