Afryka – w drodze od hormonów do sztucznego zapłodnienia

Ta notka składać się będzie z dwóch części. Po krótkiej przerwie wpisuję ją na nowo w odłożony na chwilę cykl notek, w komentarzach do których omówione niżej kwestie zostały poruszone. Mam nadzieję, że Wiola, która do przynajmniej jednej z tych kwestii podchodzi od strony stricte-naukowej (biologicznej) zechce mi odrobinkę pomóc.

Zacznijmy od pytania: co łączy antykoncepcję hormonalną z krzykiem o państwowe dotacje do zapłodnienia in-vitro? Pytanie może wydać się śmieszne i oburzające, a pierwszą odpowiedzią, jaką spodziewałbym się usłyszeć, jest „nic”. Przecież antykoncepcja ma za zadanie zapobiec niechcianej ciąży, in-vitro ma natomiast pomóc wielu tysiącom bezpłodnych par, które w ciążę zajść nie mogą. A co za tym idzie – nie potrzebują żadnej antykoncepcji, bo „świetnie” sobie radzą bez niej.

Pewnie nie przychodzi nam do głowy skąd tak wiele tysięcy współczesnych par ma problemy z płodnością? Czy zawsze tak było? Nie sądzę. Część tych osób oczywiście ma jakieś kłopoty medyczne, niezależne od nich. Część mogła ulec jakiemuś wypadkowi. I tak dalej. Tylko czy to akurat załatwia cały problem? Nie, sądzę, że nie załatwia.

Skupmy się więc na działaniu tabletek antykoncepcyjnych. Na czym ono polega? Kobieta, która nie chce zajść w ciążę, z różnych powodów, w które nie będę się zagłębiał, postanawia zażywać tabletki, by zapobiec niechcianemu. Nie ma żadnych problemów, cykle się pięknie regulują, w ciążę się nie zajdzie. Wprawdzie czasem się przytyje nieco. Ale tym też nie trzeba się przejmować, bo np. świetny portal Pigułka.pl dementuje społeczne przekonanie o tym zjawisku, zauważając, że winę swojej otyłości zwyczajnie zrzuca się na tabletki. A potem, po latach brania tabletek, czasem dopiero okazuje się, że kobieta jest bezpłodna. Czyli niepotrzebnie wydawała te wszystkie pieniądze na leki…

Błąd polega na wyszukiwaniu pozornego dobra (zapobieganie niechcianej ciąży), przy jednoczesnej negacji zła. Nie chodzi o to, że widzi się zło i dąży się do dobra jego kosztem, ale o to, że udaje się, jakby zło w ogóle nie istniało.

Po pierwsze – Wiola już nam cudownie wytłumaczyła, że przez tabletki hormonalne rzeczywiście można przytyć. Powtórzę za Wiolą, jeśli pozwolicie: „Pomijam już, że 90% tyje, bo organizm myśli, że jest w ciąży (nadmiar progesteronu i progestagenu oraz brak owulacji)”.

Po drugie, co można wnioskować już z przytoczonego cytatu, cykle wcale się nie regulują. To, że trwają 21 dni (czas brania tabletek), kończą się siedmiodniowym okresem, a potem znów bierze się tabletki, jest złudzeniem. Nie wiem czy wiecie (choć domyślać się mogą te kobiety, które postępują zgodnie z poradami „Jeśli okres przypada ci na czas trudnych egzaminów, albo wzmożonego wysiłku, możesz sobie pomóc i zażyć kolejną serię tabletek, bez siedmiodniowej przerwy”. Jak dla mnie to już brzmi podejrzanie), ale w początkach działalności hormonalno-antykoncepcyjnej tabletki, oczywiście prawidłowo stosowane, miały stuprocentową skuteczność. Działo się to dlatego, że nie było siedmiodniowego okresu odstawienia. Tabletki brało się dzień w dzień. A dlaczego wprowadzono jednak odstawienie? Ze względów medycznych, powiecie, przecież krew musi kiedyś uchodzić. To samo mówiły pierwsze kobiety zażywające środki hormonalne. Czuły się bowiem źle, niekobieco i przede wszystkim niezdrowo z tym, że nie miały okresu przez trzy, cztery miesiące, pół roku. Lekarze postanowili więc, ze względów psychologicznych, obserwując kobiety, które zaczynały zapadać w depresję, dać im ten okres. Okres, który biologicznie nigdy okresem nie był. Ponieważ hormony powodują właśnie, że organizm czuje się, jakby był w ciągłej, nieustającej ciąży, której to ciąży nie poprzedziło jajeczkowanie. Czyli owulacja. A okres jest to wydalenie z organizmu przede wszystkim jajeczka, które, niezapłodnione, umarło. Jak łatwo więc zauważyć – po odstawieniu tabletek na siedem dni dostaje się nie okres, bo nie ma żadnego jajeczka, lecz tzw. krwawienie z odstawienia, wywołane przez zaprzestanie dostarczania organizmowi zwiększonych dawek hormonów. Dlatego też żaden cykl się nie reguluje, bo żadnego cyklu nie ma. Tak długo, jak długo zażywa się tabletki. Można wręcz nie robić żadnych przerw na krwawienie – i nie spowoduje to żadnych skutków ubocznych więcej, niż gdy tabletki się na tydzień odstawia. Tak czy inaczej – nie dochodzi ani do jajeczkowania, ani w efekcie do okresu.

Nie znaczy to jednak, że nie spowoduje to żadnych skutków ubocznych w ogóle. Jeden ksiądz-wykładowca opowiadał nam niedawno, jak to był po kolędzie u katolickiej pary mieszkającej ze sobą 5 lat bez ślubu, i absolutnie nie żyjącej jak brat z siostrą (do czego się przyznali). Ksiądz ten powiedział do nich, że identyfikują się z Kościołem, jednocześnie żyjąc tak, jak żyją. Nie planując ślubu w ciągu najbliższych lat, dajmy na to, kolejnych pięciu. A potem, wciąż będąc katolikami, po tych dziesięciu latach będą ubiegać się o dotacje z ministerstwa na refundację in-vitro i kłócić się z Kościołem, do którego sami należą, dlaczego to niby zabrania normalnym małżeństwom posiadania własnych dzieci.

A z czego wynika to rozumowanie? Wiemy już, że antykoncepcja hormonalna zapobiega ciąży przez zapobieganie owulacji. Co za tym idzie – w czasie działania środków hormonalnych jajniki wstrzymują swoją pracę. Przestają działać. Spróbujmy przypomnieć sobie, bo być może niektórzy z nas przez to przechodzili, jak mieliśmy nogę lub rękę w gipsie. Trwało to miesiąc? Dwa miesiące? Ja leżałem w gipsie 2 i pół miesiąca. Jak zachowywała się Wasza naprawiona kończyna po wydobyciu jej z więzienia? Czy możemy powiedzieć, że natychmiast działała pełnią sił? Mogliśmy w momencie grać w piłkę albo pisać długopisem? Wątpię. Ja, po tych 2,5 miesiącach, przechodziłem skomplikowaną rehabilitację trwającą pół roku, a i tak do dziś prawa noga wyjeżdża mi na zewnątrz i chodzę jak Wiktor Krumm. Stało się tak dlatego, że przez 2,5 miesiąca noga była nieużywana. Nie mogłem poruszyć mięśniami na więcej niż pół centymetra. Przez długi czas zresztą dotykając nogi czułem silny ból. Nie próbowałem nawet na niej stawać – dobrze, że miałem kule.

Co każe nam przypuszczać, że jajniki, które nie działają nie przez 2,5 miesiąca, lecz przez rok, dwa lata, czasem i dziesięć lat, zachowają się inaczej niż nasza złamana kończyna? Że wrócą do normalnej pracy natychmiast po odstawieniu tabletek? Powiem sam, że nic. I z ogromnym prawdopodobieństwem po wieloletnim zażywaniu hormonków trzeba będzie wiele miesięcy poczekać, zanim płodność wróci. O ile wróci w ogóle…

Nie jest więc tak, że każda kobieta zażywająca tabletki zawsze była bezpłodna, tylko nie miała okazji się o tym przekonać. Kiedyś była ona prawdopodobnie zupełnie zdrową kobietą. Bezpłodności nabawiła się przez swą wiarę w dobro hormonalnych środków antykoncepcyjnych.

Dodam jeszcze, że walka o refundację in-vitro jako sposobu leczenia bezpłodności jest dokładnie tak samo podstawna jak walka o refundację środków antykoncepcyjnych jako leków. Bo dokładnie tak samo ma się in-vitro do leczenia bezpłodności, jak antykoncepcja hormonalna do leczenia czegokolwiek.

Przejdźmy do drugiego zagadnienia, poruszonego niedawno przez Łajt Flałera. Afryka.

„O gumkach i Afryce nie wspomnę, bo znowu usłyszę wykład o duszy zygoty czy świętych plemnikach”. A jednak wspomniałeś… A co ciekawe, nie usłyszysz wykładu ani o duszy zygoty, ani o świętych plemnikach. Usłyszysz wykład o czym innym. Kto ma uszy, niechaj słucha.

Ludzie różnej maści i płci denerwują się, ponieważ Kościół nie chce dać przyzwolenia na używanie i propagowanie prezerwatyw w biednych krajach Afryki. A przecież właśnie przez to jeszcze bardziej rozprzestrzenia się wirus HIV, przez to jeszcze więcej spotyka się niechcianych ciąż w wielodzietnych rodzinach, które umierają z głodu. Gdyby dać im gumkę, to byłoby lepiej.

