Piękno i odpowiedzialność

Gdy w zyciu czlowieka pojawia sie drugi czlowiek, zycie czlowieka sie zmienia. Zawsze. Niezaleznie od tego, kim jest dla niego ten czlowiek i jak wiele dla niego znaczy.

Gdy pojawia sie czlowiek, ktory znaczy dla drugiego czlowieka wiele, wiecej niz inni ludzie, tak wiele, ze mysli sie o spedzeniu dluzszej ilosci czasu z tym czlowiekiem, zmiana jest bardzo gleboka.

Nie wszyscy maja latwosc z akceptowaniem i kochaniem w sobie tych zmian. Nie wszyscy maja latwosc z przeprowadzaniem tych zmian w ogole. Niektorzy, widzac pojawiajacego sie w ich zyciu czlowieka, musza powodowac w sobie zmiany na lepsze. W zasadzie wszycy w jakis sposob musza…

Wszyscy wiemy, ze mam problemy z podejsciem do kobiet. Niewiele rozumiem, niewiele sie ucze na bledach i pewnie za wiele bym chcial otrzymac, jak najmniej z siebie dajac. Dlatego napisze ta notke czysto teoretycznie. Nie, nie czysto teoretycznie. Teoretycznie, z zacheta do przyjecia i uczenia sie. Dla siebie ja napisze. I dla Was.

Jezus kazal kochac wszystkich. Milosc nie jest uczuciem, bo uczuc nie mozna nakazywac, nie mozna przysiegac i nie mozna sie uczyc. Milosc jest decyzja. Kazdego czlowieka nalezy kochac inaczej, ale ta sama, jedyna miloscia. Osobe, z ktora wiaze sie jakiekolwiek plany, z ktora chce sie moze nawet spedzic zycie, trzeba pokochac miloscia damsko-meska. Tudziez mesko-damska, jak kto woli. Prawda jest taka, ze nie trzeba wcale najpierw kochac, a potem cokolwiek probowac. Wiekszosc ludzi, znawcow w tym temacie nawet, powie Wam, ze trzeba najpierw poznac, przemyslec, zastanowic sie nad soba i swoim zyciem, i nad ta druga osoba, a potem dopiero probowac pokochac. Ja jestem inny. Ja musze zaczac od milosci, zeby w ogole probowac cokolwiek planowac w zwiazku z moim zyciem, w towarzystwie tej konkretnej osoby.

Pokochalem zanim zaczelismy ze soba jakos konkretniej rozmawiac, kiedy czytalem pozyczona od Niej ksiazke, siedzialem w najglebszym bagnie, tuz po punkcie kulminacyjnym. I wiedzialem, ze musze pokochac, zeby wyjsc z bagna. Jedynie wierzac, ale nic nie wiedzac. Wariactwo. Nie kazdego stac na wariactwo. Nie kazdy popiera wariactwo. Ja popieram. Ale nie potepiam braku wariactwa.

Ona pokochala pozniej, troche mniej wariacko, i jestem Jej za to wdzieczny.

Wierze w milosc „na poczatku”. Ale wierze, ze to decyzja i kazdy ma prawo podjac ja w odpowiednim dla siebie momencie. I trzeba dawac czas. Nawet duzo czasu. Jesli sie widzi, ze tej drugiej osobie zalezy, nie tyle na tym czasie, co na podjeciu przez siebie decyzji. Tak mysle.

Kochana osoba staje sie najpiekniejsza. Nie mowisz jej komplementow bo tak trzeba, albo zeby miec spokoj, nie mowisz jej komplementow, zeby zrobic jej przyjemnosc, lecz tylko i wylacznie dlatego, ze sa prawda. Ze jest najpiekniejsza na swiecie. Nie, ze jej niektore szczegoly sa piekne. Ze ma ladna pupe, ale krzywe nogi, ze ma piekne oczy, ale szorstka cere, ze ma gladkie wlosy, ale za waskie usta. Cala jest najpiekniejsza. I prawda jest taka, ze wcale nie musiales tego wczesniej zauwazac. Milosc sprawila, ze otworzyly ci sie oczy. Ze osoba, ktora kochasz, jest najpiekniejsza na swiecie. Ze mozesz w nia patrzec godzinami, rozmaslac sie do nieprzyzwoitosci nad jej pieknem, rozplywac sie do znudzenia. Nad nia, w calosci i nad kazdym malutkim szczegolem. Nad kazdym. Bo moze usta sa waskie. Ale nigdy nie za waskie. Bo ona jest najpiekniejsza.

