Sztuczna matka

Właściwie powinienem napisać „sztuczna macica”, bo o to właśnie mi chodzi, ale „sztuczna matka” też brzmi ciekawie. Jakiś czas temu pomyślałem sobie: byłoby dobrze, jakby wymyślono coś takiego, jak sztuczna macica. W sytuacjach zagrożenia życia matki i jej nienarodzonego dziecka można by było przenieść dzieciątko do takiej sztucznej macicy i ono by się tam spokojnie, zdrowo rozwinęło. Pomyślałem na przykład o takich kobietach, które są w ciąży mnogiej, a zdarzają się przecież i ośmioraczki. W większości przypadków wszystkie z nich nie mają szansy na przeżycie – a w sytuacji rozwoju w sztucznej macicy miałyby taką możliwość. Czy choćby w przypadku poważnego zagrożenia ciąży spowodowanego np. chorobą genetyczną. Zamiast obciążać matkę, można byłoby pomóc jej z pomocą maszyny – dzięki temu oboje by przeżyli.

Kiedy o tym myślałem, nie wiedziałem jeszcze, że sztuczna macica jest urządzeniem, nad którym naukowcy od jakiegoś czasu pracują. Wtedy, dawno temu, moja Żona zasiała już w moim sercu wątpliwości – jako że uważałem ten pomysł za naprawdę wspaniały – mówiąc o kobietach, które wcale nie byłyby chore czy nie miałyby zagrożonej ciąży, ale decydowałyby się na sztuczną macicę, ponieważ nie miałyby ochoty bawić się w „żywe inkubatory” – mogłyby mieć dzieci, które nie obciążyłyby ich, nie kazałyby też rezygnować z pracy, bawić się w porody itp. Przecież już dziś wiele kobiet decyduje się na cesarkę, bo nie chce porodu naturalnego, który podobno jest trudniejszy.

I słusznie moje wątpliwości zostały zasiane, ponieważ okazuje się, że naukowcy nie tylko pracują nad stworzeniem sztucznej macicy, ale również planują, już na przyszły rok, stworzenia dziecka w całkowicie sztuczny sposób! To znaczy – oczywiście ma wziąć w całym zdarzeniu męska i żeńska komórka rozrodcza. Ale dziecko ma zostać poczęte w warunkach sztucznych (tzw. in vitro), ma zaś rozwinąć się do momentu „przyjścia na świat” w sztucznej macicy. Tego się nawet nie spodziewałem… Nie wiem skąd w trakcie myślenia o tym wynalazku przyszły mi do głowy jedynie zbawienne, pozytywne rozwiązania. Tym czasem naukowcom przychodzą do głowy rozwiązania antyetyczne, za to bardzo chwytliwe i atrakcyjne. Spójrzcie, przecież w ten sposób można stworzyć sobie armię, zupełnie jak w „Ataku Klonów” w Gwiezdnych wojnach! Można stworzyć setki i tysiące sierot, które będą służyć swoim „rodzicom” do najrozmaitszych celów. Czy to zbyt drastyczne? Nie sądzę, jeśli zbyt drastycznym nie jest produkcja człowieka już nie tylko w próbówce, ale w ogóle poza organizmem matki… Tylko teraz nie wiem już jak ocenić wynalazek sztucznej macicy…

Bo w dalszym ciągu mamy mnogie ciąże, zagrożenia życia, ciążę pozamaciczną. Dla wielu umierających dzieci sztuczna macica byłaby wybawieniem. Powinniśmy opowiedzieć się za czy przeciw?

Jak uważacie…?

Categories: Duchowość i moralność | Tags: , , , , | 4 komentarzy

Zobacz wpisy

4 thoughts on “Sztuczna matka

  1. W tym sensie, że maluszkom już poczętym, a które z jakiegoś powodu nie mogłyby przejść normalnie ciąży w macicy matki, takie urządzenie pomogło – czyli z istoty byłoby dobre – tak, należy być „za”.

    Jednakże z pewnością od razu zostałoby okrzyknięte rozwiązaniem problemu wszystkich kobiet, które z różnych przyczyn nie mogą mieć dzieci, aby te dzieci posiadać – in vitro + sztuczna macica, i gotowe. Nie ma rzeczy niemożliwych.

  2. Inka

    No właśnie, zastanawia mnie tylko czy większe byłyby korzyści wynikające z możliwości uratowania zagrożonych dzieci, czy nadużywanie tego wynalazku do nieetycznych, albo przynajmniej hedonistycznych celów. Mam z tym dość poważny dylemat, bo obawiam się, że ten drugi sposób wykorzystania byłby powszechniejszy. Może więc byłoby lepiej gdyby coś takiego nigdy nie powstało…

  3. caddicus

    We mnie zaś jest wątpliwość dotycząca wygodnictwa ludzi. ROdzice dawali by material genetyczny, ale matka nie nosiłaby ciązy, a dziecko nei czułoby jej bicia serca, ona nie czułaby ruchów zycia w sobie.
    Czy jest szansa wyzwolic w sobie więź poza ustrojem kobiety. Dziecko staje sie produktem, na które ma sie zapotrzebowanie. Przestaje być owocem miłości… jest przedmiotem.

  4. mysza

    Czekam na taki wynalazek z niecierpliwością. Nie mam macicy i takich kobiet jak ja jest mnóstwo na świecie. Też chciałybyśmy mieć swoje dzieci, z naszych komórek. Wiem, że są jeszcze adopcje, ale gdyby sztuczną macicę wymyślili bardzo bym się cieszyła. Wydaje mi się, że nikt o zdrowych zmysłach, nie wykorzystałby sztucznej macicy, gdyby miał swoją. Może się mylę!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s