Ćwierćwiecze

Wydaje mi się to niesamowite i wręcz nieprawdopodobne, że od ostatniego wpisu o tej tematyce minęło już pięć lat. Pięć długich lat odkąd jesteśmy razem, pięć lat odkąd po raz pierwszy wspólnie świętowaliśmy Twoje urodziny. Znów mogę napisać: jak wiele się zmieniło od tej pory. A jak jednocześnie wszystko jest tak, jak było.

Wówczas, pięć lat temu, byłaś moją narzeczoną, o czym niewiele osób jednak wiedziało. Baliśmy się powiedzieć o tym w naszych rodzinnych domach, w których naówczas jeszcze, osobno, mieszkaliśmy. To był ostatni miesiąc, kiedy czuliśmy się jeszcze jak małe dzieci przyczepione z konieczności do swoich korzeni i skrywające wielką tajemnicę przed tymi korzeniami. Ja wówczas wypracowałem mój pierwszy własnoręcznie robiony wygląd bloga i zamieściłem go po północy, żeby ci zrobić niespodziankę. Dziś można zobaczyć jego fragment, ten z naszymi dłońmi i pierścionkiem (zwanym 164) jeśli dobrze się trafi na nagłówek tego bloga. Wtedy też napisałem tamtą notkę. A z samego rana wsiadłem do pociągu, w Kielcach przesiadłem się do PKSu i pojechałem do Ciebie, żeby Ci zrobić niespodziankę. Leżałaś chora w łóżku, ja wpadłem z różą. Poznałem Twoich znajomych, którzy też postanowili zrobić Ci niespodziankę. To również był ostatni raz.

Byłem oficjalnie Twoim chłopakiem, w rzeczywistości już narzeczonym. A potem wszystko zmieniło się jak w kalejdoskopie. Pod koniec września zamieszkaliśmy razem. Dziś nie będę się zastanawiał, czy był to raczej dobry, czy zły wybór, by zamieszkać razem przed ślubem. Postanowiliśmy zachować czystość przed ślubem i z małymi potknięciami cel osiągnęliśmy. A ślub był już rok później, 13 września. Nie musieliśmy długo czekać. Rok później urodziliśmy Synka. Kolejny rok później pojechaliśmy na wakacyjną wyprawę życia i wtedy powiedziałem Ci to, co miałem Ci powiedzieć za trzy lata (Że kocham Cię i chcę spędzić z Tobą życie). I od tamtego czasu minęły już ponad dwa lata… Dwa lata po tym urodziliśmy Córeczkę. Po pięciu latach jesteśmy małżeństwem z czteroletnim stażem, ukończonymi studiami i dwójką dzieci. Ludzie się dziwią, że tak szybko. Rzeczywiście, nigdy wcześniej żadne pięć lat nie minęło tak błyskawicznie.

A jednocześnie tak niewiele się zmieniło. Choć dziś pewnie dziękowałbym Ci za wiele innych rzeczy, niż wówczas. Mogę Ci dziękować za obiady, które mi gotujesz, za to, że dla mnie dbasz o dom, za dzieci, które wraz ze mną, z miłością wychowujesz. Za Twoją mądrość i inteligencję, za mądre argumenty w sporach moralnych czy wychowawczych. Za to, że mam w Tobie prawdziwą partnerkę, choć nie lubię tego słowa, bo zazwyczaj kojarzy się z „nie-żoną”. Za to, że jesteś po prostu. Ale jednocześnie wtedy też byłaś tak samo mądra, tak samo inteligentna i tak samo ze mną. Choć oboje wydorośleliśmy, nadal jesteśmy tak samo postrzeleni i zwariowani na swoim punkcie i na punkcie Pana Boga. Ale dziękuję Ci też za to, że pomogłaś mi się zmienić. Że dzięki Tobie opanowałem mój histeryczny charakter. Że dla Ciebie podjąłem odpowiedzialność za utrzymanie Ciebie i naszych dzieci. Za to również, że ukończyłem wymarzoną teologię na wymarzonej uczelni i że wspierasz mnie w innych moich planach i marzeniach.

Kochanie. Nigdy z nikim nie byłem tak długo i nigdy z nikim nie było mi tak dobrze. Choć wtedy miałaś dwadzieścia lat, a teraz masz dwadzieścia pięć, nadal tak samo Cię kocham i nadal tak samo jestem Ci wdzięczny. Oraz Panu Bogu, który pozwolił mi poznać kobietę, od której czuć Jego samego. Która tak bardzo poświęciła się Jemu samemu, że bezgranicznie potrafi poświęcić się małżeństwu i rodzinie. I pomaga mi osiągać to samo.

„Ludzie mówią, że nie kocha się za coś. Niektórzy mówią, że kocha się mimo wszystko. Ja nie kocham Ciebie ani za coś, ani mimo wszystko. Kocham Cię, po prostu. I piszę to tutaj, na tym blogu. Choćby niektórym się to miało nie spodobać.

Ale jeśli miałbym Cię kochać za coś, rzeczywiście, jeśli nie starałbym się, by to była miłość bezinteresowna, to właśnie za to wszystko bym Cię kochał.”

Wszystkiego najlepszego!

Categories: Ku chwale innych | Tagi: , , , , | 3 Komentarze

Zobacz wpisy

3 thoughts on “Ćwierćwiecze

  1. Może to bezczelne komentować pod czymś tak osobistym, ale skoro zamieszczasz to na blogu, to zapewne liczysz się z komentarzami.
    Czytałam ten wpis ze łzami w oczach i potem w moje wzruszanie się wciągnęłam Męża i on również się wzruszał. Pięknie piszesz. A my znów znajdujemy mnóstwo analogii do siebie- tez za kilka dni będę miała urodziny o tym samym numerze, też w tym roku obchodzimy pięciolecie, Mąż też mnie w chorobie niespodziewanie odwiedzał (raz przywiózł mi najsłodszą pomarańczę, jaką w życiu jadłam). I zaręczyliśmy się niemal od razu.
    Potem, jak mi wzruszenie trochę opadło, otworzyłam sobie „to” i znów mokre oczy. Gratuluję rozumiejących rodziców. I wszystkiego najlepszego dla Żony.

  2. Maurycy, szczere gratulacje i podziękowania, że potrafisz dzielić się radością.
    Wszystko przed Wami, ale ufam, że miłość, która się obdarzyliście pozwoli obchodzić kolejne piękne rocznice. Bez skromności dodam, że u mnie już idzie dwudziesty siódmy rok wspólnej drogi, a pierworodne szczęście ma już za sobą 25 lat, a dziecko płci właściwej 21:-)))
    czytając Twój tekst przypomniały mi się wszystkie piękne chwile… łezka w oku się kręci.

  3. merkury

    co to jest – dziecko płci właściwej ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s