Nie ma złych wilków

Ciamajda pewnego dnia przyszedł do mnie z workiem pytań (chyba już o tym wspominałem), na jedno z których udało mi się dotychczas odpowiedzieć. Pozostało ich jeszcze kilka, naprawdę ciekawych, na które również znajduję odpowiedź w swojej zteologizowanej głowie. Pytanie numer dwa zadane przez Ciamajdę brzmiało: „Czy wolno powiedzieć o drugim człowieku, że jest zły, jeśli czyni zło? Oczywiście nie po to żeby go przekreślić, ale raczej by nim wstrząsnąć. Jeśli można to czy również publicznie? A jeśli np. uważam że sam jestem zły (a tak właśnie uważam), to czy mogę mieć o sobie takie zdanie i dzielić się nim z kimś innym nie popełniając grzechu? Albo czy mogę liczyć na drugiego człowieka aby mi powiedział że jestem zły?” Na to pytanie pokrótce odpowiedziała już moja żona, trafnie zresztą, jednak i ja zdecydowałem się głębiej przeanalizować temat.

Kiedy przeczytałem ten komentarz Ciamajdy przypomniała mi się krótka „bajeczka” Bruno Ferrero, którą czytałem moim wychowanicom swego czasu na koloniach, a która szczególnie zapadła mi w pamięć. Ponieważ nie jest ona zbyt długa, przytoczę ją w całości:

Bajka o złym wilku

Adaś (trzy lata):
– Opowiedz mi bajkę o złym wilku.
Kasia (dziesięć lat):
– Ależ nie ma złych wilków, są tylko wilki nieszczęśliwe.

Nie ma złych ludzi…

Oczywiście, sprowadzenie ludzkości do myślenia dziesięciolatki, na podstawie którego należałoby stwierdzić, że człowiek niedobry jest po prostu nieszczęśliwy, nieco spłyca problem. Ale sama idea jest prawidłowa. Ludzie nie są źli. Ktoś, kto czyni zło, nie jest zły – jedynie czyni zło. Wynika to z prostej sprawy: wszystko, co Bóg stworzył, było dobre. Oczywiście, najpierw upadli aniołowie, następnie zaś ludzie, wprowadzili zło w świat. Ale stworzenie Boże, nawet po upadku, nie przestało być dobre. I żaden człowiek, który upada, nie staje się złym. Bo stworzenie jest dobre z natury. I nikogo nie wolno nam nazwać złym – ani po to, by go przekreślić, ani po to, by nim wstrząsnąć.

Istnieje wiele teorii zła. Jedni uważają, że zło realne istnieje. Wg nich np. diabeł jest złem realnym. Ja jednak, obok stwierdzenia „Nie ma złych wilków” i „Nie ma złych ludzi” posunąłbym się do przewrotnego stwierdzenia „Nie ma złych diabłów”. Gdy dziś ksiądz zapytał na kazaniu: czy diabeł jest zły? moja odpowiedź (w duchu) brzmiała „nie”. Nie dlatego, że nie jest zagrożeniem realnym dla nas. Nie dlatego, że piekło jest wieczną imprezą, a diabeł to przystojny facet z rogami i ogonkiem. Wyłącznie dlatego, że Bóg nie stworzył zła, a wszystko, co realnie istnieje jest stworzeniem Bożym. A więc – zło nie istnieje.

Czym zatem jest zło? Można by powiedzieć „Zło jest dziurą w całym”. Czy, jak mówił Augustyn, zło jest brakiem dobra. Można to wytłumaczyć na prostym przykładzie. Mamy spodnie. Upadliśmy i teraz mamy dziurę na kolanie. Dziura jest czymś, co widzimy, a więc jest realna. Jednak zróbmy tak, że weźmiemy nożyczki i potniemy spodnie, żeby została sama dziura. Nie da się. Nawet jeśli wytniemy tak, żeby pozostał tylko wąski pasek materiału, w stosunku do którego dziura będzie wielokrotnie większa, to nadal pozostanie ona dziurą w całym. A gdy przetniemy pasek w jednym miejscu, dziury już nie będzie – materiał będzie całością. Tak więc na tym przykładzie można odkryć, że właściwe zło samo w sobie nie ma istnienia – jest oparte na realnym dobru. Diabeł (Szatan), gdyby był po prostu zły, musiałby w związku z tym przestać istnieć. Człowiek „zły” również by nie istniał.

