Wielka księga pytań i odpowiedzi

Każda strona od czasu do czasu jest przez kogoś odnaleziona za pomocą wyszukiwarki internetowej. WordPress ma to piękne narzędzie, które prowadzi z tych odwiedzin statystyki. Dzięki temu mogę zobaczyć, co najbardziej interesuje ludzi, którzy odnajdują mój blog. Mogę też czasem udzielić odpowiedzi na najczęściej zadawane przez Was pytania, które czasem nie mają najlepszych odpowiedzi w innych notkach. Oto najczęściej zadawane pytania i moja próba odpowiedzi na nie (z oczywistych względów pomijam wyniki wyszukiwania, dzięki którym ludzie znajdywali mój blog, właśnie go szukając. Najczęściej wpisywaną frazą dzięki której do mnie trafiano jest „studencki blog teologiczny”. Owszem, to tutaj :):

(Jakie są) warunki bycia chrzestnym?

Na ten temat napisałem kiedyś notkę i jest ona najpopularniejszą notką na blogu. Jednak aby najzwięźlej wyjaśnić problem, krótko jeszcze raz odpowiem. Otóż aby być chrzestnym, trzeba być katolikiem bierzmowanym, po przyjęciu Komunii Świętej. Tenże katolik musi również żyć po katolicku, a jego życie musi być zgodne z funkcją, którą ma pełnić. Co za tym idzie rodzic chrzestny musi być człowiekiem żyjącym zgodnie z zasadami Kościoła Katolickiego i jego poglądy również muszą być zbieżne z poglądami Kościoła (to oczywiście oznacza zgodę w m.in. takich sprawach, jak in-vitro, aborcja, związki homoseksualne czy antykoncepcja). Rodzic chrzestny musi mieć też ukończone 16 lat, choć w innym wypadku może otrzymać dyspensę i też zostać chrzestnym. Chrzestnym nie może być rodzic biologiczny chrzczonej osoby.

(Jakie są) obowiązki chrzestnego? Obowiązki chrzestnej?

Do obowiązków chrzestnego nie należy kupowanie drogich prezentów, finansowanie chrześniakowi studiów, zajmowanie się nim pod nieobecność rodziców itp. Oczywiście niektórzy tego oczekują, ale jeśli wiemy że ktoś, kto nas prosi o bycie chrzestnym ma takie oczekiwania, nie mamy obowiązku się zgadzać. Obowiązkiem chrzestnego jest natomiast przekazywanie wiary i dawanie świadectwa katolickiego życia swojemu chrześniakowi. Chrzestny ma takie obowiązki tym bardziej wówczas, gdy rodzice chrzczonego nie są wierzący lub praktykujący i nie zapewnią swojemu dziecku wychowania katolickiego. Pamiętajmy: rodzice nie muszą być ortodoksyjnymi katolikami. Chrzestni – owszem. Osobiście uważam również, że chrzestny powinien pamiętać o urodzinach, imieninach i dniach dziecka. Nie musi jednak kupować prezentów, wystarczy że zadzwoni.

Czy ateista może być chrzestnym?

Nie, z oczywistych względów ateista nie może być chrzestnym. W jaki sposób ateista miałby dbać o moje katolickie wychowanie i dawać mi przykład katolickiego życia? Jasna sprawa – wielu ateistów dostanie zaświadczenie od wielu księży i zostanie chrzestnym, choć absolutnie nie powinni. Nie odpowiadam jednak za sumienie ani tych ateistów, ani tych księży. Oni natomiast odpowiadają za sumienie tego chrzczonego, który zyskuje w rzeczywistości antychrzestnego. Który może kupi mu laptopa na Pierwszą Komunię…

34 osoby odnalazły mnie również wpisując: świadek chrztu ateista. Otóż Kodeks Prawa Kanonicznego ma zapis: „Ochrzczony, należący do niekatolickiej wspólnoty kościelnej, może być dopuszczony tylko razem z chrzestnym katolikiem i to jedynie jako świadek chrztu.” Świadkiem chrztu może być więc niekatolik, a więc np. protestant czy prawosławny, ale nie ateista. Nie i kropka. Tak właściwie to dlaczego aż tak bardzo nam zależy, żeby świadkiem całkowicie kościelnej (a więc i Bożej) uroczystości był ktoś niewierzący?

