Monthly Archives: Październik 2008

Atlantis

Legendy i ludowe podania głoszą, że Atlantyda była sobie wyspą, na której żyli ludzie o niezwykłej inteligencji i nad wyraz rozwiniętej kulturze. Twierdzi się, że to od nich pochodziła cała grecka filozofia. Nie tylko zresztą. Coś jednak sprawiło, że Atlantyda zatonęła. Przez wieki próbowano jej odszukać – są nawet pewne miejsca, w których ponoć może się znajdować. Świadczy o tym chociażby układ kontynentów – i niewielkie szczeliny, które po ich połączeniu pozostają niezagospodarowane. Poszukiwania Atlantydy spełzły jednak na niczym. Jedynie Lara Croft zdołała się do niej dostać, ale sama pewnie nie wie, w jaki sposób…

W 1860 roku pewien egiptolog, Markiz d’Agrain, odnalazł w Egipcie dziwny pierścień. Ponieważ ilustracja nań nie pasowała do kultury egipskiej, zdecydował się przypisać jego pochodzenie Atlantom właśnie. Jego następca, André de Belizal, wybitny radiesteta, wybadał niezwykłą moc pierścienia i znajdującego się na nim symbolu (więcej na http://www.pierscien.atlantow.prv.pl/). Tak oto zdobyliśmy pierścień posiadający niesamowitą moc, dzięki któremu nie grozi nam żadne niebezpieczeństwo natury duchowej płynące z zewnątrz. Pierścień ma podobno również właściwości lecznicze – ma skupiać twą wewnętrzną energię na chorych miejscach. A niektórzy twierdzą, że dodany do rosołu poprawia jego smak. Żaaart!

Żyjemy na Ziemi. Ziemia to jest okrągła planeta, na której ludzie wierzą w różne rzeczy. Ludzie wierzą na przykład, że przedmioty mają moc. Ale prawda jest taka, że Ziemia nie jest planetą fantasy. To kraina realna, i nie wszystko w co się wierzy jest prawdziwe. I przedmioty nie posiadają mocy. Żadnej mocy.

Czy to oznacza, że zaprzeczam właśnie temu, że w pierścieniu atlantów tkwi moc? Żadną miarą. Tylko to nie przedmioty mają moc. Moc mają osoby. Moc rozumianą niekoniecznie duchowo – ale to przecież również. Ja mam moc pisania bloga na przykład. Ksiądz ma moc, daną od Boga, odpuszczania grzechów. Bóg ma moc stwarzania. Pierścień Atlantów nie ma mocy sam w sobie. Kim jest osoba, której moc działa przez pierścień Atlantów?

Ludzie twierdzą, że moc Atlantów może ich uzdrowić. Przynieść ukojenie. Zabezpieczyć przed złymi sytuacjami. I tak dalej, i tak dalej. A przecież są osoby, które widziały ludzi obnoszących się z pierścieniami Atlantów, a którzy to ludzie po jakimś czasie dostawali pomieszania zmysłów. I ja wcale nie zmyślam. Osobiście nie znam nikogo takiego. Ale Michalina zna. I, wyobraźcie sobie, był to człowiek chodzący z nią na teologię. Ale jednocześnie tak bardzo wierzył w moc pierścienia Atlantów…

O co mi się rozchodzi? To proste. Moc pierścienia Atlantów to moc diabła. Pierścień nie jest osobą – i nie ma mocy. Diabeł jest osobą. I ma moc. Ma między innymi moc oszukiwania, okłamywania nas. Ma moc pozornego udzielania nam pomocy. By potem nas opętać, zniszczyć. A, co zabawne, sami mu na to pozwalamy. Sami tego chcemy.

