Antyantykoncepcja

Zadziwia mnie ostatnio pewna prawidłowość. Mam w głowie jakąś notkę, a dokładniej pomysł na notkę i kiedy mam ją napisać, pojawia się akurat jakiś dodatkowy materiał w sprawie. Ostatnio była to książka o tresowaniu dzieci, teraz komentarz Mateusza pod jedną z historycznych notek. Miałem pisać przeciw antykoncepcji, a wspomniany komentarz dodatkowo mnie zmotywował.

O tym, czy człowiek jest dobry całkowicie, czy nie do końca bynajmniej nie świadczy fakt, że może być jako dobry postrzegany. Można kogoś obserwować i dojść do wniosku, że jest spoko, ale nasz wniosek może być błędny. Nie każde też zachowanie, które przez wielu postrzegane jest jako dobre rzeczywiście jest dobre. Można postrzegać choćby aborcję jako wyzwolenie kobiety spod niepotrzebnego brzemienia, a więc uważać, że jest dobra. Chociaż obiektywnie rzecz ujmując jest morderstwem, a więc czymś naprawdę bardzo złym. Podobnie, choć nieco delikatniej, sprawa się ma z antykoncepcją.

„Wyznacznikiem prawdziwości i uczciwości np. w małżeństwie nie jest używanie lub nie używanie kawałka lateksu. (…) moralna waga stosowania takich czy innych gumowych wyrobów jest znikoma” – pisał między innymi Mateusz i prawdopodobnie niezwykle wielkiej ilości ludzi wydałoby się słuszne to, co zostało wspomniane. Powszechnie bowiem przyjmuje się, że używanie prezerwatyw nie tylko zapobiega niechcianej ciąży, ale również wielu chorobom przenoszonym drogą płciową. Oczywiście najprawdopodobniej współżyjący małżonkowie tego drugiego problemu nie mają. Mają natomiast pierwszy. A więc prezerwatywa pomaga małżonkom cieszyć się sobą nawzajem w akcie małżeńskim, ale pozwala również robić to bez obaw, że dojdzie do poczęcia i pojawienia się na świecie dziecka. Dlaczego jednak nie do końca jest tak, jak tu napisałem? Dlaczego moralna waga stosowania „takich czy innych gumowych wyrobów” wcale nie jest znikoma?

Po pierwsze: małżonkowie łącząc się w sakramencie małżeństwa, łączą się całkowicie. Jednoczą się i oddają sobie nawzajem w całości. Akt małżeński jest zaś zobrazowaniem i najdoskonalszym wypełnieniem tego zjednoczenia, zarówno cieleśnie, jak i duchowo. Nie na darmo autor natchniony napisał „staną się jednym ciałem”. Czy myśląc o najpełniejszym zjednoczeniu myślimy jednocześnie o tym, jak zapobiec temu zjednoczeniu? Zastanawiając się jak połączyć się całkowicie, myślimy również jak w tym samym czasie jednak się rozdzielić? Oczywiście, tak naprawdę prezerwatywa ma na celu zapobiegnięcie ciąży. Ale dzieli, rozdziela małżonków. Nic się na to nie poradzi. A tym samym zamiast do zjednoczenia, prowadzi do osobistej cielesnej satysfakcji z miłością daleko z tyłu. Co więcej – pojawia się jeszcze jedna bariera w trakcie współżycia, a tą barierą jest strach przed dzieckiem. Współżyjąc bowiem w poczuciu strachu, w lęku, niszczymy zjednoczenie, a pozostaje tylko, wówczas zdecydowanie mniejsza, przyjemność cielesna.

