Monthly Archives: Sierpień 2011

Wielka księga pytań i odpowiedzi

Każda strona od czasu do czasu jest przez kogoś odnaleziona za pomocą wyszukiwarki internetowej. WordPress ma to piękne narzędzie, które prowadzi z tych odwiedzin statystyki. Dzięki temu mogę zobaczyć, co najbardziej interesuje ludzi, którzy odnajdują mój blog. Mogę też czasem udzielić odpowiedzi na najczęściej zadawane przez Was pytania, które czasem nie mają najlepszych odpowiedzi w innych notkach. Oto najczęściej zadawane pytania i moja próba odpowiedzi na nie (z oczywistych względów pomijam wyniki wyszukiwania, dzięki którym ludzie znajdywali mój blog, właśnie go szukając. Najczęściej wpisywaną frazą dzięki której do mnie trafiano jest „studencki blog teologiczny”. Owszem, to tutaj :):

(Jakie są) warunki bycia chrzestnym?

Na ten temat napisałem kiedyś notkę i jest ona najpopularniejszą notką na blogu. Jednak aby najzwięźlej wyjaśnić problem, krótko jeszcze raz odpowiem. Otóż aby być chrzestnym, trzeba być katolikiem bierzmowanym, po przyjęciu Komunii Świętej. Tenże katolik musi również żyć po katolicku, a jego życie musi być zgodne z funkcją, którą ma pełnić. Co za tym idzie rodzic chrzestny musi być człowiekiem żyjącym zgodnie z zasadami Kościoła Katolickiego i jego poglądy również muszą być zbieżne z poglądami Kościoła (to oczywiście oznacza zgodę w m.in. takich sprawach, jak in-vitro, aborcja, związki homoseksualne czy antykoncepcja). Rodzic chrzestny musi mieć też ukończone 16 lat, choć w innym wypadku może otrzymać dyspensę i też zostać chrzestnym. Chrzestnym nie może być rodzic biologiczny chrzczonej osoby.

(Jakie są) obowiązki chrzestnego? Obowiązki chrzestnej?

Do obowiązków chrzestnego nie należy kupowanie drogich prezentów, finansowanie chrześniakowi studiów, zajmowanie się nim pod nieobecność rodziców itp. Oczywiście niektórzy tego oczekują, ale jeśli wiemy że ktoś, kto nas prosi o bycie chrzestnym ma takie oczekiwania, nie mamy obowiązku się zgadzać. Obowiązkiem chrzestnego jest natomiast przekazywanie wiary i dawanie świadectwa katolickiego życia swojemu chrześniakowi. Chrzestny ma takie obowiązki tym bardziej wówczas, gdy rodzice chrzczonego nie są wierzący lub praktykujący i nie zapewnią swojemu dziecku wychowania katolickiego. Pamiętajmy: rodzice nie muszą być ortodoksyjnymi katolikami. Chrzestni – owszem. Osobiście uważam również, że chrzestny powinien pamiętać o urodzinach, imieninach i dniach dziecka. Nie musi jednak kupować prezentów, wystarczy że zadzwoni.

Czy ateista może być chrzestnym?

Nie, z oczywistych względów ateista nie może być chrzestnym. W jaki sposób ateista miałby dbać o moje katolickie wychowanie i dawać mi przykład katolickiego życia? Jasna sprawa – wielu ateistów dostanie zaświadczenie od wielu księży i zostanie chrzestnym, choć absolutnie nie powinni. Nie odpowiadam jednak za sumienie ani tych ateistów, ani tych księży. Oni natomiast odpowiadają za sumienie tego chrzczonego, który zyskuje w rzeczywistości antychrzestnego. Który może kupi mu laptopa na Pierwszą Komunię…

34 osoby odnalazły mnie również wpisując: świadek chrztu ateista. Otóż Kodeks Prawa Kanonicznego ma zapis: „Ochrzczony, należący do niekatolickiej wspólnoty kościelnej, może być dopuszczony tylko razem z chrzestnym katolikiem i to jedynie jako świadek chrztu.” Świadkiem chrztu może być więc niekatolik, a więc np. protestant czy prawosławny, ale nie ateista. Nie i kropka. Tak właściwie to dlaczego aż tak bardzo nam zależy, żeby świadkiem całkowicie kościelnej (a więc i Bożej) uroczystości był ktoś niewierzący?