Pierwsza kwestia to twierdzenie, że przez brak dostępu do antykoncepcji mamy więcej zarażonych i więcej zapłodnionych. Twierdzenie takie jest bzdurne z założenia. Do zarażenia i zapłodnienia dochodzi bowiem nie poprzez brak antykoncepcji, lecz poprzez seks. To wiedzą chyba nawet najstarsi górale. Antykoncepcja, owszem, w jakiś sposób zapobiega roznoszeniu się chorób, lecz to uprawianie seksu z tym albo owym, tam albo siam, powoduje plagę wirusa (nie tylko tego jednego) i plagę niechcianych ciąż w Afryce (i np. Wielkiej Brytanii). Wydaje mi się więc raczej logiczne, że należałoby propagować wstrzemięźliwość seksualną, ew. seks z jednym, stałym partnerem, a nie używanie prezerwatyw.

Druga kwestia to skuteczność prezerwatywy. Wszyscy pamiętamy chyba akcję zapobiegania zarażeniom wirusem HIV: ABC – Abstynencja seksualna – Bycie wiernym – zabezpieCzenie prezerwatywą. Sami propagatorzy programu podkreślali, że tylko dwie pierwsze metody dają stuprocentową skuteczność – trzecia jest znacznie mniej pewna. Możemy sprawdzić na różnych stronach, że skuteczność prezerwatywy jeśli chodzi o zapobieganie ciąży wynosi ok. 93-97%. Oczywiście przy prawidłowym stosowaniu, co należy często i dosadnie podkreślać. Brak 100% skuteczności wynika z mikroskopijnych porów w prezerwatywie, od których plemniki są mniejsze. Wiemy też, że wirus HIV jest jeszcze mniejszy od plemnika, dlatego jego przeniknięcie przez pory jest bardziej prawdopodobne.

Ale, powiecie, będziemy mieli jakieś 85% szans, że się nie zarazimy, a nie, jak bez prezerwatywy, może 5%. Ja Wam odpowiem – macie rację. Z małym „ale”. Ale bierze się z psychologii człowieka. Ludzie, którzy mieli wolniejsze samochody bez poduszek powietrznych i abeesów z reguły jeździli raczej wolniej i ostrożniej. Gdy pojawiły się poduszki i wspomaganie hamowania, brawura u wielu kierowców znacznie wzrosła. Pomyślcie, jak to działa wśród ludzi obawiających się zachorowania na AIDS, albo zajścia w ciążę. Dasz im prezerwatywę, mówiąc, że skutecznie zabezpieczy ich przed chorobą. Zobaczmy, jak to się dzieje w Wielkiej Brytanii. Tam podobno edukacja seksualna jest na najwyższym poziomie. Coraz młodsze dzieci mają dostęp do darmowej antykoncepcji. I co? I właśnie tam z roku na rok rośnie liczba niechcianych ciąż i aborcji wśród nieletnich. Czy myślicie, że nie używają prezerwatyw? Sądzę, że czasem rzeczywiście. Jestem natomiast pewien, że słysząc hasła „możesz uprawiać seks, tylko się zabezpiecz” zwiększają ilość współżycia, często kilkakrotnie. I dalej – im wcześniej słyszą, że „możesz, ale”, tym wcześniej zaczynają to robić.

Wróćmy do Afryki, gdzie wiele stosunków seksualnych wciąż nie wynika z miłości obu osób. Co więcej – wielokrotnie nie wynika nawet z wolnej decyzji wielu. Rytualne obrzędy, gwałty ludzi z jednego plemienia na ludziach z drugiego, etc. Po pierwsze – jak przekonać pana wojownika, żeby przed gwałtem zakładał prezerwatywę? A po drugie jaką mamy pewność, że wśród uświadomionych Murzynów liczba stosunków, także z zastosowaniem prezerwatywy i obopólnej zgody partnerów (zazwyczaj innych za każdym razem), nie wzrośnie wprostproporcjonalnie do liczby rozdawanych wśród nich prezerwatyw, tak, jak ma to miejsce w wyżej omówionej Wielkiej Brytanii? A co za tym idzie – przy dziesięciokrotnym zwiększeniu liczby stosunków taki uświadomiony człowiek ma może 90% szans (nie bawiłem się w matematykę), że zarazi lub zapłodni jedną ze swoich 10 partnerek – lub sam zarazi się od jednej z nich.

Dlatego jestem pewien, że propagowanie antykoncepcji wśród Afrykańczyków, zamiast uczenia ich wstrzemięźliwości seksualnej, jest czymś w rodzaju dążenia do pyrrusowego zwycięstwa. Rzekłbym nawet – do pyrrusowej przegranej.

Nie powiedziałem ani o duszy zygoty, ani o świętych plemnikach. Powiedziałem tylko o biologii i psychologii. Mam nadzieję, że odezwą się jakieś głosy, bo ciekaw jestem Waszego zdania na ten temat. Zapraszam serdecznie.

I jeszcze jedno. Zauważyłem ostatnio, że niektórzy wciąż wchodzą na SacrumProfanum.mylog, nie wiedząc, że zmieniłem adres. Nie zaglądają też do komentarzy, by przeczytać, że się przeniosłem. Uprzejmie zwracam się więc do ktosiów (tych poprzednich) i słoni, by czynili swoją powinność. Dziękuję serdecznie.

Categories: Duchowość i moralność | 47 komentarzy

Zobacz wpisy

47 thoughts on “Afryka – w drodze od hormonów do sztucznego zapłodnienia

  1. Masq

    „Wydaje mi się więc raczej logiczne, że należałoby propagować wstrzemięźliwość seksualną, ew. seks z jednym, stałym partnerem, a nie używanie prezerwatyw.” Czemu to tak topornie idzie? W rejonach z wyższą śmiertelnością ludzie częściej mają ochotę na seks. Czynnik regulujący wysoką przyrost. Temperatura otoczenia też na to wpływa.
    ” jak przekonać pana wojownika, żeby przed gwałtem zakładał prezerwatywę?”
    A jak przekonać pana wojownika do absencji seksualnej?
    „Dlatego jestem pewien, że propagowanie antykoncepcji wśród Afrykańczyków, zamiast uczenia ich wstrzemięźliwości seksualnej”
    Nie da się ich nauczyć wstrzemięźliwości seksualnej. Z resztą jak? Mówić im „możemy cię nauczyć, jak zachować wstrzemięźliwość, ale nie możemy ci już pomóc zmniejszyć szanse zarażenia, bo byś się za bardzo rozbrykał”?

  2. Masq

    Czynnik regulujący wysoką śmiertelność dzieci.
    Mój komentarz składam z wielu części tekstu i niestety nie zawsze mi się uda je porządnie skleić. :P

  3. łajt flałer

    Można by ich straszyć piekłem!
    Kolejny 30-stronicowy wykład o pigułkach, owulacjach, gumkach i gwałtach. Daj już sobie z tym spokój i daj żyć ludziom po swojemu. Masz chyba jakieś skrzywienie w tym kierunku, że tyle o tym gadasz. Na szczęście wszystko idzie w dobrą stronę czyli refundacji, jak nie za rok to za 3-4-5. I to napełnia właśnie napełnia mnie optymizmem na resztę wieczoru. Wypiję dziś za twoje zdrowie (i zdrowie miliardów niepoczętych dzieci uwięzionych w lateksowej pułapce) Ahoj!

  4. A ja mam parę słów odnośnie pierwszej części wpisu. Sądzę, że to nie jest takie proste do zdefiniowania. Jedne kobiety biorą talbetki, odstawiają i po paru miesiącach spodziewają się dziecka. Moja koleżanka twierdzi na przykład, że niepłodność to efekt… Czarnobyla… Nie wiem czy ma rację. Ale wiem, że prawie wszystkie moje znajome/koleżanki/kuzynki miały bardzo duże problemy z zajściem w ciążę, niektóre wciąż się się starają i nic. I z tego co wiem, to raczej żadna z nich nigdy nie brała tabletek. Niektóre się leczyły (ze szczęśliwym skutkiem), a inne nie mają czego leczyć, bo teoretycznie nie ma przeszkód aby zostać mamą. Fakt, bardzo wiele par ma problemy z płodnością i warto się nad tym zastanowić. Chociaż ja bym skłaniała się ku twierdzeniu, że wypada to pół na pół.

  5. Poczułam się wywołana do tablicy..
    Niestety, nie mogę Ci pomóc. Napisałam już, co wiedziałam. Na AIDS się nie znam. Jedyne co mogę zrobić to w nocy o północy wyrecytować, jak zbudowany jest wirus HIV.
    No i generalnie z szacunku do ludzkości postanowiłam się nie wypowiadać na takie tematy, chyba, że znów nie zdzierżę lub moje dobre, miękkie serduszko będzie chciało komuś pomóc. Pewnie przy następnej takiej okazji mi się oberwie, ale jak się ma miękkie serce to tyłek trzeba mieć twardy.
    Poza tym, niestety nie zbawi się tych, którzy tego nie chcą. I jak ktoś będzie chciał to dokona aborcji, będzie łykał tabletki, a potem zapłodni się pozaustrojowo metodą in vitro.
    Myślę, że powinieneś troszkę przystopować z przekonywaniem do swoich racji na siłę. Nie mówię, żebyś zamilkł, bo Twój głos może się komuś przyda, może kogoś przekonasz i uratujesz jakieś istnienie. Bo z tym gadaniem, to jest tak jak z tymi ewangelicznymi ziarnami: jedno upadło na ziemie nieurodzajną, inne na żyzną… żeby wydało plon, musi paść na podatny grunt. Nic na siłę…

  6. jak zawsze jestem pełen podziwu dla Nauki Kościoła wyrażonej ustami Niedoszłego Kleryka (który jak wiemy zrezygnował ze studiów, czy jak tam to było) W sumie tez jestem zwolennikiem wierności małżeńskiej i trochę niechętny tabletkom, jako brutalnej ingerencji w organizm (to może spiralka?) kobiety, ale dyskutując o życiu napoczętym zawsze próbuje otrzymać odpowiedź na temat zbliżony – Nauka Kościoła opiera się na Biblii (Dla mnie nazwa Święty jest zastrzeżona dla Stwórcy i inne używanie trochę moje uczucia religijne uraża, ale ponieważ nie jestem członkiem żadnej wspólnoty żadnej religii, to nikogo moje uczucia religijne nie obchodzą) i stad poszanowanie życia nadliczbowych połączeń plemników z jajeczkiem, ale dlaczego w Biblii kazano kamieniować ciężarne kobiety? (chodzi oczywiście o panny, ale nie dziewice), nie bardzo wiem jak zinterpretować tą sprzeczność….