Czy ksiądz może być ojcem chrzestnym?

Tak, może. Chrzestnym nie może być tylko rodzic dziecka. Może nim być więc zarówno przyjaciel, znajomy, kolega ze wspólnoty, dziadek czy babcia chrzczonego, starszy brat lub siostra, albo ksiądz. Ksiądz nie ma zakazu bycia chrzestnym. Nie jestem pewien, czy nie powinien zapytać biskupa o zgodę. Ale mam znajomych księży, którzy mają chrześniaków.

Czy psy idą do nieba? Czy zwierzęta będą zbawione?

Ogólnie rzecz biorąc: nie wiadomo. W zasadzie są dwie różne szkoły. Jedni mówią, że ponieważ zwierzęta mają duszę nierozumną, to jest ona śmiertelna i w związku z tym zwierząt nie czeka zmartwychwstanie. Że nie należy kochać zwierząt tak, jak ludzi i oczekiwać spotkania z nimi. Inni twierdzą, że skoro zwierzęta są nierozumne, nie mogą popełnić grzechu i przez to są zbawione z zasady. Jako argument podają też to, że w Raju żyły zwierzęta, były też u Izajasza w zapowiedzi wiecznej radości. Ja pokusiłbym się o stwierdzenie, że rzeczywiście zwierząt nie należy obdarzać tą samą miłością, co ludzi, ale nikt nie zabrania nam mieć nadziei, że swojego pupila spotkamy kiedyś w Królestwie Niebieskim.

Ile trwa czyściec?

Znów: nie wiadomo. Dogmat o czyśćcu opiera się przede wszystkim na fragmencie jednego z listów św. Pawła, w którym ten stwierdza, że niektórzy ludzie będą zbawieni, ale tak jakby przez ogień. Tenże ogień ma właśnie wypalić w ludziach to, co złe, aby byli godni Królestwa Bożego. Co do trwania czyśćca są jednak różne teorie. Popularna jest ta, która mówi: im więcej nagrzeszyłeś, tym dłużej posiedzisz. Ale ostatnio coraz częściej słyszy się, że przecież dla Boga nie ma czasu. Bóg stworzył czas, ale Jemu samemu on nie był potrzebny. Dlatego dusza nie czeka na zmartwychwstanie, lecz, skoro człowiek jest jednością duszy i ciała, od razu zmartwychwstaje. Przy tym myśleniu pojawia się domniemanie, że czyściec nie trwa. Że ten stan oczyszczenia jest mniej-więcej równy czemuś, co możemy rozumieć jako przejście przez ogień. Tak, to może boleć. Ale nie martwcie się, prawdopodobnie za długo nie poboli.

Czy można mieszkać razem przed ślubem? Czy można przyjmować komunię?

