Tęcza

This post will be available to read in two languages: Polish and English. This is because it is written in response to some pictures/comments posted lately on Facebook, by my English-languaged friends. If You want to read in Polish, try the higher part. For English find Yourself a way downwards.

Ten wpis będzie dostępny do przeczytania w dwóch językach: polskim i angielskim. Jest to spowodowane tym, że jest pisany w odpowiedzi na pewne zdjęcia/komentarze publikowane ostatnio na Facebooku przez moich anglojęzycznych znajomych. Jeśli chcecie czytać po polsku, wypróbujcie górną część. By sięgnąć po angielski znajdźcie sobie drogę na dół.

Tęcza po polsku

Jak wspomniałem powyżej, znalazłem niedawno w sieci kilka obrazków na profilach moich zagranicznych znajomych. Jedna z zamieszczających je osób usunęła mnie ze znajomych po zamieszczeniu niepochlebnego komentarza, inne obrazki udało mi się zapisać i w tym artykule je zamieszczam, abyście wiedzieli, o czym piszę. Pierwszy z obrazków głosi, co następuje: „Jestem hetero i jestem chrześcijaninem, ale wspieram prawa gejów. Miłość to miłość”. Na drugim napisano, że „Homofobia to strach przed tym, że geje potraktują cię tak, jak ty traktujesz kobiety”. Po zobaczeniu tych obrazków postanowiłem się wdać w dyskusję, by wyrazić moją opinię. Stwierdziłem, że tęcza jest symbolem Boga, a nie gejów. Według Biblii to Bóg ukazał Noemu łuk tęczy jako znak przymierza między nimi, jako znak, że podpisuje rozejm i nigdy więcej już ludzi nie wyniszczy. Zaproponowałem również, by przypomnieć sobie czym jest chrześcijaństwo i co to właściwie znaczy miłość. Usłyszałem w odpowiedzi, że stawianie kryterium kochania kogoś śmierdzi wszystkim tym, co miłością nie jest. Ktoś inny dodał, że mamy kochać wszystkich, a sądzenie pozostawić Bogu. Kiedy starałem się dalej argumentować przeciw „miłości” homoseksualnej, dowiedziałem się, że jestem hejterem, czyli nienawidzę gejów i uparłem się na nich, a przecież zasługują na naszą miłość podobnie jak inni.

Chciałbym wykazać, że oskarżenia (osądy) wobec mnie rzucone na podstawie kilku krótkich komentarzy nie są prawdziwe nawet w małym stopniu. Przede wszystkim nie nienawidzę gejów. Nigdy nic takiego nie powiedziałem, ani nie napisałem, a to, że nie zgadzam się z ogólnopanującym uwielbieniem (czy tzw. tolerancją) wobec homoseksualistów nie oznacza, że z automatu ich nienawidzę. Co więcej: muszę podkreślić, że naprawdę bardzo mocno kocham gejów! Geje jako osoby mające problemy ze sobą, ze swoją tożsamością czy z ukierunkowaniem popędu mają naprawdę wiele miejsca w moim sercu. Nie znoszę (ale raczej również nie nienawidzę) natomiast wszechobecnej czci oddawanej homoseksualistom i homoseksualizmowi, nie znoszę gejów i niegejów walczących o tzw. prawa gejowskie, aprobaty udzielanej osobom, które powinny raczej szukać prawdy uniwersalnej, niż swojej własnej prawdy dającej im satysfakcję.

