Tuskoterror a prawda obiektywna

Kilka dni temu projekt Solidarnej Polski dotyczący ograniczenia możliwości dokonywania aborcji ze względu na uszkodzenia płodu przeszedł w sejmie do dalszego etapu. Stało się to za sprawą 40 posłów Platformy Obywatelskiej i 19 Polskiego Stronnictwa Ludowego, którzy zagłosowali przeciw wnioskowi o odrzucenie tejże ustawy z dalszych prac. Rękę do sprawy przyłożyło kolejnych 28 posłów PO, którzy nie zagłosowali w ogóle, zmniejszając ilość osób głosujących za odrzuceniem. Wśród tych ostatnich był również poseł Jarosław Gowin, minister sprawiedliwości i to właśnie posłowie z jego skrzydła wypowiedzieli się przeciw dotychczasowej liberalizacji.

W efekcie tego głosowania, w połączeniu ze spadkiem poparcia dla partii, premier Donald Tusk postanowił ogłosić w sejmie głosowanie za wotum zaufania rządu. Przy tym powiedział wiele słów mających świadczyć o jego autorytecie i charyzmacie przywódcy. Zaznaczył, że Platforma nie będzie brała udziału w wojnie aborcyjnej, że kompromis w kwestii aborcji jest dla nas bardzo ważny i ruszanie go doprowadzi do rzeczonej wojny. „W sposób jednoznaczny powiedziałem, że uważam to za błąd pod każdym względem” – wypowiedział się premier po tym, jak pod wpływem niepomyślnego dla niego głosowania spotkał się ze swoim klubem parlamentarnym. Podobno bardzo dobitnie skarcił konserwatywne skrzydło PO, na czele z Jarosławem Gowinem, któremu miało się najbardziej dostać (donosił sam mrygający ekran w pociągu komunikacji podziemnej, który jest napędzany przez Agorę). Oczekiwał przy tym – powiedział to oficjalnie – jak najszybszego naprawienia tego ewidentnego błędu, jakim było głosowanie nie po jego myśli.

Nie wiem czym Tusk zastraszył swoich posłów (wyrzuceniem z partii? Odrzuceniem kandydatury przy kolejnych wyborach? Mafią wołomińską?), grunt że już rano w dniu wystawiania pakietu zaufania rządowi któraś z posłanek głosujących przeciw aborcji dzieci upośledzonych wypowiadała się w Dzień Dobry TVN przekonując widzów, że popełniła straszny błąd, tak jakby niechcący wcisnęła nie ten guzik, co trzeba. Pani Pieńkowska i druga pani, z Federacji na rzecz kobiet, czule ją głaskały po główce, pocieszając, że wszystko będzie dobrze, czując się przy okazji zwycięsko – wszystko jednak będzie po ich myśli. Wotum zaufania dla Tuskorządu przeszło, choć sam pan premier powiedział, że „ci, którzy mają inne zdanie w tej kwestii, mogą je zademonstrować jutro” – podczas udzielania wotum zaufania. Wszyscy posłowie PO zagłosowali jednak za zaufaniem rządowi. Bali się o posady (Tusk skonstruowałby nowy rząd już bez Gowina), miejsca w partii, a może tylko grali, żeby dalej głosować przeciw aborcji? Nie wiem. Wiem że póki co wygląda na to, że Tusk gnoi przeciwników mordowania niewinnych chorych dzieci (to się nazywa eugenika) i wychodzi na tym zwycięsko.