I niezwyke pociagajaca.

Tak. Taka jest prawda. Czytalem kiedys u Malinskiego (wiecie, ten co wspolpracowal), w ksiazce „Zanim powiesz kocham”, ze jesli miedzy dwiema osobami nie ma zadnego pociagu seksualnego, to zwiazek nie ma wiekszych szans na przetrwanie. A to byl ksiadz, ten, co to napisal. Totez prawda jest wlasnie taka, ze osoba, ktora kochasz, jest dla ciebie bardzo pociagajaca. I lubisz ja calowac, i lubisz, gdy jest wam razem dobrze, i lubisz ja rozpieszczac. Przytulac. I lubisz gotowac jej herbate. I gladzic po wlosach. I gotowac dla niej obiady. I laskotac. I pocieszac. I zmywac po niej naczynia. Jest najpiekniejsza na swiecie. I najbardziej pociagajaca.

Nie zapominaj sie!

Niektorzy twierdza, ze fajnie jest sie czasem zapomniec. Zagalopowac. Poprzekraczac jasne, wyraznie wytyczone wczesniej granice. Kobiety twierdza, ze jesli facet sie z nimi zapomni, to oznacza, ze sa niezwykle atrakcyjne i dzialaja na niego w jakis cudowny sposob. Nic bardziej mylnego. Mezczyzna, ktory sie zapomina, mysli o kobiecie tylko jak o narzedziu. Jak o przedmiocie, ktory sluzy mu do wykorzystania. Do zaspokojenia swoich zadzy (nie napisze „potrzeb” – od braku seksu nikt jeszcze nie umarl). Tak. Do zaspokojenia pozadania. Prawdziwy mezczyzna… okej, zle, kto wie co oznacza prawdziwy mezczyzna?… no to – kochajacy mezczyzna nigdy sie nie zapomina! Nigdy nie zapomina gdzie jest, z kim jest, dlaczego jest, i ze slub to on wezmie za rok, za dwa, albo w pierona, nigdy nie wezmie. Kochajacy mezczyzna zawsze pamieta, ze najwazniejsza w tym wszystkim jest osoba, z ktora sie zwiazal i ktora pokochal.

To jest wlasnie wynikajaca z milosci odpowiedzialnosc.

A wiec mamy piekno. Piekno najprawdziwsze, bo wynikajace bezposrednio z milosci. Piekno, ktore, zwlaszcza w zwiazkach, w ktorych planuje sie jakas przyszlosc, powinno dotyczyc rowniez cielesnosci. I trzeba pamietac, ze nie ma nic zlego w pociagu seksualnym, a jedyne zlo tkwi w pozadaniu. I trzeba pamietac, ze jesli mowisz komus, ze ci sie podoba, ale kompletnie na ciebie „nie dziala”, to pozostawiasz jakas strasznie wielka pustke, a osoba, ktora niby kochasz, czuje potworny brak akceptacji. A poczucie akceptacji (choc oczywiscie nie powinno sie akceptowac jakichs okropnych wad) jest rowniez bardzo wazne w milosci.

I mamy odpowiedzialnosc. Odpowiedzialnosc, ktora rowniez wynika z milosci i sprawia, ze nie rzucamy sie na osobe z ktora spedzamy czas jak na kawal miesa. Ze nie rozladowywujemy na niej swego napiecia seksualnego. Ze nie rozladowywujemy go rowniez poza nia, na osobnosci. Myslac o niej, albo i nie myslac. Odpowiedzialnosc, ktora pozwala ci spac z kochana osoba w jednym lozku i cieszyc sie, ze slowo „spac” oznacza wlasnie „spac”, totalnie doslownie. Odpowiedzialnosc, ktora pozwala pocalowac kochana osobe, pogladzic po plecach, tak, by czuc z nia wiez i by czula sie piekna, ale jednoczesnie nie przekraczac granic, ktore sobie, w swojej glowie wyznaczyles. Nigdy. Choc bywa trudno…

Gdy bylem z Goska, nie mialem konkretnych granic przedmalzenskich. To znaczy mialem. Ale wierzylem, gdy bylismy razem, ze juz w zasadzie jestesmy malzenstwem. I posunalem sie stanowczo za daleko. Jest to jedyna rzecz z mojej przeszlosci, ktorej tak naprawde zaluje. To, ze zrobilem krzywde dziewczynie, ktora kochalem. Ze odcisnalem na niej pietno, ktore moze towarzyszyc jej do konca zycia…

