All the Best Cowboys Have Mommy Issues

Dziwne zjawisko obserwuję u siebie, przebywając czasem w miejscu, z którego pochodzę. Otóż w czasie rodzinnych rozmów z moją korzenną rodziną nie potrafię powiedzieć dobrego słowa o mojej małżonce. Wręcz przeciwnie: jak jestem chory, to krzyczy na mnie, że mam się wziąć w garść. Jak stłukę szklankę, to jest tragedia, bo to była szklanka. Zachowuję się – nie można tego inaczej nazwać – jak chłopiec, który męczy się u boku swojej żony i czeka z utęsknieniem na chwile, kiedy będzie mógł się wypłakać mamusi w rękaw. Z drugiej strony kiedy padnie jakiekolwiek złe słowo w związku z tą drugą, natychmiast staję w obronie. I najciekawsze, że sam tego nie zauważam.

Nie w tym rzecz, że nie obrywa mi się za stłuczenie szklanki – bo się zdarza. Rzecz w tym, że nie jest sprawą naszych rodziców, co się dzieje w naszym domu, między nami, a naszymi współmałżonkami. Oczywiście doskonale o tym wiedziałem marząc o ślubie i ten ślub biorąc. To, o co się kłócimy, to w czym się nie zgadzamy czy co robimy nie tak to jest nasza sprawa, a nie osób trzecich. A do osób trzecich zaliczają się też ci, którzy do niedawna byli dla nas najważniejsi. Niestety, zupełnie nieświadomie o tym zapominam kiedy przychodzi odpowiedni moment i dopiero moja małżonka musi mi o tym przypomnieć.

Jest coś, co się nazywa wierność. Ślubuje się to w czasie przyjmowania małżeństwa. Ale wierność dotyczy nie tylko jedności małżeńskiej, braku zdrad czy partnerów na boku. Wierność to również lojalność wobec swojego współmałżonka. Kiedy mama mówi „Twój mąż nie naprawi gniazdka” mówi się „Oczywiście, że naprawi jak znajdzie chwilkę”, chociaż do białej gorączki doprowadza nas, że 3 tygodnie nie może znaleźć czasu. Jak mama mówi „Kuchnia żony to nie to samo co u mamusi”, trzeba absolutnie zaprzeczyć, nawet gdy bardzo tęskniliśmy za „domowym” mielonym. A gdy dochodzi do nieprzyjemnej sprzeczki z rodzicami, trzeba trzymać stronę żony/męża, choć możemy nie do końca się zgadzać i mamy prawo powiedzieć jej/mu to po dyskusji. Ale na tym polega wierność małżonków, że tworzą zwarty front. Zarówno przy wychowaniu dzieci, jak i przy dyskusjach z rodzicami. I nie obrzucają się nawzajem błotem, jak kopnięty szczeniaczek…

Nieświadomie zdarza mi się łamać te podstawowe zasady małżeńskie. Ale dziś już mam świadomość, że mogę temu zapobiec. Dlatego przypominajmy sobie codziennie, że to ze swoją żoną/mężem wzięliśmy ślub, a nie z mamusią czy tatusiem. I to z nią/nim będziemy budować dalsze życie. Dlatego to z nimi przede wszystkim powinniśmy trzymać i się dogadywać. A pępowinę czym prędzej odciąć, nareszcie!

Categories: Duchowość i moralność | Tags: , , , , | 2 komentarzy

Zobacz wpisy

2 thoughts on “All the Best Cowboys Have Mommy Issues

  1. co to jest korzenna rodzina? ;)

  2. Korzenna rodzina to ta, z której się wywodzę ;). Czy to się mówi, że pochodzą z niej moje korzenie? Zupełnie nie pamiętam ;P.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s