  7. Acha. Podobno, jak wszystko pódzie dobrze, to po 15 marca mylog zacznie funkcjonowac znacznei lepiej…

  8. magda

    z pierwsza czescia bardzo sie zgadzam. ale co maja robic te dziewczyny, ktore nie chca/ nie potrafia/ nie wierza w skutecznosc naturalnych metod regulacji poczec? zwlaszcza, ze jest dosc silny wplyw producentow tabletek na rozne media, lekarzy, to sa wielkie pieniadze, a dziewczyny daja sie nabierac na te gadki, ze sobie cykl wyreguluja itd:/ ehh:/

  9. missdracula

    Miałam sie nie odzywac ze wzgledu na krwistość tematu i żeby nie było, że w tym temacie to tylko wampiry czuja sie najlepiej. Właśnie, ze nie. Zawsze trudne tematy będą trudnymi tematami a poglądy kościółkowe, katolickimi. No cóż nikt nie powiedział ze życie będzie łatwe. Ja uważam że skoro ktoś sie czuje na tyle dorosły i chce brac z tego życia co najlepsze tu oczywiście mówie o współżyciu, To niech przestanie byćegoistą i daje życie innym by tez mogli pokorzystać. Tak naprawde nikt nie wie oprócz Boga kiedy ten czas dany jest od Boga na macierzyństwo i jaki jest nasz czas tu na ziemi więc może czasem warto zaryzykowac i zrobic sobie i innym dobrze a jeśli nie to polecam wstrzemięźliwość to dopiero jest sztuka by byc indywidualist . Nie rób wszystkie co robią inni , bądź inny :) Pokaż na co Cie stać!!!!

  10. No to teraz, po zakończeniu sesji, poważę się o dłuższą odpowiedź :).

    Masq: To może powinno się zacząć od budowania szpitali, powszechnego dostępu do edukacji, nauczenia efektywnego uprawiania roli? Bo nie wiem, czy najlepszym wyjściem jest wejść do wioski Afrykańczyków, zrobić „ugh” i pokazać im, jak się wkłada kondoma. Co do pana wojownika – to może przede wszystkim należałoby mu pokazać, że nie opłaca się być wojownikiem? Zresztą, możesz pomyśleć też nad pomysłem Łajt Flałera, też jest całkiem niezły :P.

    Łajt Flałer: Straszyć piekłem…? Kurczę, że też sam na to nie wpadłem. Będzie trzeba wypróbować. A tak swoją drogą to Ty musisz tam skrywać jakąś niezwykle ciekawą teorię dotyczącą świętości plemników, bo sukcesywnie w swoich komentarzach wracasz do niepoczętych dzieci uwięzionych w lateksie, choć nikt oprócz Ciebie nawet o tym nie wspomina. Chętnie posłuchamy jak to jest z tymi niewinnymi, martwymi plemnikami, jeśli tylko zechcesz nam opowiedzieć.

    A temat, na który piszę, rzeczywiście lubię. Ostatnio czuję się w nim dość pewnie. A Ty, skoro wciąż to czytasz i komentujesz, to chyba jednak nie masz nic przeciwko temu… Zresztą przecież sam poruszyłeś ten konkretny wątek, ja tylko postanowiłem Ci odpowiedzieć.

    Magdaleno, nie twierdzę absolutnie, że plaga bezpłodności spowodowana jest tylko przez tabletki hormonalne. Przypuszczam, że równie dobrze może chodzić o stres, zabieganie, niezdrowe odżywianie (ach te fastfoody), czy choćby choroby weneryczne przenoszone w kontaktach z przypadkowymi partnerami. Hormony to tylko jedna z możliwości, która moim zdaniem ma dość duże znaczenie. Może chodzi i o Czarnobyl, któż to wie? :)

    Ważne dla mnie jest też to, że są sposoby leczenia bezpłodności (spowodowanej różnymi rzeczami), a jest in-vitro. Leczenie bezpłodności sprawia, że kobieta staje się płodna. In-vitro sprawia, że kobieta niepłodna ma dziecko.

    Fiolu, dziękuję Ci za tą wypowiedź :). Prawda jest taka, że może rzeczywiście powiedziałaś już wszystko co wiedziałaś na ten temat – a jednak miło, że się odezwałaś :). Jeśli chodzi o moje gadanie i drążenie tematu, to staram się dopowiadać i rozwijać kwestie, które albo mnie, albo innym wydają się być nierozwinięte do końca. To, że być może niewielu przekonam – to fakt. Ale przynajmniej będę się dobrze czuł z tym, że powiedziałem co wiedziałem :). I może jednak ktoś się zastanowi.

    Ach, jeszcze jeśli chodzi o wrzuty i dostawanie w tyłek – ostatnio przerzucam różne stare notki w których mamy najróżniejsze komentarze od bardzo ciekawych ludzi – z których to komentarzy dziś bardzo się śmiejemy. Nie ma się co przejmować, poboli, poboli i przestanie. A wydaje mi się, że jeśli nie boimy się prawdy, to i kłamstwo i drwina nie powinny być nam straszne. Poza tym Ktoś już wyszedł. I nie wiem, czy jednak wróci :).

    Tak a’propos Ktosia, przypomniało mi się, że kiedyś skarżyła się na skomentowanie jej wypowiedzi „bez komentarza”. Znalazłem miejsce, w którym się tego dopuściłem. Napisałem „Bez komentarza. Przynajmniej na razie”. Potem napisałem notkę – bo wydało mi się, że komentarz Ktosia był na tyle ważny, by poświęcić mu wypowiedź wyższej rangi. To tak na wszelki wypadek, jakbyś nadal mnie czytała, droga Ktoś.

    Fiolu, jest około północy :). Poprosimy o wyrecytowanie budowy wirusa HIV :P.

    Zgredziku, klerykiem byłem doszłym, tylko księdzem nie bardzo. I owszem, zostałem z Seminarium usunięty, co do dziś uważam za nie do końca sprawiedliwe, i za co jestem im dziś wyjątkowo wdzięczny. Nie było to jednak absolutnie powodem mojego odwrócenia się od Kościoła (ludzie są tylko ludźmi, każdy popełnia błędy, a ja nie wierzę w księży, tylko w Kościół), choć może niektórzy by tego oczekiwali (do dziś pamiętam Twój pierwszy komentarz :P). Dziś jestem na 3 roku katolickiej teologii, mam katolicką żonę i należę do katolickiej wspólnoty. A nawet jeśli to wszystko byłoby nieistniejące, i tak miałbym prawo, jako katolik, wypowiadać się na temat nauki katolickiego Kościoła i przytaczać ją.

    Co nie znaczy, że w tej notce w jakikolwiek sposób oparłem się na nauce Kościoła katolickiego.

    Jeśli chodzi o uczucia religijne człowieka, który założył swoją własną religię i jest jej jedynym wyznawcą, to nie mamy o czym rozmawiać. Bo już w Biblii używano słów „święty”, na przykład w stosunku do członków wczesnych wspólnot chrześcijańskich. Więc już Biblia uraża Twe uczucia religijne i ciężko chyba byłoby sobie z tym poradzić.

    Co do interpretowania niektórych fragmentów Pisma Świętego – sam kiedyś wspominałeś, że nie masz np. zaufania do św. Pawła. Pewnie również nie masz zaufania do niektórych ustępów z Ewangelii, wybierasz sobie któryś konkretny, na podstawie którego interpretujesz całe Pismo, wybierasz fragmenty Prawa dotyczące kamienowania i obmycia (interpretując je jako zachowanie czystości cielesnej, a nie rytualnej), ale odrzucasz te dotyczące kultu świątynnego. Zgadzasz się na niejedzenie świnek, choć kiedyś specjalnie napisałem Ci notkę, która tłumaczyła, że chrześcijanie mają inne podstawy. Masz swoją własną interpretację jedynie nielicznych fragmentów całej wielkiej Księgi. Zapominasz, że Jezus uratował cudzołożnicę przed kamienowaniem – propagując kamienowanie nieślubnych matek. To wszystko bardzo ciekawe, tylko rzeczywiście w tej sytuacji Biblia nigdy nie będzie naszą płaszczyzną porozumienia. Bo gdyby była, to musiałbym się „nawrócić” na Twoją wiarę. A takie interpretowanie Pisma według własnego widzi-mi-się niestety kłóci się z moim światopoglądem.

    A spirala jeszcze bardziej ingeruje w ciało kobiety, niż tabletki hormonalne.

    I dziękuję za info w sprawie MyLoga. Ciekaw jestem jak to jest, że Ty masz wszystkie najnowsze informacje, a mnie administratorzy nawet nie odpisali na maila? :)

    Magdo: Może by je postraszyć piekłem? :P Albo dać adres mojego bloga, niech czytają :D.