Kwestia głosowania za lub przeciw aborcji dotyka jednak wolności sumienia. Która to wolność sumienia jest, jak mi się wydaje, również medialnym tworem wyprodukowanym na potrzeby chronienia moralności przed zepsutym światem. Wolność sumienia mówi: nie dokonam aborcji, bo sumienie mi na to nie pozwala. Druga zaś mówi: mnie pozwala, więc dokonam. A prawda jest taka, że nie wolno nam dokonywać aborcji w ogóle, bo aborcja jest złem – zabijaniem ludzi w tym stadium rozwoju, w którym nie mogą jeszcze nawet się bronić. Wolność sumienia nie ma nic wspólnego z prawdą (odniosę się przy tym do jednego z moich wcześniejszych wpisów o sumieniu), ponieważ subiektywnie dziś pojmowane sumienie pozwalałoby nam robić największe świństwa (w tym także negowanie prawa do wolności sumienia drugiej osoby, jeśli jej sumienie podpowiada jej coś, co nie jest poprawne politycznie). Aborcja jest zabójstwem, dlatego jest zła i posłowie głosujący przeciw niej de facto nie głosowali zgodnie z niezrozumianym dziś sumieniem, lecz zgodnie z prawdą. A prawda ta brzmi: człowiek zaczyna się w momencie poczęcia i bez względu na stan swojego zdrowia ma prawo przeżyć tyle, ile będzie mu dane. Tusk zaś, broniąc fikcyjnego kompromisu aborcyjnego (coś w rodzaju „W Polsce wolno mordować, ale tylko w niewielu przypadkach, nie jest tak najgorzej”) broni kłamstwa twierdzącego, że jak kobieta chce lub nie chce, to ma prawo. Że jak dziecko ma być chore, to lepiej żeby w ogóle nie żyło – a nam wolno o tym decydować, bo jesteśmy mądrzy i bardzo dużo chcemy.

No dobrze, dobrze, ale może jednak rzeczywiście eugenika jest wskazana? Może lepiej zabić dziecko pozbawione mózgu zanim się urodzi i samo umrze? Pojawiły się też argumenty, że jeśli dziecko ma się urodzić w rodzinie patologicznej, to może lepiej żeby w ogóle się nie urodziło, bo ma niewielką szansę na szczęście w życiu. Do tego oczywiście dochodzi wiele osób z zespołem Downa, które również nie zaznają szczęścia (a dzieci z zespołem Downa można legalnie abortować, bo są to płody uszkodzone). Ja powiem tylko tyle: drugi rok pracuję w szkole specjalnej. Mam tu zarówno dzieci z rodzin patologicznych (przeważają w klasach z lekką niepełnosprawnością intelektualną) i z zespołem Downa (głównie klasy z głębszą niepełnosprawnością). Widzę ogrom szczęścia zarówno w jednych, jak i w drugich. Jednych i drugich traktuję z równym szacunkiem, który nie wypływa z tolerancji do niepełnosprawnych, lecz z autentycznej sympatii do nich. Z jednymi i drugimi witam się, przybijam piątki, śmieję się i żartuję. I widzę, że mimo rozlicznych problemów (ci pierwsi) czy nieuleczalnej choroby (ci drudzy) potrafią oni szczęśliwie przeżywać czas, a przynajmniej jego fragmenty. Inaczej trzeba ich uczyć, inaczej wychowywać, ale zyskuje się przy tym mnóstwo radości.

I tu nie jest kwestia czyjejś granicy. Bo dla jednej matki granicą może być całkowite ograniczenie aborcji, dla drugiej posiadanie dwójki dzieci, a dla trzeciej rodzenie wyłącznie zdrowego potomstwa. Ale należy pamiętać, że to granicę dziecka tu przekraczamy i należałoby zapytać je o zdanie, czy pragnie zostać zabite, czy nie. Skoro jednak nie potrafi się póki co wypowiedzieć na swój temat, należy pozwolić mu pożyć przynajmniej tak długo, aż będzie w stanie ukazać nam swoją granicę. Tylko mordowanie dziecka z zespołem Downa, które przekroczyło 9 miesięcy życia jest nielegalne…

Mam nadzieję, że posłowie stojący po stronie prawdy nie dadzą się zgasić, nie pozwolą zamknąć sobie ust. Że następnym razem zagłosują tak samo. Szczerze w to wierzę, że Tuskowi zaszczuć się nie dadzą. Mocno się za to modlę.

