Daily Archives: 31 marca 2008

Zmartwychwstanie

Tegoroczna notka wielkanocna zapowiada się trochę nietypowo. Najbardziej bawi mnie to, że akurat wpasowałem się w notkę numer 101, czyli tak, jakbym zaczynał od początku. Nie muszę chyba pisać, co to znaczy „tegoroczna” – tak jakby wcześniej już jakieś były, czy dlaczego notka numer 1 jest tak naprawdę numerem 101. Podejrzewam, że większość z tych, którzy mnie czytają, wie jednocześnie kim jestem. Imienia i nazwiska podawać nie będę. Kto potrzebuje je znać, prawdopodobnie i tak je zna. Powszechnie znacie mnie jako Artdico Gnorofexa. Między innymi z moich dwóch poprzednich blogów. A tych, którzy jeszcze mnie nie znają, i trafiają na mnie po raz pierwszy, serdecznie witam i pozdrawiam.

Notka numer 1(101), a jeśli ktoś się uprze, to w marcu 2008 jest to notka druga. Przerzut na nowego bloga został spowodowany reakcją pewnych środowisk na moją notkę poprzednią. To ciekawe – nigdy nie przypuszczałbym, że scenariusz powtórzy się po raz drugi. Kiedyś, zaraz na początku mojej blogowej kariery, przeżyłem coś bardzo podobnego. Wówczas odłożyłem pierwszego bloga, założyłem drugiego. I miałem mocne postanowienie, że już nigdy więcej. Że na wieki wieków pozostanę obrońcą życia i świętości, amen. Nie wyszło. To pewnie dobrze.

Mam na imię Mateusz. Wystarczy – bo nie lubię się podpisywać jako Artdico. Artdico to ideał. A ja ideałem nie jestem. I jeszcze bardzo dużo mi do ideału brakuje. Mam na imię Mateusz i mam 22 lata. 22 i pół w zasadzie. A z Jezusem spotkałem się w wieku około 17 lat, choć i wcześniej bywałem w kościele. Przez rok byłem klerykiem w Seminarium. Zostałem stamtąd wydalony za bloga właśnie. Ci, którzy potrzebują wiedzieć o mnie więcej, czyli co działo się potem, mogą zajrzeć do archiwum bloga drugiego. Teraz jestem z Olą. I bierzemy ślub we wrześniu. W przyrodzie wreszcie zaczyna się wiosna, a my coraz bardziej bierzemy własne życie we własne ręce.

Diana, najlepsza przyjaciółka Oli, jest z Albinem, najlepszym moim przyjacielem. Bardzo, bardzo się z tego cieszymy. I życzymy powodzenia, by Wam również wszystko się poukładało.

Mam na imię Mateusz. Jestem katolikiem. Już dawno nauczyłem się, by Jezus, Jego Ojciec i Duch Święty, czyli Jedyny Bóg, zawsze był na pierwszym miejscu. Czasem zapominam o tym, choć to najważniejsze. Ale faktem jest, że kiedy sobie o tym przypominam, to wszystko nagle zaczyna się układać. Ola też jest katoliczką. Uczymy się od siebie nawzajem miłości ku Bogu i sobie nawzajem, każdego dnia codziennego życia. Uczymy się też tego, jak przetrwać w świecie materialnym nie zapominając o tym, by wciąż kierować swe oczy ku niebu. I stąd adres mojego nowego bloga. Sacrumprofanum. Bo świat od wieków dzieli się na to, co Boskie i na to, co ludzkie. Na to, co w kościele i na to, co na zewnątrz. A święty Tomasz z Akwinu dawno temu odkrył, że tak naprawdę coś, co nazywamy profanum nie istnieje. Że wszystko, co się dzieje na świecie, ma w sobie Boga. I wszystko dokładnie przenika Bóg. I jeśli ktoś idzie zarabiać pieniądze, to nie robi tego tylko po to, by jakoś przeżyć. Bo i w odpowiednim wykorzystaniu pieniędzy jest Bóg. Jest w rodzinie, którą trzeba się zaopiekować, jest w domu rodzinnym, za który trzeba płacić rachunki, jest w tym, dla kogo pracujesz, by dać mu coś dobrego od siebie. Sacrumprofanum. Bez podziału. Wszystko przenika Bóg.

Tegoroczna notka wielkanocna zapowiada się trochę nietypowo. Dlatego, że nie mówi tylko o tym, co wydarzyło się jakieś 2000 lat temu i wydarza się codziennie w naszych sercach, w naszych wspólnotach. Nie mówi tylko o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, naszego jedynego Zbawiciela i Odkupiciela. Naszego jedynego prawdziwego skarbu, dzięki któremu wszystko inne staje się skarbem po tysiąckroć doskonalszym niż bez Niego. Nie mówi tylko o tym.

Mówi też o mnie. O tym, że odszedłem przed Wielkanocą. A wracam po niej. I o tym, że będę się starał wrócić do takiego bloga, jakim pierwotnie mój blog miał być. Czyli przede wszystkim katolickiego, przekazującego naukę Kościoła. Przekazującego naukę Jezusa i apostołów. Przekazującego Prawdę. W końcu studiuję teologię. No właśnie. Chyba po coś ją jednak studiuję…

Wszystkich, którzy trafili do mnie, serdecznie witam. Jak zechcecie, podpiszcie się pod spodem jakimś małym komentarzem. Wróciłem. I myślę, że mogę już podać hasło do mojego pierwszego i drugiego bloga. Ci, którzy to czytają, i tak już prawdopodobnie je znają. Brzmi ono: zjadaczkastokrotek. Tak, jak adres bloga mojej największej miłości. No dobrze. Największej tuż po Panu Bogu.

A, i jeszcze jedno. Lubię MyLoga. I blogaski Hermiona-Bill. I inne takie. I mi się podoba to, że można swój własny wygląd zrobić. I że jest tak pięknie i kororowo. I nie, nie przejdę na WordPress. Don’t even think of it! :)

Reklamy
Categories: O mnie | 4 Komentarze