    A tak na serio – to właśnie trzeba by się skupić na jakiejś racjonalnej edukacji, na pewnego rodzaju walce z tymi wszystkimi lobby medialno-antykoncepcyjnymi. Ja robię co mogę. I z całą pewnością są dziewczyny, które kiedyś wierzyły w błogosławieństwo hormonalnych środków antykoncepcyjnych, ale dziś wiedzą już, że należy ich unikać. Tylko to wciąż za mało, wciąż za mało…

    Missdracula, a więc rzeczywiście zmieniłaś ksywkę :). Urzekła mnie Twa myśl o niebyciu egoistą i dawaniu życia innym, by też mogli pokorzystać. I zgadzam się z Twoim podejściem do wstrzemięźliwości – skoro jest taki nacisk na indywidualizm i samorealizowanie się, to czymś niezwykle prawdziwym w tym wszystkim jest właśnie wyindywidualizowanie się z rozentuzjazmowanego tłumu ludzi wyzwolonych i samorealizacja poprzez wstrzemięźliwość. Jednak przypominam sobie całą wielką akcję z „Perypetiami przedślubnymi” – gdzie naciskano na nas, że owszem, trzeba być wyzwolonym, samorealizującym się człowiekiem, ale tylko na sposób taki, jaki oni nam ukażą. Wesele bezalkoholowe nie może więc być żadnym dobrym sposobem samorealizacji, bo jest nieakceptowane przez wszystkich wyzwolonych ludzi. Pewnie to dotyczy też wstrzemięźliwości seksualnej :).

    I nie, żeby nie było, nie jestem propagatorem wyzwolenia i samorealizacji (przynajmniej w powszechnym, nowoczesnym znaczeniu tych słów). Staram się tu tylko posługiwać w jakiś sposób tym językiem.

    Skończyłem :).

  11. Masq

    „Masq: To może powinno się zacząć od budowania szpitali, powszechnego dostępu do edukacji, nauczenia efektywnego uprawiania roli?”
    Tak, wprowadzić socjalizm w Afryce. Na pewno się ucieszą… A to ja miałem być tu nazwany „komuchem”, ha!
    Budowanie szpitali dla chorych na AIDS to tak jak rozdawanie kondomów – przeświadczasz ich, że i tak im będą pomagali mimo tego, że się zarażą. Z tą tylko różnicą, że prezerwatywa zmniejsza szansę na zachorowanie, a szpital dba o to, żeby nie cierpiał za bardzo.
    Innymi słowy: prezerwatywa – zapobieganie, szpital – „leczenie”. Co jest lepsze?
    I czemu pragniesz koniecznie zabić ich kulturę i wprowadzić tam kulturę „europejską”? Nie zasługują na własne zwyczaje?

  12. Masq, przepraszam bardzo, ale mógłbyś mi jakoś wyjaśnić, co mają wspólnego szpitale i szkoły z socjalizmem? czy w innych ustrojach te instytucje nie występują? bo Twój wniosek jakoś mi się wydaje trochę nielogiczny – przynajmniej na moją dziwną logikę.
    „Budowanie szpitali dla chorych na AIDS” – a czemu wnioskujesz, że chodzi o szpitale dla chorych na AIDS? czy w Afryce ludzie nie chorują na zapalenie nerek, raka, nie miewają zawałów, nie łamią nóg, a kobiety rodzą dzieci jakoś inaczej niż u nas? wydaje mi się, że do tego właśnie są potrzebne szpitale. po to, żeby chorym na różne choroby ludziom zapewnić dostęp do zorganizowanej, fachowej pomocy, a nie kazać im umierać w wieku 30 lat na rozlany wyrostek. nie wiem czy zainteresowała Cię kiedyś demografia, ale w Europie właśnie dzięki temu rozwinęła się jakaś logiczna cywilizacja i godziwe warunki życia – rozwój medycyny wiąże się jakby nie patrzeć z ograniczeniem umieralności i wydłużeniem życia. poza tym co masz przeciwko temu, żeby chorym na AIDS dać godziwe warunki umierania? są i będą, tak jak są i będą w Europie. czy lepiej jest żeby umierali nie wiadomo gdzie, nie wiadomo jak, produkując i roznosząc przy okazji jeszcze nowe nie wiadomo jakie choroby? to jest Twoim zdaniem dobre? a nie lepiej dać im higieniczne warunki i jakąś opiekę w szpitalu?
    jasne lepiej dać im prezerwatywy. zamiast cokolwiek rozwijać, pomagać im cokolwiek budować, to dajmy im prezerwatywy… i jeszcze trochę żarcia i koszulki z logo Pepsi. to im na pewno pomoże.
    podstawą jakiejkolwiek pomocy powinno być dawanie wędki, a nie ryby. rozumiesz taką metaforę mam nadzieję. a jeśli jedyną formą pomocy dla Afryki będą zrzuty prezerwatyw i batoników, to wybacz, ale nic to nie zmieni. może tylko tyle, że będą do końca świata wyciągać łapki po więcej i żądać, żeby ich utrzymywać. i dawać odszkodowania za kryzys i globalne ocieplenie [słyszałeś może?].
    zaś co do zachowania kultury – kulturę w stanie nienaruszonym to oni mieli zanim im tam wlazł pierwszy Europejczyk. czyli dawno dawno temu. dawanie prezerwatyw jako forma zachowania kultury? :/ no tak, skoro prezerwatywa to wynalazek afrykański… czyli co, zachowujemy kulturę taką jaka jest teraz? czyli wojny, narkotyki, analfabetyzm… na pewno im to wyjdzie na dobre. zresztą reszcie świata też. ja bym powiedziała, że jeśli chodzi o zachowanie kultury, w tej części, którą faktycznie warto zachowywać, to mogą to zrobić tylko oni sami – ponieważ to ich kultura. a skoro tak, to muszą tego chcieć. zachowanie kultury natomiast jest potrzebą dość wysokiego rzędu i nie sądzę, żeby komuś, kto dożywa 40 lat jak ma szczęście, żyje w cieniu wojny, nie umie pisać ani liczyć i nie wie skąd wziąć jedzenie przychodziło do głowy zachowanie kultury. może mu jedynie przychodzić do głowy utrzymanie się na powierzchni za wszelką cenę. czyli czerpanie z innych ile się tylko da.

  13. fiolka

    Mateuszu, natępnym razem należy dzwonić i się pytać. Przez bloga mnie nie obudzisz. Może odbiorę, wczoraj raczej nie było szans. Byłam BARDZO zajęta.
    Wirus HIV to taka maleńka kuleczka z maleńkimi wypustkami zakończonymi jeszcze mniejszymi kulkami. Składa się glikoproteiny 120,glikoproteiny 41, lipidowej osłonki zewnętrznej, białkowej osłonki rdzenia, proteazy, kapsydu, RNA, odwrotnej transkryptazy, integrazy. TU to ładnie narysowali i pokazali, co jest co.
    Z tą Afryką to jest głębszy problem niż nieszczęsna epidemia AIDS. Ludzi tam się uświadamia, prowadzi się profilaktykę, robi darmowe testy, rozdaje prezerwatywy i co? I guzik..z pętelką! Bo to co mówią Europejczycy jest przecież złe, bo i oni są źli – takie przeświadczenie panuje w tamtym społeczeństwie. Dlaczego? Bo Europa wyrządziła Afryce dużo za dużo krzywdy.
    Testy na obecność wirusa HIV są złe, bo jeszcze na jaw wyjdzie, ze się go ma, a wtedy banicja: wyganiają z domu i wioski. Jak się jest seronegatywnym to się trzeba chwalić, jak wynik jest pozytywny to nikt o tym nie mówi, ze względu na mentalność ludzi. Wirus HIV jest teraz tym dla Afryki, czym kiedyś był trąd dla Europy. Europejskie prezerwatywy są be, bo najprawdopodobniej są celowo zainfekowane wirusem. Do tego dochodzą małżeństwa poligamiczne, porody „byle gdzie i byle jak”, brak POZ.
    Taaa.. i po co te szpitale, prawda?
    Brak wody też robi swoje.
    Tylko, że gadaniem (pisaniem) nic nie zdziałamy….

  14. Sori, że nie czytam i nie komentuję, nadrobię to XD Ale chciałam Ci odpisać też tutaj, na wypadek, gdybyś tam nie sprawdził:
    będziesz miał konto na lju, to Cię dodam. (Drama queen…) Zmieniłam się bardzo, robię BardzoStrasneZecy(TM), już widzę, jak zacznę Ci się odbijać czkawką po tym , jak przeczytasz kilka moich notek, ale jak chcesz się dobijać, to kimże ja jestem, żeby Ci tego odmówić? ;)

    W każdym razie daj znać, jak założysz konto. Lj nie kasuje kont z powodu nieaktywności (o ile wiem?), więc tym się nie przejmuj :)

  15. magda

    moim zdaniem akurat w Afryce jedynym sposobem na powstrzymanie epidemii AIDS sa prezerwatywy. problemem moze byc to o czym pisze Fiolka, ta nieufnosc wobec roznych europejskich wynalazkow. Nie mozna ludziom sila narzucic swoich pogladow, zmusic do abstynencji seksualnej, wiernosci jednemu partnerowi- jasne, mozna probowac wpajac te wartosci, ale czy pomoze… watpie:/ preaerwatywy, edukacja, nawolywanie do wstrezmiezliwosci mieszcza sie razem w pojeciu zapobiegania, dlatego nie widze nic zlego w propagowaniu kondomow jako w miare skutecznej obronie przed HIV

  16. łajt flałer

    „A tak na serio – to właśnie trzeba by się skupić na jakiejś racjonalnej edukacji, na pewnego rodzaju walce z tymi wszystkimi lobby medialno-antykoncepcyjnymi.”

    „zwlaszcza, ze jest dosc silny wplyw producentow tabletek na rozne media, lekarzy…”

    Zapomnieliście wspomnieć o masonach, żydach, cyklistach, komunistach i biznesmenach-onanistach.

  17. Lolinka

    tak łajt flałer. a byłeś kiedyś u ginekologa?