Categories: Świat i Kościół | Tags: , , , , | 32 komentarzy

Zobacz wpisy

32 thoughts on “Tuskoterror a prawda obiektywna

  1. Dziękuję za ten tekst

  2. A propos dyscypliny partyjnej i prawdy: skoro posłowie cenią prawdę, to czemu nie zagłosowali przeciw votum zaufania? Jednak im się odmieniło i tym razem woleli stanowiska, obawiając się groźby ich utraty? To co jest ważniejsze? Pod naciskiem siły nagle prawda przestała być dla nich ważna lub sumienie się odmieniło?

    A generalnie poza tym, po części w temacie, a po części nie, polecam gorąco rysującą beret książkę Jacka Hołówki „Etyka w działaniu”.

  3. Ale masz tempo, prawie jak ja:) Rozwalił mnie komentarz na fejsie pod tym wpisem. Uwielbiam wyzwolone kobiety, które wiedzą najlepiej, co jest morderstwem, a co nim nie jest.

  4. Parędziesiąt minut temu trafiłam przypadkiem na fragment programu „Najsztub słucha”, w którym, jak sama nazwa wskazuje, Najsztub słucha – dziś wynurzeń posłanki Anny Grodzkiej. I postanowiłam zrobić małą wzmiankę nie do końca może na temat. Otóż pan Najsztub był wielce zdziwiony faktem, że pani posłanka ocenia, iż był szczęśliwy, zanim został panią i posłanką, Jak to – słuchał dalej pan Najsztub – toż to niemożliwe, być szczęśliwym, kiedy się jest panem zamiast panią?! Na to rzecze pani posłanka, oczywiście, bo przecież oprócz spraw związanych z jego płciowością miał on również cudownych rodziców, sukcesy zawodowe, przyjaciół. Był więc szczęśliwy, mimo tak wielkiego DEFEKTU – nie bójmy się tego słowa, czymże, jeśli nie defektem, mogłaby być niewłaściwa płeć?
    A teraz ujawnię do czego zmierzam: zastanawia mnie, czy pani posłanka, która opowiada tak wzruszającą historię na swój temat, zastanowiła się, że być może podobnie mają inni ludzie. Może osoby z zespołem Downa są szczęśliwe, mimo swego „defektu”, bo mają cudowne rodziny, przyjaciół, albo pasję, której praktykowanie daje im satysfakcję. A osoby, które wychowają się w straszliwych patologicznych rodzinach, wciąż mają szanse dożyć dorosłości i przez pozostałe 40, 60 czy ilekolwiek lat zaznać szczęścia niezwiązanego z ich patologiczną rodziną pierwotną. Jakim prawem ktoś ma decydować o tym, czy ja mam szansę zaznać szczęścia w życiu i wyznaczać kryteria stanowiące o tym, czy moje życie jest warte przeżycia? Nawet jeśli byłaby to własna matka. Każdy prawdopodobnie w swoim życiu będzie miał straszny okres, kiedy można by uznać, że jest kompletnie nieszczęśliwy. Lepiej jednak, aby ten okres nie miał ci się przydarzyć na początku życia po tej stronie brzucha i aby nie dało się go przewidzieć, gdy jeszcze w tym brzuchu przebywasz. Bo wówczas możesz komisyjnie zostać uznany za tak pokrzywdzonego, że lepiej cię zabić, dla twojego dobra oczywiście,

  5. Uważam, że aktualny kształt ustawy, która chcą zmienić zwolennicy ochrony życia jest kompromisem… Zgniłym – to prawda – ale nie widzę szans na zmianę w obecnym sejmie. Zwolennicy muszą mieć większość, a tej nie mają i wychodzi zwykła zadyma.

  6. To co napiszę będzie BARDZO kontrowersyjne….

    Uważam że powiedzenie „nie ruszajmy tego, bo może być gorzej – a tak morduje się w ograniczonym zakresie” jest niewłaściwe. Nie można powstrzymywac się od usunięcia pozwolenia na rzecz tak straszną jak morderstwo pod pretekstem że ktoś może uchwalić gorszą ustawę.
    Pomijam tu całkowicie dyskusję czy takie obawy są słusze – skupię się na… hmmm.. stronie moralnej.
    Otóż jeśli ktos ją zaostrzy to na pewno nie my. Natomiast jeśli – z obawy przed ruchami złych ludzi – zaniedbamy krzyczenia w obronie tych których TERAZ się zabija – to będzie NASZA wina.