Miłość jest troską o dobro drugiego człowieka. Musimy zastanowić się, czym jest nasza troska o gejów, których mamy kochać i czym jest troska gejów kochających się nawzajem. Czy prawdziwą troską pełną miłości będzie zaakceptowanie tego, co normą nie jest i walka o prawa homoseksualistów? Zauważmy, że do całkiem niedawna homoseksualizm uważano za chorobę. Argumenty są bardzo logiczne. Np. każdy związek dwóch osób, który nie ma możliwości rozmnażania się jest nienaturalny, chory. Oczywiście mam tu też na myśli pary, które są niepłodne – WHO uznała niepłodność za chorobę i ja się z nią zgadzam w tym przypadku. Homoseksualizm już jednak za chorobę uważany nie jest, mimo że jest niepłodny. Dlaczego jednak małżeństwa niepłodne, moim zdaniem, mimo drążącej je choroby, mogą pozostawać razem, homoseksualiści zaś nie powinni? Ponieważ czymś z gruntu oczywistym i naturalnym jest to, że istnieją dwie płcie po to, aby się nawzajem dopełniały. Istnieją mężczyźni (którzy mają penisy, owłochate klaty, zarost, zbyt proste myślenie i lenia) oraz kobiety (wyposażone w pochwy, biusty, pozbawione zarostu, kierujące się instynktem i humorkami), po to, aby się uzupełniały. Wszystko, co odbiega od tej normy, jest anomalią. Klucz próbujący otworzyć klucz nie może istnieć, tak jak nielogiczna jest kombinacja kłódka-kłódka, używając metafory. I wszelkiego rodzaju gendery zastępujące płcie są wymyślone po to, aby to, co nienaturalne czy chorobliwe dostało swoje miejsce w normalnym świecie. Facet to facet, kobita to kobita. Nie ma nad czym dyskutować.

Co powinni jednak robić ludzie, którym zależy na dobru gejów? Tacy ludzie, kochający, powinni pokazać im dobrą, właściwą drogę. Powinni ukazać, że naturą ludzką jest łączenie się w pary heteroseksualne, że wszystkie inne sytuacje są naprawdę nienaturalne. Powinni też ukazać im sposoby leczenia. Wielokrotnie jedna osoba pytała mnie: jak leczy się homoseksualistów? Otóż są sytuacje, w których pomoże terapia hormonalna. Podobnie jak z tożsamością płciową (urodziłem się chłopcem, ale czuję się dziewczyną – nie odcinam sobie więc przyrodzenia i nie biorę hormonów damskich, tylko biorę hormony męskie i normuję się w swoim ciele) – ciało nie może tu być uważane za mniej znaczący wyznacznik płciowości, niż samopoczucie delikwenta, a często tak właśnie się dzieje. Drugim sposobem jest terapia psychologiczna. Człowiek może zdać sobie sprawę z tego, że jego pociąg seksualny nie jest zależny od niego i dlatego nie jest niczym złym – złe jest tylko realizowanie tego pociągu z niewłaściwymi osobami. Co więcej – znam nawet osobiście homoseksualistę, który potwierdził, iż pociągu w stosunku do kobiet można się nauczyć. Oczywiście może być też na odwrót – często potwierdzanym faktem jest choćby homoseksualizm więzienny, gdy heteroseksualni mężczyźni z braku kobiet zadowalają się współżyciem z współwięźniami. Jeśli można nauczyć się pociągu do mężczyzn, dlaczego w niektórych środowiskach wyklucza się możliwość nauczenia się pociągu do kobiet? Ów wspomniany znajomy podkreślił kiedyś, że pragnie mieć żonę i dzieci, choć odczuwa pociąg do mężczyzn. Miłość jednak nie na pociągu seksualnym się kończy, lecz na trosce o drugiego człowieka się opiera, na oddaniu się drugiemu człowiekowi. Homoseksualista też może pokochać piękną kobietę prawdziwą, małżeńską miłością. I, jak ktoś kiedyś podkreślił, kochając swoją żonę prawdziwie będzie się tylko czasem odwracał za jakimś przystojnym mężczyzną, tak jak każdy heteroseksualista obejrzy się czasem za ładną kobietą, mimo pozostawania w małżeńskim związku.

