Księża na Księżyc

To znane hasło, propagowane niedawno i miejscami jeszcze modne wśród radykalnych antyklerykałów może znaleźć swój punkt odniesienia szczególnie u jednego, powszechnie znanego kapłana. Wszak, jak dobrze pamiętamy, niejaki Mistrz Twardowski swego czasu zamieszkiwał na Księżycu. Jeśli więc wysyłać tam księży, to może przede wszystkim księdza Jana Twardowskiego? Wybitny poeta i ceniony kapłan z pewnością świetnie by się tam odnalazł. Jego przesłanie byłoby być może jeszcze bardziej dobitne.

Księdza Twardowskiego wszyscy znają przede wszystkim jako poetę. Ci, którzy go mniej-więcej cenią, potrafią zacytować jeden fragment z jego wierszy: „Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą”. Niektórzy jeszcze wiedzą, że „Zostaną po nich buty i telefon głuchy”. Niewielu jednak zna jego historię, dzieje kapłaństwa i twórczości – postanowiłem więc ją nieco przybliżyć.

Jan Twardowski, Syn Jana i Anieli z Konderskich urodził się w Warszawie 1 czerwca 1915 roku. Pierwszym miejscem jego zamieszkania była kamienica przy ulicy Koszykowej 20, po wyjeździe ojca ze względu na wojnę zmienił z matką miejsce zamieszkania. Większość dzieciństwa spędził w kamienicy przy ulicy Elektoralnej 49. Ojciec Jana powrócił do Warszawy pod koniec I Wojny Światowej. Do gimnazjum Matematyczno-Przyrodniczego Jan Twardowski wstąpił za namową ojca, który wymarzył sobie dla niego karierę inżyniera. Dlatego w przyszłości ojciec nie był przychylnie nastawiony do wyboru drogi życiowej syna. Jan junior wstąpił zaś na Uniwersytet Warszawski, gdzie chciał ukończyć studia polonistyczne. Studia przerwała mu II Wojna Światowa. Przez lata wojny przebywał z rodziną w Warszawie. U boku szwagra, Mieczysława Truszkowskiego rozpoczął współpracę z podziemiem; pomagał mieszkańcom getta. W 1944 brał udział w powstaniu warszawskim, został ranny i trafił do szpitala polowego. Po upadku powstania uciekł z transportu do Niemiec i przez kielecczyznę wracał do Warszawy. W Radomiu spotkał się z rodziną i podjął decyzję o wstąpieniu do seminarium. W 1945 roku Jan Twardowski wstąpił do Warszawskiego Metropolitalnego Seminarium Duchownego. W tym samym roku starał się o zaliczenie w poczet studentów Wydziału Teologii Katolickiej Uniwersytetu Warszawskiego, celem ukończenia przerwanych przez wojnę studiów. Studia ukończył w 1948 roku, otrzymując dyplom magistra filozofii w zakresie filologii polskiej. 4 lipca 1948 przyjął święcenia kapłańskie.

Początkowo nie radził sobie jednak w roli kapłana, mdlał z nerwów nawet w trakcie sprawowania mszy świętej. Dlatego wyznaczono mu rolę prefekta i katechety w szkole specjalnej w Pruszkowie. W tej roli spełnił się bardzo dobrze, rozwinął swoją miłość do dzieci i metody wychowawcze. W szkole pracował 3 lata, potem wyruszył jeszcze do kilku parafii, ostatecznie odnajdując swoje miejsce w kościele pw. Józefa Oblubieńca Niepokalanej Bogurodzicy Maryi przy klasztorze Zakonu Nawiedzenia Najświętszej Maryi Panny w Warszawie, gdzie pierwotnie pełnił rolę rektora, pod koniec życia zaś rezydował tam. Dzięki spokojnej posadzie mógł ukoić swoje nerwy i poświęcić się modlitwie oraz pracy twórczej.

Wydał za swego życia wiele tomów poezji, pisał także felietony, anegdoty, opowieści dla dzieci. Za swą twórczość zdobył liczne nagrody. Nie będę ich tu przytaczał, podam tylko źródła, w których można wyszukać większą ilość informacji. Ksiądz Jan Twardowski zmarł 18 stycznia 2006 roku w Centralnym Szpitalu Klinicznym przy ul. Banacha w Warszawie. Jego pragnieniem było, aby pochować go na Powązkach. Decyzją księdza Prymasa Józefa Glempa został on jednak pochowany w krypcie pod powstającą Świątynią Opatrzności Bożej, co wywołało spore kontrowersje.