    Sorry za wyświechtane porównanie (ale jest adekwatne) – czy gdyby w kraju istniało prawo pozwalające zabijać Żydów (ale tylko tych poniżej 1,70 wzrostu) – ktokolwiek ośmieliłby się argumentować „nie znośmy tego prawa, bo może się okazac że ktoś wniesie ustawę która dopuści zabijanie Żydów jeszcze wyższych” ?
    Absurd, Prawda?

    Zapis pozwalający mordować w majestacie prawa powoduje nie tylko skutki „utylitarne”, bezpośrednie – tj. fizyczną eliminację dzieci, ale jest usankcjonowaniem bezprawia i jako taki ma skutki przekleństwa nad państwem.
    Nie mówiąc już o tym że znieczula nas wszystkich i – jesli nie będziemy krzyczeć w obronie zabijanych dzisiaj, za jakiś czas i tak pozwolenie na porderstwo posunie się dalej.

    Dzieci zabijane to tragedia, ale sa achowane u Boga. Pozwolenie na zabijanie to hańba w sferze duchowej, a otwarcie drzwi do pogłębienia zabijania w przayszłości.
    Paradoksalnie mniejszym zagrożeniem jest że dziś dopuści sie zabijanie większej liczby dzieci niż zagrożenie jakie niesie tolerowanie morderstwa w prawie państwowym z jednej strony, a przyzwyczajenie społeczeństwa że „tak jak jest jest dobrze” (a może tylko „dopuszczalnie”) z drugiej.

  7. @Marek Piotrowski
    To, co napisałeś nie jest kontrowersyjne. Po prostu wyraziłeś pogląd. Natomiast w dyskusji trzeba uwzględnić odmienne poglądy i przekonania i zebrać większość, A tej nie ma. Tak więc, mając najsłuszniejsze w swoim odczuciu poglądy i nie mając większości sejmowej nic nie zrobisz.

  8. Widzisz, nie jest najważniejsze (choć w tym wypadku bardzo ważne) by wygrać.
    W każdym razie niemożność wygranej (a wcale nie powiedziane że takowej nie ma) nie może być pretekstem do pozostawienia tego tematu w spokoju

  9. @Marek Piotrowski
    szkoda sil i energii na pieniactwo. Donkiszoteria świetnie prezentuje się w literaturze, natomiast w życiu trzeba zwyciężać. Tak więc będąc zwolennikiem ochrony życia trzeba tak zaangażować się w życie publiczne, by w sejmie znalazło się jak najwięcej zwolenników naszych poglądów.

  10. Nie idzie o pieniactwo a o to by nigdy nie nastąpiła sytuacja zaakceptowania.
    Co, niestety, już jak widać (także po Twoim wpisie) częściowo nastąpiło.

  11. @Marek Piotrowski
    Mnie ta ustawa całkowicie zadowala. Jest zgodna z moimi odczuciami, natomiast w poprzednim komentarzu wyraziłem pogląd na temat tego, jak zmieniać prawo, by cała para nie szła w gwizdek.

  12. Własnie to jest najgroźniejsze – że niektórych CZĘŚCIOWY zakaz mordowania zaczyna zadowalać… i to wielu dobrych ludzi (jak zapewne Ty). takie bywają skutki kompromisów w sprawach moralnych…
    Niemcy też nie byli gotowi od razu mordować Żydów.. I proszę mi nie wyjeżdżać z prawem Godwina, bo sytuacja jest w pełni adekwatna

  13. prawo Godwina zawsze wypływa w dyskusjach o aborcji, prędzej lub później, ale ZAWSZE

  14. Otóż nie. Prawo Godwina nie stosuje się do dyskusji o aborcji, ponieważ aborcja ma RZCEZYWIŚCIE bardzo wiele wspólnego z ideami hitleryzmu – przede wszystki eugenikę oraz Zasadę Jakości Życia (polecam znakomity film Eugenika)

  15. @Marek Piotrowski
    Życie wszystkich za wszeką cenę nie jest moim priorytetem. Nie jestem katolikiem, więc jeśli już mamy rozmawiać to na gruncie stanowionego prawa, a nie moralności katolickiej.

