Sprawozdanie z sympozjum

Chciałbym się skupić na przebiegu sympozjum pt. „Homoseksualizm z naukowego i religijnego punktu widzenia” w którym wraz z żoną braliśmy udział. Jak wiemy, wrzawa medialna wokół niego rozpoczęła się na dzień przed sympozjum, trwała w jego trakcie, jak również trwa do chwili obecnej i nie wiemy, jak długo jeszcze będzie trwała.

Chciałbym się skupić na treściach przekazywanych przez prelegentów i pewnie to zrobię, ale trudno byłoby oddać się temu procederowi w pełni. Mógłbym to zrobić (i być może bym to zrobił) gdyby nie cała ta medialna akcja i wielkie zainteresowanie. Bo wybieraliśmy się na sympozjum już wcześniej, zanim prorektor UKSW je odwołał, a koło naukowe musiało szukać nowego miejsca by mogło się odbyć. W tej sytuacji jednak należy podkreślić, że to, co na sympozjum zostało powiedziane, nie miało wcale aż tak wielkiego znaczenia.

Po artykule Gazety jakieś siły sprawiły, że prorektor musiał odwołać sympozjum. Przeniesiono je więc do budynku znajdującego się przy uczelni (ale nie podlegającego pod uczelnię), czyli do domu rekolekcyjnego. Przybyliśmy przed 11 i sala była jeszcze dość pusta, ale wkrótce zaczęła się zapełniać dziennikarzami (rozpoczynano bowiem od konferencji prasowej). Wraz z nimi wbiła się na salę spora grupa (lub kilka grup) ludzi, których nazwałem bojówkarzami gejowskimi. Ludzie, którzy wnoszą na konferencję naukową flagi (mniejsze i większe) koloru kolorowego nie mogą chyba zwać się inaczej. Niefortunnie ktoś (podobno organizatorzy w czarnych kurtkach i dresach – jak jeszcze w czasie trwania konferencji głosiły ekrany w metrze) postanowił nie wpuścić dziennikarzy Gazety Wyborczej, jak również przedstawicieli Kampanii Przeciw Homofobii. W końcu chyba udało się im wejść… Jednak kiedy tylko rozpoczęła się konferencja prasowa i przedstawiciel GW postanowił zadać pytanie, zdecydowano się nie udzielić mu głosu. Jak powiedziała przedstawicielka Studenckiego Komitetu Wolności Słowa (zawiązanego naprędce dnia poprzedniego) Katarzyna Stępkowska, ponieważ Gazeta chciała zamknąć im usta, to teraz oni zamkną usta Gazecie. Ciekawy pomysł i interesująca polityka – choć osobiście nie popieram. Po pierwsze sądzę, że skoro walczymy o wolność słowa, to może najpierw sami dawajmy przykład? A po drugie sądzę również, że Gazecie i tak ust się nie zamknie (muszę pognać do kiosku i skazić swą nieskalaną naturę kupując dzisiejszy numer). Redaktor portalu Multikulti i tak zabrała głos w tej samej sprawie, w której starał się zabrać głos pan z GW, a mianowicie: dlaczego próbowano nie wpuścić niektórych gości na salę (sam tego nie rozumiem). Ale mniejsza o to.

Wyszedł pan doktor Paul Cameron. Tak, ten, o którego rozegrała się cała chryja. Przedstawił kilka przeprowadzonych nie tylko przezeń, ale również przez rząd amerykański oraz badaczy homoseksualnych statystyk, z których wynikało, że ok. 1/3 przypadków pedofilii jest spowodowana przez homoseksualistów. Nie byłoby w tym nic dziwnego (przecież w tej sytuacji aż 2/3 to sprawka heteryków), gdyby nie to, że homoseksualiści to jakieś 1-5% społeczeństwa. Więc ukazuje to, że więcej pedofilii jest wśród osób homo- niż heteroseksualnych. Wyniki tych badań doktor przedstawił spokojnie, beznamiętnie, zaznaczając, że większość przypadków pedofilii nie wynikała z gwałtów czy wymuszeń, lecz z woli „partnerów”. I że mało kto nazwałby osoby te pedofilami, bo wśród wielu ich partnerów tylko mniej (często o wiele mniej) niż połowę stanowili nieletni chłopcy. Statystyka potwierdziła się wśród nauczycieli i uczniów, wśród dzieci z rodzin zastępczych, a także wśród prywatnych dzieci osób homoseksualnych. Przy tym wszystkim doktor Cameron obalał także mit o istnieniu jakoby trzeciej orientacji seksualnej – tj. pedofilskiej (co twierdził choćby prof. Lew-Starowicz, próbując obalić tezę Camerona: „Nie znam Camerona ani wiarygodnych badań mówiących o tym, że sprawcami jednej trzeciej przypadków molestowania dzieci są homoseksualiści. Sprawcami są pedofile – podkreśla prof. Zbigniew Lew-Starowicz, krajowy konsultant w dziedzinie seksuologii.”). Zaznaczał bowiem, że naprawdę niewiele jest takich osób, które uprawiają seks wyłącznie z dziećmi, a osoby uprawiające seks z dziećmi danej płci uprawiają również seks z dorosłymi tej samej płci. Nie spodobało się to pani Multikulti, która stwierdziła, że zgodnie z badaniami, które ona zna, pedofilom jest wszystko jedno, czy uprawiają oni seks z małymi chłopcami, czy z dziewczynkami. Cameron odpowiedział, że ktoś taki, jak czysty pedofil to fikcja, więc badania na kimś takim nie są możliwe – a badania, na których on się opiera, przeprowadza się na próbce homoseksualistów i heteroseksualistów – i sprawdza się ich skłonność do pedofilii.