Ale to nie jedyny powód. Drugi dotyczy nie tylko mechanicznych, ale i chemicznych środków antykoncepcyjnych. Tym powodem jest fakt, że są to środki antykoncepcyjne. A więc zapobiegające poczęciu. Moralne zło wynikające z tego sposobu użycia środków wynika ze słów Boga, które już przy innej okazji wspominałem na blogu: „Bądźcie płodni i rozmnażajcie się”. Antykoncepcja zaś ubezpładnia. Oczywiste jest, że dla niewierzących ten cytat jednak nie będzie argumentem. Ale w tym przypadku wystarczy stwierdzić, że Boży nakaz płodności i rozmnażania leży głęboko w naturze człowieka, a tak naprawdę w naturze samego seksualnego współżycia. Jak wiemy wszelkie gatunki współżyjące ze sobą współżyją, ponieważ z tego powstaje potomstwo. Człowiek nie jest w tej sytuacji wyjątkiem i nie pomaga tu fakt, że jest inteligentny, w przeciwieństwie do reszty przyrody, więc dla niego seks nie musi się wiązać z prokreacją. To jednak że jest inteligentny zmienia coś innego w naturze współżycia. Zmiana w stosunku do reszty przyrody polega na tym, że człowiek w czasie współżycia odczuwa przyjemność. Ciekawie to wymyśliła matka natura. Większość zwierząt współżyje bowiem, ponieważ w ten sposób się rozmnażają. Podpowiada im to instynkt i tym się kierują, nawet jeśli oznacza to dla nich fizyczny ból. Człowiek zaś posiada inteligencję, dlatego musiałby szybko wyginąć jako gatunek. Z pewnością bowiem nie byłoby zbyt wielu śmiałków, którzy poświęcaliby swój komfort po to, by iść się rozmnażać. I dlatego mateczka natura dała nam przyjemność z seksu. Ale nie po to, byśmy sobie współżyli bez konsekwencji, lecz żeby w czasie przyjemnego współżycia poczynać dzieci. Oddzielenie przyjemności ze współżycia od naturalnych konsekwencji wynikających z natury bierze się ze zwykłego ludzkiego cwaniactwa i nadmiaru egoizmu. Nic nie pomoże tutaj mądra wypowiedź domorosłych antropologów, że u ludzi od tysięcy lat współżycie nie idzie w parze z prokreacją. Choćby było to faktem, nie zmieni innego faktu, że nie wynika to z natury ludzkiego współżycia, które ma być przyjemne, żebyśmy mieli odwagę płodzić potomstwo.

Seks jednoczy, ale i uzależnia. Należy jednak pamiętać, że jego pierwszym i podstawowym zadaniem jest prokreacja, rozmnażanie się. Bycie płodnym. Blokowanie płodności za pomocą gumek, tabletek hormonalnych, spiral i podcinania jajowodów jest w związku z tym moralnym przestępstwem. Jeśli więc rzeczywiście blokujemy podstawowe zadanie współżycia, by czerpać z niego pozbawioną konsekwencji przyjemność, jesteśmy grzeszni bez względu na to, czy jesteśmy katolikami, czy nie.

Współżycie jest czymś pięknym, ponieważ jednoczy dwójkę małżonków i otwiera ich miłość na innych ludzi, na nowe życie. W tej jednak sytuacji nie mogą istnieć ani bariery między małżonkami, ani pseudo-leki (leki tylko z nazwy, bo ich głównym celem jest trucie, nie zaś leczenie) blokujące kobiecą płodność. Wówczas bowiem żaden z najważniejszych celów współżycia nie byłby spełniony, a ono samo sprowadziłoby się do czerpania z siebie nawzajem przyjemności.

Jest jeszcze Naturalne Planowanie Rodziny. Ono nie korzysta z gumek, tabletek, itp. Nie wprowadza nic między małżonków i nie zamyka drogi do płodności. Rzeczywiście – dzięki niemu można regulować kiedy decydujemy się na dziecko. Jest to jednak wyłącznie odpowiedź człowieka na sygnały, które wydaje ze swej natury kobiece ciało. Bez barier. Z obowiązkowym otwarciem na nowe życie, planowane czy nie. O tym chyba jednak napiszę szerzej już innym razem.

________________________________________________________

Notka została poprawiona i zaktualizowana 19 lutego 2012 o 12:00.

Categories: Duchowość i moralność | Tagi: , , , , | 3 Komentarze

Zobacz wpisy

3 thoughts on “Antyantykoncepcja

  1. 1
    Zgadzając się w pełni z tezami Autora, chciałbym zwrócić uwagę że trudno dziś mówić o antykoncepcji w formie czystej – gdyż olbrzymia większość używanych środków niemechanicznych to preparaty hormonalne. A te, nawet jeśli nie są świadomie konstruowane jako dwufazowe, w przypadku gdy mimo ich stosowania do zapłodnienia dojdzie powodują wczesne poronienie.
    2.
    Z drugiej strony warto zauważyć, że sam fakt stosowania NPR nie oznacza jeszcze iż nie stosujemy antykoncepcji. To prawda iż – w przeciwieństwie do środków mechanicznych, chemicznych czy hormonalnych – sama metoda NPR nie jest antykoncepcyjna, jednak sposób jej stosowania może być antykoncepcyjny.