Kiedy Gosia powiedziala, ze sie pomylila, i ze nie jest gotowa na slub, przerwalem wszystko, natychmiast. Od reki. Bez zalu. I bez problemu. I, choc zawsze czulem do niej pociag, nigdy wiecej sie do niej nie zblizylem, jesli rozumiecie, co mam na mysli. I, mozecie mi wierzyc, albo nie, nigdy wiecej, zanim sie nie ozenie, nie zdejme bluzki z zadnej kobiety, za ktora wzialem odpowiedzialnosc.

Bo, moj drogi, jestes odpowiedzialny nie tylko za siebie, ale rowniez za osobe, ktora pokochales. Jesli nie pokochales, jestes za nia tak samo odpowiedzialny. I musisz pamietac, ze to, co dla ciebie wydaje sie kompletnie naturalne, moze zmienic jej spojrzenie na siebie sama na zawsze.

Jesli zapedziles sie/zapedzilas w swych chuciach i zabawach, nie zwalniaj. Zahamuj, bardzo ostro, juz! Podziwiaj i nos na rekach, i okazuj swoja milosc. Gotuj herbate i rob zupki, sciel lozko, wtulaj sie w nia i caluj delikatnie. Mow, ze ja kochasz. Ale wiedz, ze jestes odpowiedzialny. I ze nie masz prawa krzywdzic nikogo tylko dlatego, ze chcesz sobie ulzyc.

Wyznacz granice. I ich nie przekraczaj.

Idz do spowiedzi. Ostatni raz. Jak ja. Cztery lata temu.

A jak nie jestes wierzacy, po prostu skoncz z tym. Raz na zawsze.

Kochaj i czyn, co chcesz.

Badz odpowiedzialny za piekno, ktore Bog dal Ci pod opieke. I daj temu pieknu czas do slubu. Tak, by moglo ofiarowac swe piekno i swoja odpowiedzialnosc osobie, z ktora spedzi zycie.

Categories: Duchowość i moralność | 11 komentarzy

Zobacz wpisy

11 thoughts on “Piękno i odpowiedzialność

  1. M.

    hmmmmmm… nieprawda, że nieprawda, Mateuszu.
    próbować bez pokochania można w nieskończoność. kończyć próby brakiem powodzenia.
    słowo klucz – „decyzja”. próbujesz z kimś konkretnym „bo”(!!!) a nie z kimś z brzegu, może coś się zrodzi.
    styknie pociąg? wierzysz w to? bo ja nie. monogamia nie miałaby szans na przetrwanie. a nawet nie na przetrwanie. umarłaby śmiercią naturalną. chrześcijanie by ją podtrzymali?… jakiś procent by próbował, zapewne.
    „decyzja” to już = „odpowiedzialność”. ale trzeba do tego + wole.
    jesteś prawie bliski obalenia „instytucji” narzeczeństwa. nie wiem czy to widzisz.
    a co do jednego łóżka… masz tą osobę, która Cię pociąga. która jest dla Ciebie piękna. masz ją pół metra od siebie. masz ją 10 cm od siebie. masz ją… przy sobie. masz krew w żyłach – nie wodę. fakt – postanowiłeś coś. oboje postanowiliście. Maliński – ten drugi, z Wrocławia, powiedział coś równie mądrego. jesteś z kimś, spotykacie się, jesteś u niej, robi się późno i paskudnie. ulewa wiater – te klimaty. mówisz „zostanę na noc, taka pogoda”, a ona… „nie”. to jest poprawna odpowiedź nawet, gdy ma wolny pokój z wolnym łózkiem(nie jej).
    ten sam kapłan b mądrze zauważa, że kobieta będzie miała takiego męża jakiego go sobie wychowa. jakiego go wyćwiczy i wypróbuje. bo w życiu małżeńskim są takie – czasem b długie okresy – kiedy spanie razem – i to nawet „tylko” dosłownie „spanie” – odbije się czkawką – facetowi. w kwestii aktywności seksualnej, w kwestii wierności i czystości. takie są fakty, o których może powiedzieć seksuolog, psycholog, psychiatra.i kapłan.

    pozdrawiam!

