Zmartwychwstanie

Tegoroczna notka wielkanocna zapowiada się trochę nietypowo. Najbardziej bawi mnie to, że akurat wpasowałem się w notkę numer 101, czyli tak, jakbym zaczynał od początku. Nie muszę chyba pisać, co to znaczy „tegoroczna” – tak jakby wcześniej już jakieś były, czy dlaczego notka numer 1 jest tak naprawdę numerem 101. Podejrzewam, że większość z tych, którzy mnie czytają, wie jednocześnie kim jestem. Imienia i nazwiska podawać nie będę. Kto potrzebuje je znać, prawdopodobnie i tak je zna. Powszechnie znacie mnie jako Artdico Gnorofexa. Między innymi z moich dwóch poprzednich blogów. A tych, którzy jeszcze mnie nie znają, i trafiają na mnie po raz pierwszy, serdecznie witam i pozdrawiam.

Notka numer 1(101), a jeśli ktoś się uprze, to w marcu 2008 jest to notka druga. Przerzut na nowego bloga został spowodowany reakcją pewnych środowisk na moją notkę poprzednią. To ciekawe – nigdy nie przypuszczałbym, że scenariusz powtórzy się po raz drugi. Kiedyś, zaraz na początku mojej blogowej kariery, przeżyłem coś bardzo podobnego. Wówczas odłożyłem pierwszego bloga, założyłem drugiego. I miałem mocne postanowienie, że już nigdy więcej. Że na wieki wieków pozostanę obrońcą życia i świętości, amen. Nie wyszło. To pewnie dobrze.

Mam na imię Mateusz. Wystarczy – bo nie lubię się podpisywać jako Artdico. Artdico to ideał. A ja ideałem nie jestem. I jeszcze bardzo dużo mi do ideału brakuje. Mam na imię Mateusz i mam 22 lata. 22 i pół w zasadzie. A z Jezusem spotkałem się w wieku około 17 lat, choć i wcześniej bywałem w kościele. Przez rok byłem klerykiem w Seminarium. Zostałem stamtąd wydalony za bloga właśnie. Ci, którzy potrzebują wiedzieć o mnie więcej, czyli co działo się potem, mogą zajrzeć do archiwum bloga drugiego. Teraz jestem z Olą. I bierzemy ślub we wrześniu. W przyrodzie wreszcie zaczyna się wiosna, a my coraz bardziej bierzemy własne życie we własne ręce.

Diana, najlepsza przyjaciółka Oli, jest z Albinem, najlepszym moim przyjacielem. Bardzo, bardzo się z tego cieszymy. I życzymy powodzenia, by Wam również wszystko się poukładało.

Mam na imię Mateusz. Jestem katolikiem. Już dawno nauczyłem się, by Jezus, Jego Ojciec i Duch Święty, czyli Jedyny Bóg, zawsze był na pierwszym miejscu. Czasem zapominam o tym, choć to najważniejsze. Ale faktem jest, że kiedy sobie o tym przypominam, to wszystko nagle zaczyna się układać. Ola też jest katoliczką. Uczymy się od siebie nawzajem miłości ku Bogu i sobie nawzajem, każdego dnia codziennego życia. Uczymy się też tego, jak przetrwać w świecie materialnym nie zapominając o tym, by wciąż kierować swe oczy ku niebu. I stąd adres mojego nowego bloga. Sacrumprofanum. Bo świat od wieków dzieli się na to, co Boskie i na to, co ludzkie. Na to, co w kościele i na to, co na zewnątrz. A święty Tomasz z Akwinu dawno temu odkrył, że tak naprawdę coś, co nazywamy profanum nie istnieje. Że wszystko, co się dzieje na świecie, ma w sobie Boga. I wszystko dokładnie przenika Bóg. I jeśli ktoś idzie zarabiać pieniądze, to nie robi tego tylko po to, by jakoś przeżyć. Bo i w odpowiednim wykorzystaniu pieniędzy jest Bóg. Jest w rodzinie, którą trzeba się zaopiekować, jest w domu rodzinnym, za który trzeba płacić rachunki, jest w tym, dla kogo pracujesz, by dać mu coś dobrego od siebie. Sacrumprofanum. Bez podziału. Wszystko przenika Bóg.

Tegoroczna notka wielkanocna zapowiada się trochę nietypowo. Dlatego, że nie mówi tylko o tym, co wydarzyło się jakieś 2000 lat temu i wydarza się codziennie w naszych sercach, w naszych wspólnotach. Nie mówi tylko o zmartwychwstaniu Pana Jezusa, naszego jedynego Zbawiciela i Odkupiciela. Naszego jedynego prawdziwego skarbu, dzięki któremu wszystko inne staje się skarbem po tysiąckroć doskonalszym niż bez Niego. Nie mówi tylko o tym.

