Nota raz w miesiącu

„Co najmniej raz w miesiącu”, powinno się napisać, bo bywało i częściej. Na początku. Przez pierwsze 3 miesiące. No i jakoś teraz, ostatnio, znowu. Początki silne i interesujące, wielka lawina i diametralna zmiana życia (połączona ze zmianą bloga z ograniczonego ramami na nieograniczony). Potem brak czasu i brak neta. Do końca przyświecała mi idea – nie wolno ci dopuścić do wybicia miesiąca, w którym nic nie napiszesz. Więc po jednej nocie przez wiele, wiele miesięcy. I teraz, na dniach, znów się zaraziłem. Nowy entuzjazm. I jakby tak blog się znów ożywił.

Mamy dwa lata. Któż mógłby przypuszczać, że to minie tak szybko? A jak dużo się wydarzyło przez ten czas… Dwa lata.

Gdy pisałem rocznicową notkę przed rokiem, dokonałem podsumowania statystycznego, rezygnując z dziękowania Wam wszystkim imiennie. Dziś zrobię na odwrót. Może po części dlatego, że chciałbym zrobić w swym sercu podsumowanie, kto najwięcej w moim życiu pozmieniał, kto najwięcej wniósł do tego życia. A po części dlatego, że mi się nie chce liczyć :).

Ostrzegam. Będzie długo. Jak ktoś nie chce czytać całości, może poszukać siebie. Jak się nie znajdzie, może przejść do pięciu ostatnich akapitów.

Makota. No i Piętuś. A może Piętuś i Makota. Nie wiem, które najpierw, a które potem. Zaraziliście mnie blogowaniem. To Wasze blogi skłaniały mnie do polemiki, a potem do założenia własnego bloga. Kiedyś pisaliście częściej, klikało się codziennie by sprawdzić, czy nic nowego się nie pojawiło. Dziś musicie informować o nowej notce jeśli chcecie, żeby ktoś w ogóle przeczytał. No i Makota jeszcze założyła hasło. Piętusiu, dziękuję Ci za wsparcie moralne i duchowe, za to, że mogę nazywać odwiecznego przyjaciela swego brata moim przyjacielem. Makoto, Tobie dziękuję za to, że choć mamy mnóstwo argumentów przeciw sobie, nadal się do siebie odzywamy i czasami nawet jesteś miła. Ja też czasami jestem miły :). Pamiętaj, nie cierpię Cię, ale nie wiem co bym bez Ciebie zrobił.

Adaś i Aga. Kolejność uzasadniona. Pierwszy to mój brat. Druga to jego dziewczyna. Od 4 lat. Od 14 roku życia. Jesteście jak stare dobre małżeństwo. Adamie, dziękuję Ci za stanie się moim przyjacielem i podzielenie się swoimi przyjaciółmi z własnym bratem. Agusiu, Tobie dziękuję za to, że tak często stoisz po mojej (to nie znaczy – właściwej) stronie, przez co narażasz się niektórym ważnym dla nas obojga osobom. Wam obojgu dziękuję za to, że pozwalacie mi wierzyć w to, że można prawdziwie kochać i można związać się szczęśliwie już w tak młodym wieku. Dajecie mi nadzieję, że może mnie też się kiedyś uda.

Kabaczek. Dziękuję Ci za to, że wskrzesiłaś we mnie nadzieję na to, że może kiedyś moje życie będzie mogło wyglądać inaczej. Lepiej. Że wyjdę z doła. Wprawdzie nie cieszyłem się tą Twoją nadzieją nazbyt długo, ale za to również Ci dziękuję. Dziękuję Ci też za trafne, a czasem mniej trafne, uwagi pod moim kątem, udzielane częstokroć w towarzystwie Makoty, boć obie myślicie tak samo i to samo. Uwagi, które stawiały mnie na baczność i motywowały do działania (niekoniecznie z czystymi intencjami). I dziękuję za to, że mogłem nazywać Cię Przyjaciółką, przez duże P.