  2. Duszyczka

    „Kochaj i czyn, co chcesz.”
    Heh, moja jedyna definicja wolności.
    Co ja się tam będę. Mała jestem i jeszcze dużo przede mną; nie wiem, czy masz rację. A wolę sprawdzić sama, niż przyswajać przekonania innych.

  3. Hehe, Michalina, dziekuje za dlugi i budujacy komentarz. Jednakowoz wydaje mi sie, ze albo:

    a) przesadzasz

    b) po prostu nie znasz mnie za bardzo :P.

    Widzisz, moze to dziwne. Ale ja naprawde nie mam z tym wiekszych problemow. Moze jestem jakims kompletnie nienormalnym facetem?

    Poza tym, czy uwazasz, ze na facecie to odbije sie czkawka, ale na kobiecie nie? Czy my mamy rzeczywiscie kompletnie inaczej poustawiana seksualnosc? Zreszta ogolnie, nie rozumiem ostatniego akapitu. Mysle, ze zechcesz mi go wytlumaczyc.

    Czemu piszesz, ze uwazam pociag za srodek wystaczajacy do czegokolwiek? Nie wiem, czy dobrze mnie rozumiesz…

    ‚”decyzja” to już = „odpowiedzialność”. ale trzeba do tego + wole’ -> Coz, decyzja wynika z woli. Coz widzisz inaczej?

    ‚Maliński – ten drugi, z Wrocławia, powiedział coś równie mądrego. jesteś z kimś, spotykacie się, jesteś u niej, robi się późno i paskudnie. ulewa wiater – te klimaty. mówisz „zostanę na noc, taka pogoda”, a ona… „nie”. to jest poprawna odpowiedź nawet, gdy ma wolny pokój z wolnym łózkiem(nie jej).’ -> Hmmm… Musisz mi wybaczyc, ale nie zgodze sie. Takze nie co do tej krwi-wody. Tak. Podjalem decyzje. Dawno, dawno, dawno temu. Cztery lata. I nie musisz mi wierzyc, kiedy powiem: jestem pewny siebie i podjetej przeze mnie decyzji. I nigdy, przenigdy, nawet po tym co wyszlo z Goska, nawet wtedy, gdy bylem w Seminarium, nie uwazalem przytulenia sie do siebie podczas snu jako cokolwiek zlego czy zdroznego. Potrafie odroznic pociag czy pozadanie od poczucia bliskosci i bezpieczenstwa.

    Prawda jest taka, ze bedac ze soba, trzeba nauczyc sie ufac sobie nawzajem i samemu sobie, osobno. Nie traktowac wszystkiego jako wystawiania sie na probe. Nie patrzec na wszystko jak na potencjalny powod do grzechu. Zaufanie i bezpieczenstwo. Mozesz sie na tym przejechac. Oczywiscie. Ale nie zakladaj z gory, ze sie przejedziesz.

    Jesli pojdziesz do lozka z osoba, z ktora planujesz jakas przyszlosc, tylko po to, zeby sie do niego we snie przytulic, ufasz jej, ze nie zrobi ci krzywdy. A jesli posunie sie za daleko? Wybacz, ale chyba lepiej dowiedziec sie o tym wczesniej, niz potem plakac, jak juz bedziesz jej wspolmalzonkiem.

    Co do probowania bez pokochania – zgadzam sie. Kilkakrotnie probowalem. I rzeczywiscie, te proby mijaja bez powodzenia. Z cala pewnoscia proby z pokochaniem rowniez mijaja bez powodzenia, przynajmniej dotychczas. Ja wole najpierw pokochac. Potem jest duzo latwiej. A z pewnoscia piekniej…

    Prawda, nie probujesz z kims, kto Cie nie dotyczy. Chyba nie byloby to w ogole mozliwe, jesli chodzi o zwiazki :).

    Co masz na mysli mowiac „obalenie instytucji narzeczenstwa”? Nie zamierzam, co wiecej, bardzo popieram narzeczenstwo, wiec rzeczywiscie, nie wiem co masz na mysli.