Pozostaje jeszcze kwestia osądzania. Mam nie osądzać, ponieważ to Bóg sądzi. Zgoda, jednak ten argument jest już bardzo wyświechtany i wrzucany gdziekolwiek, gdzie ktoś ma zbyt radykalne poglądy. Owszem – mam radykalne poglądy i wypowiadam się krytycznie w stosunku do różnych zachowań różnych osób, co nie znaczy, że kogokolwiek osądzam. Osądzanie jest potępianiem, skazywaniem kogoś na piekło. Do tego oczywiście nie mamy prawa. Nie mamy prawa nikogo skreślać. Jednak mówienie komuś, że robi coś złego, zwłaszcza jeśli podpieramy się przy tym przesłaniem Nowego Testamentu, nie jest osądzaniem. Jest pełnym troski i miłości wskazywaniem dobrej, bliskiej Bogu drogi. A na temat homoseksualizmu pojawia się w Biblii fragment przesądzający o wszystkim (wskazujący, że nie musimy nikogo osądzać, ale Bóg już to zrobił): „Czyż nie wiecie, że niesprawiedliwi nie posiądą królestwa Bożego? Nie łudźcie się! Ani rozpustnicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozwięźli, ani mężczyźni współżyjący z sobą, ani złodzieje, ani chciwi, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy nie odziedziczą królestwa Bożego” (1 Kor 6,9-10). Sprawa jest jasna, nie ma Królestwa dla facetów, którzy ze sobą współżyją (nie ma tu jednak mowy o uczuciach, jakimi jest pociąg seksualny do osoby tej samem płci). Słowo się rzekło, kobyła u płota. Nam pozostaje wykazać jakie są tego powody – co postarałem się zrobić w poprzednich akapitach. I mogą padać argumenty, że upieram się w nienawiści na przedstawicieli jednej wąskiej grupy, a pijaków czy rozpustników jest zdecydowanie więcej i robią większą krzywdę. Zgoda, ale nie walczą tak bezczelnie o swoje „prawa”. Gdyby ktoś wrzucił hasło „Więcej praw dla pijaków” albo „Jestem chrześcijaninem, ale wspieram prawa złodziei”, to osobiście bym stanął przeciw temu. Co więcej – zarówno o złodziejach (w kwestii ściągania z internetu), pijakach (wspominając o Krucjacie, którą podpisałem), cudzołożnikach („Nie brałem udziału w tej farsie”) czy bałwochwalcach wielokrotnie już pisałem. Mężczyźni współżyjący ze sobą są tylko jedną z tych grup, a żadnej z nich nie nienawidzę.

Podkreślę na koniec: ponieważ Bóg oficjalnie ogłosił w swej Księdze, że mężczyźni współżyjący ze sobą nie wejdą do Królestwa Bożego, to nikt, kto jest chrześcijaninem (uznaje Biblię i Chrystusa) nie może opowiadać się za prawami gejów. Jesteś za prawami gejów? Przestań nazywać się chrześcijaninem, bo sam skreśliłeś się już z tej listy.

Rainbow in English

As I mentioned above, I have recently found some pictures in the internet, on the profiles of my foreign friends. One of the people who posted that deleted me from their friends after I wrote a commentary that was unflattering, I managed to save the other pictures and I post them in this article, so You can know what I’m writing about. The first of the pictures says what is mentioned: “I’m straight and a Christian, but I support gay rights. Love is love”. On the other someone wrote, that “Homophobia [is] the fear that gay men are going to treat you the way you treat women”. After seeing these pictures I decided to get into the discussion, to express my opinion. I said, that the rainbow Is a symbol of God, not gays. According to the Bible it was God Who has shown the bow of the rainbow to Noah, as a sign of an alliance between them, as a sign that He is signing a treaty and He will never destroy the people again. I suggested that we should bring back to our minds what exactly is Christianity, and what does love mean as well. In response I heard that putting parameters around loving someone else reeks of all sorts of things that aren’t of love. Somebody else added, that we should love everyone and leave judging to God. When I was trying to find more arguments against homosexual “love”, I have been informed that I’m a hater, which means I hate gays and I persisted to make them unhappy, and they deserve our love just like the others.