Czy ksiądz może być ojcem chrzestnym?

Tak, może. Chrzestnym nie może być tylko rodzic dziecka. Może nim być więc zarówno przyjaciel, znajomy, kolega ze wspólnoty, dziadek czy babcia chrzczonego, starszy brat lub siostra, albo ksiądz. Ksiądz nie ma zakazu bycia chrzestnym. Nie jestem pewien, czy nie powinien zapytać biskupa o zgodę. Ale mam znajomych księży, którzy mają chrześniaków.

Czy psy idą do nieba? Czy zwierzęta będą zbawione?

Ogólnie rzecz biorąc: nie wiadomo. W zasadzie są dwie różne szkoły. Jedni mówią, że ponieważ zwierzęta mają duszę nierozumną, to jest ona śmiertelna i w związku z tym zwierząt nie czeka zmartwychwstanie. Że nie należy kochać zwierząt tak, jak ludzi i oczekiwać spotkania z nimi. Inni twierdzą, że skoro zwierzęta są nierozumne, nie mogą popełnić grzechu i przez to są zbawione z zasady. Jako argument podają też to, że w Raju żyły zwierzęta, były też u Izajasza w zapowiedzi wiecznej radości. Ja pokusiłbym się o stwierdzenie, że rzeczywiście zwierząt nie należy obdarzać tą samą miłością, co ludzi, ale nikt nie zabrania nam mieć nadziei, że swojego pupila spotkamy kiedyś w Królestwie Niebieskim.

Ile trwa czyściec?

Znów: nie wiadomo. Dogmat o czyśćcu opiera się przede wszystkim na fragmencie jednego z listów św. Pawła, w którym ten stwierdza, że niektórzy ludzie będą zbawieni, ale tak jakby przez ogień. Tenże ogień ma właśnie wypalić w ludziach to, co złe, aby byli godni Królestwa Bożego. Co do trwania czyśćca są jednak różne teorie. Popularna jest ta, która mówi: im więcej nagrzeszyłeś, tym dłużej posiedzisz. Ale ostatnio coraz częściej słyszy się, że przecież dla Boga nie ma czasu. Bóg stworzył czas, ale Jemu samemu on nie był potrzebny. Dlatego dusza nie czeka na zmartwychwstanie, lecz, skoro człowiek jest jednością duszy i ciała, od razu zmartwychwstaje. Przy tym myśleniu pojawia się domniemanie, że czyściec nie trwa. Że ten stan oczyszczenia jest mniej-więcej równy czemuś, co możemy rozumieć jako przejście przez ogień. Tak, to może boleć. Ale nie martwcie się, prawdopodobnie za długo nie poboli.

Czy można mieszkać razem przed ślubem? Czy można przyjmować komunię?

To i inne podobne pytania pojawiają się ostatnio dość często – jest to spowodowane opublikowaniem dość kontrowersyjnej notki w tym temacie, do której trafia cała rzesza ludzi. Odpowiem więc krótko: nie wiem. Wiele osób twierdzi, że nie. Ze względu na pokusę współżycia i zgorszenie drugiego nie powinno się w ogóle mieszkać razem przed ślubem. Jednak od kilku lat się nad tym zastanawiam i żadnego oficjalnego dokumentu Kościoła o tym mówiącego znaleźć nie mogę. Owszem, wypowiedzi proboszczów czy nawet biskupów – ale nic płynącego z Watykanu. Co nie znaczy, że taki dokument nie istnieje. Dopóki jednak go nie znam, od siebie powiem: to zależy od ludzkiego sumienia. Jeśli ktoś nie czuje się z tym źle, a do tego nie ma nieopanowanych pokus (bo oczywiście współżycie pozamałżeńskie jest niedopuszczalne) i dąży bezpośrednio do małżeństwa, a nie na przykład sprawdza się jak to będzie, to myślę, że może się zdecydować na mieszkanie razem przed ślubem. Przy oczywistej rezygnacji w przypadku, gdy któryś z tych warunków okaże się niespełniony. Należy się przy tym liczyć z faktem, że mimo życia w czystości można nie otrzymać rozgrzeszenia w czasie spowiedzi. Wówczas już z pewnością, po nieotrzymaniu rozgrzeszenia, nie można przystępować do komunii. Ja jednak osobiście odradzam wspólne zamieszkiwanie przed ślubem. Skoro i tak dążycie do małżeństwa, to pozwólcie sobie poczekać. Gdy apetyt wzrośnie, to i słodycz spożywania będzie większa!

