You can have Your cake and eat it

Park na Stokach jest mały, choć z zewnątrz wydaje się większy, co zresztą Ola już zauważyła. Łażenie po nim w kółko pięć razy może być denerwujące, ale nie kiedy myśli się kompletnie o czym innym. Niektóre popołudnia są najpiękniejsze w życiu i człowiek myśli wtedy, że może jeszcze chyba kiedyś być szczęśliwy…

Powiecie, że to głupota. Zgredzik zaraz podkreśli, że unikam Boga. Ale czyż to nie brzmi śmiesznie, być oskarżonym o unikanie Boga wtedy, gdy się Go akurat odnalazło? Nie, nie unikam Boga. Próbuję Go znaleźć, bo Go zgubiłem. I czuję, że jestem na dobrej drodze.

Powiecie, że to głupota. Bo szczęście trzeba widzieć tu i teraz, a nie myśleć „jak to zrobię, będę szczęśliwy”. Ale tu i teraz go nie ma. Nie widzę. Kiszę się na stosunkach międzynarodowych, choć szedłem na japonistykę. W beznadziejnej hiperdrogiej szkole, choć szedłem do elitarnej szkoły prywatnej. Nie jestem szczęśliwy, choć miałem być. Ale i tu można spotkać kogoś, kto pokaże Ci, że mógłbyś być szczęśliwy.

I to nie prawda, że ciągle narzekam, że jestem nieszczęśliwy, i że jak coś zrobię to zacznę być. Pamiętacie ten rok podczas którego byłem w Seminarium? Wtedy byłem szczęśliwy. I nie mówię tego z perspektywy. Wtedy wiedziałem, że jestem szczęśliwy. Wtedy wszyscy wiedzieli, że jestem szczęśliwy. Chcę być tak szczęśliwy jak wtedy. I wierzę, że będę jeszcze szczęśliwszy.

Jeszcze nie wiem jak powiem to mamie, ale zabieram papiery. Trzeci raz w życiu. Zacznę wszystko od początku, ale nie od pierwszego roku. Jadę do Warszawy, na UKSW, na drugi rok teologii. I może jeszcze na drugi rok polonistyki? Madziu, dziękuję Ci za pomoc w podjęciu tej decyzji. Decyzji szybkiej i impulsywnej, nieprzemyślanej i wariackiej, ale jedynej słusznej. Olu, dziękuję Ci, że jesteś. I że też postanowiłaś zacząć wszystko od początku.

Mówią, że nie złapiesz dwóch srok za jeden ogon (tak, z całą pewnością tak brzmi to przysłowie). Albo rybki, albo akwarium… You can’t have Your cake and eat it. A ja Wam powiem – Yes, You can. You can have Your cake and eat it! I właśnie zamierzam to zrobić. Zamierzam znaleźć Boga. Bo, masz rację Zgredziku, On jest wszędzie. Ale nie zawsze się chce Go poszukać. Teraz chcę. I teraz właśnie przestaję Go unikać.

Za horyzontem wielka korona gór
Na karoserii różowieje kurz
Odsuwasz dach, w rękę łapiesz wiatr
Powiedz prawdę, ile lat mnie kochasz?
Droga ucieka, noga już ciężka jest
Opór decha i z oczu znika sen
Będzie nam najbliższych czasem brak
Spalone mosty to najlepszy w życiu start

Ratujmy co się da
Obróćmy jeszcze raz
Kalejdoskop

Budka Suflera

Categories: O mnie | 14 Komentarzy

Zobacz wpisy

14 thoughts on “You can have Your cake and eat it

  1. Maggie B.

    No właśnie, zjeść ciastko i mieć ciastko. Nie zawsze się da, ale czasami trzeba kombinować. Czasami trzeba zaryzykować, choć nie zawsze się udaje. Zawsze trzeba skorzystać z tego, co się ma, zdobyło, wypracowało. Ale nigdy się nie poddawać.
    Mam nadzieję, że Ci się uda, ża Wam się uda :) A może się spotkamy na studiach? ;) Też jestem na etapie szamania ciastek, które już niby zostały zjedzone :P

  2. Ja tylko stwierdziłem, że ze znanych mi przyczyn nie przyjmujesz do wiadomości Obecności Ojca. Nie można szukac kogos Kto Jest z Tobą. Na temat tzw teologii Jeden Taki sie wypowiedział, że Prawda zakryta jest przed wielkimi (czy nie miał na mysli uczonych w pismie?). Swoja drogą gdzie to było napisane?

