Zabroniono tym biskupom się żenić

Tak śpiewał swego czasu Kazik w piosence, której tytułu nie podam, bo nie godzi się. Kiedy powraca w debacie publicznej temat celibatu, zawsze przypominam sobie tę piosenkę, pewnie również dlatego, że dawno temu pewien mój znajomy komentujący w jednej z pierwszych notek, jeszcze na pierwszym blogu (komentarz można przeczytać i tutaj) przytoczył właśnie ten tekst celem zaargumentowania przeciw celibatowi. I ja już pisałem na ten temat tutaj, zaledwie chwilę przed zamknięciem poprzedniego bloga (a byłem przekonany, że również w początkach blogowania), ale dziś sprawa mi się odświeżyła i postanowiłem do tematu powrócić. Gazeta Wyborcza przekazała mi bowiem z pomocą wszechwiedzących ekranów pierwszej linii metra swoje najnowsze odkrycie: w zeszłym roku kardynał Bergoglio (dziś papież Franciszek) udzielił wywiadu, w którym stwierdził, że kwestia celibatu może się zmienić i że kapłani katolickich Kościołów wschodnich, którzy mają żony, świetnie pełnią swoją funkcję. Pada więc pytanie: Czy papież Franciszek zniesie celibat?

Może to się wydać kontrowersyjne, ale kardynał dziś będący papieżem, udzielając wywiadu powiedział to, co powinien powiedzieć każdy katolik. Że celibat może zostać zmieniony i że istnieją księża, którzy mają żony, a mimo tego są dobrymi księżmi (i mają prawo do wykonywania obowiązków kapłańskich). Celibat w Kościele katolickim nie jest bowiem w żadnym wypadku dogmatem. I, mimo powszechnie przyjętego mniemania, nie jest też obowiązkowy. Oczywiście, mężczyźni, którzy przyjmują święcenia w Kościele rzymsko-katolickim składają przedtem obowiązkowo śluby bezżenności. Jednak są w Kościele kapłani, którzy przeszli do nas od anglikanów, kiedy tamci postanowili wyświęcić kobiety. Benedykt XVI wyraził zgodę na ich uczestnictwo w pełni małżeństwa i w pełni kapłaństwa, przyjmując ich do Kościoła katolickiego. Z drugiej strony są też katolickie Kościoły wschodnie (np. grecko-katolicki), w których wiele spraw wygląda podobnie do tego, jak jest w prawosławiu. O nich właśnie mówił obecny papież. Więc – choć od wielu wieków księża w Kościele rzymskim ślubują celibat, sam celibat nie jest dogmatem i całkowitym obowiązkiem każdego kapłana w Kościele katolickim.

Skoro już sobie to powiedzieliśmy, możemy dodać jeszcze, że kwestia celibatu w Kościele jest kwestią dyskusyjną i rzeczywiście istnieje możliwość, że kiedyś celibat przestanie obowiązywać. Już dziś wyświęcani są diakoni (pierwszy stopień święceń), którzy mają żony i dzieci. Sam marzę o tym, by w pewnym momencie, jeśli to będzie w polskich warunkach w ogóle możliwe, przyjąć te święcenia. Oczywiście nie będzie to oznaczało, że będę wtedy księdzem. Ale sakrament święceń ma 3 stopnie, a diakonat jest pierwszym z nich.

Co do wszystkich pozostałych roszczeń liberalistów: na 99,9% nie ma żadnych możliwości, by cokolwiek się w nauczaniu Kościoła zmieniło. Nie będzie akceptacji związków pozamałżeńskich, homoseksualnych, nie będzie akceptacji antykoncepcji, in-vitro ani kapłaństwa kobiet. Bo wszystkie te tematy są bezpośrednio czy pośrednio wykluczone w Biblii. Związki pozamałżeńskie podchodzą pod zakaz cudzołóstwa, mężczyźni współżyjący ze sobą nie odziedziczą Królestwa Bożego, antykoncepcja i in-vitro odpadają w zestawieniu z bądźcie płodni i rozmnażajcie się, a kapłaństwo kobiet odpada, bo zabraniam kobietom nauczać. Tylko celibat w tym wszystkim pozostaje nieskonkretyzowany.