To i inne podobne pytania pojawiają się ostatnio dość często – jest to spowodowane opublikowaniem dość kontrowersyjnej notki w tym temacie, do której trafia cała rzesza ludzi. Odpowiem więc krótko: nie wiem. Wiele osób twierdzi, że nie. Ze względu na pokusę współżycia i zgorszenie drugiego nie powinno się w ogóle mieszkać razem przed ślubem. Jednak od kilku lat się nad tym zastanawiam i żadnego oficjalnego dokumentu Kościoła o tym mówiącego znaleźć nie mogę. Owszem, wypowiedzi proboszczów czy nawet biskupów – ale nic płynącego z Watykanu. Co nie znaczy, że taki dokument nie istnieje. Dopóki jednak go nie znam, od siebie powiem: to zależy od ludzkiego sumienia. Jeśli ktoś nie czuje się z tym źle, a do tego nie ma nieopanowanych pokus (bo oczywiście współżycie pozamałżeńskie jest niedopuszczalne) i dąży bezpośrednio do małżeństwa, a nie na przykład sprawdza się jak to będzie, to myślę, że może się zdecydować na mieszkanie razem przed ślubem. Przy oczywistej rezygnacji w przypadku, gdy któryś z tych warunków okaże się niespełniony. Należy się przy tym liczyć z faktem, że mimo życia w czystości można nie otrzymać rozgrzeszenia w czasie spowiedzi. Wówczas już z pewnością, po nieotrzymaniu rozgrzeszenia, nie można przystępować do komunii. Ja jednak osobiście odradzam wspólne zamieszkiwanie przed ślubem. Skoro i tak dążycie do małżeństwa, to pozwólcie sobie poczekać. Gdy apetyt wzrośnie, to i słodycz spożywania będzie większa!

Udzieliłem odpowiedzi tylko na kilka pytań. Tych najczęściej zadawanych, albo najciekawszych. Ale może chcecie znać odpowiedzi na inne pytania? Nic nie stoi na przeszkodzie, byście pytali, np. w komentarzach. Zapraszam!

Categories: Świat i Kościół | Tags: , , , , | 12 komentarzy

Zobacz wpisy

12 thoughts on “Wielka księga pytań i odpowiedzi

  1. Teologu wybitny, a cóżeś Ty uczynił z lejałtem? :)

  2. Ezrysing czendżys.

    Zwyczajnie nie studiuję już na UKSW (chwilowo), więc zmieniłem wygląd, troszkę to wszystko odświeżyłem. A co, nie podoba się…?

  3. Maurycy,
    rzeczywiście jakoś tak blado się porobiło, ale to może kwestia przyzwyczajenia.
    Ważne są treści.

  4. ma

    panie teologu kazda panska odpowiedz mozna podwazyc za pomoca Biblii.

  5. Panie/Pani ma. To co Pan/i pisze może być prawdą. Nie mogę zaprzeczyć z oczywistych względów: została wyrażona opinia nie posiadająca żadnego pokrycia. Z reguły nawet nie odpowiadam na podobne komentarze, w tej sytuacji proszę jednak, by Pana/Pani wypowiedź była kontynuowana. Proszę o dowód, że nie jest to czcze gadanie kogoś, kto ma się za mądrzejszego niż jest w rzeczywistości.

    Sadoq, dzięki za opinię :). Może za jakiś czas pomyślę o czymś nowym, póki co ten wygląd mi się podoba.

  6. Ciamajda

    To ja przyszedłem z całym workiem pytań. Po pierwsze jak to jest z piekłem, będzie ono czy nie? Upowszechnia się bowiem pogląd jakoby piekło albo w ogóle nie istniało, albo nie było wieczne, tylko przejściowe. W zasadzie to utożsamiane być zaczyna z czyśćcem. Następne pytanie: czy wolno powiedzieć o drugim człowieku, że jest zły, jeśli czyni zło? Oczywiście nie po to żeby go przekreślić, ale raczej by nim wstrząsnąć. Jeśli można to czy również publicznie? A jeśli np. uważam że sam jestem zły (a tak właśnie uważam), to czy mogę mieć o sobie takie zdanie i dzielić się nim z kimś innym nie popełniając grzechu? Albo czy mogę liczyć na drugiego człowieka aby mi powiedział że jestem zły? I ostatnie pytanie, trochę związane z pierwszym, ale w sumie najważniejsze: po co Pan Bóg posłał na świat swojego Syna? Bo mówi się, że po to by zbawić świat, ale czy to oznacza że ja otrzymałem nadzieję na zbawienie, czy że na pewno będę zbawiony i nie muszę się o nie starać, a co najwyżej mogę dłużej posiedzieć w czyśćcu jeśli bardzo nagrzeszę. Wiem że te pytania są dość przewrotne i nie najlepiej o mnie świadczą, ale bardzo proszę o odpowiedź – jeśli oczywiście będzie czas i nie sprawiam sobą kłopotu. To pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego :)