I would like to prove, that the accusations (judgments) that were thrown upon me thanks to some short comments aren’t real even in the slightest degree. First I don’t hate gays. I have never said such a thing, never have written, and just because I don’t agree with the generally ruling worship (or so called tolerance) of the homosexuals I don’t become a hater of them automatically. What’s more: I have to say, that I really really love gays! Gays as human beings that have inner problems with themselves, their identity, or their sexual drive target have really much place in my heart. I can’t stand (that doesn’t mean “I hate”) other things: the omnipresent adoration given to homosexuals and homosexualism, the gays and non-gays fighting for the so-called gay rights, the approval given to the people who should rather search for the universal truth, than their own truth that gives them satisfaction.

Love is caring about the wellness of other human. We have to think about what is our care about gays, whom we should love and what is the care of gays who love each other. Will the real care full of love be accepting of that, what isn’t normal and the fight over homosexual rights? Let’s mention, that it wasn’t long ago when homosexualism was called a sickness. The arguments are logical. For example every relationship, which isn’t able to reproduce isn’t natural, it’s sick. Off course I’m also thinking about the pairs, which are infertile – WHO has said that infertility is a sickness and in this case I agree with them. Homosexualism, on the other hand, isn’t treated as a sickness any more, even if it’s infertile. But why, according to me, the infertile marriages should last despite their sickness, but homosexual relationships shouldn’t? It’s because it is obvious and natural from the beginning, that there are two sexes so they can complete each other. There are men (who have penises, hair on their chests, facial hair, far too simple thinking and laziness) and women (equipped with vaginas, breasts, without facial hair, who do things while listening to their instincts and whims), to fulfill each other. Everything, that doesn’t fit in that norm, is an anomaly. A key that is trying to open a key can’t exist, just as a combination of padlock to padlock, metaphorically speaking. And every kind of gender that tries to walk into the place of a sex is fabricated to find a place in normal world for everything that is unnatural or sick. A chap is a chap and a lass is a lass. There is no place for discussion.

But what should people, who care for what’s good for gays do? Such people, loving, should show them the correct, good way. They should show, that it’s human nature to match into heterosexual couples and all the other situations are really unnatural. They should also show them the methods of treatment. There was one person, who asked me many times: how do we cure homosexuals? There are situations where hormonal therapy can help. The same thing is about sexual identity (I have been born as a boy, but I feel like a girl – I don’t cut my balls off and I don’t take female hormones, but I take male hormones and I become normal in my own body) – the body can’t be thought of as a less important determinant of sexuality, than the frame of mind of the culprit, but that is how it often happens. The other way is psychological treatment. A person may notice, that his or her sexual inclination doesn’t depend on them, so it isn’t anything bad – bad is only making this inclination come to life with wrong people. What is more – I know a homosexual who confirmed, that it is possible to learn the inclination to women in person. Of course it can happen the other way as well – a jail homosexualism is often seen, when heterosexual men don’t have access to women, so they do their things with other prisoners. If we can learn the inclination to men, why in some environments it is excluded, that some can learn an inclination to women? The previously mentioned familiar of mine said once, that he would like to have a wife and some children, even though he feels an inclination to men. Love doesn’t end on sexuality though, but it lays on the care of another person, on giving yourself to the other person. A homosexual can love a beautiful woman with real, marriage love as well. And, as somebody sometime mentioned, while really loving his wife he will only sometimes turn his head to watch a handsome man, just as any heterosexual sometimes would look at a pretty woman, even though he still is in a married couple.

