Monthly Archives: Grudzień 2011

Zgodne z wolą Pana

To nie będzie długa notka, chciałem tylko złożyć życzenia. Każdemu, kto na stałe czyta mego bloga oraz wszelkim przypadkowym odwiedzającym. Chyba jasne jest, że nie przeczytacie tu prostych życzeń zdrowia, szczęścia i pomyślności, choć każda z tych rzeczy z pewnością godna jest bycia życzoną. Mogę życzyć pieniędzy, sobie też ich życzę, ale z oczywistą rezerwą – bo gdybyśmy je już dostali, to czy zrobilibyśmy z nimi coś dobrego? Zbudowałbym dom, kupił samochód i… mam jeszcze wiele pomysłów których chyba wcale nie powinienem realizować…

Dziś życzę wszystkim, aby Święta Bożego Narodzenia zawsze były dla nich „Merry Christmas”, a nie „Happy Holidays”. Żeby prezenty, choinka i wigilijne obżarstwo nie były istotą świąt, lecz wyłącznie świętowaniem czegoś większego. Większego, czyli narodzenia Pana Jezusa, Jedynego Prawdziwego Boga i Zbawiciela. I nie w żłóbku betlejemskim, ani nawet nie w naszym domu – lecz w każdym z nas. I aby to narodzenie trwało już na zawsze, a nie do następnego grzechu w dniu jutrzejszym, z którego wyspowiadamy się dopiero przed Wielkanocą (albo i nie).

Przede wszystkim życzę jednak spełnienia wszelkich najskrytszych i najjawniejszych marzeń, tych, które są zgodne z wolą Pana.

Wesołych Świąt!

Wesołych Świąt!

Categories: Pozostałe | Tagi: , , , , | 2 komentarze

Centrum opaczności

Zakupując w minioną niedzielę świecę na stół wigilijny rzuciłem się szturmem w stronę mego ulubionego tygodnika „Gość niedzielny”. Wertując magazyn trafiłem m.in. na dołączone do opakowania ulotki. Jedna traktowała o propozycji przeżywania Bożej wigilii. Druga była jeszcze ciekawsza. „Uwiecznij swoje nazwisko na tablicy w Alei Darczyńców w Centrum Opatrzności Bożej” głosił dumny napis na frontowej stronie i przeczytanie go wystarczyło, by zlał mnie zimny pot. Wnętrze było jeszcze ciekawsze.

Jak wszyscy wiemy, w Warszawie od stuleci powstaje Świątynia Opatrzności Bożej. Jak wielu z nas wie od niedawna nazywa się ona Centrum Opatrzności Bożej, ponieważ już nie jest kościołem, lecz centrum kultury. W większości orientujemy się również, że (z niewiadomych dla mnie przyczyn) przez te wszystkie lata, mimo nieustannie trwającej kampanii promocyjnej, nie udało się zebrać wystarczającej ilości pieniędzy, aby ukończyć budowę tego niezwykłego dzieła. Dlatego też arcybiskup Nycz, lub ktoś z jego błyskotliwych doradców, wpadł na świetny pomysł w jaki sposób namówić ludzi do dania jeszcze większych dotacji. Pomysł jest prosty: zapłać odpowiednio dużą sumę, a uwiecznimy twoje nazwisko na marmurze. „Upamiętnianie darczyńców wspierających budowę kościołów ma bardzo długą tradycję. Nawet w najstarszych świątyniach można znaleźć miejsca przypominające o osobach, które szczególnie zasłużyły się w powstanie budowli sakralnych” – można przeczytać na którejś z kolejnych stron ulotki. I tu mam już małe ale: po pierwsze w Kościele jest wiele długoletnich tradycji, jak wykupywanie sobie miejsc siedzących z dokręconymi tabliczkami z nazwiskiem czy kupowanie odpustów, które niekoniecznie są dla Kościoła chwalebne. Po drugie zaś – taka pamiątkowa tablica zazwyczaj dotyczyła jednej osoby czy rodziny, która kościół postawiła. Aleja Darczyńców zaś ma wyglądać jak niekończący się ciąg marmurowych tabliczek poumieszczanych jedna nad drugą, a na każdej z tych tabliczek widnieć ma czyjeś nazwisko. Oczywiście, dla osoby która wpłaci szczodry dar na Centrum wyłączne po to, by uwiecznić swoje nazwisko dla własnej chwały nie musi mieć znaczenia, że nazwisko to przepadnie w tłumie innych jemu podobnych. Jednak już sam pomysł wzbogacania budowy w oparciu o ludzką pychę i próżność wydaje mi się odstręczający. „Chcesz żeby każdy mógł podziwiać twoją szczodrobliwość? Sypnij groszem!” No, oczywiście niemały grosz trzeba sypnąć. Aby uwiecznić się na zbiorczej tablicy, w gęstym ciągu ludzkich nazwisk, wystarczy 2.000 zł. Już od 5.000 dostaniesz własną tabliczkę. Dodaj dodatkowe 5.000 i znajdziesz się na takim niskim paseczku zwanym Małą Tablicą Upamiętniającą. Za 30.000 możesz mieć Średnią, a za 50.000 Dużą Tablicę Upamiętniającą – dodatkowe własne 5cm wzwyż za dodatkowe 20.000 złotych. Do ulotki, prócz cennika, dołączono oczywiście również blankiet wpłaty, na wypadek gdybyś właśnie w tym momencie odczuł naglącą potrzebę wspomożenia Centrum, które dawno przestało być świątynią (gdyż pragniesz, aby twoje wnuki miały po tobie pamiątkę w postaci tabliczki).

Na planie Centrum oznaczono Muzeum Jana Pawła II i Prymasa Wyszyńskiego, umieszczone obok gigantycznych rozmiarów Świątyni. Może muzeum to nie targ, ale mimo wszystko przypominają mi się słowa Jezusa: „Nie czyńcie z domu Ojca Mego targowiska”. Przed Świątynią znajduje się Panteon Wielkich Polaków (ciekawe kim są ci wielcy Polacy, którym warto zrobić panteon przed świątynią Boga? Mam nadzieję, że to Panteon samych świętych ludzi Kościoła, a nie politycznych osobistości), a nieopodal Aleja Darczyńców, do której już wkrótce prowadzać się będzie swoje dzieci, celem ukazania jak ważne miejsce w powstaniu tegoż gmaszyska miał tatuś (albo zrzutkowo – cała parafia). A gmaszysko powstaje wiekami i powstać nie może. Z pewnością znajdą jeszcze setkę pomysłów, jak nakłonić ludzi do wpłacania datków na potrzeby budowy. To wygląda na gorszą wyciągarkę kasy niż Radio Maryja…

Tak, jestem katolikiem. Tak, chodzę do kościoła, słucham księży, uczestniczę w życiu sakramentalnym. Nie, nie podoba mi się szopka urządzona wokół Jedynej Prawdziwej Świątyni, której największym atutem przynoszącym pieniądze jest to, że nie istnieje. To nawet nie jest Sagrada Familia, która cieszy oczy odwiedzających widokiem katedralnej sylwetki. Gdybym dysponował niechcący 50.000 złotych, z którymi nie wiedziałbym co zrobić, pewnie wysłałbym je na misje albo dał proboszczowi na malowanie kościoła. I nie chciałbym za to żadnej pamiątkowej tabliczki. Dziękuję bardzo.

Categories: Świat i Kościół | Tagi: , , , , | 4 komentarze