Czego się boimy?

Aborcja jest jednym z głównych obszarów mego zainteresowania – jak pewnie zainteresowania niemal każdego katolickiego ortodoksa. Siedzę, rozmyślam, czytam i zastanawiam się jakich argumentów użyć, jak kogokolwiek przekonać. I przy tym wszystkim dochodzę do wniosku, że ktoś, kto chce zabić i tak zabije. Bo nie dotrą logiczne argumenty. Temu komuś nie chodzi o zrozumienie. Temu komuś chodzi o pozbycie się problemu.

Pewnego dnia argumentowałem, za Rosą Alberoni, że dla tych samych ludzi to samo będzie dwiema różnymi rzeczami w dwóch różnych sytuacjach – bo jeśli chcą się „cieszyć życiem”, korzystać, to ciąża będzie dla nich zlepkiem komórek, które trzeba wyskrobać, jeśli jednak akurat zechcą mieć dziecko, to od momentu poczęcia będą je dzieckiem nazywać, troszcząc się o nie, a jeśliby samoistnie zmarło, pociągnęłoby za sobą rozpacz rodziców. Odpowiedziano mi wówczas w zadziwiający sposób: „Ty zakładasz, że istnieje Bóg, a ja zakładam, że nie istnieje. Nie ma szans na porozumienie między nami”. Jak zauważyliście – powołałem się tylko na argument z relatywizmu, a nie na Boga. Ale dla tej osoby to naprawdę nie miało znaczenia.

Zlepek komórek, którego się można pozbyć. Bo to jeszcze nie człowiek, jeszcze nie ma a) rączek i nóżek (nie wygląda jak człowiek), b) rozwiniętego układu nerwowego (nie czuje jak człowiek), czy może c) świadomości (nie myśli jak człowiek). Zalegalizujmy aborcję na życzenie, dajmy ludziom wolny wybór, kobietom oddajmy władzę nad swoim ciałem. Wszak nie zabijamy człowieka – usuwamy tylko kilka komórek, zygotę, embrion, zarodek. W kilku źródłach już czytałem, że w sumie te kilka komórek może się zmienić w człowieka, albo i nie – bo może też obumrzeć, nie ma więc zła moralnego w ich usunięciu. Ja pytam w takiej sytuacji: Skoro mają obumrzeć, to po co je usuwać? W końcu same zemrą śmiercią naturalną. A jeśli nie obumrą, to co usuwamy?

Odpowiedzą mi: usuwamy kilka komórek, zlepek, embrion. Coś, co jeszcze nie jest człowiekiem. A ja kilka dni temu rozmawiałem z koleżanką. I ta koleżanka powiedziała mi, co na ten temat pisała Półtawska. Zapytała: Czego się boimy? Boimy się kilku komórek? Czegoś, co jeszcze nie jest człowiekiem? Skoro nie jest człowiekiem, a nie wiadomo zresztą, czy kiedykolwiek się człowiekiem stanie, to czemu to usuwamy? Po co chcemy to zabić? Nie! Tak naprawdę my wiemy doskonale, że to jest człowiek, nawet jeśli tylko potencjalny (oczywiście potencjalny człowiek to komórka jajowa i plemnik, nie połączone ze sobą, ale niektórzy lubią zacierać pojęcia). Doskonale wiemy, że zabijamy człowieka, dziecko, którym prawdopodobnie ten zlepek już jest, a być może dopiero się w niego „przeistoczy”. Ale nie zabijamy żyjącego i rozwijającego się, ale nie myślącego (a czasem, bardzo wcześnie, jeszcze nie czującego) zlepka komórek. Bo zlepek komórek, który nie jest człowiekiem w żaden sposób nam nie zagraża. Nie jest nowotworem, który się w nas rozwija, lecz czymś co znalazło się tam w zupełnie naturalny sposób. Zagraża nam dziecko. Zabijamy odpowiedzialność, zabijamy człowieka, który kiedyś by się urodził, który zrobiłby pierwszy krok, który poszedłby do szkoły, kiedyś może by się ożenił, sam miałby dzieci i dylematy moralne. Niestety.

Niestety, nie boimy się zlepka komórek. Nie boimy się embrionów, które „jeszcze nie”. Bo skoro „jeszcze nie”, to „po co”? Boimy się dzieci. I właśnie dzieci zabijamy.

Categories: Duchowość i moralność | Tags: , , , , | 5 komentarzy

Zobacz wpisy

5 thoughts on “Czego się boimy?

  1. Aborcja jest jednym z głównych obszarów mego zainteresowania – jak pewnie zainteresowania niemal każdego katolickiego ortodoksa.

    Otóż pozwolę sobie pozostać w opozycji do przytoczonej tezy. Zainteresowanie aborcją jest największe w środowiskach antykatolickich, feministycznych i lewicowych. Prawo do aborcji jest wg nich probierzem wolności. To są też ortodoksi, tylko że z drugiej strony barykady.

    Pozdrawiam

  2. Dziękuję za sprostowanie, Sadoq. Sądzę też, że rzeczywiście nie każdy katolicki ortodoks jest w głównej mierze zainteresowany aborcją. Może masz też na myśli jakąś oboczność do aborcji, którą powinni być zainteresowani katoliccy ortodoksi? Myślę, że to bardzo cenna uwaga.

  3. jako katolicki mniej-więcej ortodoks jestem zainteresowana fenomenem życia we wszelakich jego przejawach, aborcja wchodzi to ze smutnej konieczności i wolałabym, by wchodzić nie musiała.
    :)
    to taki komentarz do komentarza, napiszę więcej, słowo, jeno przemyślę trochę ;)

  4. Zgadzam się ze słuszną obserwacją Sadoqa.

    Pewne kręgi wiążą wolność człowieka z prawem do zabijania.

  5. Bardzo dobry tekst ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s