  16. @Marek Piotrowski
    Ależ ja nie przeczę jakoby aborcja miła z hitleryzmem dużo wspólnego, chciałam raczej wskazać, że hasło „prawo Godwina” (nie zawsze słusznie) zawsze pada z ust jakiegoś dyskutanta, niezależnie od jego stanowiska.

  17. @Caddicus Caddi
    A jakiż to wyznacznik „stanowione prawo” ?
    Sokrates też został stracony na mocy „stanowionego prawa”…

  18. @Marek Piotrowski
    A jakież inne prawo może funkcjonować i regulować życie społeczności? Nie znam innego, ani nie słyszałem o takim.

  19. Prawo karne może – czasem dobrze, czasem fatalnie – nasladować Prawo Naturalne.
    Prawo stanowione bez stojącej za nim aksjologii jest żałosne i szybko się wypacza.

  20. No popatrzcież, że też człowiek cały dzień poza dostępem do możliwości komentowania i nie bierze udziału w dyskusji… Jak spojrzałem w internet przez telefon po lekcjach to byłem w szoku – 15 komentarzy! Taka dyskusja nie miała miejsca chyba od czasów zamknięcia poprzedniego bloga :).

    Ale nie mogę się powstrzymać przed dokonaniem wypowiedzi. Caddicus pyta, jakie inne prawo może funkcjonować i regulować życie społeczne? Jest takie prawo: nazywa się prawo moralne (albo inaczej prawo naturalne). Prawo moralne nie stanowi o tym, co jest dozwolone, a co niedozwolone, tak jak każde prawo stanowione, lecz o tym, co jest dobre, a co złe, o tym, co jest prawdziwe, a co fałszywe. Oczywiście w dzisiejszych czasach mówić o prawie naturalnym to tak, jakby opowiadać bajki, bo przeciwnikom prawdy natychmiast kojarzy się ono z moralnością katolicką. Twierdzą, że to księża i Kościół ustanowili prawo, które nazwali prawem naturalnym. Otóż nie: ono istniało od początku dziejów, a Kościół tylko je odkrywa i uwypukla. Prawdą jednak jest, że ciężko jest sprawić, by prawo naturalne tak przekonało ludzi, by utożsamili je z prawem stanowionym. Są rzeczy np. oczywiście złe, jak współżycie pozamałżeńskie, które trudno jest podciągnąć pod prawo stanowione (choć może to też tylko znak czasów?). Są takie elementy prawa moralnego, których podobno wręcz nie powinno się wprowadzać do prawa stanowionego. Jeśliby wszyscy ludzie na świecie żyli w zgodzie z prawem naturalnym, to okazałoby się, że Świadkowie Jehowy mieli rację (bo oto mamy Raj na ziemi).

    Tak więc argument o byciu czy niebyciu katolikiem, szanowny Caddicusie, nie powinien mieć racji bytu, ponieważ to nie Kościół ustanowił kiedy zaczyna się życie i czy wolno mordować. To wynika z prawa naturalnego (udowodnionego już naukowo: człowiek zaczyna się od poczęcia), Kościół jedynie odpowiada na to prawo, jak i co poniektórzy ateiści. Pani Ela Wiater podesłała mi ostatnio taki artykuł mówiący o antyaborcyjnych ateistach: http://www.lifesitenews.com/news/pro-life-atheists-invade-the-american-atheist-convention i raczej nie jest to ukryta opcja katolicka…

    Co do stanowienia prawa masz jednak oczywistą rację. Nawet jeśli za ustawą ponownie zagłosują ci sami posłowie (a może jeszcze do tego Gowin i reszta wstrzymujących się), to prezydent i tak już wypowiedział się, że ustawę zablokuje. A większej wymaganej ilości głosów już pewnie nie zdobędą. Ale musimy podkreślić, że ten niespodziewany ruch zwolenników życia ludzi niezgodnych z normą z góry narzuconą (czytaj: niepełnosprawnych) już dał bardzo wiele. Jedno głosowanie już wygraliśmy. Cieszmy się z małych sukcesów, walcząc o większe.