No i dobrze. No i okej. Co mi do tego? W zasadzie nic. Owszem, dbam o życie i zdrowie ludzi, którzy noszą ten pierścień (czy jakiekolwiek inne talizmany), ale przecież jeśli oni tylko powiedzą mi „idź się pobaw swoimi zabawkami” to nie mam wyjścia – i muszę się zająć sobą. Wiecie tylko co mnie tak naprawdę denerwuje? Ludzie, którzy nosząc pierścień Atlantów, ustawiają się w kolejce do Ołtarza Pańskiego. Ci, którzy wierzą w moc Boga, jedynego Stwórcy. I jednocześnie wierzą w ogromną siłę płynącą z pierścienia Atlantów. Szejk w swoim komentarzu napisał, że jak robi „barmitzwe czy dzień czczenia belzebuba” to ma prawo ustalić swoje warunki. Podał przykład – który ja teraz wykorzystam do innych celów. Czy ktoś z Was wyobraża sobie zrobienie jednocześnie barmitzwe i dnia czczenia belzebuba? Nie, ja się wcale nie śmieję. Czy ktoś wyobraża sobie, podczas wielkiego święta Żydów, organizowanie kącika w którym świętujący mogą się pomodlić do szatana? Więc dlaczego – pytam – dlaczego tak łatwo przychodzi nam wdziewać pełen mocy pierścień Atlantów i jednocześnie gnać na mszę? Dlaczego, będąc chorym, modlimy się o uzdrowienie do Boga, a jednocześnie ustawiamy pierścień na moc? Nie, pierścień z jego mocą nie jest czymś, co dał nam Bóg. Nie, Bóg nie daje nam tajemnych mocy leżących w piramidkach, pentagramach czy cudownych medalikach! Bóg daje nam tylko moc płynącą z Ojcowskiego stworzenia, Synowskiego zmartwychwstania i z Ducha Świętego – który też jest osobą. Nie ma innej mocy. Co poza tym, od złego pochodzi.

Ola powiedziała, że to tak, jakby lekarz przepisał ciężko chorej osobie lek, ale zaznaczył, że absolutnie nie wolno go używać w połączeniu z jednym takim innym, bo może tylko jeszcze bardziej zaszkodzić. Ta osoba wychodzi ze szpitala i spotyka sąsiadkę, która poleca jej ten inny lek – bo ponoć dobrze robi. No to co nam zależy? Łykajmy oba – skoro pomaga…?

Panu Bogu świeczkę i diabłu troszeczkę…

I mówienie mi, że to nie moja sprawa jest nieprzemyślane. Bo to także mój Kościół. Nasz Kościół. I czciciele szatana i innych tajemnych mocy nie są w nim mile widziani. Nigdy nie byli. I nigdy nie będą.

Zastanówcie się, nosiciele pierścienia. Zastanówcie się ci, którzy nie chodzicie do kościoła. Skoro Bóg to dla Was bzdura, a Kościół to obłuda, to dlaczego wierzycie w jakieś tajemne moce pierścieni Atlantów? Przecież, prawdę mówiąc, istnienie Boga jest dużo logiczniejsze niż moc pierścienia. I Wy, którzy do kościoła chodzicie. Dlaczego jednocześnie przyjmujecie Komunię i wierzycie w zbawczą moc Boga, a jednocześnie wzdychacie do pierścienia i jego magicznych właściwości?

I Wy, czciciele cudownych medalików, też się zastanówcie. Bo nie, żaden cudowny medalik, żadne noszenie go na szyi, nikomu nie da zbawienia. Zbawienie da tylko Bóg – którego możemy widzieć w symbolu, tylko w symbolu, medalika. Zbawienie da wiara w Boga. A nie w medalik.

Kończę. Zostawię chyba na koniec mój e-mail. Z prośbą do osoby, która podpisała się jako „ktoś kogo nie zdążyłeś lepiej”. Czy zechcesz do mnie napisać i wyjawić swą prawdziwą tożsamość? Bardzo serdecznie dziękuję.

artdico@poczta.onet.pl

Reklamy
Categories: Świat i Kościół | 3 Komentarze