Dziewictwo, czyli Maria Magdalena

Maria Magdalena? Jak to? Przecież ona była kur… no, kurczę prostytutką była! Co to za pomysł by ją stawiać obok dziewictwa? Tak, wiem, miewam dziwne pomysły. I ten pomysł jest dziwny.

Po pierwsze wiemy, dla tych, którzy zaraz zaczną się czepiać, że prostytutkę z Marii Magdaleny „uczyniła” wczesna chrześcijańska Tradycja, łącząc fragmenty z Pisma Świętego mówiące, być może, o kilku różnych osobach. Tradycyjnie więc uważa się najwierniejszą służebnicę Chrystusa za tą samą niewiastę, którą Chrystus uratował przed kamienowaniem. Więc, owszem, zgodnie z Tradycją, jest to ta sama osoba.

Po drugie owszem, była kobietą lekkiego prowadzenia. Więc skąd dziwaczny pomysł określenia jej dziewictwem? Cóż… Bo wiecie, dziewictwo można odzyskać.

Z medycznego punktu widzenia, jak wszyscy wiedzą dobrze, dziewictwo traci się w momencie przerwania błony dziewiczej. I prawda jest taka, że to się może stać często nawet przez przypadek. Na przykład podczas ćwiczeń na wuefie, jak gdzieś kiedyś czytałem. Nigdy nic nie wiadomo. Ktoś mi kiedyś twierdził, że Maryja matka Jezusa nie była dziewicą, bo Jezus jak z niej wychodził, to jej przerwał błonę. Rzeczywiście, koronny argument. Tak więc umówmy się od razu, że coś takiego jak dziewictwo z medycznego punktu widzenia nie interesuje nas dzisiaj za bardzo.

Zwłaszcza, że męskiego dziewictwa zazwyczaj nie da się określić medycznie.

Jeśli ktoś nigdy z nikim i w ogóle nic. Taki ktoś wcale nie musi być dziewicą. To znaczy powiedzmy, że on jednak coś z kimś. Ale bez stosunków płciowych. Wiecie, środki zastępcze. Zadowalanie się nawzajem na różne sposoby, spoko, przecież nie uprawiamy seksu, przecież nie było zbliżenia płciowego. Tacy ludzie nie są dziewicami. Nawet jeśli z medycznego punktu widzenia no, tej błony jej nie przerwał. Nie muszę, mam nadzieję, tego tłumaczyć. Dziewictwa nie traci się mechanicznie. Dziewictwo traci się w swoim sumieniu. Tak, bardziej przyzwoleniowo, woluntatywnie. Bardziej, niż fizycznie.

To oznacza na przykład, że kobieta zgwałcona wcale nie przestaje być dziewicą.

Za to kobieta/mężczyzna, która/który naprawdę nic nigdy i z nikim. Ale tak bardzo by chciał/chciała. Wiadomo, nie da się. Bo ten za daleko, ona za brzydka dla niego. Ale jakby tylko mogła, to z nim to dziewictwo by straciła. Nie koniecznie musi kiedykolwiek dojść do zbliżenia w zasadzie. Ale ta osoba już w swojej woli, w swoim sumieniu z zimną krwią pozbawiła się dziewictwa. Tęskniąc za zbliżeniem.

To dotyczy nie tylko nieczystych myśli, ale również masturbacji czy oglądania filmów erotycznych. Również chodzenia na dyskoteki i podrywania dziewczyn. Sprzątania pokoju przed wyjściem, na wypadek, gdyby miał się ktoś dodatkowy na noc trafić. Tak, również kupowanie prezerwatyw w wieku 16 lat przed wyjazdem na kolonie, bo przezorny zawsze ubezpieczony. Do tej pory jedną z tych prezerwatyw noszę w portfelu. Na pamiątkę mojej głupoty. Tak. Z Gośką nigdy nie doszło do stosunku płciowego. A ja straciłem dziewictwo dużo wcześniej, niż ją w ogóle poznałem.

Maria Magdalena była panią co stoi pod latarnią. Takie się kamienowało. A Jezus przyszedł i ją pobłogosławił. A potem porzuciła niecny proceder. I poszła za nim. Nigdy więcej nie posunęła się już do tego, by zarabiać własnym ciałem. Do końca służyła Bogu i była Jego najwierniejszą służebnicą. Jezus przyszedł do Marii Magdaleny i się nawróciła. Oddał jej dziewictwo.

To, że któreś z nas przechodziło kiedyś przez kłopoty z seksualnością, a jak znam życie, każdy kiedyś przechodził, nawet to, że być może któreś z nas uprawiało jednak stosunki seksualne z naszej własnej woli, nie oznacza, że nie jesteśmy dziewicami.

