Monthly Archives: Wrzesień 2009

Rzecz o kapłaństwie kobiet

Przez poważne kłopoty z komputerem niestety na jakiś czas wyleciałem z obszaru blogowego i raczej jeszcze przez trochę nie będę zbyt często zaglądał. Z drugiej strony jednak dawno nie korzystałem z kafejki postanowiłem przypomnieć sobie jak to jest :).

Postanowiłem wypowiedzieć się na temat, który wydaje mi się dość ważny, a który został poruszony aż w dwóch komentarzach. Mam na myśli kwestię kapłaństwa kobiet. Dwoje spośród moich czytelników zdaje się sugerować, że dyskusja związana z tym tematem nie jest w Kościele wykluczona. Wszak, w rzeczy samej, czasy się zmieniają, mamy XXI wiek, kobiety pełnią poważne funkcje państwowe i społeczne. Nie tak, jak za czasów Jezusa Chrystusa. Ja jednak pragnę zaznaczyć, że tu nie chodzi tak naprawdę o ‚nowe czasy’, lecz o zupełnie inne sprawy.

Po pierwsze – Jezus Chrystus otaczał się nie tylko mężczyznami. Kobiety szły za nim, słuchały go, służyły nie mniej (i nie bardziej) niż mężczyźni, były uzdrawiane, rozgrzeszane, wywyższane. A jednak – to naprawdę nie jest bez znaczenia – do grona 12 Apostołów należeli wyłącznie mężczyźni. Nie było wśród nich Maryi, matki Jezusa. Nie było Marii Magdaleny. Byli za to Jan, Piotr, Mateusz i 9 innych, płci męskiej. Ci też przekazali swą władzę swoim uczniom, a uczniowie swoim uczniom – i to nazywamy sukcesją apostolską. Każdy kapłan na świecie ma święcenia wywodzące się w linii prostej od Apostołów. A co za tym idzie – również i od Jezusa. Zauważmy, że nie było wśród nich żadnej kobiety. Przez prawie 2000 lat. Ale przede wszystkim nie było jej za czasów Jezusa – bo Jezus nie chciał, by była tam kobieta.

Takie czasy były, można powiedzieć, kobiety były mniej ważne, pomiatane, były sługami. Nie wypadało powoływać kobiet. Ale dziś ich sytuacja się zmieniła. Dziś, po emancypacji, należy pomyśleć o kapłaństwie kobiet. I znów nie jest to prawda.

Jezus bowiem, co już wcześniej wspomniałem, wyniósł kobiety do niezwykłej godności. Godności, o jaką np. wśród narodu Żydowskiego do dziś trudno. Otaczał czcią własną matkę, bronił jawnogrzesznic przed atakami wskazując ich wyższość nad faryzeuszami, przyjaźnił się z kobietami. Jego zachowanie wobec kobiet było więc tak kontrowersyjne, że niewiele by zmienił, gdyby jeszcze uczynił je kapłankami (dołączył do grona Apostołów). Nie zrobił tego nie dlatego, że nie wypadało, ale z zupełnie innego, niezwykle logicznego powodu.

Dlatego, że kobieta jest kobietą.

To naprawdę bardzo proste, wynikające z natury, z biologii, z Bożego stworzenia. Mężczyzna to mężczyzna, a kobieta to kobieta. I oczywiście, są rzeczy, które kobiety mogą wykonywać równie dobrze jak mężczyźni – a mężczyźni jak kobiety. Ale w dalszym ciągu to mężczyzna pozostaje ojcem, a kobieta matką. Aby zaś opiekować się trzodą Chrystusową, aby nauczać i ochraniać wiernych tak, jak robił to Jezus, trzeba być ojcem. Kapłaństwo jest robotą dla mężczyzn – bez ubliżania kobietom. Jest przecież również wiele rzeczy, których faceci nie zrobią, a zrobią je kobiety. Jezus też dobrze to wiedział – i dlatego nie mianował żadnej kobiety apostołką.

Napisaliście, że nie zdziwilibyście się, gdyby za kilka lat dopuszczono kapłaństwo kobiet. Pewnie część anglikanów też tak mówiło. A część się zdziwiło. I niektórzy kapłani anglikańscy pewnego dnia postanowili się nawrócić i przeszli na katolicyzm. Papież przyjął ich z żonami, choć pozostali księżmi. Bo rozumiał ich sytuację. Jeśli kiedyś Kościół katolicki dopuści święcenia kobiet – dokąd pójdziemy?

Reklamy
Categories: Świat i Kościół | Tagi: , , , , | 6 Komentarzy