    I niestety, Maggie, nie wiem, co takiego Tusk zrobił, że go nie obalono. Ale zdaję sobie sprawę, że Gowin głosując tu przeciw Tuskowi głosowałby też przeciw sobie. Bo drugi raz ministrem by już nie został i miałby później tyle do powiedzenia, ile obecnie Bosak czy Giertych. Nie mówiąc już o koledze Lepperze…

  21. Ciamajda

    Rozumiem że otrzymywanie komentarzy jest przyjemne, sam niestety mogę jedynie pomarzyć o nich na swoim blogu, ale akurat ta „dyskusja” mnie nie cieszy, tak samo jak nie cieszyłaby mnie dyskusja na temat tego, czy można zabić moich rodziców czy nie można. Caddicus ewidentnie promuje tutaj nienawiść wobec człowieka nienarodzonego, ciekawe czy jest jakiś przelicznik który pokazałby ile dzieci trafi przez jego gadanie do wiadra lub do szpitalnych kanalizacji.

  22. Ja tylko do jednego się odniosę, bo jakoś nie po drodze mi z tym, co kto uważa, że kto inny promuje.
    Jednego szkoda – dyskusji, która naprawdę mogłaby zainspirować obie strony do zastanowienia się.

    Jeśli dla kogoś ważniejsze jest zostanie ministrem niż wartości, które ponoć wyznaje, to… w sumie to nie wymaga żadnego komentarza. Nawet tego, że moim zdaniem, pomyliły się komuś priorytety.
    Nie obciążałabym Tuska odpowiedzialnością za obecną pozycję Bosaka i Giertycha. I za to, co się stało z Lepperem też i tym bardziej nie, chyba że znasz jakieś niezbite dowody pozwalające na rzucanie takich sugestii.

  23. Odnoszę wrażenie graniczące z pewnością, że większość z tu dyskutujących wkłada w usta innych słowa, których nie powiedzieli, albo przynajmniej odpowiada na argumenty, których nie usłyszeli.

    I tak Marek Piotrowski uderza w Caddicusa, że zgadza się na bierność, poddanie sprawy aborcji, choć ten (mimo osobistego braku opozycji w stosunku do zgniłego kompromisu) próbuje wszystkim właśnie wytłumaczyć jak i dlaczego należy walczyć tak, żeby zwyciężyć. Caddicus Caddi z kolei wyskakuje nagle z twierdzeniem, że nie jest katolikiem i nie będzie rozmawiał na gruncie moralności katolickiej, tak jakby ktoś zarzucił mu, że jest katolikiem i próbował w dyskusję wcisnąć elementy moralności katolickiej – a nie prawdy po prostu. Ciamajda (miło Cię ponownie gościć! Gdzie mogę komentować Twój blog? :) oskarża Caddicusa o nienawiść do nienarodzonych, choć ten tylko wspomniał, że jego priorytetem nie jest życie wszystkich za wszelką cenę. Wreszcie M. wydaje się podejrzewać mnie o oskarżanie Tuska o zmianę losów Bosaka, Giertycha i Leppera, choć ja tylko wspomniałem o tym, że ich los się zmienił i znaczą dziś niewiele, niewiele też mają do powiedzenia. Czy stał za tym Tusk? Nie wiem, nie mam dowodów, nie mam nawet najmniejszych podejrzeń. Nic takiego nie sugerowałem.

    Pisano do mnie te słowa wielokrotnie, i ja do Was napiszę: czytajcie wyraźnie, czy to, co odczytujecie rzeczywiście zostało powiedziane. A oprócz tego serdecznie dziękuję za dyskusję! Tęskniłem za tym, a mój Blog wreszcie jest najedzony ;).

  24. Po prostu wspomniałeś to w taki sposób, że się połączyło w ciąg przyczynowo-skutkowy, a niestety ostatni jego element dość wyraźnie na to wskazał.
    A mnie cały czas chodzi po głowie to głosowanie dla własnej wygodnej pozycji.

