Monthly Archives: Sierpień 2010

Skąd się biorą dzieci?

Oczywiście na to pytanie można (dzieciom) odpowiadać na przeróżne sposoby, jeśli jeszcze nie chce się dotykać delikatnej sfery ludzkiej seksualności. Z kapusty na przykład. Albo bocian przynosi. Można też powiedzieć, że Pan Bóg je stwarza – i to oczywiście jest prawda, a jednak wciąż brzmi, jakbyśmy używali jej jak zamiennika, po to by prawdy jednak nie wyjawić. A jest jedna odpowiedź prawdziwa całkowicie, nie wykluczająca oczywiście tego, że dzieci stwarza Bóg. Dzieci biorą się z miłości.

Najprościej można powiedzieć – dzieci biorą się z miłości mamusi i tatusia. Rodzice bardzo się kochają, dają sobie nawzajem swoją miłość i pragną tą miłością się dzielić z kimś trzecim. Dlatego to miłość rodziców sprawia, że staje się dziecko.

Ten temat przyszedł mi do głowy, ponieważ odświeżyłem sobie ostatnio całkiem dawną rozmowę z pewnym mężczyzną, teologiem i filozofem, który głosił dość dziwną, jak dla mnie, teorię: że dzieci biorą się z pożądania. Że mężczyznę ciągnie do kobiety, kobietę do mężczyzny, że opanowuje ich żądza i nie ma to nic wspólnego z miłością. Dzieci biorą się z grzechu. Wtedy, kiedy to słyszałem, byłem jeszcze bezdzietnym kawalerem, dopiero przygotowującym się do ożenku. Mężczyzna z którym rozmawiałem żonę i dziecko już posiadał. A mimo tego oburzyłem się na te słowa – choć to on miał doświadczenie, a nie ja. Dziś muszę jednak stwierdzić, że w pewnym sensie jego teoryjka jest prawdziwa. NIEKTÓRE bowiem dzieci rzeczywiście biorą się z pożądania.

Dotyczy to najróżniejszych sytuacji. Bardzo częstych – kiedy mężczyzna (a może i kobieta) nie potrafi (a może nie chce) zapanować nad swoim ciałem i dąży do zbliżenia, w wyniku którego poczyna się dziecko. Z pewnością równie częstych, kiedy małżonkowie próbują się zabezpieczyć, aby się niczym z nikim przypadkiem nie dzielić, a dochodzi do poczęcia wbrew ich woli. I bez wątpienia nieco rzadszych, kiedy mężczyzna, patrząc pożądliwie na kobietę, dopuszcza się gwałtu i ją zapładnia.

Ale po pierwsze – nie można generalizować. To, że moje dziecko poczęło się w grzechu i z pożądania, że być może ja sam począłem się w grzechu i z pożądania, nie oznacza, że wszystkie dzieci biorą się z pożądania i że jest to jedyna słuszna teoria.

A po drugie nawet, jeśli dziecko poczęło się z pożądania, czy nawet w wyniku gwałtu, to wcale nie oznacza, że dzieci nie biorą się z miłości. Żeby to zrozumieć, trzeba sobie przypomnieć to, o czym mówiliśmy na początku – że to Pan Bóg stwarza dzieci. Bóg ma w sobie nieograniczoną miłość – i dał życie człowiekowi, bo chciał się tą miłością z człowiekiem podzielić. Bóg naprawdę i nieskończenie kocha każdego człowieka – dlatego pozwala mu zaistnieć. Nawet jeśli więc jedno czy drugie dziecko wzięło się z pożądania czy z grzechu, to jednocześnie wzięło się z Bożej miłości.

Dlatego grzech rodziców, którzy nie doczekali z seksem do ślubu nie obciąża Bożego cudu, którym jest ich dziecko. Dlatego zło wyrządzone kobiecie przez gwałciciela nie rzutuje na dziecku – owocu tego zła. Dlatego dziecko poczęte i urodzone jako skutek zapłodnienia pozaustrojowego nie ponosi odpowiedzialności za egoizm jego rodziców. Bo mimo, że każde z tych dzieci powstało jako wynik grzechu, zostało jednocześnie stworzone w ogromie Bożej miłości.

Niektóre dzieci biorą się z pożądania. Wszystkie biorą się z miłości.

Reklamy
Categories: Bóg i miłość | Tagi: , , , , | 5 Komentarzy