  18. Masq

    „podstawą jakiejkolwiek pomocy powinno być dawanie wędki, a nie ryby.” Dokładnie. Ale z komentarza Artdico wywnioskowałem, że chodzi mu o publiczne szpitale.
    „zachowanie kultury natomiast jest potrzebą dość wysokiego rzędu i nie sądzę, żeby komuś, kto dożywa 40 lat jak ma szczęście, żyje w cieniu wojny, nie umie pisać ani liczyć i nie wie skąd wziąć jedzenie przychodziło do głowy zachowanie kultury.”
    Chodziło mi bardziej o:
    „Co do pana wojownika – to może przede wszystkim należałoby mu pokazać, że nie opłaca się być wojownikiem?”
    Uczenie ich nie jest złe. Pomaganie im nie jest złe. Ale „przekonywanie” ich, co powinni robić, a czego nie powinni – jest złe. Tak samo robili Angole.
    „jasne lepiej dać im prezerwatywy. zamiast cokolwiek rozwijać, pomagać im cokolwiek budować, to dajmy im prezerwatywy…” Zapomniałaś o przemalowaniu ich na biało. :]

  19. Karolina

    Powiem Ci, że mądrze prawisz, zmieniam zdanie co do in vitro. Pozdrawiam serdecznie ;)

  20. ktoś

    Ciekawe podejście do sprawy. Rozbawiłeś mnie do łez. Dziękuje bo akurat kiepskie dzień miałam. Po pierwsze tabletki nie powodują tycia. Tycie powoduje apetycik który się ma lub też nie podczas ich stosowania oraz zatrzymywanie się w organizmie wody ( przez pierwsze kilka tygodni). Jak się nie wcina za trzech to figura ma się ładną. Każdy lekarz medycyny Ci to powie. Choć ty pewnie wiesz lepiej panie wszechwiedzący. Co do bezpłodności: a) żaden lekarz zdrowy na umyśle nie będzie przepisywał kobiecie tabletek przez 10 lat, bo można je brać przez ograniczony czas ok 3 lat po czym należy odstawić je b) kobieta robi szereg badań podczas przyjmowania tabletek mniej więcej co 3 miesiące tak by uniknąć jakichkolwiek komplikacji c) porównywanie Twojej nogi z jajnikami jest jak porównywanie samolotu z cepem. Druga część Twojego wspaniałego wywodu była o biednych Afrykańczykach. Mogła bym być złośliwa i doczepić się że w afryce są różne kraje i obyczaje i nie sami murzyni z Aids tam żyją ale ok. Prezerwatywa chroni przed chorobami czy ci się to podoba czy nie. Jest skuteczna tylko w 90 % ponieważ może pęknąć może być uszkodzona może się zsunąć itp. Nakłanianie murzynów bo to o nich mowa do abstytęcji seksualnej to najgłupsze co słyszałam jak długo żyje. Pewnie nie wiesz ale nie rozumieją tak ja ty. Tam kobieta jest traktowana zupełnie przedmiotowo i jeśli mężczyzna ma ochotę to go guzik obchodzi czy jest chory czy też nie i że jego żona pewnie sprzedana mu przez ojca urodziła już n dzieci. Co do stwierdzenia że jeśli mam prezerwatywę uprawiam seks częściej. Pewnie tak ale powiem Ci coś dla Ciebie odkrywczego nawet to daje większą skuteczność niż ten twój zmiłuj się kalendarzyk.

  21. magda

    Ktosiu, jesli chodzi o pierwsza czesc Twojej wypowiedzi pozwole sobie odpowiedziec. niestety lekarze w ten sposob czesto przepisuja tabletki, niekiedy dlatego ze pacjnetki na to nalegaja i wychodza z slusznego zalozenia, ze jesli nie ten lekarz to kolejny. co do robienia badan co 3miesiace to tez niestety nijak sie ma do praktyki… i to chyba tyle, bo jakies standardy to jedno a praktyka to drugie, jak zreszta czesto w naszej sluzbie zdrowia.

  22. A mówiłem Ci, Yoozeq, że oni i tak wracają? :D

    Masq: Chodziło mi o publiczne szpitale… Nie wiem, czy w realiach afrykańskich dałoby się wprowadzić prywatne… A co jest socjalistycznego w publicznych szpitalach, które mogłyby pomagać chorym, nie tylko na aids przecież? Można chociaż wziąć pod uwagę te porody – czyż nie lepiej by się Murzynkom rodziło na porodówkach?

    Jeśli chodzi o kulturę – to uczyć ich pisać i czytać, super, byle im nie mówić, że wybijanie kolegów z innego plemienia i gwałcenie ich kobiet jest złe? Bo dla nich może być dobre? „Mój drogi, leć gwałcić jak chcesz, tylko nie zapomnij włożyć prezerwatywy, żeby się nie zarazić!”? Oczywiście, możemy się bawić w „zachowaj rdzenną kulturę”. Wyjedźmy stamtąd i dajmy im żyć po swojemu. Bez szpitali, edukacji, batoników i prezerwatyw, zgoda?

    Łajt Flałer: bo jedynym zorganizowanym i nieźle prosperującym lobby na świecie jest Kościół Katolicki chyba…?

    Fiolu: Dziękuję za przytoczenie budowy wirusa, choć była już inna godzina :). Myślę, że dopóki nie potrafimy zrobić nic innego, możemy chociaż rozmawiać… Dziękuję więc za bardzo mądre słowa.

    Tikulo, cudownie znów Cię widzieć :). Mogłem dzięki temu zmienić e-mail we wszystkich Twoich dotychczasowych komentarzach :P. Domyślam się, że nie jesteś taka sama jak kiedyś. Myślę, że jednak zaryzykuję.

    Magda, oczywiście, z tym jest tak jak z wymienionym w notce ABC. Myślę jednak również, że mówienie o prezerwatywach jest sposobem na danie „głupim bambusom” środków zapobiegawczych, by mieć ich problemy z głowy i z sumienia. Bo nauka wierności jest dużo bardziej skomplikowana.

    Karolino, bardzo mi miło i cieszę się :). Miło mi też Cię widzieć – odezwij się jeszcze czasem :).

    Ktosiu, witaj z powrotem! Poprawienie Ci humoru poczytuję sobie za sukces. Co do tabletek i tycia – sama stwierdziłaś, że branie pigułek wzmaga apetyt. Pewnie są kobiety, które sobie z tym radzą. Ale czy to w pewien sposób nie jest kolejny skutek uboczny tychże tabletek? Poza tym – być może jedzenie jest bezpośrednim powodem tycia. Ale hormony są bezpośrednim powodem jedzenia. Dokładnie to samo przeżywają kobiety w ciąży. Choć Ty pewnie wiesz lepiej, i tak dalej, i tak dalej.

    Wiolu, myślę, że wiesz. Ciii…

    Mówiąc o zdrowym na umyśle lekarzu masz na myśli zdrowego na umyśle lekarza, który nie ma ochoty zarobić? No, z pewnością są i tacy. Ale muszę się zgodzić z Magdą – jak nie ten, to następny. Może i lekarz po trzech latach nakaże przestać zażywania leków – tylko co wówczas ma zrobić pacjentka? Rozpocząć abstynencję seksualną?

    A z badaniami co trzy miesiące, to sobie możesz mówić jak jest w teorii, a ja Ci powiem jak jest w praktyce. Moja (wówczas jeszcze nie) żona zażywała takie jedne, na trądzik, przez 9 miesięcy. Jakoś nikt jej w tym czasie za dokładnie nie badał. Po tym okresie miała rozwalonych kilka narządów wewnętrznych i beznadziejne ciśnienie – ale może to nie przez tabletki. Po tych dziewięciu miesiącach trądzik, rzecz jasna, wrócił.

    A porównywanie mojej nogi z jajnikami jest bzdurne dlatego, że jajniki, w przeciwieństwie do każdego innego narządu ludzkiego, po pewnym czasie niedziałania natychmiast wracają do dawnej formy?

    Murzynom zaś należy dać prezerwatywę, żeby mogli sobie traktować kobiety przedmiotowo, byle nie zapładniali i nie zarażali? Czy w związku z tym uważasz ich za na tyle rozumiejących, by zdążyli pomyśleć o wsunięciu gumki zanim przejdą do przedmiotowego traktowania swoich kupionych żon?

    Mój kalendarzyk noszę w torbie i działa rewelacyjnie, zwłaszcza gdy mogę sprawdzić jaki dziś mamy dzień, albo kiedy wypadają moje urodziny. Tylko co on ma wspólnego z prezerwatywami???

    Lolinko, dziękuję za pomoc, moja Ty Danusiu z Krzyżaków :).

  23. Tosiu* kochana, gratuluje porządnego ginekologa, który Ci te badania robi (bo przyzwoitośc ludzka nakazuje). Napisz prosze jeszcze jakie to badania, ok. Jestem tylko ciekawa, dlaczego mówisz o badaniach w trakcie stosowania? Bo nie wiem czy wiesz, ale w Polsce tabletki dostaje się (pewnie u jakiś 90% lekarzy) mniej więcej w taki sposób:

    P(acjentka): Dzień dobry, chciałabym przyjmować tabletki antykoncepcyjne.
    L(ekarz): Aha.
    P: Od koleżanki słyszałam, że tabletki X są świetne, może mi Pani je przepisać.
    L: Dobrze.

    Mam nadzieję , że w Twoim przypadku było inaczej(domyślam się, że troszkę, bo pisałaś, że dostałaś je na cerę) i zrobili Ci badania endokrynologiczne, martwi mnie, co prawda, dlaczego przepisali Ci przestarzałą technologicznie tabletkę, zupelnie wycofaną na zachodzie z obiegu (powiedziała mi to moja pani ginekolog, zreszta miała dość niepochlebne zdanie o Diane’ie 35).

    Chciałabym też, żebyś wiedziała, że osobiście uważam, że WSZYSTKO jest dla ludzi. Tylko to WSZYSTKO musi być stosowane z umiarem i rozsądkiem.