There still remains the judgment thing. I should not judge, because God is the one Who judges. That’s true, but this argument has been used a billion times and it is thrown anywhere, where somebody has too radical outlooks. Yes – I have radical outlooks and I speak critically of several types of doing things of several types of people, but that doesn’t mean I judge anyone. Judging is condemnation, sending someone to hell. We don’t have rights to do that for sure. We don’t have rights to cross anybody out. But telling somebody what he is doing wrong, especially when we know that from the New Testament, isn’t judgment. It’s a full of care and love method of showing a good, God near way. And there is a fragment in the Bible, that judges everything about homosexuals (it shows, that God has already judged, so we don’t have to judge anybody): “Or do you not know that wrongdoers will not inherit the kingdom of God? Do not be deceived: Neither the sexually immoral nor idolaters nor adulterers nor men who have sex with men nor thieves nor the greedy nor drunkards nor slanderers nor swindlers will inherit the kingdom of God” (1 Cor 6,9-10). Everything’s clear, there isn’t any Kingdom for guys, who have sex with each other (nobody says about feelings, like sexual inclination to a person of the same sex though). It has been said, can’t do a thing about it. The only thing we have to do is to show the reasons of it – which I was trying to do in previous paragraphs. And there can be arguments, that I take objections of only one small part of humanity, that I tend to hate only a narrow group, and there are far more drunkards or sexually immoral and they are doing more bad things. Okay, but they don’t fight for their “rights”. If somebody threw a slogan “More rights for drunkards” or “I’m Christian, but I support thieves rights”, I would stand against it myself. What is more – I have written about thieves (when I said about downloading from the internet), drunkards (speaking of the Crusade I have signed), adulterers (“I haven’t taken place in this farce”) or idolaters many times. Men having sex with other man are only one of these groups, and I don’t hate any of them.

At the end I will emphasize: because God has officially announced in his Book, that men having sex with each other won’t get into the Kingdom of God, nobody, who is a Christian (who acknowledge the Bible and Christ) can’t support gay rights. Are You a gay rights supporter? Please, stop calling Yourself a Christian, for You have struck Yourself off that list.

Categories: Duchowość i moralność | Tagi: , , , , | 9 Komentarzy

Zobacz wpisy

9 thoughts on “Tęcza

  1. Maurycy, dla mnie – mimo bycia extra ecclesiam – jest oczywiste, że nie można być chrześcijaninem i uważać, że homoseksualizm w każdej postaci jest sprzeczny z doktryną. Śmieszą mnie ci wszyscy, którzy próbują uchrześcijanić tę skłonność, mało tego: chcą by tolerancja równała się pełnej akceptacji.
    Nie trzeba być chrześcijaninem, by kierować się zdrowymi odruchami i wiedzieć/czuć, że homoseksualizm jest wbrew naturze, jest czymś jak ślepy nabój, choć bardziej podoba mi się porównanie dwóch kłódek.
    Osobiście nie wnikam w sfery życia intymnego osób, ale niech się ode mnie odpieprzą (przepraszam za dosadność) i nie żądają bym się zachwycał ich preferencjami seksualnymi. Sam nie latam po ulicach, nie paraduję i nie opowiadam o swych wyczynach w alkowie.

  2. Sama niedawno krytykowałam postawę. I moja nietolerancja, podobnie jak u przedmówcy, niezależna jest od Wiary, Religii. Unikamy tesco po tym, jak angielskie tesco wsparło paradę gejów, słaliśmy majle do prezydentki Warszawy przeciwko polskiej paradzie, ikeę omijamy szerokim łukiem, ale nie zrezygnowaliśmy z niej zupełnie. Google szykują akcję progejowską, a ja sobie bardzo gmaila chwalę, więc ubolewam, bo przenoszenie konta pocztowego to wielka przeprowadzka, ale raz już dałam radę, dam i drugi.
    Odnośnie obrazka, czym jest homofobia odczuwana przez kobietę? Strachem, że lesbijka ją jakoś nie tak potraktuje? Można byłoby się przyczepić, że to hasło nie jest uniseks i faworyzuje płeć męską. Kobieta chyba w takim razie nie może odczuwać homofobii. Ja odczuwam.

