Przyjdzie pora na Komora

W Kościele katolickim obowiązuje pewna zasada: ktoś, kto jest pod wpływem grzechu ciężkiego nie ma dostępu do Stołu Pańskiego. Powód jest prosty: ten, kto nie żyje w przyjaźni z Bogiem przyjmując Komunię popełnia wobec Niego świętokradztwo. Jest też kilka mniejszych zasad, które obowiązują. Po pierwsze ktoś, kto popełnia grzech prywatny, o którym nie wie reszta społeczeństwa, może przystąpić do Komunii świętej choć nie powinien, tzn. popełnia świętokradztwo, które jest grzechem w jego sumieniu, ale jest jedyną osobą, która o tym wie. Co więcej: jeśli ktoś pójdzie do spowiedzi i nie uzyska rozgrzeszenia, nie powinien z oczywistych względów podchodzić do Ołtarza Pańskiego. Jeśli jednak zdecyduje się na to, ksiądz powinien udzielić mu Komunii, nawet jeśli wie, że ten nie został rozgrzeszony. Powodem są ludzie, którzy nie powinni się dowiedzieć, że tej osobie nie zostało udzielone rozgrzeszenie.

Jest jeszcze inna zasada. Mianowicie ktoś, kto grzeszy publicznie, np. jest osobą znaną, o której wszyscy wiedzą, że żyje z kobietą, która nie jest jego żoną, nie może przystąpić do Eucharystii, dopóki nie zmieni swojego postępowania. W tej sytuacji nie wystarczy, że przystąpi do spowiedzi – bo co daje spowiedź, jeśli ten człowiek wciąż żyje wspólnie z osobą, która nie jest jego żoną? Podobnie sytuacja ma się jeśli chodzi o poglądy. Ktoś, kto np. oficjalnie wypowiada się za małżeństwami homoseksualnymi i robi to publicznie, bo np. jest posłem na sejm, nie może przystąpić do Komunii. Takiemu człowiekowi każdy ksiądz ma nie tylko prawo, ale wręcz obowiązek odmówić Ciała Chrystusa. Jednym z powodów, oprócz świętokradztwa, jest tu zgorszenie – człowiek, którego poglądy czy życie nie zgadzają się z nauczaniem Kościoła wobec wszystkich demonstruje, że nie za bardzo go to obchodzi. Grzech zgorszenia popełnia również kapłan, który komunii takiej osobie udziela, ponieważ pokazuje, że ważniejsza dla niego jest osoba publiczna, tj. publiczność osoby, niż godność Jezusa Chrystusa.

Podobnie sprawa się ma z aktualnie rządzącym prezydentem Bronisławem Komorowskim. Nie wiem, jak wyglądało to na pogrzebie bp. Życińskiego, gdyż nie byłem w stanie znaleźć nigdzie potrzebnych informacji, ale wiem doskonale jak wyglądało wcześniej. A mianowicie człowiek, który oficjalnie jest za zapłodnieniem in vitro i za refundacją go z budżetu państwa nie tylko przystępował do Komunii Świętej, ale nawet nie musiał się fatygować, gdyż kapłan (biskup) sam podbiegał do niego z Ciałem Pańskim. Wydaje się to chyba naturalne, wszak to prezydent, zajmował w kościele honorowe miejsce i powinien być przyjęty z honorami. Ciekawe, czy gdyby na przykład był w tym kościele z kochanką (której prawdopodobnie nie ma – dlatego jest to tylko przykład), też zostałby uhonorowany Ciałem Pańskim? Niestety, to co wydaje się naturalne, wcale takim nie jest. Prezydent, który uważa się za katolika, całe życie chodził do kościoła (i dawał na Kościół), ale ma poglądy niezgodne z Kościołem, do Komunii przystępować nie może. Pojawiają się argumenty, że być może był wcześniej u spowiedzi. W porządku – a więc się nawrócił. Powinien więc przed przystąpieniem do Ołtarza ogłosić oficjalnie, że pomylił się co do in vitro i przeprasza za błąd, który popełnił. Dopóki jednak całe społeczeństwo wciąż sądzi, że prezydent Komorowski jest za in vitro, dopóty dla prezydenta nie ma Eucharystii. I nie ma podbiegania do niego z Komunią, czy to jeśli chodzi o szeregowego księdza, czy o samego prymasa. Co więcej – właśnie prymas powinien dać przykład, że świętokradcy nie mają dostępu do Stołu Pańskiego.

Co dziwne – zdaje się, że gdyby jednak ktoś odmówił prezydentowi Komunii to właśnie on zostałby ogłoszony obrazoburcą i świętokradcą. Przynajmniej przez społeczeństwo „katolickie”. Chyba to miał na myśli prezydent Komorowski stwierdzając, że nie żyjemy w średniowieczu…

Categories: Świat i Kościół | Tags: , , , , | 3 komentarzy

Zobacz wpisy

3 thoughts on “Przyjdzie pora na Komora

  1. Ciamajda

    Przypomniała mi się debata przedwyborcza Komorowskiego z Kaczyńskim, nie zamierzałem tego oglądać, bo się bałem, przypadkiem tylko usłyszałem fragment z sąsiedniego pokoju gdzie stał telewizor. Pierwszy, wiadomo, bez żadnych ceregieli podlizywał się wszechwładnemu społeczeństwu promując nienawiść wobec człowieka nienarodzonego. Drugi natomiast wił się jak wąż, żeby tylko nie powiedzieć niczego wprost i nie stracić sympatii zwyrodniałego widza, a w końcu palnął coś w tym stylu: należy wziąć pod uwagę interesy ludzi, więc trzeba rozmawiać o in vitro. Słowo „interesy”zapamiętałem dokładnie, utkwiło mi w pamięci jak zadra pod paznokciem.

    Można prosić o częstsze pisanie? Naprawdę rzeczowo piszesz i jakoś tak po ludzku, po katolicku też, ale przede wszystkim po ludzku.

  2. Niestety masz rację. Niestety, wydaje się jakby rozumienie tych – prostych przecież spraw – rozmyło się (i to wśród najwyższego naszego duchowieństwa). I to niestety przekłada się na niszczenie instynktu moralnego naszego społeczeństwa.

  3. Miesza ten prezydent, oj miesza. Deklaruje się jako katolik – więc większość za takiego go ma, czyli jest ok. A to metryczka. To, kim jesteśmy, to wypadkowa, suma tego wszystkiego, co i jak robimy, jakie decyzje podejmujemy, co popieramy.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s