No nie, ale gadam! Dopiero powiedziałem, że dziewicami nie są ci, którzy mają nieczyste myśli, a teraz twierdzę, że ci, którzy seks uprawiali, są dziewicami. Czyli zupełnie na odwrót? Nie koniecznie.

Dziewictwa z medycznego punktu widzenia nie da się odzyskać. Błona raczej nie odrasta. Wiadoma sprawa. Ale jestem przekonany, że dziewictwo sumienia i woli odzyskuje się bardzo łatwo. Wystarczy się nawrócić. Poczuć dotyk Boga. Uwierzyć, że to co zostawiam za sobą, było złe. Że nie należało do mnie, takiego, jakim powinienem być. Że nie należało do Boga. I zostawić to naprawdę. Chcieć to zostawić. Ślubować czystość do ślubu. Albo wieczną czystość. I to nagle sprawia, że jesteś dziewicą, od nowa, choćby nie wiem ilu partnerów seksualnych było za Tobą. I Twój mąż/Twoja żona, kiedy wreszcie weźmiesz ślub, będzie Twoim pierwszym. I ostatnim. Choćbyś wcześniej była prostytutką. Jak Maria Magdalena.

I dlatego jestem dziewicą. Dziewicą nawróconą.

Bo nie znoszę słowa „prawiczek”. Mam nadzieję, że mi to wybaczycie.

A w małżeństwie? Jak to jest w małżeństwie, jak już dojdzie do zbliżenia? Cóż, śmiem twierdzić, że jeśli nie stosuje się antykoncepcji, jeśli planuje się rodzinę w sposób naturalny, jeśli się nie zdradza i jeśli nie uprawia się seksu po to, by brać, lecz po to, by dać i by się łączyć w jedność, pozostaje się dziewicą do końca życia. Dziewicą woli i sumienia. Czyli jedyną prawdziwą dziewicą.

To koniec, a teraz sprawy organizacyjne. Zlikwidowałem linka do forum. Nic się nie działo, więc nie było potrzeby, by to tu śmieciło. Dałem za to kilka linków do moich znajomych, serdecznie zapraszam. Wrzuciłem link do Jasmine, mam nadzieję, że jakoś jednak ruszy po półtora roku zastoju… Link do forum młodzieżowego Lorda Nicona, serdecznie polecam. I kawałki Gibona do ściągnięcia, jakby ktoś chciał posłuchać. Hip-hop niby, a wymiata.

Na samym końcu ogłaszam powrót Klubu Bożych Wariatów! Będziemy go prowadzić w tej chwili we troje – ja, Ola i Michalina. Zapraszam do lektury i komentowania, mam nadzieję, że tym razem będzie to szczęśliwsze przedsięwzięcie. Jeśli czyta nas Tikula, proszę o odezwanie się!

Jeszcze raz zapraszam i pozdrawiam dziewiczo :).

Reklamy
Categories: Duchowość i moralność | 4 Komentarze

Zobacz wpisy

4 thoughts on “Dziewictwo, czyli Maria Magdalena

  1. Zaskoczę Cię, bo pierwszy raz od dość długiego czasu, zgodzę się z tym co piszesz :)
    Bardzo dobrze napisana notka. Popieram.
    Szkoda tylko, że w zdecydowanej większości przypadków ludzie tracą owo dziewictwo już w wieku lat 8-10. To przykre jak potem trzeba walczyć, żeby je odzyskać i ile razy trzeba pluć sobie w twarz, albo walić głową w ścianę zdając sobie sprawę z własnej głupoty.

  2. Effciak

    Ja też się zgadzam z ty, co tu napisałeś. Bardzo ciekawe spojrzenie.

    PS. A ja czekam na maila od Ciebie :).

  3. Makoto, nie czuję się zaskoczony. Ostatnio świetnie rozeznaję się w tym, która moja notka będzie zgodna z Twoim myśleniem, a która nie. Pragnę przypomnieć, notka o aborcji, czyli Statystyka. Tam walczyłaś ramię w ramię z Olą. Nie pamiętałaś jej pierwszego komentarza. Ale, nie mając jeszcze o sobie pojęcia, wspierałyście się. Więc nie, nie zaskoczyłaś mnie. Zaskoczył mnie za to brak polemik wszelakich. Czy Wojciech z drużyną już nas nie czyta…?

    Effciak, maila napiszę. Miałem to zrobić wczoraj. Tylko wiesz. Siostra… Jedna z głównych plag Egipskich ;/.

  4. Marta

    Mądra notka:) Dorzuciłabym tylko kilka uściśleń, żeby się można było łatwo połapać w temacie:) Dziewictwo to stan. Czystość to postawa. Po podjęciu współżycia seksualnego nie jest się już dziewiczym, natomiast możn zachować czystość. Można też być fizycznie dziwiczym a grzeszyć niczystością(to o czym mówisz- filmy, pragnienia. masturbacja, petting etc.)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s