  3. Ciamajda

    Dawno nie pisałem u Maurycego, więc pozwolę sobie na szerszą wypowiedź :) Myślę że dobrym pomysłem jest odróżnianie pojęć „gej” i „homoseksualista”. Gej to jest ktoś, kto 1) promuje homoseksualizm (skłonności i ich realizowanie); 2) działa w organizacjach gejowskich lub popiera ich działalność. Homoseksualistą natomiast jest człowiek 1) mający przeświadczenie że skłonności homoseksualne choć nie są przez niego zawinione, są jednak nieprawidłowe, są złe i czynią jemu samemu krzywdę; 2) nie realizujący tych skłonności lub chociażby próbujący się od ich realizowania powstrzymywać.

    Ale to tak w największym skrócie. Bo podchodząc do sprawy bardziej opisowo, to za geja uznałbym przede wszystkim osobę pewną siebie. To myślę jest cecha wyróżniająca. Gej przekonany jest że „ma prawo” do drugiego człowieka, że drugi człowiek mu „się należy”, i że nikomu nie dzieje się krzywda. Osoba taka jest często agresywna, mająca pretensje do wszystkich tylko nie do siebie, krytykancka, nierzadko przedstawiająca siebie jako osobę słabą, z depresją lub innym zaburzeniem psychicznym. W rzeczywistości jednak gej jest przepełniony nienawiścią, a jego pokojowe rzekomo nastawienie nijak się ma do bezwzględności, z jaką odnosi się do człowieka nienarodzonego, bo albo wspiera organizacje feministyczne albo sam promuje taką nienawiść. Jeszcze nie słyszałem o geju, który by miał litość dla nienarodzonego malca. Zwykle demonstruje swój ateizm i pogardę dla ludzi wierzących albo – to się też spotyka – afiszuje się ze swoją rzekomą bliskością z Bogiem, z którym jest niemal na „ty”, ale i wtedy bardziej chodzi mu nie tyle o tę jego wiarę, co o napiętnowanie tych wszystkich, którzy wierzą inaczej niż on, a w szczególności tych, którzy próbują być wierni nauczaniu Kościoła.

    Z kolei homoseksualista to człowiek oczywiście również posiadający skłonności homoseksualne, a jednak złamany, cichy, walczący z sobą samym, nieszczęśliwy, zagubiony i osamotniony. Myślę, że szansa by spotkać homoseksualistę (a nie geja) jest stosunkowo niewielka, ale to się zdarza.

    Co do leczenia z homoseksualizmu to przyznam że jestem bardzo sceptyczny. Wydaje mi się, że te skłonności mają tak głębokie korzenie i tak bardzo determinują osobowość człowieka, że już samo proponowanie mu leczenia byłoby po prostu zamachem na tę jego osobowość. A więc i na godność całej jego osoby. Według mnie taki człowiek o wiele bardziej potrzebuje rozmowy, przyjaźni, bycia z nim, niż eksperymentowania z jego hormonami, co skończyć by się mogło jego skrzywdzeniem. Chociaż z drugiej strony być może właśnie gejowska propaganda przyczyniła się do upośledzenia rozwoju badań nad homoseksualizmem, które mam wrażenie że ze strachu prowadzone są już tylko w podziemiu.

    Wiem że nadużyłem gościnności, bo napisanie komentarza objętościowo porównywalnego do postu, jest po prostu bezczelne :)

  4. Kristy G.

    Unfortunately, I don’t speak/know Polish, so my response will be in English.

    That was a thoughtful and well written piece, Mateusz. I don’t agree with everything you wrote, but that’s part of the beauty of God having given us free will… to think for ourselves and to form our own opinions.

    Supporting gay rights (ie supporting a same-sex couple to receive the same rights as a hetero married couple – i.e., medical/health benefits, life insurance benefits, etc.) doesn’t make me any less of a Christian than you. I believe that same-sex couples (whether joined by civil union or marriage, where legalized) *should* have those very same rights as male/female couples.

    Why should one partner be disallowed from seeing his/her partner who was brought to the hospital by ambulance „because they aren’t family”? Why shouldn’t they be allowed to handle the details/aftermath of their partner’s passing from this life to the next? Why should they be discriminated against for employment due to their sexual preference? Why should a gay couple be denied adopting a child/children?