Tak więc, jak widać – nie ma realnego zła, jest jedynie zło utkwione w dobru. Diabeł jest zły tylko pozornie (choć zagrożenie od niego płynące jest niewątpliwie realne), ponieważ jego złe czyny i pokusy oparte są na dobru Bożego stworzenia, a także na tym, co diabłu wydaje się dobre. Diabeł chciał rządzić światem sam, poza zwierzchnością Boga. Nie pragnął rządzić źle. Chciał być dobrym władcą, ale dobrym w inny niż Bóg sposób. Chyba nie zdawał sobie sprawy, że nie da się być dobrym inaczej, niż Bóg.

I nie ma złych ludzi. Są tylko złe czyny i zachowania, które wynikają z dobrych pobudek. Stąd też nie wolno nam sądzić ludzi („Nie sądźcie, abyście nie byli sądzeni”), ale mamy wręcz obowiązek osądzać i oceniać ich złe czyny, czasem nawet publicznie. Nie mamy zaś prawa stwierdzać, prywatnie czy publicznie, że ktoś jest złym człowiekiem. Czy o sobie możemy tak mówić, czy mielibyśmy grzech? Ja bym tego nie podciągał pod pojęcie grzechu (chyba, że przeciw 7 [poprawka: 8] przykazaniu: „Nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu swemu”), ale z pewnością nie mówilibyśmy prawdy. Czyniąc zło, nawet naprawdę wielkie zło, nie stajemy się złymi ludźmi. Mamy w sobie, owszem, duże braki które sprawiają, że wyglądamy lub wydajemy się sobie źli. Jednak nie jest to prawda, ponieważ zawsze możemy te braki uzupełnić godziwym dobrem.

Czy możemy liczyć na kogoś, że powie nam, że jesteśmy źli? Nie. Możemy liczyć, że dla własnego dobra nigdy nam tego nie powie.

Categories: Duchowość i moralność | Tagi: , , , , | 5 Komentarzy

Zobacz wpisy

5 thoughts on “Nie ma złych wilków

  1. Ciamajda

    No tak, zadawanie tendencyjnych pytań obarczone jest pewnym ryzykiem. Bo może jednak paść odpowiedź zupełnie nietendencyjna i wtedy można się poczuć jakby się było przejechanym przez czołg. No trudno, trzeba teraz jakoś pozbierać to co zostało z Ciamajdy :)

    Co do tego, że Pan Bóg stworzył wyłącznie dobre rzeczy, w tym przede wszystkim człowieka, to masz rację, oboje ją macie. Zresztą źle się trochę wyrażam,bo tak jakbym był od oceniania co jest słuszne a co nie, no ale w każdym razie zgadzam się z wami. Całe porównanie zła do dziury w spodniach i wniosek że zło jako osobny byt nie istnieje i nie może istnieć też wydają mi się celne. Szczególnie spodobało mi się również to co napisałeś o Szatanie, że on właściwie zbuntował się nie po to by być złym władcą, ale żeby panować nad światem po swojemu. I to że złe zachowania ludzi wynikają z dobrych pobudek też jest słuszną uwagą, zresztą w bardzo podobny sposób pisze papież Benedykt XVI w książce „Jezus z Nazaretu” i właśnie stamtąd to sobie zapamiętałem. Gdzieś jednak siedzi we mnie taka pokusa, żeby albo drugiego napiętnować i nazywać złym człowiekiem albo w ten sposób oceniać siebie, zresztą to może nie jest pokusa, bo takie stawianie sprawy jest u mnie na porządku dziennym. No… i co z takim teraz zrobić? :)

  2. Podobna tematyka jest w pewnym tekście, który dotarł do mnie mailem. Znany Tobie zapewne. Zatytułowałem go Erystyka wiary .
    Dobro i zło… dyskusja bez końca o ich naturze.

