Daily Archives: 11 stycznia 2009

Jezus nie jest modny

„Poza tym seks po ślubie jest już nie modny” – napisała Notme w komentarzu pod moją ostatnią notką, dając mi powód do przemyśleń i do pisania (a myślałem, że Ty tylko gotujesz :P). Nie mogę się nie zgodzić, choć nie do końca wiem, czy niestety.

Seks po ślubie, czy ujmując to inaczej – czystość przedmałżeńska – nie jest dziś modny. Nie wiem czy już, nie wiem, czy był kiedykolwiek. Czy kiedykolwiek ktokolwiek uważał coś takiego za modę. Czy to było popularne i pożądane. Zresztą – nie tylko czystość przecież. Mogę mówić o wielu, wielu rzeczach, które nie są dziś modne. Samo małżeństwo, o którym Notme napisała, że jest zwykłym „papierkiem”, staje się czymś przestarzałym. Dużo lepiej żyje się często na kocią łapę, bo – jak twierdzą zwolennicy tego zjawiska – nie czujesz się związany przysięgami, tylko czystą miłością. Niemodne jest negowanie antykoncepcji, niemodne jest stwierdzenie, że człowiek zaczyna się w chwili poczęcia, niemodne jest noszenie krzyżyka na szyi. Zupełnie inne mody wypierają z życia publicznego to, co opisałem chwilę wcześniej.

Dziś modne są pentagramy czy pierścienie atlantów. Modne są hormonalne pigułki antykoncepcyjne. Co jeszcze ciekawsze, modne jest nawet ujawnianie się z tym, że raz, dwa razy, trzy razy usunęło się ciążę. Moda na „dobre” dzieci z in-vitro zastąpiła zainteresowanie „gorszymi” dziećmi z adopcji. Niemodna wierność małżeńska zastępowana jest przez wszelkiego rodzaju doggingi czy swingowanie. Albo zwyczajne zdrady małżeńskie – co przecież od lat pozostaje w modzie. Niemodne, zupełnie niemodne są związki sakramentalne (coraz więcej ludzi bierze cywilny ślub – bo wówczas można go łatwiej anulować), ba, niemodne są nawet związki heteroseksualne! Dziś, jeśli ktoś jest tzw. heterykiem, to jest kimś zupełnie normalnym. A ta normalność staje się kwestią wstydliwą wręcz. Bo przecież to Raczek i Szczygielski zostają parą roku miesięcznika Gala (i dostają nagrody w wielu innych pozycjach), a o szczyty popularności walczą Piróg i Jacyków, zostawiając kolegę Piaska trochę w tyle (bo mnóstwo nastolatek, czy może już dziś dwudziestokilkulatek, dość mocno zawiodło się jego comming outem). Tak, homoseksualizm, feminizm, prosemityzm – to są szczyty mody dzisiejszych czasów. Jeszcze New Age i neopogaństwo.

Kościół dawno temu został na uboczu. Parafie pustoszeją, kazania i listy biskupów dotyczące in-vitro są wyśmiewane przez modną stację informacyjną TVN 24, a żeby mówiło się o życiu katolików, to musi wydarzyć się w nim coś bardzo oburzającego. Słowo „miłość” z dnia na dzień zyskuje coraz to bardziej infantylne znaczenie – łącznie z twierdzeniem, że „już cię nie kocham”. Modne jest tylko nastawienie jak najbardziej egoistyczne. I bardzo modny jest antyklerykalizm.

Faktycznie, dzieją się rzeczy, które sprawiają, że moda na Kościół, czystość przedmałżeńską, etc, wkrada się gdzieś, bocznymi drzwiami. A to Grzegorczyk napisze Grossera, a to Jan Góra zwoła młodzież na Lednicę, a to Edycja wyda „Magazyn Familia”, a to znowu sanktuarium bł. Karolinki wybije pierścienie czystości. Ale to są często tylko kolejne powody, by jakieś 80% społeczeństwa pokazywało, jaka ta instytucja beznadziejna i jaki z tej Polski katoland.

Owszem, to wszystko, co z Kościołem, miłością, Bogiem związane, nie jest modne. I być może kiedyś chrześcijaństwo było czymś w rodzaju mody. Bo stało się pewnego dnia religią obowiązującą w całym Cesarstwie, a potem w prawie całym znanym świecie. Przeszło z elitarnej wspólnoty we wspólnotę niedzielnych katolików. I w pewnym sensie tak właśnie trwa do dziś.

To, że coś jest modne nie znaczy, że jest dobre. Często jest właśnie odwrotnie. Dziś „już” nie jest modne to wszystko. Ludzie odchodzą z Kościoła. Szukają innych dróg. Szkoda. Być może. Ale może niedługo będzie tak, że Kościół stanie się wreszcie wspólnotą wierzących-praktykujących? Że większy nacisk położy się na ewangelizację tych, którzy zgubili drogę, niż położony jest w tej chwili? Może…

A może Kościół Jezusa Chrystusa zostanie wspólnotą garstki prześladowanych chrześcijan, tak jak w samych początkach?

Bo przecież Jezus nie był modny. Jego zabili, bo nie pasował im do kompozycji coolowskiego świata. I nie jest modny do dziś. Dlatego tak niewielu idzie za Nim.

Nie rzuca się pereł między wieprze?

Categories: Świat i Kościół | 19 Komentarzy