    You seem to ignore the fact that God created ALL beings… heterosexual, bi-sexual, homosexual. If HE felt homosexuals were an „abomination”, why would He create them? Oh, and in case you forgot, or didn’t know, making love to a woman who’s menstruating is also considered an abomination. So is wearing clothes of different fabrics. And since the world revolves apparently revolves around fulfilling a man’s needs whenever, however, women should be taught the right way not to menstruate or be „cured” of that sickness? What about rape of a woman by a man? It’s „sex between a male and a female” so suddenly that makes IT okay? I don’t think so in any way shape or form.

    Same-sex couples are being denied CIVIL rights. That is why I support gay rights. The same people foaming at the mouth over gay rights are of the same ilk that were foaming at the mouth 60 or so years ago when it came to interracial marriages (in the US).

    I know lots of hetero couples that aren’t able to produce children of their own. My parents are one of those couples, as I’m adopted, as is my brother. There is no blood relation between me, my brother or my parents, but they ARE my family. Since they couldn’t produce children, does that make them an abomination? You can’t *cure* infertility any more than you can „cure” homosexuality.

    Why is it some diehard so-called Christian types look the other way when gays are assaulted and/or harassed (why is it that some diehard so-called Christian types are right out there leading those assaults and harassments)??? How is that living God’s word of love thy neighbor?? He didn’t put a stipulation of „unless you’re gay” (or have skin that’s a different color from yours/mine, or because you’re of a religion that doesn’t believe exactly the same as yours or mine).

    If you can have even a smidgen of an open mind and consider that what’s been drilled into your head over the years as „the truth” about „the sin of homosexuality” may actually be incorrectly interpreted by those doing that drilling, I strongly recommend you read some responses by people from different religions (various Judeo-Christian religions) and what they have to say on the subject of whether or not GOD or Jesus believed homosexuality to be a sin.

    http://dignitycanada.org/sin.html

    I don’t expect any of it to change your mind, but quite frankly, I won’t strike myself off the „Christian list” simply because you say I should because I don’t believe the same things you do regarding homosexuality and because I interpret the passages in the Bible referring to men laying with another man (it’s in the context of the prostitution/coercion/rape that was prevalent in those times).

    I believe that God created ALL beings, hetero-, bi-, and homosexual. Loving another person, regardless of their gender, within the bounds of mutual respect, tenderness, loyalty is the spirit of what was written in the Bible regarding it. Exploiting another (prostitution, rape, coercion, self-indulgence, etc.) sexually IS a sin, and that’s the perspective the Bible is talking about, in my opinion. Jesus Christ says ABSOLUTELY NOTHING about homosexuality being sinful. He DOES, however, say a great deal about loving your neighbor as you love thyself and not judging anyone.

  5. Kristy G.

    http://gayprejudice.com/GayPrejudice.pdf is another very thoughtful study (of the Scriptures, primarily) that might give you pause not to just jump on the „Gay is wrong and can be cured if I take him/her under my wing and teach him the *right* way to love” bandwagon, but I’m not holding my breath. We can’t let facts get in the way of beliefs, right? At any rate, hopefully you’ll prove me wrong and read both the items listed at the link in my previous reply as well as in this one, and it’s my hope that it’ll open your eyes *and* your mind just a little bit.

  6. Sto procent racji. Tym razem trudno się do czegoś przyczepić. Wszystkim osobom zainteresowanym psychologią i psychoterapią szczerze polecam bardzo ciekawy artykuł „Źródła autodestrukcji wyniesione z rodziny pochodzenia” napisany przez panią M. Zubrzycką-Nowak. Tekst opublikowano na stronie http://www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=62.

  7. Peter

    Very interesting and clever article.

  8. Dobre, dobre, dobre polecam każdemu!

  9. Masz niezwykły talent budowania. Niezwykle świadome przemyślenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s