  3. Ciamajdo, przepraszam że niechcący dołożyłem Ci między oczy i rozjechałem Cię jak czołgiem :). Mogę Cię jedynie pocieszyć, że w rzeczywistości istnieje mnóstwo różnych teorii dobra i zła (o czym napisał nam Caddicus), a moja jest tylko jedną z wielu – do tego niekoniecznie tą prawdziwą. Będąc na pierwszym roku teologii (wówczas studiowałem w Seminarium w Radomiu) nauczyłem się i przyjąłem za swoją właśnie tę teorię, w dość wolny sposób opartą na Augustynie, trochę chyba mocniej na Tomaszu. W tamte wakacje byłem jednak na rekolekcjach w ramach praktyk i tłumacząc któremuś z młodzian, że zło jest tylko brakiem dobra, zagadnąłem pewnego świeżo wyświęconego kapłana, kolegę z Seminarium: „Prawda?” I otrzymałem odpowiedź, że to właściwie tylko jedna z teorii, wcale niekoniecznie najlepsza. Kolega prawdopodobnie był zwolennikiem teorii zła jako czegoś realnego. Miał do tego prawo.

    Natomiast nie jestem do końca pewien, czy zależnie od teorii wolno nam, czy nie wolno nazwać kogoś (łącznie z sobą) złym człowiekiem. Ja uważam, że nie wolno. Jest to zresztą podobno niezbyt dobre od strony psychologii (i pedagogiki…). Lepiej powiedzieć komuś, że źle czyni, niż że jest zły. Więcej – jest dobry, bo jest stworzeniem Bożym, dzieckiem Bożym i ma w sobie pierwiastek życia wiecznego. Tylko trzeba odegnać to, co budzi w nim tendencję do złego. A co zrobić z takimi jak Ty? Niestety, nie mam odpowiedzi na tak trudne pytanie :).

    Caddicus – Dzięki za linka. W nieco bardziej wolnej chwili (koniec ferii, jutro wracam do roboty…) z pewnością przeczytam!

  4. 1 Wydaje się że brakuje w powyższym tekście definicji tego co oznacza „być dobrym” a zwłaszcza „być złym”
    2. Zawsze mi się wydawało że 7 przykazanie to „nie kradnij” :)
    pozdrawiam
    Marek

  5. Jeszcze co do Diabła. Podejście we wpisie sugeruje, jakoby szatan się „mylił” – a to nieprawda.
    Diabeł jest duchem i jego decyzje są doskonałe.
    Niech nikogo nie zmyli to słowo – „doskonałe” w języku filozoficznym nie oznacza „najlepsze”, tylko „niezmienne” i „dokładnie odpowiadające temu co chce”.
    Nasze, ludzkie wybory są „niedoskonałe” – często się mylimy, zmieniamy zdanie, chcemy dobrze a wychodzi źle itd. Szatan, jako istota duchowa doskonale wie czego chce, doskonale zdaje sobie sprawę ze skutków swoich wyborów – i jego decyzja zawsze będzie taka sama. Nie ma żadnej możliwości by zmienił zdanie.
    Szatana nikt nie zwiódł i nie oszukał. On podjął decyzję, nie Bóg.
    I gdyby Szatan chciał Bóg by go przyjął w tej samej chwili – Bóg kocha wszystkie swoje stworzenia.
    Ale Szatan nie zechce, bo jego grzechy nie są pomyłkami, lecz świadomym nieposłuszeństwem, dokonanym wyborem.
    Grzech Szatana jest czymś jakościowo innym niż większość naszych grzechów. Człowiek w zasadzie (nie zawsze) grzeszy nie zaprzeczeniem zasadzie „Zła należy unikać, dobro czynić”, lecz ulegnięciem zwiedzeniu co jest dobrem, a co złem.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s