    To tyle. Pewnie i tak zostaniesz przy swoim zdaniu. Moze ja rzeczywiscie nie do konca to wszystko rozumiem…

  4. Zgredzik

    Oj Mateuszu! Dyskrecja nie jest grzeczhem, ale gdyby byla, to byłbys bezgrzeszny. Może przeglądnij notke i ocenzuruj…
    Sądzisz, że od braku seksu nikt jeszce nie umarł? Hm. Należało by ustalic co jest, a co nie jest korzystaniem z seksu.
    W wielu dziedzinach nauka jest jeszcze w powijakach i stąd pewne Biblijne okreslenia sa niezrozumiałe dla ludzi, w pewnych dziedzinach NAUKA BIBLII została przeinaczona i stąd tyle nieporozumień. Faktem jest, że czystośc przedmałżeńska ma sens, ale dla dobra i szczęścia małżonków, a nie z powodu jakichśtam zakazów. Tyle, że rozwijając temat zamiast komentaża musiałbym mnóstwo spostrzeżeń wlasnych pisać, a w pewnych miejscach nie chcialbym „być bez grzeczhu” jak wspomnialem na wstępie…

  5. Tak omalzenstwie piszesz hmmm dla mnie to nie jest wazne, a nawet calkiem nie wazne< jestem z Mackiem 10 lat bez malzenstwa pomagamy sobie nawzajem, mieszkamy razem (no teraz nie bo ja w szpitalach mieszkam) kochamy sie, gdybym nie zachorowala juz by dzieci byly i slub mi nie jest do szczescie potzrebny.

  6. ...

    Pięknie piszesz. Zawsze tyle przydatnych słów mogę wyciągnąć z Twoich przemyśleń, a później uzupełnić nimi puste miejsca w moich… To niesamowite jak jesteś podobny. Nawet jeśli to tylko wrażenie, to nic. Dziękuję

  7. Zgredziku, wybacz, jesli cos napisze, rzadko to cenzuruje. Zreszta nie wiem co takiego napisalem, co nie mogloby ujrzec swiatla dziennego.

    ‚Zyje’ – ile Ty masz lat w ogole?

    No i do trzech kropeczek. Kim jestes, do pierona, bo nie moge zalapac? Chociaz przychodzi mi do glowy pare mozliwosci…

  8. Jestem nikim.
    WIERZĘ i to mi wystarcza.
    Obrzędy sa tylko substytutem WIARY. religie sa drogami. Drogi nie sa celem. Władcy religii wymyslaja cele, ale chyba nie ma celu. Jest WIARA.
    Jesteśmy DZIEĆMI OJCA.

    ps. u mnie nowa nocia. ratio < 1/10 masz ale i tak Cie lubie

  9. duzo lat juz mam :) ponad 30 a czemu?

  10. Będę iść chronologicznie, z notką.
    Od początku.
    Z pewnością dużo się zmienia. Chyba.
    A i owszem, wiele osób wie, o Twoich problemach z podejściem do kobiet ;)
    Wiele rozumiesz, ale przy okazji zbyt wiele oczekujesz od razu. Zwolnij.
    Nie wiem czy należy najpierw pokochać, czy najpierw poznawać. Moim zdaniem, najpierw trzeba zauważyć pośród tłumu, potem poznawać, a na końcu pokochać.
    I owszem miłość jest decyzją, ale nie można jej podjąć od tak, „bo muszę”. Wydaje mi się, że przyjdzie sama, my musimy tylko podpisać się pod tym, że od niej nie odstąpimy.
    Co do prawdziwego mężczyzny – zgadzam się.

    ” I trzeba pamietac, ze jesli mowisz komus, ze ci sie podoba, ale kompletnie na ciebie „nie dziala”, to pozostawiasz jakas strasznie wielka pustke, a osoba, ktora niby kochasz, czuje potworny brak akceptacji.”

    Nie rozumiem?

    Co do Gosi, nie rozumiem czemu od razu to przerwałeś. Mogłeś zaczekać. Miłość ma to do siebie, że czeka. Nie wymaga ślubu od zaraz. Przemyśl to co robisz, a to co mówisz. I porównaj.

  11. kabaczek

    Żyje… (mam na myśli osobę) dlaczego nie przypieczętować tej miłości w tak piękny sposób? Ta przysięga na prawdę wiąże ludzi. Czują się oni zobowiązani, jak pięknie zobowiązani-bo do miłości. Wdł. mnie ludzie nie pobierają się za strachu. Bez ślubu wygodniej-w każdej chwili można się rozstać bez zobowiązań. Nie trzeba nikogo kochać przez całe życie. Oczywiście jest to głupotą, bo jak się kocha to na zawsze. Brak ślubu, tego „głupiego papierka” jest swego rodzaju PZU. A czemu się ubezpieczamy? Bo się po prostu boimy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s