  7. Inka

    No, pozostawię pole do popisu memu ulubionemu Mężowi, ale tylko jedno z ciekawości rozpocznę, bo akurat poruszona została bardzo lubiana przeze mnie ostatnio kwestia. :) Czy można powiedzieć o kimś, że jest zły, jeśli czyni zło? Dość często słyszę ostatnio takie stwierdzenie na temat różnych psychopatycznych morderców „to był człowiek z gruntu zły”, albo „zły z natury”. Tylko jak dla mnie – osoby wierzącej w Boga – w tej sytuacji powinniśmy się zastanowić, czy był to człowiek, albo w ogóle co to był za rodzaj bytu. Bo ja wierzę, że wszystko zostało stworzone przez Boga, a wszystko, co Bóg stworzył było dobre (jak to jest wyraźnie napisane w PŚ). W tej sytuacji sądzę, że nie, nie można powiedzieć o żadnym człowieku, że jest zły, choćby nie wiem jak źle czynił. On może być bardzo grzeszny, wyrządzać wielkie zło, ale jako stworzenie Boże (którym z pewnością jest) musi być dobry, nazwijmy to, z natury.

  8. Przerpaszam, że tutaj, ale gdzieś mi zanikl Twój mail: czy to prawda, że na UKSW przy okazji obrony mgr trzeba podpisac Credo? Dla mnie to jakis kosmos, na PAT nic nie podpisywałam, nawet przy dr :D

  9. Hehe :). To prawda ;). Jeszcze mnie pospieszali, żebym nie blokował kolejki do egzaminu, ale się uparłem, że przeczytam. Dlatego, że tam oprócz znanego dobrze credo „kościelnego” był dodatek, w którym obiecuje się wierność nauczaniu papieskiemu, jak również zwykłemu nauczaniu biskupów. Co do tego ostatniego sam miałem pewne wątpliwości, ale w sumie myślę, że to niegłupi pomysł. Żeby nie było, że wypuszczamy teologa, który potem bruździ. Z drugiej strony jak ktoś będzie chciał nabruździć, to nie będzie zważał na żadne podpisy. A swoją drogą dlaczego dla Ciebie to kosmos?

  10. U nas studiowali nie tylko katolicy :) Nie wiem, na ile robili to legalnie, ale często były to osoby, które po prostu chciały poznac doktryne KK. Odsiew odbywa się w Wydziale Katechetycznym kurii, bo tylko wierzący dostają misję kanoniczną i mogą katechizować. Przysięgę wierności nauczaniu składałam przy promocji doktorskiej, ale to oczywiste, bo z dr wiąże się prawo do nauczania w imieniu Kościoła (które mnie osobiście bardziej przeraża niż fascynuje :/ olbrzymia odpowiedzialność).
    Dzięki za adres :)

