Daily Archives: 31 sierpnia 2007

Sześć snów

Wsiadłem na rower i pojechałem do Starachowic. Na rowerze nie jeździłem od dawna, mój organizm nie był kompletnie przygotowany na tak długą trasę. Zwłaszcza, że kawałek, spory kawałek, było pod górkę. Dotarłem. Skoro Kuba rok temu doszedł na piechotę, to ja mogę dojechać rowerem, a co!

No właśnie, bo ja do Kuby pojechałem. Nie widziałem się z nim od pogrzebu. A na żywo to go prawie rok temu ostatnio spotkałem. Toteż, jako że się stęskniłem za moim najlepszym kolegą z Seminarium, wsiadłem na ten rower i pojechałem do Kuby w odwiedziny.

Tylko nie wiedziałem jak na ten cmentarz dojechać. Napisałem SMSa do Anity, naszej, to jest mojej i Kuby wspólnej przyjaciółki z teologii, czy by nie zechciała mi napisać jak tam dojechać. Nie odpisała. To napisałem jeszcze do Asi, jej siostry. Nie odpisała. Puściłem sygnał. Anita miała wyłączoną komórkę. Asia nie. Ale nie odpisała… Chociaż wiedziałem jak do nich do domu trafić, to pojechałem do nich do domu. I, jak już stałem pod blokiem, dzwonię do Asi. „Jesteś w domu?” „Nie.” „Szkoda, bo ja akurat do Starachowic przyjechałem i pomyślałem, że się spotkamy” „Mateusz! Jest w Starachowicach!” Z tyłu echo Anity: „Tak? Powiedz mu, że zaraz będziemy!”. No bo na zakupach były akurat, a nie na wczasach. No i się Anicie komórka rozładowała.

Oczywiście, przyjechałem do Kuby, a jak zawsze wylądowałem w domu u dziewczyn. Jak ich tata wrócił z pracy, to powiedziałem jaka sytuacja, a on: „Wiesz, nawet nie mam do ciebie o to żalu”. Uśmialiśmy się obaj. Bo, to zabawne, byłem u niego w domu dwa, no, dziś to już trzy razy. Nie zna mnie. Ale mnie lubi. Może to dlatego, że byłem z jego młodszą na Studniówce? Albo z jego starszą na studiach? Nie wiem. Nie ważne.

Trochę ważniejsze, że o 18 była msza za Kubę. A potem pojechałem z jego mamą i siostrą, i babcią, i Asią na cmentarz i się z Kubą zobaczyłem. Ale to też nie aż tak ważne.

Ważna w tej historii jest tak naprawdę tylko Anita. Bo Anita ma sny. Kuby mama nie ma snów. Kuby siostra nie ma snów. Anita ma sny. I te sny, z wielkim zaangażowaniem, Anita mi dziś (okej, wczoraj) opowiedziała. I te sny, z wielkim zaangażowaniem, zapamiętałem. I postanowiłem wypisać. Tu wypisać.

Sen pierwszy
Fotel Bujany

Kuba siedzi w bujanym fotelu. Jest starszy. Nosi sutannę, jest z całą pewnością księdzem. Opatulony kocem, odmawia w skupieniu brewiarz. Anita w ciszy przygląda się Kubie. Chłonie jego widok. Kuba buja się na fotelu. W przód, w tył, w przód, w tył.
Kuba zamyka brewiarz. Wstaje, podchodzi do Anity. Kładzie jej dłoń na głowie i kciukiem czyni znak krzyża na jej czole.

Sen drugi
Pielgrzymka

Kuba i Anita idą na pielgrzymkę do Częstochowy. Kuba głosi konferencję. O cierpieniu, o śmierci, o zmartwychwstaniu. O woli Pana Boga. Do Kuby podchodzi kobieta, starsza wiekiem. Kobieta prosi Kubę o błogosławieństwo. Kuba oponuje, sprzeciwia się. Nie jest księdzem, jest klerykiem, nie może udzielać błogosławieństwa. Kobieta mówi do niego: „Będziesz wspaniałym księdzem”. Kuba błogosławi starszą kobietę.