    Co do „kalendarzyka” to jest to metoda dość wymagająca od swojego użytkownika i być może dlatego niepopularna wśród młodych ludzi, którzy ostatnio prezentują prawie wyłącznie postawę roszczeniową, ale ma wiele zalet. Też nie byłam do niej przekonana póki nie przeczytałam książki Kippleyów, ale jednago jestem i byłam pewna jest idealna, aby poznać swoje ciało i zaplanować dzidziusia.

    Nie powinno się naturalnych metod planowania rodziny nazywać kalendarzykiem, bo przynajmniej mi kojarzy się to z otwardziem kalendarza i wskazaniem na oślep: „tu się morzemy kochać, a tu nie”. Tak po zatym kalendarzyk to jest do zaznaczania, kiedy masz okres i kiedy w Twoim cyklu zaszły anomalie (plamienia i krwawienia śródcykliczne, bóle podbrzusza itp.).

    Co do tego, co powodują tabletki, to niestety dowiemy się o tym za jakieś 30 lat, kiedy kobiety używające dzisiejszych tabletek, będą miały córki w wieku rozrodczym. Dziś mamy pokoleniepo wyzwolonych mamusiach (szczególnie w USA, Kanadzie, UK, Francji).. wnioski wysnuj sama.

    ___
    (*) Nazwałam Cię Tosią, bo to ładniej niż bezosobowa ‚Ktosia’, poza tym Antonina to prześliczne imię :)

  24. O, i widzisz Tosiu, nie doczytałam Twojej wypowiedzi (tego o Afryce), więc troszkę pospamuję Mateuszowi, ale jemu to chyba nie przeszkadza, bo lubi dużą ilość komentarzy.

    Niestety (dla społeczeństwa w Afryce), masz rację. To są zupełnie inni ludzie niż my i ich kultura też jest inna, ale może dla zadania Ci zagadki, podzielę się z tym, co wyczytałam nie dalej niż w sobotę. Otóż, w Kamerunie odsetek nosicieli HIV jest większy u ludzi bogatych (biznesmenów, dygnitarzy, polityków) niż u ludzi biednych, u ludzi wykształconych niż u ludzi bez wykształcenia i co zatrważające dużo wyższy u dziewcząt z przedziału wiekowego niż starszych.
    Daje do myślenia, prawda?

  25. Oj, Wiolu, mówiłem ciii… Ale może nic nie będzie. Żeby nie było, że nie ostrzegałem :P.

    A tak poza tym to oczywiście, że lubię mieć dużo komentarzy. To świadczy o tym, że to co piszę wywołuje u ludzi jakieś silniejsze uczucia i skłania do refleksji. Absolutnie jednak nie narzekam, gdy w notce pojawi się tylko jeden komentarz, na który będę mógł odpowiedzieć. Zresztą powiedz mi, czy Ty nie lubisz mieć dużo komentarzy? :) Więc nie przejmuj się spamowaniem.

    PS. W tym linku mającym pokazać, jak wygląda wirus HIV nie ma żadnego odnośnika, takie puste a i /a w nawiasach. Jak zechcesz, możesz spamnąć jeszcze raz :P.

    A Tosia to rzeczywiście ładne imię :).

  26. ktoś

    Co do Tosi to owszem imię ładne zwłaszcza że kiedyś nazwałam tak moją świnkę morską:) Co do statystyki zachorowań na wirus HIV nie zaskakuje mnie to jakoś specjalnie. Nie trzeba robić specjalnych statystyk by się tego domyśleć. Nie zmienia to jednak faktu że należy ludzi uświadamiać ale nie w sensie ,,nie uprawiajcie seksu” bo to nawet w krajach europejskich nie przejdzie, ale tłumaczyć że zabezpieczenie jest najważniejsze. Tak uważam. Co do traktowania kobiet przedmiotowo to niestety ale nie zmienimy tego tak od razu. Jest to część ich mentalności i wykorzenienie tego nie idzie w latach ale w pokoleniach. Co do mojego lekarza to cóż leczę się prywatnie, kobieta jest kompetentna sądząc po tym jak w tak młodym wieku ma tytuł dłuższy od nazwiska. Zgodzę się że większość lekarzy olewa swoją prace ale od tego mamy wybór lekarza by poszukać kogoś w miarę inteligentnego. Tabletki które biorę może i według Ciebie są przestarzałe ale wybacz w tej kwestii ufam komuś kto ma wykształcenie medyczne:)

  27. Jeszcze raz NIE według mnie, a według LEKARZY. Ja tylko radze po drążyć temat z lekarką i zmienić je, bo wywołają takie skutki uboczne, jak te tabletki sprzed 30 lat (ta sama generacja), ale zrobisz jak zechcesz, Twoje zdrowie… Poza tym tabletki należy zmieniać raz na 2-3 lata, o czym polscy lekarze starają się nie pamiętać. Generalnie mam wrażenie, że najpopularniejszymi tabletkami są Diane 35, Yasmin i Yasminelle – przy czym dwie ostatnie są już nowsze.
    A należy pamiętać, że tytuł naukowy o niczym nie świadczy. Poza tym faceci są lepszymi ginekologami, na ogół. Może dlatego, ze całej fizjologii kobiety muszą się nauczyć, bo nie znają jej z autopsji.

  28. Lolinka

    tytuł dłuższy od nazwiska może świadczyć o różnych rzeczach, niekoniecznie o nieziemskiej inteligencji a zwłaszcza o nieomylności. uleganie tylko i wyłącznie autorytetowi jest zawsze bezsensowne, warto przede wszystkim słuchać CO mówią, a nie KTO. i rozważyć to na własny rozum. co oczywiście nie znaczy, że masz nie brać tabletek, bo Ty uważasz je za dobre, więc bierz, ale tak czy siak nie wierz lepiej we wszystko, co mówią ludzie z tytułami. a Diane 35 też odradzam, bo właśnie to świństwo brałam. jak się to skończyło pisał już mój mąż. ja tylko jeszcze od siebie dodam, a propos tego, jak lekarze bardzo badają swoje pacjentki, że mi to przepisała pani doktor rodzinna, a nie ginekolog, nie było badania ginekologicznego, nie było nawet wywiadu, nawet najprostszego, choćby pytania jak długo miesiączkuję – a wówczas było to jeszcze za krótko, żebym mogła brać tabletki. o żadnej kontroli w trakcie też mowy nie było.
    co do wyboru lekarza – zgadzam się jak najbardziej, ja też zresztą podziękowałam mojej pierwszej pani gin, bo po zbadaniu mnie stwierdziła, że przepisałaby mi tabletki, no ale jak chcę w ciążę zachodzić… w czasie kiedy ze mną wywiadowała wpadły do niej dwie pacjentki po receptę na tabletki i receptę dostały, bez badania. dodam, że nie była to państwowa służba zdrowia.

  29. magda

    kazde tabletki maja wplyw na organizm, nie ma co sie ludzic, ze nie. tabletki antykoncepcyjne zwiekszaja ryzyko chorob sercowo- naczyniowych, nie wspominajac o tych trezciej generacji, ktore maja najwieksze ryzyko choroby zakrzepowo- zatorowej. ja raczej kazdemu bym odradzala, ale wiadomo, czasem nie ma sie innego wyjscia i raczej malo kto sie martwi skutkami ubocznymi, kotre bede za kilka lat

  30. ktoś

    zgadzam się w całej rozciągłości z tym że tabletki zmienia się lub odstawia je co 2-3 lata. Pisałam o tym wcześniej. Co do Diane wiem żeMOGĄ powodować najróżniejsze skutki uboczne bo z mojego otoczenia bierze je jeszcze kilka osób. Z tym że jeżeli występują niepokojące objawy zawsze należy się zgłosić do lekarza. Moja znajoma musiała zmienić Diane na inne łagodniejsze leki gdyż źle się po nich czuła. Czasem tak bywa. Nie ma leku uniwersalnego dla wszystkich. Tabletki muszą być odpowiednio dobrane. Nie raz zmienia się mare 2 nawet 3 razy by w końcu trafić na odpowiednie. Co do skutków ubocznych nie zaprzeczam MOGĄ występować, jak po każdym leku który jest źle lub za długo stosowany. Mogę podać przykład osóbki dobrze mi znanej która miała bardzo nieregularny okres. Dochodziło do tego że przez kilka miesięcy nie miała go. Lekarz ginekolog przepisał jej Diane. Po miesiącach leczenia odstawiła je i jak na razie okres ma regularny. Uważam więc że jak już to łanie ujęła Fiolka wszystko jest dla ludzi. Grunt by z umiarem i z głową. Co do tytułu owszem przyznam rację. Ale myślę że jeśli ktoś ma tytuł DR. Nauk Medycznych a nie jest zwykłym Magistrem to o czymś już świadczy. Czy mężczyźni są lepsi nie wiem, nie chce dyskryminować kobiet. Lolinko z całym szacunkiem ale po tabletki tego typu ZAWSZE chodzi się do ginekologa. Dlaczego? Tytuł internisty czyli lekarza domowego uzyskuje się po 6 latach studiów 2 latach praktyk i 2 latach specjalistyki. Jest to dość ogólna specjalność i zawsze gdy ma się problemy natury jakiejś tam nie związanej z katarem bądź grypom należy udać się do specjalisty. jak to określiła jedna lekarka tzn pierwszego kontaktu ,,Ja jestem tutaj od kierowania ruchem” po czym dała mi skierowanie do dermatologa.
    Aha i jeszcze jedno. Tabletki MOGĄ wywołać skutki uboczne ale mają i pozytywne zastosowanie. Zmniejszają ryzyko zachorowań na raka macicy i raka jajników( czyt. ulotka) ;). PS. Do ArtDico. Tabletki owszem wywołują przez kilka tygodni objawy takie jak podczas ciąży, typu zmiana nastroju czy wrażliwość na zapach. Mijają one jednak tak samo jak apetycik i możliwość przytycia. Dużo kobiet skarży się że przytyło 3, 4 kg ale tracą je przy normalnym stylu życia po kilku miesiącach gdy dawno już objawy „ciążowe” miną a one rusza tyłeczki odstawią czekoladkę i pójdą na spacer. Tak naprawę to kobiety same wkręcają sobie że tyją przez tabletki bo warto zrzucić na coś winę. Wiem po sobie niestety. Wiem również że tabletki miały tylko po trosze na to wpływ. Winna byłam ja jako że łasa na łakocie jestem. Jak każda kobieta;) tak więc argument o tyciu lepiej sobie daruj.

