Pan Jezus poszedł do więzienia

Dziś już Wielki Piątek, wczoraj Wielki Czwartek. Choć mam tendencje do rozpisywania się nad suchą teologią czy problemami społecznymi, zaś z rzadka i z trudem przychodzi mi pisać o sprawach związanych z duchowością, w okresie wielkanocnym i przedwielkanocnym aż szkoda nie spróbować się wysilić. Zwłaszcza że teologia teologią, ale bez wiary pozostaje tylko suchą wiedzą. Na tematy fantasy.

Nie przygotowałem się do tej Wielkanocy przesadnie. Byłem u spowiedzi i odbyłem rekolekcje, ale trochę na odczepnego. Gdyby nie to, że trzeba było pójść na rekolekcje z uczniami w roli nauczyciela-opiekuna, pewnie w ogóle by mnie w tym roku ominęły. Nie, nie jestem suchym teologiem bez oparcia na Bogu. Jednak moja gorliwość zdecydowanie pozostawia wiele do życzenia.

Niemniej jednak w uroczystościach Triduum Paschalnego uczestniczyć uwielbiam. Przez tych kilka dni w roku warto wywędrować na parę godzin do kościoła, przeżyć te nietypowe obrzędy i wczuć się w całe misterium śmierci i zmartwychwstania Jezusa. Poszedłem więc z moim synem na 19 na liturgię Wielkiego Czwartku. Dziewczyny zostały asekuracyjnie w domu, na wypadek gdyby Mała zachciała jeść w trakcie nabożeństwa. Syn dość szybko usnął i przespał swoje, jak to miewa ostatnio w zwyczaju podczas pobytu w kościele. Jednak kazanie okazało się być tak niemożebnie długie, że zdążył się rozbudzić przed tacą. A potem – ku mojemu zdziwieniu – wczuł się w przebieg liturgii. Najbardziej zainteresowały go kołatki. O tyle, że były głośne, stukały i nie pozwalały mu ponownie oddać się w objęcia Morfeusza (Zamiast tego musiał oddawać się w ramiona Trinity – Trójcy Świętej. Oj, coś mi to wszystko zalatuje jakimś Neo… neopogaństwem? Może raczej neokatechumenatem… A idź ty z tą grą słów!). Ale później dopiero popadł w zadumę. Dokładnie w momencie, gdy księża wyprowadzili Ciało Chrystusa z górnego do dolnego kościoła, gdzie zorganizowano ciemnicę. G.M. zadał mi pytanie: „Gdzie schowali Pana Boga?” Ponieważ trwała adoracja, podeszliśmy po cichutku do dolnego Tabernakulum, w którym tymczasowo przebywał Jezus i wszystko dokładnie małemu wyjaśniłem. Pokazałem mu, gdzie i dlaczego schowany jest Pan Jezus i co się z Nim działo, i co się będzie działo.

Po powrocie do domu G.M. wybrał się porozmawiać z mamą. Mama wyjaśniła mu, że zbliżają się święta – Wielkanoc – i będziemy czcić w tym czasie zmartwychwstanie Jezusa. W tej chwili malec zadziwił mamę, odpowiadając: „A dzisiaj Pan Jezus jest w więzieniu”.

Może i poszedł spać o 2 godziny później niż zazwyczaj, ale co przeżył i czego się dowiedział, to jego. Niesamowicie jest patrzeć, jak twoja własna latorośl przygotowuje się do świadomego oddawania czci Bogu. Jak interesuje się prawdami wiary na swój własny, dziecięcy sposób. Trudno, nawet jeśli dziś znów ma pójść spać później, zabiorę go na misterium Męki Pańskiej. Niech ma!

I Wam również życzę dobrego przeżycia liturgii Wielkiego Piątku, całego Triduum, a na wypadek, gdybym miał tu już do tego czasu nie zajrzeć, również wesołych Świąt i radości z panowania Zmartwychwstałego!

A trollom pozwalam korzystać z wolności słowa…

Reklamy
Categories: Duchowość i moralność | Tagi: , , , , | 3 Komentarze

Zobacz wpisy

3 thoughts on “Pan Jezus poszedł do więzienia

  1. Łaskawyś Maurycy dla trolli, ale rozumiem, to forma umartwienia… taki oścień zadany sobie.

    Kiedyś, gdy byłem może nieco starszy od twego dziecka płci właściwej, jakaś połowa lat sześćdziesiątych ub. wieku, chodziłem do kościoła z moja mamą. Pamiętam ten klimat tajemnicy, dobiegającą z prezbiterium łacinę (tak, tak! wtedy jeszcze odprawiano Mszę Wszechczasów) i wszystko było takie inne niż na co dzień w w przedszkolu. Credo było odmawiane po polsku i to, co pamiętam, jak dzisiaj, wzbudzało moje zadziwienie… tekst wyznania wziął ciało z Maryi Dziewicy odbierałem dziecięcym słuchem i rozumkiem: wziął ciało ze zmarłej dziewicy. Zastanawiałem się dlaczego Wszechmocny Bóg nie dość, że nie mógł sobie stworzyć ciała jakie by chciał, to na dodatek musiał umrzeć jakaś dziewica, której ciało zaanektował na potrzeby swego syna.
    Dziś już wiem więcej, powiem nawet, że bardzo dużo. Dużo więcej niż dobrze ułożony katolik, ale łaski wiary zbrakło. Może nadmiar wiedzy? Nie wiem, choć bardzo lubię liturgię i całe to theatrum wzbudzające metafizyczne odczucia.

  2. Obecność trolli była niegdyś zupełnie typowa dla moich blogów. Co więcej – wielokrotnie troll napędzał dyskusję, zyskując sobie przychylność wielu moich osobistych znajomych. Gdyby nie trolle blog nie doszedłby do tego etapu, na którym jest dziś. Ja nie uwielbiam tego typu komentatorów. Zwyczajnie od początku postanowiłem, że nie usuwam komentarzy – stąd wielokrotnie soczyste dyskusje w notkach sprzed 3 lat. Choć przypuszczam, że istnieją granice, których komentującym nie pozwoliłbym przekroczyć.

    Ciało ze zmarłej dziewicy wybitne :). Ale wszystkie dzieci czasem coś tam przekręcają. Miałem wykładowczynię, która jako dziecko w jednej z pieśni wielkanocnych słyszała: „Naród niewierny trwoży się przestrasza, Nacudjo nasza!” Tą Nacudją miała być Maryja – najcudowniejsza kobieta świata :).

    W kwestii wiary nie będę się teraz wypowiadał. Temat skomplikowany. Może na osobną notkę?

  3. Ależ ja dokładnie tak samo rozumiałam, to znaczy nie rozumiałam, lecz słyszałam. A nasi zacni dominikanie, którzy jako jedyni w okolicy mieli Mszę o dogodnej godzinie 19 urządzili dziś jak zwykle cyrk po dominikańsku z myciem nóg najzacniejszym obywatelom miasta.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s