  11. mamelka

    Długie ale warto doczytać do końca

    Niewierzący profesor filozofii stojąc w audytorium wypełnionym studentami zadaje pytanie jednemu z nich:
    – Jesteś chrześcijaninem synu, prawda?
    – Tak, panie profesorze.
    – Czyli wierzysz w Boga.
    – Oczywiście.
    – Czy Bóg jest dobry?
    – Naturalnie, że jest dobry.
    – A czy Bóg jest wszechmogący? Czy Bóg może wszystko?
    – Tak.
    – A Ty – jesteś dobry czy zły?
    – Według Biblii jestem zły.
    Na twarzy profesora pojawił się uśmiech wyższości
    – Ach tak, Biblia!
    A Po chwili zastanowienia dodaje:
    – Mam dla Ciebie pewien przykład. Powiedzmy że znasz chorą I cierpiącą osobę, którą możesz uzdrowić. Masz takie zdolności. Pomógłbyś tej osobie? Albo czy spróbowałbyś przynajmniej?
    – Oczywiście, panie profesorze.
    – Więc jesteś dobry…!
    – Myślę, że nie można tego tak ująć.
    – Ale dlaczego nie? Przecież pomógłbyś chorej, będącej w potrzebie osobie, jeśli byś tylko miał taką możliwość. Większość z nas by tak zrobiła. Ale Bóg nie.
    Wobec milczenia studenta profesor mówi dalej
    – Nie pomaga, prawda? Mój brat był chrześcijaninem I zmarł na raka, pomimo że modlił się do Jezusa o uzdrowienie. Zatem czy Jezus jest dobry? Czy możesz MI odpowiedzieć na to pytanie?
    Student nadal milczy, więc profesor dodaje
    – Nie potrafisz udzielić odpowiedzi, prawda?
    Aby dać studentowi chwilę zastanowienia profesor sięga Po szklankę ze swojego biurka I popija łyk wody.
    – Zacznijmy do początku chłopcze. Czy Bóg jest dobry?
    – No tak… Jest dobry.
    – A czy szatan jest dobry?
    Bez chwili wahania student odpowiada
    – Nie.
    – A do kogo pochodzi szatan?
    Student aż drgnął:
    – Do Boga.
    – No właśnie. Zatem to Bóg stworzył szatana. A teraz powiedz MI jeszcze synu – czy na świecie istnieje zło?
    – Istnieje panie profesorze …
    – Czyli zło obecne jest we Wszechświecie. A to przecież Bóg stworzył Wszechświat, prawda?
    – Prawda.
    – Więc kto stworzył zło? Skoro Bóg stworzył wszystko, zatem Bóg stworzył również I zło. A skoro zło istnieje, więc zgodnie z regułami logiki także I Bóg jest zły.
    Student ponownie nie potrafi znaleźć odpowiedzi..
    – A czy istnieją choroby, niemoralność, nienawiść, ohyda? Te wszystkie okropieństwa, które pojawiają się w otaczającym nas świece?
    Student drżącym głosem odpowiada
    – Występują.
    – A kto je stworzył?
    W sali zaległa cisza, więc professor ponawia pytanie
    – Kto je stworzył?
    Wobec braku odpowiedzi profesor wstrzymuje krok I zaczyna się rozglądać Po audytorium. Wszyscy studenci zamarli.
    – Powiedz MI – wykładowca zwraca się do kolejnej osoby
    – Czy wierzysz w Jezusa Chrystusa synu?
    Zdecydowany ton odpowiedzi przykuwa uwagę profesora:
    – Tak panie profesorze, wierzę.
    Starszy człowiek zwraca się do studenta:
    – W świetle nauki posiadasz pięć zmysłów, które używasz do oceny otaczającego cię świata. Czy kiedykolwiek widziałeś Jezusa?
    – Nie panie profesorze. Nigdy Go nie widziałem.
    – Powiedz nam zatem, czy kiedykolwiek słyszałeś swojego Jezusa?
    – Nie panie profesorze..
    – A czy kiedykolwiek dotykałeś swojego Jezusa, smakowałeś Go, czy może wąchałeś? Czy kiedykolwiek miałeś jakiś fizyczny kontakt z Jezusem Chrystusem, czy też Bogiem w jakiejkolwiek postaci?
    – Nie panie profesorze.. Niestety nie miałem takiego kontaktu.
    – I nadal w Niego wierzysz?