Monroł. W minionym roku, przepraszam, w minionych dwóch latach wniosłaś w moje życie ogromny dorobek. Dzięki Tobie moja nadzieja nie uległa ponownemu załamaniu i dzięki Tobie spędziłem kilka pięknych miesięcy. Chociaż szybko przestało być słodko zarówno dla mnie, jak i dla Ciebie, to mogłem się dzięki Tobie przekonać, że miłość nie jest uzależnieniem. Dziękuję Ci też za ten ostatni upadek, któremu przecież nie byłaś winna, ale był związany z Twoją osobą. I dziękuję Ci, że nadal gdzieś tam jesteś. Że nadal jesteśmy w jednej paczce, więc nie ma obawy, by kontakt się urwał.

Zarębianka, Dziku. No i Boro. Dzięki, że dopełniacie nasze Qrczaki. Aga, dzięki za wizytę u rektora w mojej sprawie. Dominika, dzięki za odwiedzanie mnie u mnie i siedzenie godzinami, i przekomarzanki. I za Helliozę Wildson. Marcin, dzięki za gitarę. I za 12 Apostołów. Bez Ciebie by ich nie było.

Miśku, Gosia, Kasia. Cioteczni. Dzięki za bycie ciotecznymi. Za te wszystkie śmieszne perypetie, przez które przechodziliśmy. Za wspólne wakacje, za zrozumienie. Miśku, dziękuję że można zawsze z Tobą pogadać i że nigdy się nie obrażasz. Gosiu, dzięki za wybaczenie mi listu, zwłaszcza. Kasiu. Kasiu, dziękuję, że jako jedyna w rodzinie mnie nie przerosłaś. Jeszcze…

Albin. No, Stary, Tobie to dziękuję po stokroć. Nasze spotkanie sprawiło, że po tych niemal (pierwsze trzy miesiące to okres bez Ciebie) dwóch latach mogę powiedzieć, iż nigdy nie miałem przyjaciela takiego, jak Ty. Dziękuję Ci za płomienne wsparcie i za Twoje optymistyczne, podnoszące na duchu rozmowy i SMSy. Dziękuję Ci za miłość, jaką może obdarzyć tylko jeden mężczyzna drugiego mężczyznę, i to bez podtekstów seksualnych. Dziękuję Ci za to, że byłeś, jesteś do końca. Za Twoje dwa ostatnie komentarze, których się nie spodziewałem, a które tak wiele dały. Nam wszystkim. I dziękuję, że nie tylko pozwoliłeś mi Cię zostawić tam, w tej szarej Łodzi, nie tylko dałeś mi błogosławieństwo. Mnie i Jej. Ale także obiecałeś, że będziesz mnie odwiedzał. Nas odwiedzał.

Olga. Nie znam Cię za bardzo. Ale dziękuję Ci, że jesteś z Albinem. Że udowadniasz mu, iż jest jeszcze szansa na szczęście w jego życiu. Bo ja i Albin jesteśmy do siebie tak podobni, że mogę się domyślać co on czuje i myśli, i wie, odkąd Ciebie spotkał. Dziękuję Ci, że jesteś dla niego.

Ania, Jacek, Paulina, Piotr. Nie wiem, czy to czytacie. Jesteście częścią Paczki. Paczki, która jakoś nie może się spotkać. Trudno. Nie wiem, kiedy widzieliśmy się wszyscy razem, w szóstkę. I kiedy się zobaczymy. Ale myślę, że mam nadzieję, że się domyślam… Aniu, dziękuję Ci za to, że udowadniasz, iż można kochać tak bardzo, by jednak brać ten ślub. W wieku 21 lat i po roku znajomości. Jacku, dziękuję za to, że nazwałeś mnie swoim przyjacielem. I za to, że stamtąd, z wysokości stanowiska redaktora naczelnego, schodzisz na dół do nas, maluczkich, by napić się z nami piwa. Paulinko, dziękuję Ci za dom i pracę, i za to, że się o mnie troszczyłaś jak starsza siostra, choć jesteś młodsza o rok. Piotrze, dziękuję Ci za chińskie żarcie i za książkę fantasy. Za uśmiech wiecznie goszczący na Twojej twarzy. Wam wszystkim dziękuję za Paczkę. Bez której w zeszłym roku pewnie nie dałbym rady.