Mówi też o mnie. O tym, że odszedłem przed Wielkanocą. A wracam po niej. I o tym, że będę się starał wrócić do takiego bloga, jakim pierwotnie mój blog miał być. Czyli przede wszystkim katolickiego, przekazującego naukę Kościoła. Przekazującego naukę Jezusa i apostołów. Przekazującego Prawdę. W końcu studiuję teologię. No właśnie. Chyba po coś ją jednak studiuję…

Wszystkich, którzy trafili do mnie, serdecznie witam. Jak zechcecie, podpiszcie się pod spodem jakimś małym komentarzem. Wróciłem. I myślę, że mogę już podać hasło do mojego pierwszego i drugiego bloga. Ci, którzy to czytają, i tak już prawdopodobnie je znają. Brzmi ono: zjadaczkastokrotek. Tak, jak adres bloga mojej największej miłości. No dobrze. Największej tuż po Panu Bogu.

A, i jeszcze jedno. Lubię MyLoga. I blogaski Hermiona-Bill. I inne takie. I mi się podoba to, że można swój własny wygląd zrobić. I że jest tak pięknie i kororowo. I nie, nie przejdę na WordPress. Don’t even think of it! :)

Reklamy
Categories: O mnie | 4 Komentarze

Zobacz wpisy

4 thoughts on “Zmartwychwstanie

  1. Dianka

    Mateuszu, mam nadzieję, że ten blog nie przysporzy Ci takich problemów jak poprzednie, a jednocześnie nie będziesz musiał cenzurować notek, aby swobodnie wypowiadać swoje poglądy.. i że nie będzie on powodem, dla którego Ola miałaby zrywać zaręczyny (to tak w nawiązaniu do żartu primaaprilisowego ;))
    odzwyczaiłam się używać Twojego imienia, ale dla potrzeb bloga (i ewentualnie na co dzień też gdybyś chciał) się przestawię :)
    buziaki :* :)

  2. yoozeq

    Wiesz, WordPressa nie tylko możesz dostosować do własnego widzimisię, ale wręcz przepisać od nowa po swojemu calutkie jego bebechy… Wystarczy sobie go postawić na własnym serwerze… Szablonów gotowych jest pewnie z milion i nikt Ci nie powie, że Ci czegoś nie wolno. CSS do łapek, albo i PHP i jazda:) Wiola mnie już wypytuje, kiedy migrujemy na własne śmiecie:D Już pomijam to, że wordpress.com też pozwala sobie wrzucić swój arkusz stylu, tylko odpłatnie.

  3. Czekał czekał aż się doczekał :). Dwa komentarze. Od Diany pierwszy, drugi od Karola. Widzę, że nie jest jeszcze tak źle, jak myślałem :).

    Dziękuję Ci Dianko, za słowa otuchy. Również mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze i będzie mi dane pisać tego bloga jeszcze dłużej niż poprzedniego. Zupełnie nie przeszkadza mi to, że zwracasz się do mnie po nazwisku, już się zdążyłem przyzwyczaić. Szaweł też się do mnie zwraca po nazwisku (czy leci z nami Szaweł? :)). Ale na blogasku to jednak możesz się do mnie zwracać po imieniu. Na wypadek, gdyby ktoś postanowił mnie szukać w wyszukiwarkach :).

    Yoozqu, ja szczerze wierzę, że WordPress jest super. Mam narzeczoną, która zdążyła mnie już zaznajomić z urokami tego serwisu, a z pewnością Ty znasz więcej owych uroków :). Ja jestem zwyczajnie bardzo mocno zaprzyjaźniony z MyLogiem i tak bardzo się przyzwyczaiłem, że nie mam ochoty odchodzić na serwer lepszy. Nawet, jeśli mam swoją stronkę na którą mógłbym to wszystko pozrzucać. Wiesz, to prawie tak jak z wiernością żonie. Tylko od własnej żony nie ma żadnej lepszej – więc to jednak kiepskie porównanie :).

  4. yoozeq

    Beznadziejne i denne:P Moja (przyszła, ale już niedługo) żona sama się ubiera/maluje i nie muszę jej wybierać layoutu:D Ani miejsca, w jakim będzie siedziała:) Życzymy wielu pięknych dni i mocy wzruszeń na mylogu:P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s