  31. no, teraz to i ja jestem taka mądra i wiem, że z tym to tylko do ginekologa. chociaż chyba nawet zmądrzałam za bardzo, bo nie zamierzam się tym nigdy faszerować:) wtedy natomiast miałam 15 lat i raczej marne pojęcie o tym, co to są tabletki antykoncepcyjne i czym jest w ogóle przyjmowanie hormonów [choć ulotkę przeczytałam, zawsze czytam]. a do tego miałam tragiczne pryszcze i jeszcze tragiczniejsze kompleksy, a tu ktoś mi powiedział, że są cudowne tabletki. zwłaszcza, że był to ktoś z tytułem, ekhm:)
    co do tycia natomiast to oczywiście to, że większość kobiet twierdzi, że po tabletkach się tyje [mnie to też spotkało, choć istotnie zawsze miałam słabość do czekolady – później też, a schudłam aż za bardzo; osobiście nie wiążę tycia z tym, że zaczęłam się obżerać i przestałam się ruszać – zawsze jadłam tak samo beznadziejnie i nie ruszałam się w ogóle; moja siostra brała te same tabletki – i spotkało ją to samo] jest tylko i wyłącznie głupim stereotypem społecznym:) każdy ma swoje patrzenie i widzi tak jak chce:)

  32. Mateuszu, zrobiło Ci się forum ginekologiczne.

    Hmmm.. co do tego taka jajników i raka macicy to nie do końca wiadomo, tak ja nie do końca wiadomo z częstymi poronieniami, ciążami pozamacicznymi i trudnością z zajściem. Poza tym nie wiem czy wiecie ale tabletki indukują wszelkie inne raki (wiadomo, że tych nie) i są strasznie niebezpieczne w połączeniu z papierochami.
    Poza tym Diane35 to środek dermatologiczny o ubocznym działaniu antykoncepcyjnym (tak dosłownie stoi na ulotce z tego co pamiętam – jak będę u mamy i będę miała czas to poszukam, powinnam mieć, chyba, że wyrzuciłam). Na ulotce natomiast nikt nie napisał, że po 6 miesiącach trzeba zrobić przerwę w przyjmowaniu tego leku. Z tyciem zależy od kobitki, u mnie zatrzymywała wodę, apetyt tez się wzmógł, ale bynajmniej nie na słodycze, cera bez zmian -nigdy nie miałam z nią problemów, a na moje rzekome PCO nie podziałało, bo go nie mam..
    Z ciekawostek, mój gin też ma dr. n. med. przed nazwiskiem (BTW moja pani dr od biologii i mikrobiologii też) i co? Karmiącej matce chciał wcisnąć Ceterezette (minipigułka). Mądre to chyba nie było, ale powiedział mi również, że normalnie zleciłby mi badania endo, ale jest tylko jedna minipigułka na polskim rynku, więc z badaniami czy bez on nic nie wymyśli (morfologi mi nie kazał robić bo robiłam 3 dni wcześniej). Zresztą na tej wizycie – nietaniej, bo bierze 100PLN, stwierdził, że generalnie o jakbyśmy dobierali tabletki do wysłałby mnie od endokrynologa, bo on jest onkologiem (i z tego napisał rozprawę oraz bodajże 3 publikacje). Sprawdź co popełniła Twoja pani doktor nauk Medycznych Tosiu, bo może się okazać, że tak naprawdę to ona ten doktorat ma z budowy jajnika i owulacji.. I mogę Cię zapewnić na tym zn się ekstra, na reszcie nie wiem, mam nadzieję, że nie tak jak moi wykładowcy, u których standardowa odpowiedź na pytanie nie dotyczące ich specjalizacji to „To student/ka nie wie? W bibliotece jest o tym książka, ma tytuł taki a taki” ewentualnie po zapisaniu pytania wracają do niego na kolejnych zajęciach.

  33. z ciekawostek tu jest artykuł pisany przez inną panią z w/w tytułem
    http://www.zycie.lublin.pl/ginekologia/pytanie_18.html

  34. magda

    Ktosiu, nawet lekarzem rodzinnym nie zostaje sie tak szybko jak napisalas;) ale to tak na marginesie;)

  35. ktoś

    Teraz to ja się pogubiła. Robicie nagonkę na lekarzy czy tabletki hormonalne? W każdej grupie zawodowej znajdą się ludzie niekompetentni bez względu czy jest to lekarz biolog chemik nauczyciel czy ksiądz. Nie uważam jednak że każdy lekarz to materialista krwiopijca który jedyne co potrafi to wypisać receptę. Fiolka jeśli czujesz się na tyle kompetentna żeby leczyć dziecko samemu to nikt nie każe chodzić z nim do lekarza. Ty sama również możesz leczyć się po swojemu. Powszechna opieka medyczna nie jest obowiązkowa. Co do przerwy po 6 miesiącach to nie omieszkałam się zapytać co i jak. Okazało się że jeśli próby wątrobowe oraz badanie krwi pod jeszcze kilkoma kątami są prawidłowe przerwy robić nie trzeba. Co do Diane jako środka antykoncepcyjnego to zasmucę Cię ale w pierwowzorze miały to być tylko tabletki antykoncepcyjne z czasem działał również jako środek dermatologiczny dzięki czemu uzyskał dofinansowanie z NFZ o połowę mniej. Z ciekawości powiedz mi Fiolku jaki Ty posiadasz tytuł naukowy i z jakiej dziedziny?? może zaczne się leczyć u Ciebie?

  36. fiolka

    Ktosiu, naucz się czytać, proszę……

    A potem zacznij szukać czegoś o świństwie, które Ci przepisano.. Nie zamierzam leczyć swojego dziecka sama, zresztą odbiegasz od tematu i z łaski swojej ZOSTAW, DO JASNEJ CHOLERY, MOJEGO SYNA W ŚWIĘTYM SPOKOJU. Już napisałaś za dużo i będzie go to dużo nerwów kosztować w przyszłości jeśli do tego dotrze. A tak poza tym NIE JESTEŚ tak anonimowa, jak Ci się zdaje. Poczytaj troszkę o anonimowości w internecie, bo w internecie nikt tak naprawdę nie jest anonimowy…

    Jakbyś nie zauważyła próbuję Ci otworzyć Twoje piękne oczęta i naświetlić, co bierzesz. Większość z tych rzeczy powiedziała mi moja była pani ginekolog, która pewnie według Ciebie nie będzie kompetentna, bo posiada tylko tytuł zawodowy lekarza medycyny i naukowy mgr n. med.

    Jeśli chodzi o Diane-35 przytoczyłam, niezbyt dokładnie, bo z pamięci, to co zostało napisane na ulotce. Popytaj swojej pani doktor nauk medycznych, co sądzą o tym leku w USA.

    Co do mojego tytułu naukowego.. hmmm.. doktorem nie zostanę, bo nie nadaję się do pracy dydaktycznej, na magistrze inżynierze poprzestanę (i będę mogła guzik robić i nieźle żyć :P :) )

  37. „Już każdy powiedział to, co wiedział,
    trzy razy wysłuchał dobrze mnie.
    Wszyscy zgadzają się ze sobą,
    a będzie nadal tak jak jest.”

    Śpiewaj ze mną Shrek! :)

    Fiolku, ale Ty dałaś linka do jakiegoś gościa, co ma w linkach Ligę Rodzina Rodzinie i jeszcze i Neokatechumenat! Przecież to ewidentne, że się nie zna, bo to katol zapruty i papieżysta, o! Jak dasz nam jakiś świecki, ateistyczny link do lekarza, który powie to samo, to dopiero będzie dla nas autorytet!

    Poza tym pisałem, że ciii… Jeśli mógłbym stanąć jakoś w obronie Tosi, to powiedziałbym, że przecież Twoje dziecko JEST przedślubne – i jeśli sam ten fakt, nieskrywany przed nim niepotrzebnie, nie przyprawi go o rozstrój nerwowy, to prawdopodobnie będzie również odporny na jakiekolwiek wrzuty ktosiów dotyczące tego, co byłoby w latach sześćdziesiątych.

    Natomiast myślę, że Fiolek rzeczywiście nigdzie nie napisała, że zamierza leczyć syna sama, jako i sama siebie leczyć też chyba nie zamierza – nie wiem więc, skąd te wnioski. Sądzę jedynie, że dla wielu lekarzy prostą sprawą jest przepisać hormony i mieć święty spokój. Dlatego jeśli kiedyś przyjdzie nam chorować, pójdziemy do naszej pani ginekolog, a owa zechce dać nam hormonki, to grzecznie zapytamy, czy nie ma czegoś innego. Lekarz to lekarz – to fakt. Ale ślepo żadnego słuchać nie musimy (jak i żadnego politologa, ekonomisty, czy księdza [Malińskiego], choć niekiedy dobrze prawi). Fiolka nie ma żadnego tytułu, dlatego przytacza wypowiedzi ludzi z tytułem. A że z neo…?