Arek. Arku, dziękuję Ci, że jesteś z Anią. I że ją kochasz. I że bierzecie ślub. Zresztą powiedzcie wszyscy, czy to nie piękne oświadczyć się tak szybko i to w takim miejscu? To był Giewont czy Kasprowy? I dziękuję za to, że byłeś tam wtedy, w Lawendowych. Ja naprawdę żartowałem, że Cię nikt nie zapraszał…

Dziewczyny blogowiczki. Przede wszystkim Tikula vel. Animaedimidium, ale także Anka Amerykanka, Ludzie są Aniołami, a także wiele, wiele innych. Dziękuję za budujące komentarze, za zainteresowanie moimi sprawami, za radość z moich radości i smutek z moich smutków. Tobie, Tikulo, przede wszystkim dziękuję za to, że mnie przeklęłaś. I że się o mnie martwiłaś. I że zażegnałaś swoje żegnaj. Dziękuję.

Zgredzik. No, Chłopie, Tobie się należą ogromne podziękowania. Za pisanie wspaniałych, mądrych słów, z którymi nie zawsze się zgadzam. Ale wnosisz w to miejsce taki świeży powiew mądrości i polemiki. Częstokroć są to najciekawsze komentarze, właśnie te napisane przez Ciebie. I dziękuję za to, że się nie poddajesz. Choć wiesz, że się i tak nie ugnę. Że i tak nie zmienię zdania. A Ty ciągle drążysz i dajesz odpór. I jesteś.

Eniu. Ernest, dziękuję Ci za to, że jako jedyna osoba sprzed bloga i sprzed Seminarium, a nie należąca do rodziny, jesteś tu nadal. Pomagasz, wspierasz, czasem komentujesz. Czasem się denerwujesz. Czasem dzwonisz w najbardziej dramatycznym momencie, bo musisz się nauczyć do dziesięciu liczyć, i ratujesz mi życie. Kolega z klasy. I dziękuję za komputer. Nie udało mi się go odpalić, ale to nie szkodzi :).

Ania Siatkareczka. Wiem, że to czytasz, dlatego dziękuję Ci za pojawienie się w moim życiu, i to jeszcze w jaki ciekawy sposób… Dziękuję za znalezienie czasu i ochoty na uczestniczenie ze mną w Neokatechumenacie, przynajmniej przez jakiś czas. Za to, że trzymałaś przez ten czas naszą grupę silną dłonią. I za to, że przyszłaś na koniec, na tą ostatnią Eucharystię, i że zostałaś do końca.

Wrogowie. Nie wiem czy moi, wiem że mnie na tym blogu. Podejrzewam, że głównie Wojciechu. Ale i inni. Dziękuję Wam, za to, że nie pozwalacie na to, by ten blog pozostawał różowo – pomarańczowy. Że komentujecie, walicie z ostrej rury, ładujecie, przeklinacie, rzucacie mięsem, obrażacie. Dziękuję Wam za to, bo bez Was ten blog nie byłby taki, jak jest. I nie zamierzam blokować Wam IP ani kasować komentarzy. Taki już Wasz urok, taki już urok tego bloga. Dzięki Wam jest jaki jest.

Ludu Duloc! To jest, chciałem powiedzieć, Ludu WSSM! Niewielu z Was to czyta. Ale wiem, że jest Iza (która już czmychnęła, ale też się liczy). Dzięki za to, że czytasz, choć się nie zgadzasz. Wiem, że jest Marta. Dzięki za podchody i zaproszenie na tamten wykład, wtedy. Magda. Magda też pewnie jest. Dziękuję Ci za te same podchody, co Marcie. I za fantasy. I za Mirriel (choć Mirriel zawdzięczam w rzeczywistości Tikuli. Ale mniejsza o to).

Chłopaki. Kamil, Kuba, Słoju, Juras. Także Ted i Kiler. I dziewczyny. Martyna i Iza. I Ania. To było piękne, choć emocjonujące, wspólne pół roku. Mieszkanie w salonie, z Wami wszystkimi, wódka o 2 w nocy, Różaniec w kącie łóżka. Dziękuję, że szanowaliście mnie takim, jakim jestem, i że szanowaliście moje przekonania. Dzięki, że czytaliście. Czy nadal czytacie?