    W tym (i tylko w tym) sensie teza “wyznacznikiem prawdziwości i uczciwości np. w małżeństwie nie jest używanie lub nie używanie kawałka lateksu.” jest prawdziwa – jeśli NIE stosuje się „kawałka lateksu” to nie oznacza jeszcze że wszystko jest w porządku (bo jeśli się „stosuje” sprawa jest jasna – nie jest w porządku).
    3.
    Na koniec drobna sprawa – napisałeś że prokreacja jest pierwszym i podstawowym zadaniem seksu. Otóż aspekt jednoczący i prokreacyjny w nauce Kościoła są równie ważne. Tak ważne, że seks pozbawiony jednego z tych czynników (wszystko jedno którego) przestaje być godny.
    Można więc chyba zaryzykować sformułowanie że oba aspekty są „pierwszym i podstawowym zadaniem” – gdyż są warunkiem sine qua non „seksu po chrześcijańsku”.
    4.
    Na zakończenie dziękuję za ten tekst. Dziękuję że nie popadłeś w łatwą drogę argumentowania przeciw antykoncepcji z powodów przyrodzonych pozostając przy duchowych. Faktycznie, antykoncepcja nie jest zbyt zdrowa, jest droga, powoduje tycie itd. Ale nie z tego powodu (a przynajmniej nie przede wszystkim z tego powodu) się jej sprzeciwiamy.
    pozdrawiam
    Marek

  2. Ciamajda

    No, już wiem że zanosi się na dłuższy komentarz z mojej strony, więc z góry przepraszam wszystkich za to gadulstwo. Najpierw muszę i ja wyrazić podziękowanie za świetną notatkę, bo jak zwykle mamy tu do czynienia z naprawdę rzeczową, uporządkowaną i przekonującą (przynajmniej jeśli chodzi o mnie) argumentacją. Gdybym miał swój blog to komentarza w stylu Mateusza najprawdopodobniej w ogóle bym nie opublikował, a jeśli już miałbym taki stek wulgaryzmów i złośliwości pozostawić to z pewnością odpowiedziałbym na niego swoim własnym stekiem (złośliwości, bo wulgaryzmów wręcz się boję). W tej sytuacji gratuluję również naszemu Maurycemu cierpliwości i opanowania w obliczu tego typu komentarzowych kwiatków :)

    Jeżeli miałbym coś dodać od siebie to będą to dwie uwagi. Pierwsza to taka, że według mnie coraz większa część ludzi przestaje rozumieć czym w ogóle jest grzech. Mogę się założyć że większość jak słyszy wyrażenie „grzeszne życie” od razu, niejako intuicyjnie, utożsamia to sobie z życiem nieprzyzwoitym, nieobyczajnym, niemoralnym itp. Spotkać się można z tym szczególnie gdy mowa jest o grzechach popełnianych w sferze powiedzmy seksualnej człowieka, począwszy od tak by się mogło wydawać błahej i niewinnej sprawy jak nieodpowiedni ubiór (epatowanie nagością lub półnagością), przez zdradę małżeńską, aż do zabijania swych nienarodzonych dzieci chociażby przez stosowanie środków poronnych kończąc. Ludzie kompletnie ślepną i głuchną na to, co jest istotą grzechu: na krzywdę i cierpienie wyrządzane przez grzech sobie lub bliźniemu. Zamiast tego poprzestają właśnie na takich skojarzeniach, które wcześniej wymieniłem i przyjmują stanowisko, że tego typu grzechy (jeśli w ogóle uznają takie zachowania za grzech) są prywatną sprawą każdego człowieka, a na jakiekolwiek upominania reagują złością i agresją (jak np. niejaki Mateusz). Stąd też biorą się wypowiedzi w stylu „nie umiem tak potępiać człowieka jak ty to robisz”, którymi już niejednokrotnie zostałem w swoim życiu poczęstowany. Gdy jednak mowa jest o zupełnie innego rodzaju grzechach, powiedzmy o oszustwach podatkowych, o wyłudzaniu świadczeń, o przestępstwach typu pomówienie – o, tutaj już kończy się pobłażliwość i wybaczanie. Tutaj momentalnie jest wołanie o prokuratora, o sąd, o komornika, dla takich grzechów litości już nie ma. Wniosek jest taki: jeśli grzech nie uderza we mnie, nie robi mi krzywdy, to jest to prywatna sprawa grzesznika (np. antykoncepcja), jeśli natomiast jestem w jakiś sposób pokrzywdzony, wówczas grzech traktowany jest z największą surowością (np. wybicie szyby w sklepie). To jest największa hipokryzja dzisiejszych społeczeństw.