  3. ech

    Rob jak uwazasz ale pamietaj ze studia sie kiedys skoncza. jak sie skoncza trzeba znalezc sobie prace. Przyszla praca powinna byc jakos zwiazana z tym co studiowales. Po teologi jest sie katechetom. A katecheta…. no chyba nie musze tlumaczyc ze to nie jest za fajne zajecie

  4. ech

    zapomnialem napisac ze jest cala kupa roznych organizacji koscielnych oaz jakis i tego typu. Przeciez mozna w nich dzialac realizowac sie duchowo a oprocz tego studiowac cos ze tak powiem „bardziej przydatnego”. Zastanow sie jeszcze nad tym z dwa razy
    Zyczliwy

  5. Można było się tego spodziewać. Ba, spodziewałam się tego i widzę, że mam kolejny powód by twierdzić, że mam coś z czarownicy i krakam strasznie.
    Powiem szczerze – Nie sądzę, by to była mądra decyzja.
    Poważnie się zastanów i może pomyśl o tym, po ilu latach Twoi rodzice dadzą sobie spokój. Co roku wydają ciężkie pieniądze, byś mógł się kształcić – jak widać na darmo.

  6. M.

    tak… jak wiemy istnieją fakty oraz mity. jednym z mitów jest taki oto, że po teologii można robić tylko jedno – uczyć religii, czyli innymi słowy – katechizować. bzdura wierutna! oświadczam, że po teologii trafienie do szkoły i uczenie religii, jest – moim skromnym zdaniem – marnowaniem lat ciężkiej nauki – jeśli dodatkowo nie wykorzystuje się wiedzy zdobytej na studiach – poza placówkoą szkolną. bo żeby nauczać religii – trzymając się programu – na studiach wystarczyłoby przeczytać Katechizm Kościoła Katolickiego i mieć sumienie zgodne z tym co się tam czyta. co więcej – teolog, jeśli nie zdobędzie uprawnień pedagogicznych – a nie zawsze na tym kierunku jest taka możliwość – to nie może nauczać w szkole. żadnej. ani nawet w przedszkolu. studia teologiczne dają dużą znajomość dziedzin humanistycznych. filozofia, psychologia, jeśli zdobywa się uprawnienia pedagogiczne – jest dużo pedagogiki. i wielu by się zdziwiło, gdyby się dowiedzieli w jakich dziedzinach dla teologów otwierają się furtki – jeśli mowa o rynku pracy w Polsce!
    Matuesz – dobry wybór. myślę, że sam to wiesz choćby w oparciu o to czego dowiedziałeś się w seminarium!
    pozdrawiam!
    studentka teologii.

  7. Maggie B.

    Wiecie co, ja mam cichą nadzieję, że Mateuszowi nalało się oleju do głowy ;) i że skończy i teologię, i polonistykę. To już jest jakieś wyjście. Dla wszystkich, c’nie? I że się mu się wreszcie poukłada, przynajmniej jako tako. No ale kop czasami jest potrzebny.

  8. *+Służebnica+*

    A ja uważam, że to Twoja decyzja i życzę aby Ci Bóg błogosławił na każdej Twej drodze – byle była zgodna z Jego wolą. Pozdrawiam serdecznie i będę trzymać złożone ręce, bo kciuki bywają nieskuteczne :).