No to teraz Wy, moje współlokatorki. Szaweł, Pasek i Krzysio. A przy okazji również parę innych osób. Jarek. Wojtek. Bobek i Tomek. Pałcia i Kasia. Czarek. Szawle, dziękuję Ci za bycie szefową. Za trzymanie tego całego burdelu silną dłonią. Za to, że nawet pomimo tych psów mnie lubiłaś i że mogłem się przed Tobą otworzyć. Pasku, dziękuję Ci za to, że pozwalałaś się czasem porozpieszczać, kupić sobie jogurt, pozmywać po sobie naczynia. I za to, że byłaś taką wariatką. Krzysiu, Tobie za to dziękuję za spokój, za to, że wariatką nie byłaś i za te pamiętne słowa „jaki on jest słodki”. Jarku, dziękuję za Twoją obecność w naszym domu, także podczas rekrutacji, Wojtku – za rozmowy teologiczno-filozoficzne oraz za partyjkę w Magica, Bobuś – za oddanie mi pokoju i za logiczną ocenę sytuacji, Tomku – za „nie kłam więcej”, Pałciu – za Twój uśmiech taki uroczy, Kasiu – za gadki-szmatki i dyskotekę, Czarku – w zasadzie nie wiem za co. Chyba za to, że mnie ochrzaniłeś jak wywaliłem butelki. Tak. Definitywnie za to.

Bartolomeo und Jaunty. Za Ciechanowiec. Dzięki za to, że kompletnie mnie nie rozumiecie i że się ze mnie nabijacie, a jednak nie da się tego nijak negatywnie odebrać. No, i dziękuję Ci, Bartku, za kasę na bilet powrotny. Choć całkiem na serio wolałbym posiedzieć z Wami trochę dłużej…

Maggie B. Madziu, dziękuję za przyjaźń, którą darzysz mnie od wieków. Za wyskoczenie z pomysłem wyjazdu do Warszawy, na krzywy ryj, na 102, na o matko i na ojezu. Za to, że wiesz jakie są moje marzenia i że pomagasz mi je spełniać, zwłaszcza wtedy, gdy ja nie widzę dla siebie nadziei. Dziękuję Ci za rozmowy na gg nocami. Rozmowy, które tak wiele wnoszą… I za to, że po tym wszystkim, co się działo w naszym życiu, nadal jesteś na wyciągnięcie ręki.

No i nowa ekipa. Goodwitch. Dziękuję Ci za to, że jesteś dla mnie taka miła, że tak przyjemnie się z Tobą rozmawia. Za to, że choć Ty znałaś mnie tylko z opowiadań (które z pół roku trwały), a ja Ciebie w zasadzie wcale, od początku wywiązała się między nami taka nić porozumienia. I za to, że jak wszystko pójdzie dobrze, będziemy studiować w Warszawie razem. Bo to w zasadzie Twój pomysł był z tym wszystkim…

Michalina. Niespodziewanie spotkana siostra w wierze, dla wszystkich, którzy siostry w wierze potrzebują. Pełna miłości i dobroci. Dziękuję Ci za komentarze, które wspierają mnie pod kątem teologii, ale pod innymi względami częstkoroć ganią mnie i krytykują. Dziękuję za ostre słowa, które niejednego oburzają. I dziękuję za tego psychologa. Prawie mnie namówiłaś :).

Dianka. I Ty nie wiem, czy nadal to czytasz. Kiedyś chyba czytałaś. Dziękuję Ci za to, że nie lubisz maślanych pajacyków. Nie wszyscy muszą ich lubić i to wcale nie jest wada. Oczywiście nie jest również wadą bycie maślanym pajacykiem, choć Ty pewnie tak uważasz. Nieważne. Ważne, że pojawiłaś się tak samo nagle jak cała reszta nowej ekipy. I za to Ci dziękuję. Ach, i za wspieranie Lolinki. Musi być wspaniale mieć taką przyjaciółkę, jak Ty.

Oluś. Ola CeHa. Michał. Może chociaż jedno, może chociaż dwoje z Was to czyta. Nie śmiem więc Wam również nie podziękować. Ta nowa ekipa jest taka niesamowita. Dziękuję Wam, że do niej należycie i że potrafiliście się, na różne sposoby i w różnym stopniu, jakoś w moje liche życie zaangażować.

