Kampania w sprawie inwigilacji

Mama półrocznej Magdy przedstawiła inny bieg wydarzeń, niż dotychczas rozpatrywany. Najprawdopodobniej nie było to porwanie, lecz nieumyślne spowodowanie śmierci/zabójstwo w afekcie/zabójstwo z premedytacją (niepotrzebne skreślić) z rąk rzeczonej mamy. Trwające długi czas poszukiwanie porywacza oraz zaginionej okazało się być bezsensowną stratą czasu i pieniędzy. Teraz zmieniło się zaś w poszukiwanie zwłok dziewczynki, którą podobno matka miała niechcący wypuścić z kocyka, przez co ta straciła życie. Miejsce ukrycia zwłok podobno wskazała matka.

Przez to, że porwanie okazało się jednak nie być porwaniem los półrocznej Magdy nie stał się ani odrobinę mniej tragiczny. Trochę bardziej tragiczna stała się zaś otoczka budowana wokół (do przed chwilą bardzo prawdopodobnej) teorii o porwaniu. Bo oto bezwzględny porywać uderza kobietę, tak że ta traci przytomność, po czym uprowadza jej dziecko. Psy śledcze gubią trop na parkingu. I tu do akcji wkraczają… reporterzy z TVN24.

Z ekranu telewizora dobiegają nas słowa mówiące o tym, co w takiej sytuacji można zrobić. Pierwsza rzecz to zdobycie informacji od sieci telefonii komórkowych. Telefonie bowiem posiadają rejestr wszystkich swoich numerów telefonów (mają taki obowiązek) i są w stanie wskazać, które numery telefonów były aktywne w pobliżu miejsca porwania, w czasie kiedy się ono odbyło. Informacja zdobyta w ten sposób może pomóc namierzyć bezwzględnego porywacza po numerze telefonu. Kolejną rzeczą są – rzecz jasna – kamery miejskie. Podobno w Sosnowcu tego typu kamer nie ma zbyt wiele, ale pozostają jeszcze prywatne kamery, np. sklepowe, z których nagrania należy przejrzeć, bo być może któraś z nich wyhaczyła przestępcę.

To cudownie, gotowi jesteśmy pomyśleć, że mamy współcześnie tak wiele możliwości wyszukiwania przestępców. Kamery, śledzenie numerów telefonów, pewnie i podsłuch rozmów… Tak, sytuacje typu „porwane dziecko” są wspaniałą pożywką dla wzrostu w ludziach ochoty do bycia zniewolonym. Kiedy powiedzą komuś: „Będziemy teraz podglądać każdy twój ruch i nagrywać twoje rozmowy”, on odpowie „Wara!” Jednak gdy powiemy: „Kamery i nagrania są potrzebne, żeby nikt nie porywał dzieci”, wielu odpowie „W porządku”. To, po raz kolejny, jest gra na uczuciach osób, które boją się stracić kogoś bliskiego, albo po prostu ciężko przeżywają krzywdę małych dzieci. A ta gra na uczuciach ma doprowadzić tylko do jednego: do ogólnospołecznego przyzwolenia na bycie inwigilowanym i na znalezienie się w społecznej niewoli. Przesadzam? Może. Chociaż widziałem film „Raport mniejszości”. Niby zwykłe science-fiction, z jasnowidzkimi bohaterami, a jednak ukazujące to, o czym próbuję napisać. Czyli to, co może stać się z ludźmi, gdy będą chcieli za wszelką cenę zabezpieczyć siebie i swoje dzieci przed jakimkolwiek nieszczęściem. Oto mężczyzna, któremu porwano dziecko, włącza się w kampanię w sprawie inwigilacji, polegającą na podłączeniu trójki jasnowidzów do komputera, który ukazuje miejsce i czas dokonania przestępstwa zanim się ono wydarzy. Dzięki temu niedoszły przestępca jest unieszkodliwiany przed czynem i karany wiecznym wydaleniem ze społeczeństwa. Oczywiście – kiedy bohater zostaje uwikłany w sprawę, w której to on ma stać się zabójcą, okazuje się, że cała kwestia inwigilacji jest niebezpieczną maszynką, nad którą kontrolę trzyma, kogo byśmy się wcale nie spodziewali. A w konsekwencji wyciągnięty jest wniosek: przesadne obserwowanie społeczeństwa nie pomaga mu, lecz szkodzi. I drugi: nie można nikogo karać prewencyjnie.

Tak jak mówiłem, film science-fiction, ale niezwykle trafnie ukazuje to, co czeka każdego z nas, gdy wiedzeni niskimi uczuciami zaczniemy zgadzać się na zwiększanie obserwacji naszego życia z zewnątrz, kosztem naszej wolności. Tak przy okazji przyszło mi jeszcze do głowy, zupełnie od czapy, że w czasie trwania wielkiej nagonki anty-ACTA to jest sytuacja, która może odwrócić ludzką uwagę od tegoż sporu. Co więcej, nie tylko odwrócić uwagę, ale może i zwiększyć nasze społeczne zezwolenie na wprowadzenie ACTA. No bo przecież, skoro dzięki zaglądaniu mi do komputera małe dzieci byłyby bezpieczniejsze…

Categories: Świat i Kościół | Tags: , , , , | 3 komentarzy

Zobacz wpisy

3 thoughts on “Kampania w sprawie inwigilacji

  1. Smutna historia rodzinna, szkoda, że taki ostateczny kształt przybrała. Wszystko przecież mogło się skończyć inaczej, lepiej…
    Obawiam się jednak, że nie tak ot, że medialny temat był, media go nagłaśniały. 2/3 mego życia to czas, kiedy raz za razem media konstruują świat, emocje i uczucia w społeczeństwie. I zawsze czynią to z określonych pobudek i na wyraźne polecenie tych, których mediom opłaca się słuchać.

    Ciekawostka: mnie po raz kolejny nie zawiodły media z Torunia. Nie dały się wciągnąć w ten medialny szum.

  2. Nie słuchałem mediów z Torunia, raczej nie zwykłem, ale może powinienem czasem, tak dla porównania.

    Sprawa rzeczywiście coraz bardziej zagmatwana, właśnie dlatego jest mi tak przykro, że jeszcze na barkach porwania starano się społecznie usprawiedliwić publiczną i prywatną inwigilację społeczeństwa… Wiele treści niezależnych od podstawowego przekazu próbuje się często przemycić. Pozdrawiam!

  3. Media komercyjne gonią za sensacją, bo ta najlepiej się sprzedaje. Wskaźniki oglądalności są najważniejsze, a prawdajest tu najmniej istotna. Do rangi wydarzeń urastają błahostki, natomiast sprawy istotne są przemilczane, chyba że temat wezmą w swoje ręce internauci, jak w przypadku ACTA.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s