  25. M., mnie prawdę powiedziawszy głosowanie pana Gowina średnio obchodzi, bo sądzę, że można się było po nim tego spodziewać. Wcale mu się zresztą nie dziwię, wybrał wyjście kompromisowe. Z teką ministra z pewnością niełatwo się rozstać, więc nie jest tak, że go nie rozumiem, choć uważam, że są ważniejsze rzeczy niż teka ministra. To co zrobił jest głupie, ale zrozumiałe. Natomiast dla mnie najbardziej rozwalające jest kajanie się pań posłanek za to, że głosowały przeciw rozkazom Tuska, naprawdę czegoś podobnego jeszcze nie widziałam i nie sądziłam, że w ogóle to jest możliwe w państwie, które twierdzi, że jest demokratyczne.

  26. @ Maurycy
    Prawo naturalne jest pewnym wywodem filozoficznym i współcześnie największym jego orędownikiem jest KK, Jest to zbiór słusznych przekonań, ale nie jest to prawo w znaczeniu instrumentu organizującego życie wspólnoty. Nawet KK katolicki swoje wewnętrzne reguły ułożył w formie kodeksu kanonicznego.
    W sprawie przywołania mojej „niekatolickości” powiem, że była to reakcja na nacisk ze strony Marka Piotrowskiego mówiący o mordowaniu nienarodzonych i o kompromisie (zgniłym), któremu rzekomo uległem. Chciałem w ten sposób zaznaczyć, że mój system wartości niekoniecznie jest tożsamy do końca z jego i twoimi poglądami, choć nie wypowiadałem tego w duchu wrogości. Wcześniej wskazałem jak należy działać, by osiągnąć cel na gruncie prawa stanowionego.

    @Ciamajda
    Nie promuję aborcji i nigdy nie byłem jej zwolennikiem. Maurycy zrozumiał moje intencje znakomicie.
    Sam jestem ojcem dwojga dorosłych dzieci, które od pierwszych chwil były dla mnie ludźmi. natomiast rzeczywistość w jakiej żyjemy nakazuje uwzględnić odmienne systemy wartości, których nośnikami jest sejmowa większość. Żeby to zmienić trzeba na tym gruncie mieć siłę stanowienia prawa.

  27. Lolinko, mnie właśnie to bardziej dziwi, bo to dla mnie kompromis, ale dla jego własnej skóry. Wygląda mniej więcej tak „najpierw zagłosuję przeciw aborcji”, a potem „w sumie to jednak teka ministra ważna, więc niech będzie za premierem”. Nie dziwię się późniejszym głosom w społeczeństwie, że posłowie mają je tam, gdzie światło nie sięga, a temat jest po prostu kolejnym tematem przedwyborczym. W tej sytuacji tak się właśnie czuję.
    To drugie też cyrk.
    Chociaż jako osoba dość empatyczna to, szczerze mówiąc, zrozumieć jestem w stanie zachowanie i jednych, i drugich. Niestety rezultaty też jestem w stanie zrozumieć…

  28. Św. Jan Chryzostom

    Serce się raduje. Tylu tu piszących o ratowaniu dzieci skazanych na swoje krótkie życie pełne cierpienia, strachu i poniżenia. Wy którzy rezygnujecie ze swojego życia zawodowego, wieczorów w wygodnym fotelu, ciepłymi kierpcami i dobrą kolacją. Wszyscy co wspierają finansowo rodziny które musiały rezygnować z pracy by się opiekować swoimi szczególnie naznaczonymi przez Pana dziećmi. Wolontariusze pomagający w lekcjach dziewczynom które urodziły dzieci swoich ojców. Cieszę się, że jest tu was tylu.
    AAApsik!
    Bogobojni bohaterzy zza klawiatury z gębami pełnymi frazesów. Walka o życie człowieka kończy się u was zaraz po jego narodzinach. Nie ważne, że urodzi się bez twarzy i rączek. Potem to już niech się nim zajmie ktoś inny, państwo, schronisko, zniszczeni tym wszystkim rodzice. Wszystko będzie dobrze. Łaski pana spłyną na niego po śmierci.
    A swoją drogą przypomnę może słowa Św. Tomasz z Akwinu: „Zarodek pici męskiej staje się człowiekiem po 40 dniach, zarodek żeński po 80. Dziewczynki powstają z uszkodzonego nasienia lub też w następstwie wilgotnych wiatrów” Alleluja!