Udzieliłem odpowiedzi tylko na kilka pytań. Tych najczęściej zadawanych, albo najciekawszych. Ale może chcecie znać odpowiedzi na inne pytania? Nic nie stoi na przeszkodzie, byście pytali, np. w komentarzach. Zapraszam!

Categories: Świat i Kościół | Tagi: , , , , | 12 komentarzy

Świadectwo

Bracia, z całego serca pragnę ich zbawienia i modlę się za nich do Boga. Bo muszę im wydać świadectwo, że pałają żarliwością ku Bogu, nie opartą jednak na pełnym zrozumieniu. Albowiem nie chcą uznać, że usprawiedliwienie pochodzi od Boga, i uporczywie trzymając się własnej drogi usprawiedliwienia, nie poddali się usprawiedliwieniu pochodzącemu od Boga. A przecież kresem Prawa jest Chrystus, który przynosi usprawiedliwienie każdemu, kto wierzy (Rz 10,1-4).

Przyszło do mnie dziś na Namiocie Spotkania. Dla niewtajemniczonych – Namiot Spotkania to rodzaj modlitwy osobistej, wzorowanej na modlitwie Mojżesza, którą ten celebruje – do spółki z Jozuem i innymi braćmi – w Pięcioksięgu. W czasie Namiotu Spotkania można – jest to zalecane – przeczytać fragment Pisma Świętego i do mnie właśnie ten fragment przyszedł. Nie mogę wskazywać palcem na nikogo. W tej sytuacji nawet nie musi mnie interesować o kim właściwie mówił Święty Paweł. Dziś wydał świadectwo o mnie. Wiem to i widzę po sobie, że Bóg mówi prawdę w tych słowach: jestem gorliwy i pałam żarliwością. Jestem teologiem, który do tego nie przeżywa zwątpień w słuszność Bożego nauczania, w prawdziwość Jezusa i Jego historii. Chodzę do Kościoła, przestrzegam większości „Praw”, nauczam i pouczam. Trochę jak faryzeusze. A jednak najczęściej żyję tak, jakby tego wszystkiego, co najważniejsze właściwie nie było. Od rekolekcji minęły trzy dni, a ja Namiot odbyłem po raz pierwszy. Choć w czasie pobytu na rekolekcjach nauczyłem się kilku ważnych prawd, które przecież i wcześniej znałem, teraz wyleciały mi z głowy. Miałem tak szlachetny plan odnowy wewnętrznej jeszcze pod koniec rekolekcji, chciałem tak wiele zmienić w czasie tego pobytu tu osobno, bez żony. I pierwszy osobny dzień przebimbałem na nicnierobieniu, zwracając się ku Bogu dopiero na sam koniec. Pałam ku Bogu żarliwością, nie potrafię albo nie chcę jednak w pełni wszystkiego zrozumieć.

Rekolekcje jednak przeżyłem. Zapamiętałem te najważniejsze prawdy, które ksiądz polecił nam powtarzać każdego dnia zaraz po przebudzeniu. Po pierwsze, że Bóg mnie kocha. Nie „nas” nie „mnie między innymi”, lecz mnie, właśnie mnie kocha. Mnie sobie wybrał i naznaczył, i ukochał miłością niepodzielną. Tak, tak – Ciebie też! Każdego człowieka z osobna ukochał taką samą, a jednak za każdym razem inną miłością! Oczywiście, jednocześnie umiłował nas wszystkich, jako swoich synów przybranych i braci. Jako swój Kościół. Ale ja jestem dla Niego kimś wyjątkowym i już zawsze będę, tak jak i Ty.