Na sam koniec chciałbym się skupić nieco na pracy księdza Twardowskiego w pruszkowskiej szkole. Choć przebywał tam tylko trzy lata, miało to na niego bardzo duży wpływ. Wpływ miało również na szkołę, która nosi dziś jego imię. Po zakończeniu pracy tam napisał wiersz, który wzbudza duże kontrowersje, dla mnie wydaje się jednak niezwykle piękny:

Uczniowie moi, uczenniczki drogie,
ze szkół dla umysłowo niedorozwiniętych,
com wam uczył lat kilka, stracił nerwy swoje,
i wam niechaj poświęcę kilka wspomnień świetych.

Jurku, z buzią otwartą, dorosły głuptasie-
gdzie się teraz podziewasz, w jakim obcym tłumie –
czy ci znów dokuczają na pauzie i w klasie –
i kto twe smutne oczy nareszcie zrozumie.

Janko Kosiarska z rączkami sztywnymi,
z noskiem co się tak uparł, że został króciutki –
za oknem wiatr czerwcowy z pannami ładnymi –
a tobie kto daruje choć uśmiech malutki.

Pamiętasz tamta lekcję, gdym o niebie mówi,
te łzy co w okularach na religii stają –
właśnie o robotnikach myślałem z winnicy,
co wołali na dworze – nikt nas nie chce nająć.

Janku bez nogi prawej, z duszą pod rzęsami –
grubasku i jąkało – osowiały, niemy –
Zosiu coś wcześnie zmarła, aby nóżki krzywe
szybko okryć żałobnym cieniem chryzantemy.

Wojtku wiecznie płaczący i ty coś po sznurze
drapał się, by mi ukraść parasol, łobuzie –
Pawełku z wodą w głowie i ty niewdzięczniku
coś mi żaby położył na szkolnym dzienniku.

Czekam na was, najdrożsi, z każdą pierwszą gwiazdką –
ze srebrem betlejemskim co w pudełkach świeci –
z barankiem wielkanocnym. – Bez was świeczki gasną –
i nie ma żyć dla kogo.
Ten od głupich dzieci.

Tak się składa, że sam obecnie pracuję w szkole specjalnej – nie w Pruszkowie jednak, lecz w Wołominie. I tak się składa, że biorę czynny udział w nadaniu imienia tejże szkole – a będzie nosiła również imię księdza Jana Twardowskiego. Dlatego właśnie piszę tę notkę – aby sobie i Wam przybliżyć postać, która będzie patronować szkole, opiekować się teraz moimi uczniami. Jeśli zaś ktoś z Was jest zainteresowany wzięciem udziału w tym wielkim wydarzeniu i dołożeniem swojej cegiełki do całego dzieła (a szkoła wciąż poszukuje sponsorów, którym leży na sercu postać księdza Twardowskiego), to bardzo proszę o kontakt ze mną pod adresem maurycy_to@o2.pl .

W notce wykorzystałem następujące źródła:
Magdalena Grzebałkowska, Ksiądz Paradoks, Biografia Jana Twardowskiego, Kraków 2011;
Jan Twardowski, Zaufałem drodze, Wiersze zebrane 1932-2006.

Źródło zdjęcia: http://www.poema.art.pl/site/sub_387_x_jan_twardowski.html

Categories: Ku chwale innych | Tags: , , , , | 3 komentarzy

Zobacz wpisy

3 thoughts on “Księża na Księżyc

  1. Ha_Be

    Nie ma sytuacji bez wyjścia
    Kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno…

    to mój ulubiony… jeden z wielu, ale taki mój najbardziej :)

    a wiersz, który zacytowałeś jest piękny i tylko u kogoś, kto go nie rozumie, może wzbudzać kontrowersje…

  2. NL

    Pruszków powinien być ten przez „u otwarte”.

  3. Uroczystość nadania imienia ks. Jana Twardowskiego naszej szkole odbędzie się jutro w Wołominie. Jeśli jeszcze ktoś jest chętny wesprzeć przedsięwzięcie dobrowolnym datkiem proszony jest o kontakt ze mną: maurycy_to@o2.pl za pomocą maila. Osoby chętne zapraszam również na mszę świętą (wytyczne podeślę mailem). Dziękuję za komentarze i słuszne zwrócenie uwagi! :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s