    – Tak.
    – Przecież zgodnie z wszelkimi zasadami przeprowadzania doświadczenia, nauka twierdzi że Twój Bóg nie istnieje… Co Ty na to synu?
    – Nic – pada w odpowiedzi – mam tylko swoją wiarę.
    – Tak, wiarę… – powtarza professor – I właśnie w tym miejscu nauka napotyka problem z Bogiem. Nie ma dowodów, jest tylko wiara.
    Student milczy przez chwilę, Po czym Sam zadaje pytanie:
    – Panie profesorze – czy istnieje coś takiego jak ciepło?
    – Tak.
    – A czy istnieje takie zjawisko jak zimno?
    – Tak, synu, zimno również istnieje.
    – Nie, panie profesorze, zimno nie istnieje.
    Wyraźnie zainteresowany profesor odwrócił się w kierunku studenta.
    Wszyscy w sali zamarli. Student zaczyna wyjaśniać:
    – Może pan mieć dużo ciepła, więcej ciepła, super-ciepło, mega ciepło, ciepło nieskończone, rozgrzanie do białości, mało ciepła lub też brak ciepła, ale nie mamy niczego takiego, co moglibyśmy nazwać zimnem. Może pan schłodzić substancje do temperatury minus 273,15 stopni Celsjusza (zera absolutnego), co właśnie oznacza brak ciepła – nie potrafimy osiągnąć niższej temperatury. Nie ma takiego zjawiska jak zimno, w przeciwnym razie potrafilibyśmy schładzać substancje do temperatur poniżej 273,15stC. Każda substancja lub rzecz poddają się badaniu, kiedy posiadają energię lub są jej źródłem. Zero absolutne jest całkowitym brakiem ciepła. Jak pan widzi profesorze, zimno jest jedynie słowem, które służy nam do opisu braku ciepła. Nie potrafimy mierzyć zimna. Ciepło mierzymy w jednostkach energii, ponieważ ciepło jest energią. Zimno nie jest przeciwieństwem ciepła, zimno jest jego brakiem.
    W sali wykładowej zaległa głęboka cisza. W odległym kącie ktoś upuścił pióro, wydając tym odgłos przypominający uderzenie młota.
    – A co z ciemnością panie profesorze? Czy istnieje takie zjawisko jak ciemność?
    – Tak – profesor odpowiada bez wahania – czymże jest noc jeśli nie ciemnością?
    – Jest pan znowu w błędzie. Ciemność nie jest czymś, ciemność jest brakiem czegoś. Może pan mieć niewiele światła, normalne światło, jasne światło, migające światło, ale jeśli tego światła brak, nie ma wtedy nic i właśnie to nazywamy ciemnością, czyż nie? Właśnie takie znaczenie ma słowo ciemność. W rzeczywistości ciemność nie istnieje. Jeśli istniałaby, potrafiłby pan uczynić ją jeszcze ciemniejszą, czyż nie?
    Profesor uśmiecha się nieznacznie patrząc na studenta. Zapowiada się dobry semestr.
    – Co mi chcesz przez to powiedzieć młody człowieku?
    – Zmierzam do tego panie profesorze, że założenia pańskiego rozumowania są fałszywe już od samego początku, zatem wyciągnięty wniosek jest również fałszywy.
    Tym razem na twarzy profesora pojawia się zdumienie:
    – Fałszywe? W jaki sposób zamierzasz mi to wytłumaczyć?
    – Założenia pańskich rozważań opierają się na dualizmie – wyjaśnia student
    – twierdzi pan, że jest życie i jest śmierć, że jest dobry Bóg i zły Bóg. Rozważa pan Boga jako kogoś skończonego, kogo możemy poddać pomiarom. Panie profesorze, nauka nie jest w stanie wyjaśnić nawet takiego zjawiska jak myśl. Używa pojęć z zakresu elektryczności i magnetyzmu, nie poznawszy przecież w pełni istoty żadnego z tych zjawisk. Twierdzenie, że
    śmierć jest przeciwieństwem życia świadczy o ignorowaniu faktu, że śmierć nie istnieje jako mierzalne zjawisko. Śmierć nie jest przeciwieństwem życia, tylko jego brakiem. A teraz panie profesorze proszę mi odpowiedzieć Czy naucza pan studentów, którzy pochodzą od małp?