Po drugie: Jezus jest naszym Panem i Zbawicielem. Trudna prawda, ale niezwykle piękna. Trudna, bo to oznacza całkowite poświęcenie swojego życia Jemu. Nie tylko wybranych kategorii, czynności czy trudów, ale też tego, co wyłączne, co czasem chcielibyśmy zachować tylko dla siebie. Oddać wszystko Jezusowi, który rzeczywiście nas zbawił i rzeczywiście jest Panem. Piękna, bo Jezus dla nas to oczyści i pozwoli nam z tego korzystać dla Jego większej chwały. To proste stwierdzenie, że kiedy Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na właściwym miejscu ma naprawdę wielką moc. Oddajmy więc Panu nasze pieniądze, naszą intymność, naszą rodzinę, nasze zainteresowania. Bo On naprawdę umarł za nas na krzyżu i naprawdę zmartwychwstał, aby Nas wybawić. Choć nie z przymusu, bo my sami, jeśli chcemy to przyjąć, powinniśmy się Jemu oddać.

Po trzecie zaś Duch Święty we mnie mieszka. Trzecia Osoba Trójcy Świętej, przez większość odstawiona na bok. A jednak Świadkowie Jehowy mają trochę racji mówiąc, że jest On aktywną mocą Bożą. Pozbawiają Go jednak tego, co najistotniejsze: osobowości. Duch święty jest bowiem upersonifikowaną Bożą mocą i Bożą miłością. Dlatego może tak wiele z nami działać, w tak wielu rzeczach nam pomagać. Duch jest nowym Obrońcą, Adwokatem, Pocieszycielem, czyli Parakletem danym nam przez Jezusa. Ma nas nie tylko pocieszać w smutku, ale przede wszystkim bronić i prowadzić właściwymi ścieżkami. Duch zamieszkał w nas w momencie chrztu. Potem, jak na Apostołów, zstąpił na nas w sakramencie bierzmowania. Większość z nas nie pamięta pierwszego, drugie przeżyło na odwal. Prawdopodobnie wielu z tych, którzy dziś są prawdziwie katoliccy, przeżyło załamanie wiary po przyjęciu bierzmowania. A jednak Duch Święty w nas zamieszkuje, w każdym pojedynczym ochrzczonym człowieku. To również dla nas przywilej, ale i obowiązek. Jesteśmy umocnieni Duchem, z którym mamy iść i głosić.

Jesteśmy świadkami Chrystusa. Dawajmy więc żywe świadectwo wiary, Bożej miłości, Chrystusowego zbawienia i zamieszkiwania Ducha w nas. Spróbujmy zrozumieć to wszystko, byśmy nie byli tak jak ja dziś, w czasie Namiotu Spotkania. Bo „przecież kresem Prawa jest Chrystus, który przynosi usprawiedliwienie każdemu, kto wierzy”.

„Kiedy nadszedł właściwy czas łaski, Słowo Twe Ciałem stało się,
zamieszkało na ziemi wśród ludzi ogłaszając już Królestwo Twe.
Nigdy nie zostawiłeś nas, gdy za cenę Twej krwi
cały Kościół z chórami aniołów wielką ucztę wyśpiewuje Ci.

Ref. Cały świat niechaj śpiewa Ci świętą pieśń,
niech oddaje najwyższą cześć. Wielki jest nasz Pan.

Góry ustąpią i morza wypłyną lecz Słowo Twe żyje i trwa.”

Fragment piosenki roku 2011 Oazy.

PS. Jest jeszcze jeden bardzo dobry owoc tych rekolekcji. Po półrocznym staraniu Pan obdarzył nas drugim potomkiem! Dziękuję wszystkim za modlitwę i chwała Panu!

Categories: Bóg i miłość | Tagi: , , , , | 2 komentarze