No i wreszcie. Ola. Lolinka. Virginsuicide @ wordpress… Za tak wiele powinienem Ci podziękować, ale w zasadzie nie muszę robić tego publicznie. Najbardziej dziękuję Ci za to, że nie jesteś ze mną dlatego, że tak trzeba i nie dlatego, że musisz mi pomóc, no i nawzajem, ale dlatego, że choć bez tego jest dobrze, to może z tym będzie jeszcze lepiej. Albo chociaż równie dobrze. No i dziękuję Ci za to, że uzależniasz blogiem. To przez Ciebie mój blog przestał być miesięcznikiem i znów wraca na stare tory. A że przestaje być blogiem tematycznym? Cóż. W zasadzie to chyba nigdy tak do końca nie był…

Panie Boże! Inni pojawiali się i znikali, byli i zmieniali się, przychodzili i odchodzili, a Ty jesteś od początku. Dziękuję Ci za miłość, którą darzysz mnie od zawsze, choć ja nie zawsze Cię nią darzę. Dziękuję za to, że mnie powołałeś, a potem odwołałeś. Za to, że miałem doła i za to, że poznałem tylu cudownych ludzi. Za to, że doznałem przewrotu, potem jeszcze jednego, że pozwoliłeś mi wejść do bagna, choć wiedziałeś, że to nie będzie dla mnie zdrowe. Ale wiedziałeś, że jak do niego nie wejdę, nie będę w stanie docenić tego, co znajduje się poza nim. Wreszcie dziękuję Ci za Olśnienie i za to, że uczysz mnie kochać na nowo. Jeszcze raz. I za to, że pozwalasz wierzyć, że nigdzie nie będzie szczęścia, jak tylko przy Tobie. Dziękuję Ci, Panie…

Na koniec, choć to mniej ważne, niż to ostatnie, chciałbym podziękować Lordowi Niconowi. Za wszystko w zasadzie. I za to, że mnie wspierał. I za to, że był w Łodzi, choć się nie spodziewałem. Ale najbardziej to dziękuję Ci za serwer. Serwer na którym mam swoje strony. Zwłaszcza za serwer na którym mam forum. Forum Blogowe, które niniejszym uroczyście otwieram, z okazji drugiej rocznicy urodzin bloga. Póki co jest puste. Ale dzięki Wam wszystkim będzie się zapełniało. Zapraszam do logowania się i do wypowiadania! Link na dole, pod każdą notką. Dzięki, Piotrze!

I wszystkim, którzy czytają, a których nie wymieniłem. Wszystkim serdecznie dziękuję za to, że jesteście. Na wierzchu, albo ukryci. Dziękuję za Waszą obecność.

Acha, na koniec jeszcze się pochwalę. Od dziś znów jestem studentem teologii na UKSW! Tak bardzo się cieszę. Czekam jeszcze na polonistykę. I na Lolinkę.

A teraz zróbcie mi prezent i pokażcie ile Was jest. Dziś każdy zostawia komentarz! Do boju!

Categories: Pozostałe | 14 komentarzy

Zobacz wpisy

14 thoughts on “Nota raz w miesiącu

  1. nicon-

    Hm, ależ Mateuszu, nie ma sprawy za serwer (: that’s my job (;

    Tak czy siak, cholera, niestety, ale tym razem mój serwer dla Ciebie zawiódł (siła wyższa)… ;/ Wróci do normy max w poniedziałek (: Przepraszam za kłopot i dzięki, że i o mnie wspomniałeś (:

  2. Maggie B.

    I ja dziękuję. Za to, że jesteś. Taki, jaki jesteś. Przeważnie żyjący gdzieś na nieznanej mi planecie i totalnie oderwany od rzeczywistości ;)Po prostu, a może i nieprzypadkowo kolejny człowiek spotkany na mojej drodze życia, a do wszystkich jestem nastawiona pozytywnie. I dziękuję za odczytywanie z tego gg mojego punktu widzenia, chociaż pewne rzeczy nie chcą do Ciebie dotrzeć. Pamiętaj, co dwie głowy to nie jedna, co trzy, to nie dwie, i tak sobie dalej, więcj głów pomaga znaleźć najlepsze wyjście z sytuacji bez wyjścia ;)
    Po cichu liczę, że kiedyś i ja zapoznam się z jakimś Twoim pomysłem co do mojego życia :P
    Powodzenia w Warszawie i zapraszam do się, może wreszcie się zobaczymy po 4 latach?

  3. ...