    – Jeśli masz na myśli proces ewolucji, młody człowieku, to tak właśnie jest.
    – A czy kiedykolwiek obserwował pan ten proces na własne oczy?
    Profesor potrząsa głową wciąż się uśmiechając, zdawszy sobie sprawę w jakim kierunku zmierza argumentacja studenta. Bardzo dobry semestr, naprawdę.
    – Skoro żaden z nas nigdy nie był świadkiem procesów ewolucyjnych I nie jest w stanie ich prześledzić wykonując jakiekolwiek doświadczenie, to przecież w tej sytuacji, zgodnie ze swoją poprzednią argumentacją, nie wykłada nam już pan naukowych opinii, prawda? Czy nie jest pan w takim razie bardziej kaznodzieją niż naukowcem?
    W sali zaszemrało. Student czeka aż opadnie napięcie.
    – Żeby panu uzmysłowić sposób, w jaki manipulował pan moim poprzednikiem, pozwolę sobie podać panu jeszcze jeden przykład – student rozgląda się po sali
    – Czy ktokolwiek z was widział kiedyś mózg pana profesora?
    Audytorium wybucha śmiechem.
    – Czy ktokolwiek z was kiedykolwiek słyszał, dotykał, smakował czy wąchał mózg pana profesora? Wygląda na to, że nikt. A zatem zgodnie z naukową metodą badawczą, jaką przytoczył pan wcześniej, można powiedzieć, z całym szacunkiem dla pana, że pan nie ma mózgu, panie profesorze. Skoro nauka mówi, że pan nie ma mózgu, jak możemy ufać pańskim wykładom, profesorze?
    W sali zapada martwa cisza. Profesor patrzy na studenta oczyma szerokimi z niedowierzania. Po chwili milczenia, która wszystkim zdaje się trwać wieczność profesor wydusza z siebie:
    – Wygląda na to, że musicie je brać na wiarę.
    – A zatem przyznaje pan, że wiara istnieje, a co więcej – stanowi niezbędny element naszej codzienności. A teraz panie profesorze, proszę mi powiedzieć, czy istnieje coś takiego jak zło?
    Niezbyt pewny odpowiedzi profesor mówi
    – Oczywiście że istnieje. Dostrzegamy je przecież każdego dnia. Choćby w codziennym występowaniu człowieka przeciw człowiekowi. W całym ogromie przestępstw i przemocy
    obecnym na świecie. Przecież te zjawiska to nic innego jak właśnie zło.
    Na to student odpowiada:
    – Zło nie istnieje panie profesorze, albo też raczej nie występuje jako zjawisko samo w sobie. Zło jest po prostu brakiem Boga. Jest jak ciemność i zimno, występuje jako słowo stworzone przez człowieka dla określenia braku Boga. Bóg nie stworzył zła. Zło pojawia się w momencie, kiedy człowiek nie ma Boga w sercu. Zło jest jak zimno, które jest skutkiem braku ciepła i jak ciemność, która jest wynikiem braku światła.
    Profesor osunął się bezwładnie na krzesło.

    Jeśli udało Ci się dotrwać do końca tego tekstu i wywołał on na Twojej twarzy uśmiech podczas czytania końcówki, daj go do przeczytania również swoim Przyjaciołom i Rodzinie.
    PS.
    Tym drugim studentem był Albert Einstein. Einstein napisał książkę
    zatytułowaną „Bóg a nauka” w roku 1921.
    Oczywiście to nie Ja to napisalam,ale skopiowałam to dla tych co mają Pytania co to Jest zło,czy istnieje itd.

  12. filozof

    Dzięki Ci bardzo!takich tematów właśnie szukam.argumenty nie do odparcia!kiedyś o ojcu Pio też jeden taki powiedział: tak uparcie (ojciec Pio oczywiście)myśli o ukrzyżowanym że aż pojawiły Mu się stygmaty.na to o. Pio odpowiedział temu uczonemu:Niech uparcie myśli że jest wołem- zobaczymy czy wyrosną mu rogi!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s