    No i właśnie dlatego i ja się cieszę, że do sprawy tzw. antykoncepcji podszedłeś Maurycy nie w sposób szablonowy i uproszczony (co zresztą, znowu to muszę dodać, nigdy Ci się chyba na tym blogu nie zdarzyło), ale napisałeś na czym dokładnie (praktycznie) polega krzywda, którą wyrządza małżonkom jej stosowanie – na wzajemnym separowaniu się od siebie, na wprowadzeniu w miejsce miłości egoizmu, na strachu przed zrodzeniem potomstwa, a w dalszej perspektywie na nieuchronnym osłabieniu więzi emocjonalnej, zaufania, poczucia szczęścia ze wspólnego życia i bezpieczeństwa, które ono daje człowiekowi.

    A druga jeszcze rzecz, o czym chciałem napisać, przyszła mi do głowy przy okazji czytania Twojej notatki skomentowanej przez tego Mateusza, właściwie to przy okazji czytania co niektórych komentarzy pod nią, gdzie zarzucano Ci lub „tylko” sugerowano faryzeizm i moralizatorstwo. Otóż moja uwaga do tych osób jest następująca: napiętnować grzeszne zachowania to jest nawet nie tyle obowiązek, co rzecz zupełnie naturalna i pożądana. Gdyby nie wolno było tego robić, i to z tego tylko powodu że samemu jest się człowiekiem grzesznym, to kto w takim razie by się znalazł godnym do napominania innych. To, że nie można już powiedzieć złego słowa o drugim człowieku staje się naprawdę rzeczą straszną, tym bardziej że zakaz ten ogranicza się do wspomnianych przeze mnie wyżej zachowań, natomiast w stosunku do pozostałych od razu dzwoni się po prokuratora i komornika. No, dosyć chyba, dosyć.

    Pozdraaaaaaawiam wszystkich niedzielnie! :)

  3. Dziękuję Wam, Panowie, za budujące i wiele do sprawy włączające komentarze. Oprócz tego były one dodatkowo bardzo miłe, za co również dziękuję :).

    W kwestii NPR będę prawdopodobnie pisał notkę jakoś w najbliższym czasie, więc sugestie Marka postaram się włączyć – odnośnie antykoncepcyjnego podejścia do Naturalnego planowania rodziny.

    Co do podstawowych celów współżycia: zgadzam się, że oba są równie ważne. Pisząc o prokreacji nie miałem na myśli, że jest bardziej podstawowa, niż zjednoczenie. Chodziło mi raczej o to, że jest to cel wynikający bezpośrednio z natury samego współżycia, niezależnie od gatunku współżyjącego stworzenia. Dlatego uznałem go za bardziej naturalny. Zjednoczenie zaś wiąże się z naturą ludzką – rozumną i zdolną do miłości. Dlatego też jest drugie w szeregu natury, jednak pierwsze w znaczeniu dla człowieka. Z tego powodu opisałem je jako pierwsze, mimo, że oba są równie ważne.

    Co do wulgarnych komentarzy – ten wcale nie był jeszcze taki najgorszy! Zakładając bloga postanowiłem, że jeśli ktoś chce wziąć udział w dyskusji, ja mu to umożliwię. Dlatego też nie usuwam komentarzy, choćby najbardziej wrednych lub obleśnych. Nie o mnie, lecz o autorze świadczą te komentarze. Myślę, że wkrótce będziesz miał okazję przeczytać zdecydowanie mniej przyjemne, wtedy zrozumiesz moją politykę, Ciamajdo :). Niemniej dziękuję za słowa życzliwości. Jeszcze bardziej dziękuję za wstawiennictwo w sprawie faryzeizmu. Dobrze mieć wsparcie w podobnej sytuacji.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s