    Artdico pisze się z jednej dużej, na początku. Artdico Gnorofex – to pełna nazwa. Artdico się nieodmienia, Gnorofex owszem. Proszę się nie mylić.

    I chyba będę musiał napisać jakąś nową kontrowersyjną notkę, bo tylu komentarzy to nie miałem od czasu „Ił, kapustę, ser, cebulę…” :). Trzeba by ich jakoś przystopować :P.

  38. ktoś

    Napij się herbatki rumiankowej i przeczytaj jeszcze raz to co pisałam. To nie ja uważam że lekarze do niekompetentne ćwoki tylko Ty dajesz jakieś przykłady osób ciut niedouczonych. Sama przytoczyłaś przykład swojego dziecka tak więc odniosłam się do tego co napisałaś. Jeśli nie chcesz by o nim wspominano nie pisz o nim. Co do mojej anonimowości nie musisz mnie oświecać swymi mądrościami. Wiem co to jest adres IP. Ja mam co prawda zmienne ale jak się uprzesz to szperaj i szukaj choć nie wiem czy nawet gdybym podała Ci mój adres NIP PESEL oraz rozmiar obuwia coś by to w twoim życiu zmieniło. O Twojej pani ginekolog nie mam zamiaru mówić że jest nie kompetentna gdyż każdy ma swoje zdanie na ten temat. Jedni lubią leczyć antybiotykami inny herbatką malinową. Lekarze wyrabiają sobie zdanie o lekach po tym jak pacjenci na owy lek reagują. Część osób powie że dany preparat jest super i pomógł mi inni zaś będą się po nim czuć fatalnie. Ile ludzie tyle zdań. Jednakże to lekarz ma prawo wypowiadać się o lekach przyjmowanych przez swoich pacjentów.

  39. A Ty podajesz akurat przykłady douczonych. Mój lekarz = douczony lekarz, Twój lekarz = lekarz niedouczony. A najbardziej niedouczony to ten katol papieżysta, do którego link, bo mówi prawdę o hormonach (tj. nie poleca brania hormonów).

    Ciekaw jestem jak to jest na przykład, że taki antybiotyk jest zazwyczaj uniwersalny, a z hormonami trzeba eksperymentować…?

    A Fiolka pod tą notką, jeśli dobrze przejrzałem, nie podała ani razu przykładu swojego syna. Za to już wiemy, że Ty znasz nasze słabe punkty, i kiedy tylko zaczyna brakować Ci argumentów, stajesz na odcisk. Raz już Ci pokazałem drzwi. Mam głupie zasady i nie blokuję komentatorów, ani nie usuwam komentarzy… Czasem liczę na dobrą wolę moich rozmówców. Nie, nie musisz wychodzić. Ale zachowuj się, proszę…

    I Wiolu, błagam, wystarczy…

  40. Lobi

    Jeżeli się powtórzę z którymś przedmówcą, to najbardziej przepraszam, ale nie mam dziś za bardzo weny do czytania wszystkich komentarzy, może jutro. W każdym razie chciałam powiedzieć, że niektóre dziewczyny biorą tabletki nie dlatego, żeby nie zajść w ciążę. Mojej nastoletniej koleżance, która była w gimnazjum i miała kłopoty z cerą lekarz zapisał właśnie antykoncepcję, bowiem żaden pryszcz nie ma wtedy prawa wyjść. Sama zastanawiałam się kiedyś nad tabletkami i to nie z powodu niechcianej ciąży, ale bolesnych miesiączek, które usuwają mnie z życia społecznego średnio na 4 dni w miesiącu.

    Co do niepłodności małżeństw, to też nie jest zawsze tak, że kobiety faszerują się hormonami, a potem nie mogą mieć dzieci (chociaż wiadomo też, że po odstawieniu tabletek nie można od razu starać się o potomka, powie to każdy lekarz i farmaceuta). Moja znajoma ma 32 lata i wspaniałego męża, z którym od 4 lat starają się o dziecko i nic z tego, a nie brała przecież tabletek! Nie można wrzucać wszystkich bezpłodnych kobiet do jednego worka, mówiąc że to przez tabletki!

    Co do prezerwatyw i Afryki, to się z częścią zgadzam. Przytoczę tylko opracowany kiedyś model Lalonde’a, który mówi, że za nasze zdrowie opieka medyczna (gumki, itd) odpowiada tylko w 10%, natomiast nasz styl życia (np. wszystkie zachowania prozdrowtne) aż w 53%. Gumki nie załatwią tu sprawy całkowicie.

  41. ktoś

    Myślę że ta cała afera jest zupełnie bez sensu. Nie napisałam w tej notce nic co było by obraźliwe dla jej potomka. Co do słabych punktów. Nie znam ich. Nie śledzę was. Wiem tylko to co sami ujawniliście i wychodzę z założenia że skoro są to informacje powszechnie dostępne bo sami wyraziliście na to zgodę to można się do nich odnosić. Jeśli się czegoś wstydzisz lub jest to temat wrażliwy nie ujawniaj tego na swoim blogu. Proste. Co do braku argumentów. Ciągle staram się by moje wypowiedzi były jak najbardziej liberalne. Nie jestem radykałem dlatego też podkreślam że są różni ludzie. Ale każdy słyszy to co chce słyszeć. Jestem też pewna że moje zachowanie jest nad wyraz poprawne. To nie ja wykrzykuję że w sieci nie jest się anonimowy. Nie wiem jaki wydźwięk miało to stwierdzenia. Mam się bać, śmiać, czy płakać?? Rozumiem że stoisz murem za swoją koleżanka i nie wymagam od Ciebie obiektywizmu.

  42. magda

    mimo ze z reszta wypowiedzi Ktosi sie nie zgadzam, to pod ta sie podpisuje. troche niepotrzebnie chyba odbieglismy od tematu, bo juz nie ma normalnej dyskusji tylko jakies osobiste docinki.

  43. Super, nigdy nie pisałam/ nie mówiłam, że pisze tylko dla pisania. Pisze, bo chcę i doskonale wiem, że podaję fakty z mojego życia do wiadomości publicznej. Tylko problem w tym, że nie piszę tego, po to, aby ktoś, kto czuje się zupełnie bezkarny, bo nie podaje kim jest z sobie tylko znanych przyczyn, których inni mogą się zwyczajnie tylko domyślać i pod IP neostrady, czy czegoś podobnego, wkładał mi w usta coś czego nie powiedziałam, wtrącał się do tego jak leczę dziecko i kiedy skończą mu się racjonalne argumenty postępował zgodnie z zasadą: „Nie mam nic do powiedzenia, więc dogryzę się im do żywego”.
    Zresztą co ma AZS mojego syna do tabletek antykoncepcyjnych, bo związku nie widzę?
    Mateuszu, celowo podałam link do strony tego pana i jego (chyba) szefowej, która podpisuje się pod tym, co ten pan głosi i ma taki, a nie inny tytuł naukowy.
    Tosiu, pragnę Cię również przeprosić, bo troszkę przesadziłam.

  44. ktoś

    Najwyraźniej nie zrozumiałaś tego co napisałam. Nie wtrącam się w to jak i kogo leczysz. Stwierdzenie że opieka zdrowotna nie jest obowiązkowa to tylko stwierdzenie faktu. Nie powiedziałam że źle leczysz ani nic w tym stylu. Rób jak uważasz za stosowne bo na pewno sama wiesz najlepiej co jest dla Ciebie i Twojej rodziny dobre. Tak samo jak ja wiem co dla mnie jest odpowiednie i próba przekonywania mnie jest naprawdę zbędna. Szczerze mówiąc jak mam porównywać kto w czyje leczenie się wtrąca to chyba Ty w moje. Ale o tym ciii bo to już nie istotne. To Ty mnie pouczasz mimo że widzisz opór. Nie mam i nie miałam zamiaru nigdy Cię obrazić. Jeśli poczułaś się urażona to przepraszam. Jednak w tej dyskusji nie widzę niczego niepoprawnego. Moja anonimowość. Gryzie was już od początku. Czemu? Czujecie się zagrożeni?? Jak powiem że mam na imię Basia poczujecie się lepiej? nie sądzę bo samo imię pewnie nie wystarczy. Będziecie się zastanawiać jak mam na nazwisko gdzie mieszkam. Wole być anonimowa dzięki temu zobaczyłam jaki jest naprawdę Mateusz. Osoba którą zawsze broniłam gdy za swoimi plecami był wyśmiewany. Gdy wszyscy się zastanawiali gdzie Ola ma oczy. I czy naprawdę nie widzi tego jaki on jest. Myślałam że mam do czynienia z osobą która mimo że ma radykalne zasady i specyficzny punkt widzenia wierzy w to co głosi. Myliłam się. Dla tego człowieka zasady są ale nie dotyczą wszystkich. Potrafi rozgrzeszyć czy zrozumieć swoich przyjaciół, bronić ich ponad wszystko. jednak w stosunku do osób mu obcych jest radykałem . Gdybyś wiedział Mateuszu kim jestem pewna jestem że retoryka twoich wypowiedzi była by inna. To hipokryzja. Nie piszę tego by dogryźć. Nie piszę by „moje było na wierzchu”. Pisze bo może Mateuszu, w co wątpię, przemyślisz to. Zastanowisz się i uporządkujesz swój światopogląd i dzielenie na równych i równiejszych.

  45. Lol.

  46. I tak oto Makota swym gromkim śmiechem dopełniła czarę, której wypełnianie starałem się jakoś zablokować. Ja w związku z tym poważę się o przelanie tejże czary i poinformuję tych, którzy chcą wiedzieć, że oto jest 46 komentarz w tej notce, co oznacza, że dotychczasowy rekord komentarzy (45) został pobity :). Serdecznie gratuluję.

    PS. W Księdze Gości też jest 46 wpisów :P.

  47. Masq

    Proszę o tłustoczwartkową notkę. ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s