Po zakończonej prelekcji i serii pytań i odpowiedzi pan Cameron musiał opuścić aulę Domu Rekolekcyjnego. Jedna z siedzących przed nami pań przynależnych do jakiegoś wolnościowego ugrupowania z oburzeniem podsumowała wykład doktora: „To bez sensu. Przecież on nie wyraził żadnych poglądów! Tylko przedstawił statystyki!” Ale, cóż w tym oburzającego? Przecież o to właśnie chodziło! Przecież to właśnie jest konferencja naukowa! Pan Cameron spisał się świetnie – naprawdę nie było się do czego przyczepić.

Innego zdania była pani Multikulti. Udzielając wywiadu przy wyjściu z sali stwierdziła, że „pan Cameron twierdzi, że homoseksualizm jest szkodliwy społecznie i nawołuje do likwidowania homoseksualistów”. Problem jedynie w tym – jak napisałby pan Terlikowski – że Cameron słowem nie odezwał się na temat likwidowania kogokolwiek – przynajmniej nie w czasie tego wykładu. Powiedziawszy to przy wyjściu pani Multikulti wyszła z sali, a wraz z nią podążyli dziennikarze (także Gazety Wyborczej) oraz niemal wszyscy zgromadzeni skamingałtowani homoseksualiści. Kolejne wykłady (jeden na temat homoseksualizmu w starożytnej Grecji, trzy na temat terapii homoseksualistów) odbyły się w spokoju, przy sali wypełnionej w 1/3 przez fanatycznych katoli z Uniwersytetu (i ja też tam byłem, coca-colę piłem, a co tam widziałem, tutaj opisałem).

Panie prelegentki mogły się wysilać – nikt im już nie zadał złośliwego pytania. Ksiądz wykładający jako ostatni mógł się wywnętrzać na Gazetę Wyborczą – Gazeta w dalszym ciągu pozostawała nieobecna. Niezwykle rzeczowe, mądre wykłady wchłonięte z rozkoszą przez nas, studentów, ominęły uszy tych, którzy powinni ich wysłuchać najbardziej. Ale przecież oni nie chcieli. Nie po to tu przyszli. Oni przyszli zrobić pikietę. Przyszli zaprotestować. Pod koniec konferencji miałem ochotę zadać pytanie: „Gdzie jest Gazeta Wyborcza? Gdzie są bojówkarze gejowscy? Gdzie jest pani Multikulti?” Ale byłoby to pytanie retoryczne. Oni przyszli tylko protestować przeciw wykładom bardzo złego, antygejowskiego doktora, którego Amerykańskie Stowarzyszenie Psychologiczne wykreśliło z listy (niewielu zaznacza, że na jego własną prośbę), i który nie powinien wykładać w takim miejscu jak uczelnia państwowa. Ba! Nie powinien wykładać w ogóle!

Myślę, że wyszli także dlatego, że poczuli lekki zawód. Wszak Cameron przedstawił tylko statystyki…

Categories: Świat i Kościół | Tags: , , , , | 4 komentarzy

Zobacz wpisy

4 thoughts on “Sprawozdanie z sympozjum

  1. Dzieki za to sprawozdanie, rozjasniło mi sytuacje. Można gdzieś poczytac pozostałe wystąpienia, te poza wykładem Camerona?
    pzdr :)

  2. „tylko statystyki”? ot, ciekawostka przyrodnicza…osobiście zastanawiam się, kiedy-i czy w ogóle – ludzie będą w stanie wyciągać wnioski (nawet ze statystyk) a nie czekać aż ktoś poda im jakąś wersję opinii którą będą mogli przyjąć lub odrzucić.
    Idealizm, taaa….
    A na tych dodatkowych prelekcjach, to na czym stanęło? Bo lud prosty (do którego sama się zaliczam :P) głupieje bo nie wie, czy „to” się leczy, czy należy traktować jako dopust boży lub chorobę nieuleczalną :)

  3. Jeśli chodzi o to, czy to się da gdzieś wszystko przeczytać, to muszę przeszukać (może planują coś wydać?). W sumie jakaś kamera była do samego końca, sądzę więc, że będzie się dało jakoś kiedyś gdzieś obejrzeć. Rozejrzę się.

    „To” leczy się wówczas, gdy ktoś czuje się źle z tym, co go spotyka, co czuje. Cała sytuacja jest dla człowieka będącego homoseksualistą podobno bardzo trudna, więc jeśli chce (podkreślamy wolę człowieka) coś z tym zrobić – to daje się to wyleczyć. Zupełnie na tej samej zasadzie, jak alkoholizm czy uzależnienia seksualne. Psychologicznie – podobno poprzez rozmowę. Słyszałem kiedyś, że niegdysiejsi homoseksualiści nigdy w pełni nie przestaną interesować się płcią własną, ale to wygląda tak, że taki żonaty pan obejrzy się za przystojnym mężczyzną na tej samej zasadzie jak żonaty heteroseksualista obejrzy się za ładną kobietą.

    A wystąpień i tak poszukam :).

  4. Ach to dlatego na Blogu de Bart tak ostrzą zęby na Camerona, i tak krytykowali to sympozjum… To o tych pedofili chodzi.

    Muszę potem poczytać o szczegółach.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s