  9. Jak zwykle dziękuję za wsparcie, Przyjaciele :).

    A Makocie i innym sceptykom powiem, że moja mama już wie. I uwierzcie mi, sam się zdziwiłem, jak okazało się, że bardzo się z mojego wyboru cieszy. A więc nie wypowiadaj się w imieniu mojej mamy, dopóki nie zapytasz jej o zdanie. Ona rzeczywiście ma dość wydawania 430 złotych miesięcznie. Na szkołę, z której nic nie ma… Nic.

  10. ech

    No dobra moze ja sobie nie zdaje sprawy jakie sie furtki na rynku pracy w polsce po teologi otwieraja ale bylbym wdzieczny jak by mi ktos podal chociaz jeden zawod oprocz katechety ktory mozna po teologi wykonywac

  11. ech

    Chcialbym jeszcze rozszezyc moje pytanie. Mianowicie co mozna robic po filozofi ktorej podobno tyle jest na teologi? Znam takie powiedzonko ze po filozofi to jest sie przygotowanym zeby otworzy budke z kebabem albo zmywac naczynia w angli, zawsze sie zastanawialem czy to powiedzonko jest prawdziwe czy to tylko taki zarcik.

  12. Ola

    Widzisz, ja osobiście – ze źródeł chyba całkiem dobrze poinformowanych, gdyż siedzących w tym temacie od lat – słyszałam z kolei, że zarówno po teologii jak i po filozofii można pracować dosłownie wszędzie i tacy ludzie są bardzo poszukiwani np. w handlu, bo to podobno szerokie horyzonty i takie tam:)
    zresztą ja naiwna jestem i uważam, że praca jest taka sama po wszystkim, więc nawet jak skończysz jakiś cudowny kierunek, po którym podobno praca pewna – też możesz jej nie mieć. właściwie to chyba wszystko zależy od człowieka. może warto po prostu studiować to, co się chce i co nas interesuje a nie to, po czym podobno jest praca.

  13. Albin

    Drogi Ech, tak się akurat składa, że ja jestem na filozofii, więc mogę Ci powiedzieć, że owo powiedzonko- acz smieszne- nie ma przełożenia na rzeczywistość (Jakie jest najczęstsze pytanie filozofa? -„Z frytkami czy bez?” :D). Po filozofii można planować karierę naukową, zostając na wydziale, można być nauczycielem (i to nie tylko etyki, ale filozofii, która za parę lat ma być obowiązkowa we wszystkich szkołach), mozna- po ukończeniu studiów uzupełniających zostać psychoanalitykiem, historykiem a nawet historykiem sztuki, czy kulturoznawcą! Studenci filozofii są bardzo mile widziani w handlu, prasie, dyplomacji i pracy w urzędach, gdyż jest to kierunek, jak żaden inny uczący logicznego myślenia i poszerzający horyzonty. Ale jeszcze pozostaje kwestia, ile rzeczywiście się z tych studiów wyniesie. Bo w staraniach o pracę przede wszystkim liczy się to, co masz w głowie i czego się nauczyłeś przez te parę lat. Bez tego możesz się jedynie pochwalić świstkiem, iż masz wyższe wykształcenie- którym teraz ogromna większość ludzi może się pochwalić. Zgadzam się z Olą, żadna praca nie zapewni Ci pracy- po wszystkim możesz sprzedawać kebaby :D Dlatego powinniśmy studiować to, co nas interesuje (a jak nas nic nie interesuje, to nie studiować- zamiast pchać się gdzieś na siłę) i jak będziemy dobrzy w tym, co robimy, na pewno życie się pomyślnie ułoży. Ja osobiście staram się o karierę naukową w przyszłości, ale znam sporo osób po filozofii (i osobiście i ze słyszenia), które znalazły sobie dobrą pracę poza murami uniwersytetu.

  14. Chciałam tak cichutko, skromnie poinformować, że u mnie (o Niebiosa, wreszcie!) notka wakacyjna.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s