  29. @Ten, kto się podszywa pod Św.Jana
    1.
    Obłudą to jest kiedy, jako „argument” przeciw człowiekowi przeciwstawiającemu się złu przywołuje się INNE zło i narzekając że „tamtemu złu się nie sprzeciwia”
    2
    W dodatku nie wiesz wcale czy się tamtemu innemu złu przeciwstawiamy czy nie – co nie przeszkadza Ci nas oskarżać.
    3
    Szczególnie obrzydliwą sugestią jest że można kogoś zamordować, ponieważ :jest kaleki i „niszczy” tym rodziców
    4
    Owszem, św.Tomasz tak właśnie uważał. Wielu rzeczy wówczas jeszcze nie wiedziano w medycynie – tak własnie uważał wówczas świat naukowy. I co z tego niby ma wynikać?

  30. mamelka

    Jako matka nie wyobrazam sobie,abym mogla podac się zabiegowii aborcji.Ba miałam nawet wielka kłótnie z „przyjaciołkami” na ten temat ,ale broniłam swego zdania do konca.One były dwie przeciwko mnie i szczerze nie doszłysmy do zgody w tej kwestii.One z tych,co usunełyby ciąze,czyli zabilyby własne dzieci tak naprawde dla wlasnej wygody.(te same słowa tez wtedy padły z moich ust, juz wtedy kazda z nas miała dzieci)Ja nie czuje sie pokonana tylko szczęsliwa,że mam własne wartości,których nie wstydze się bronić.Dziś już sie nie przyjaznimy .Co więcej mam swoją teorie i tez na dzieci mordowane w ten sposób.Mianowicie jak jakies dziecko poważnie,a nawet śmiertelnie zachoruje często słyszymy gdzie Jest Bóg ,czemu na to pozwala.Wydaję mi się,że Bóg wtedy tez cierpi.Bóg daje nam szanse na zmienianie tego co jest złe.Tyle dzieci jest mordowane w łonie matki,a tak naprawdę,wierzę w to,że te własnie zamordowane dziecko mogło byc lekarzem lub poprostu czlowiekiem ,który wymysliłby lek na raka,aids,białaczke. itp.To my ludzie sami odrzucamy pomoc Boga.To my Ludzie Ludziom gotujemy taki Los Nie Bog.Bóg nas uczy przede wszystkim MIŁOŚCI.

  31. mamelka

    P.S.-Ja jestem dzieckiem,tego,którego mogłoby nie być.Jakiś „dobry” Lekarz,namawiał mamę,aby usuneła ciążę bo zaszła w krótkim czasie po operacji.Urodziłam się silna i zdrowa.Mama nie choruję,na żadne przewlekłe choroby.Ludzie tak naprawdę usuwają ciąże dla własnej wygody.Dziekuje mamo :-).

  32. Jest taka opowieść o Ojcu Pio. Przyszła do niego rozszlochana kobieta i chciała się wyspowiadać. Zaczęła od wspomnienia, że dokonała aborcji. Ojciec Pio zapytał: „Miałaś sen, prawda?” Kobieta potwierdziła, więc kontynuował: „Śniło ci się twoje dziecko jako dorosły człowiek”. „Zgadza się” – odpowiedziała kobieta. „Kim by zostało, gdyby dane mu było urodzić się?” – drążył Pio. „Papieżem” – odpowiedziała kobieta.

    Tak naprawdę nieważne kto kim będzie i jak bardzo będzie chory. Życie to wartość sama w sobie i nie wolno jej zabierać nikomu, bez względu na wszystko.’

    To wspaniale, że masz swoje mocne poglądy i się ich trzymasz!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s