    Ja dziękuję Ci, Mateuszu, za to że kiedyś tam mi pomogłeś, mimo tego że w sumie wcale się nie znamy. Że wbywałeś u mnie i zostawiałeś tam cząstkę siebie. Od tamtego czasu często tu bywam, chociaż zazwyczaj cicho, ukradkiem… Dziękuję Ci!

  4. Kasi@

    Zaskakujące jest to, jak wiele działo się przez te dwa lata. Ważne, że po tym czasem wyszedłeś, myślę, na prostą i wiesz czego chcesz. Masz w sobie ten sam zapał co na początku i tą samą radość. Ja też dziękuję – za tego bloga !!!

  5. MOjas (prywatna) religia zakłada, że swiat jest DOSKONAŁY, BO JEST STWORZONY. Stąd moje komentarze sa tylko elementem akcji. Nie mnie wpływać na losy Świata, ani na losy Jednostek. Zaznaczam swoja obecnośc na Interesującym Mylogu (czego i Tobie zyczę). Poza tym jeśli mam wyrobione zdanie na jakis temat ( a religie pasjonowaly mnie od od 30 lat) to je przedstawiam.
    Acha. Ja zbyt skrajne komenty kasuje bez skrupułów. :D

  6. Ola

    ja to chyba nie muszę nic mówić, prawda? i tak jak przykładny nałogowiec jestem tu kilka razy dziennie:P

  7. Cholewa, tylu ludziów pozdrowiłem, a tu co, sześć komentarzy? Zgroza! Nikt mnie już nie czyta! :)

    Liczę tylko, że jak Qrczaki wrócą z Beskidów… Dlatego się wstrzymam z nową notą jeszcze :P.

  8. niebiesko mi

    .

  9. M.

    :)
    jestem:
    „w razie potrzeby stłuc szybkę” ;P
    pozdrawiam!

  10. Albin

    Mia?em Ci? obsmarowa?, ?e z Ciebie kolo jak pies- wszystko, co zobaczy, to by zjad?, albo wypi?, albo przelecia?… albo w ostateczno?ci obsika?- by Ci za dobrze nie by?o, ale zrezygnowa?em. Nigdy nie jest za dobrze. A tych dobrych chwil to i tak nie ma za du?o. Nie b?d? Ci wi?c robi? ko?o zaokr?gle? siedzeniowych, tylko jeszcze raz Ci pogratuluj?. I ?ycz? Ci, by to szcz??cie jak najd?u?ej trwa?o. Tak, szcz??cie. Bo uwa?am Ci? za cz?owieka szcz??liwego. I to z dwóch powodów- pierwszy, nawet mo?e wa?niejszy, ?e odnalaz?e? siebie poprzez Ol?nienie, drugi- ?e obra?e? w ko?cu drog?, jak? chcesz kroczy? przez ?ycie. W takiej roli, z takimi zobowi?zaniami i w takim towarzystwie. I po tym, jak mówi?e?, ja te? s?dz?, ?e to pierwsza taka rado?? od czasów seminarium. St?d te? twierdz?, ?e b?dziesz szcz??liwy nie tylko w sobie, ale i w ?yciu. Tylko pami?taj, by szanowa? i dba? o to, co masz. I kolejne moje niesk?adne ?yczenia: aby inni dbali i szanowali… i mo?e przede wszystkim WIERZYLI w to, co ich z Tob? ??czy. Ach, ale cudownie stylistycznie zdanie!

    Wierzysz w oba rodzaje szcz??cia ludzkiego?

    P.S. A to, ?e tu zagl?dam nie wymaga chyba komentarza. Jestem tu praktycznie codziennie

  11. ??

    ;P

  12. * z Nieba
    ps. Piotr śnił na temat nawracania nie Żydów. Przynajmniej tak niektórzy twierdzą, gdyz dotyczy to omentarza „Wszystko co z Nieba przychodzi jest czyste” czy jakos tak

  13. Dobry pomysl na notke, zeby tak ludzia dziekowac. Moge ukrasc ;)

  14. A więc się tutaj wpiszę jak wszyscy to wszyscy ;) prawdę mówiłeś że jak wrócimy to się wpiszemy, (teraz to już nie wiadomo czy wszyscy odnajdą tą notkę pod następną.) Więc się wpisuję że jestem codziennie czytam, i również za wszystko dziękuję jak taki się dziękczynny nastrój wytworzył ;]

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s