Bici biją

Nie tak dawno temu G.M. podczas pobytu w kościele, z powodu zakazania mu przez nas czegoś, na co akurat miał ochotę, uderzył mamę w twarz. Był to dla nas pewien szok, ale postanowiliśmy sprawdzić czy da się to pokonać metodami zasłyszanymi. Maluszek wylądował więc w wózku, co bardzo mu się nie spodobało, został poinformowany o tym, co złego zrobił i że pozwolimy mu się uspokoić, a potem przeprosi mamusię. Chłopak histeryzował całą drogę do domu, nie poddawał się również żadnym próbom dowiedzenia się, czy jest już gotów przeprosić. W domu trafił na kanapę i wciąż płakał. Około pół godziny zajęło mu względne uspokojenie się, następnie ponowiłem jeszcze kilka razy pytanie, czy przeprosi mamę. Wreszcie, bardzo nieśmiało i raczej krokiem przednio-wstecznym podszedł do mamy, ale jak już wreszcie ją dopadł, to tak się wtulił, że nie mógł się oderwać. Wszyscy spłakaliśmy się jak bobry, bo scena była naprawdę piękna. I okazało się, że maluszek nie tylko wiedział, co złego zrobił i że powinien się ukorzyć, ale też doskonale wiedział jak to zrobić. A przecież ma dopiero nieco ponad rok! Od tamtej pory podobne zagranie zdarzyło mu się jeszcze kilka razy, ale jak tylko powiedziało mu się „nie wolno bić mamy”, to natychmiast się przytulał. Sprawdzał nas tak niedługo, a w tej chwili przestał bić w ogóle. Potrzeba było tylko dużo spokoju i sporo cierpliwości.

Ale dlaczego opisałem to wszystko? Przecież nie mam żalu do syna – i wówczas też nie miałem – o to, co zrobił. Chciałem zwyczajnie zaznaczyć, że nie jest prawdą, jakoby zwyczajnie nadchodził ten czas, kiedy dziecko zaczyna bić. Dziecko się uczy bić.

Niedługo wcześniej byliśmy na spotkaniu ze znajomymi, którzy mają córkę w zbliżonym do G.M. wieku. I właśnie ta córka pierwsza strzeliła chłopaczka w twarz. Jej tata kilkakrotnie zwrócił jej uwagę, że nie wolno bić, ale za którymś kolejnym razem sam stłukł ją po łapach. No to w końcu wolno bić, czy nie wolno? Mnie wolno bić a tobie nie, czy może po prostu nie wolno bić ludzi, bo to ludzie?

G.M. nauczył się bić, bo nauczyła go tego koleżanka. Koleżanka nie wiem skąd nauczyła się bić, ale wiadomo, że tata nie dał jej dobrego przykładu, że nie wolno bić. Żeby nauczyć bicia, wystarczy uderzyć. Żeby oduczyć, potrzeba czasu i cierpliwości. I absolutnie żadnego rozładowywania swoich nerwów.

Może to tylko taka teoryjka? Ale niedługo po tym wszystkim trafiliśmy na artykuł w pewnym mamowym piśmie, w którym pani felietonistka opowiedziała dokładnie taką samą historię: że syn pewnego dnia rozkręcił kurki w kuchence elektrycznej na maksa, więc kiedy próbował to zrobić ponownie, dostał po łapach. I… odkrył, że świetnym sposobem zwracania uwagi jest lanie po twarzy… Czyli nie tylko nasz syn tak ma, a bicie nie bierze się z niczego.

Zrozummy więc, drodzy rodzice (zwłaszcza ci, którzy są przekonani, że prawdziwy katolik nie ma nic przeciwko karom cielesnym) oraz pozostali czytelnicy, że ludzi się nie bije. A dziecko to też człowiek. Skoro walczymy o życie ludzi przed narodzinami, to może i po narodzinach szanujmy ich jako ludzi? Dziecko nie może nas bić. A my nie możemy bić dziecka.

Reklamy
Categories: Duchowość i moralność | Tagi: , , , , | 3 komentarze

Zobacz wpisy

3 thoughts on “Bici biją

  1. caddicus

    A może po prostu przemoc fizyczna to objaw bezradności i słabości rodziców?

    Warto okazać się silnym z tym tylko, że do ojcostwa/macierzyństwa i takiej siły… dojrzałymi stajemy się, gdy zostajemy dziadkami.

  2. Niestety, dziadkowie to już zupełnie inna kategoria „przodków”. Wystarczy zaobserwować różnicę między podejściem większości rodziców do swoich dzieci, a podejściem dziadków. Poza tym obawiam się, że znam zbyt wielu dziadków absolutnie niedojrzałych ani do rodzicielstwa, ani do bycia dziadkami. Również dziadków zupełnie bezsilnych. Znam też przypadki dzieci wychowywanych przez dziadków (rodzice w pracy), których rodzice później garną się do wychowywania ich dzieci (niedosyt z czasów rodzicielskich). Jeśli ich dzieci im pozwolą – może to właśnie być przykładem na dojrzałość do ojcostwa/macierzyństwa. Ja wolę jednak uczyć się (nawet na własnych błędach) siły i ojcostwa wraz z własnymi dziećmi.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s