Sen trzeci
Sakrament Namaszczenia

W kościele parafialnym Kuba i Anita uczestniczą w Sakramencie Namaszczenia Chorych. Kuba pochyla się nad kobietą, która umiera mu w ramionach. Kuba zanosi ją na ławkę, przykrywa folią. Patrzy w stronę Anity i wypowiada słowa: „Grzechy tej kobiety są już odpuszczone”.

Sen czwarty
Rowery

Kuba i Anita są dziećmi. Jadą dokądś na rowerach. Śmieją się, cieszą się swoją obecnością. W pewnym momencie Kuba schodzi z roweru i staje się dorosłym mężczyzną. Mówi Anicie, że nigdy nie zapomni radości swojego dzieciństwa i dobroci jego matki.

Sen piąty
Wojna

Kuba jest biskupem. Wokół niego, w kościele, zgromadzony tłum. Naokoło trwa wojna, giną ludzie. Kuba przemawia do wiernych o ucisku, o cierpieniu, o bólu. Podchodzi do niego kapłan. Kapłan mówi Kubie, że nie może już tego znieść. Że ma dość tego zła, tej wojny szalejącej wokół. Kuba rozmawia z kapłanem. Wreszcie go spowiada. Kapłan odchodzi pocieszony, szczęśliwy, wraca do wiernych.

Sen szósty
Dwadzieścia Dwie Lilie

Kuba w białej albie. Chodzi po wodzie jeziora. Zrywa lilie wodne. Bije od niego blask świętości. Bije od niego światło Boga. Kuba odwraca się w stronę brzegu, gdzie czeka na niego jego matka. Kuba daje matce zerwane w wodzie kwiaty. Matka mówi do Kuby: „Dziękuję Ci za te dwadzieścia dwa kwiaty, które mi dałeś”. Kuba znika, na matkę sfruwają cztery gołębie. Gołębie plotą z kwiatów wieniec i wieszają go matce na szyi.

Dzień wcześniej mama Kuby mówiła Anicie, że prosiła Kubę o jakiś znak, żeby powiedział jej, że jest szczęśliwy. Anita obudziła się o trzeciej w nocy i natychmiast przekazała mamie Kuby SMSem to, co jej się śniło. Mama Kuby podziękowała Anicie za to, że jest pośredniczką. I że informuje ją co słychać u jej syna.

Kubo! Nie wiem co inni powiedzą. Dla mnie te sny były na tyle niesamowite, żeby dokładnie je opisać i zrelacjonować. Inni może będą się śmiać i wyklinać Ciebie, wyklinać Anitę. Ja wierzę, że do nas mówisz. Że jesteś z nami. Że jesteś naszym prywatnym świętym.

Kubo! Wybrałeś sobie Anitę jako pośredniczkę między Tobą, a Twoją mamą. Dokonałeś wspaniałego wyboru, ja sam nikomu innemu nie powierzyłbym tego zadania. Obaj wiemy, że nikomu nie można zaufać tak, jak można zaufać Anicie. Dlatego obaj nazywamy ją swoją przyjaciółką.

Kubo! Są chwile, kiedy Ci zazdroszczę. Że to Ciebie wybrał Bóg, a nie mnie. Że to Ciebie tak wcześnie powołał, że to Ty masz przywilej obcowania z Nim już teraz. Że ja muszę jeszcze czekać. Ale wtedy dochodzę do wniosku, że Ciebie wybrał, bo Ty nadawałeś się do tego najlepiej. Że nie mógł wybrać nikogo innego, że tylko Ty mogłeś temu podołać. A mnie Bóg wybrał inne zadanie. Ciebie zabrał ze świata, mnie wypuścił z Seminarium. Ja też mam przed sobą zadanie, którego nie otrzyma nikt inny. Nie wiem jeszcze, jakie to zadanie. Ale mam nadzieję, że będziesz mnie w nim wspierał. Mój… Nie, nie mój. Nasz prywatny święty.

Kubo!

Kubo! Respect!

Categories: Ku chwale innych | 3 Komentarze