„Aby dzieci biskupów nie mogły dziedziczyć zabroniono tym biskupom się żenić. Nie ma w Biblii słowa o celibacie. Znacie się czy się nie znacie?” śpiewał Kazik i niestety nie miał racji. W Biblii jest wiele słów o celibacie, są bezpośrednie zachęty do bezżenności. „A ja chciałbym, żebyście byli wolni od utrapień. Człowiek bezżenny troszczy się o sprawy Pana, o to, jak by się przypodobać Panu. Ten zaś, kto wstąpił w związek małżeński, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać żonie. I doznaje rozterki. Podobnie i kobieta: niezamężna i dziewica troszczy się o sprawy Pana, o to, by była święta i ciałem, i duchem. Ta zaś, która wyszła za mąż, zabiega o sprawy świata, o to, jak by się przypodobać mężowi. Mówię to dla waszego pożytku, nie zaś, by zastawiać na was pułapkę; ale po to, byście godnie i z upodobaniem trwali przy Panu” (1 Kor 7, 32-35) pisze apostoł Paweł, gdy zachęca do pozostawania bezżennymi po to, by lepiej służyć Panu. W innych miejscach namawia swoich uczniów, by pozostawali takimi, jak on – czyli w stanie kawalerskim. Ale nie tylko Paweł wspomina o bezżenności dla Królestwa. „Bo są niezdatni do małżeństwa, którzy z łona matki takimi się urodzili; i są niezdatni do małżeństwa, których ludzie takimi uczynili; a są także bezżenni, którzy ze względu na królestwo niebieskie sami zostali bezżenni. Kto może pojąć, niech pojmuje!” (Mt 19,12) wspomina sam Jezus w Ewangelii wg św. Mateusza. Są bezżennymi ci, którzy zdecydowali się na celibat przez wzgląd na Królestwo – aby lepiej służyć Bogu w swoim kawalerstwie. Z drugiej strony jednak Paweł wspomina również, że „Biskup więc powinien być bez zarzutu, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania” (1 Tm 3,2), a więc jednak biskup powinien być żonaty. Łatwo pogodzić te dwie nauki: Zgodnie z nauczaniem Jezusa i podążającego Jego śladem Pawła bezżenność jest czymś dobrym przez wzgląd na Królestwo Boże: osoby, które pozostają poza ziemskimi związkami, oddają się lepiej służbie Bożej. Jednak małżeństwo jest czymś dobrym do tego stopnia, że biskup, aby dawać dobry przykład, jeśli miałby żonę, powinien pozostawać jej wierny bezwzględnie. Prawosławni interpretują to tak, że jak biskupowi żona umrze, to się drugi raz żenić nie może, bo to byłaby druga żona. I w Kościele greckim jest tak, że ślub można wziąć przed święceniami, a jeśli dojdzie się do święceń bez ślubu, to ślubuje się celibat. Podobnie zresztą ma się sprawa ze wspomnianym przeze mnie wcześniej stałym diakonatem. Stałym diakonem może zostać mężczyzna bezżenny w wieku 25 lat i już ślubu nie weźmie, lub żonaty w wieku 35, za pisemną zgodą żony…

Celibat może zostać zniesiony. Należy jednak pamiętać, że z ogromnym prawdopodobieństwem nie wpłynie to na warunki życia księży, którzy już są wyświęceni. Fakt, że wielu księży dziś chce zniesienia celibatu, bo nie radzą sobie w tak trudnych warunkach, bo mają potrzebę bliskości itp. i w związku z tym liczą na zmiany, nie zmienia faktu, że oni już ten celibat przy święceniach ślubowali. Zniesienie celibatu nie zniesie złożonych przez nich ślubów. Księża, którzy dziś pozostają w celibacie, pozostaną w nim po zniesieniu celibatu. Prawdopodobnie również będzie można brać ślub tylko przed święceniami, tak jak jest teraz na wschodzie czy przy stałym diakonacie, a nie już po nich. Czyli wyświęcani bez żon dalej będą deklarować celibat. I oczywistym wydaje się też, że celibat można znieść kiedy uzna się, że księża są na to gotowi i poradzą sobie z gorliwym wypełnianiem swoich obowiązków, zarówno kapłańskich, jak i małżeńskich. Nie zaś wtedy, kiedy Newsweek i Gazeta Wyborcza krzykną, że już czas znieść celibat i przestać męczyć księży. Polemika bowiem, głosząca, że księża są zmuszani do pozostawania w celibacie została już dawno obalona, np. przez ks. Marka Dziewieckiego. On to powiedział do nas kiedyś mniej-więcej w ten sposób: Nie jest prawdą, jakoby ktokolwiek zmuszał kogokolwiek do celibatu. Mnie nikt do niczego nie zmuszał. Sam, chcąc zostać kapłanem, w pełni świadomie celibat przysiągłem. Jak nie chciałem – mogłem nie być księdzem.

Co ja zaś sądzę o kwestii celibatu? Mam takie zdanie, jakie ma nauczanie Kościoła: jestem zarazem za, jak i przeciw. Kiedy byłem w Seminarium mówiłem, że jeśli znieśliby celibat, ja i tak bym w nim pozostał. To był etap, na którym doskonale go rozumiałem – byłem Judym, Tomasz Judym. Dziś nadal go rozumiem, ale jestem już żonaty. Dlatego może wcale nie miałbym nic przeciwko zniesieniu celibatu? Wtedy, mając żonę, mógłbym jeszcze dodatkowo być księdzem. Wielce kusząca propozycja… :)

Odsyłam jeszcze do ciekawego tekstu na ten sam temat: TUTAJ.

Categories: Świat i Kościół | Tags: , , , , | 2 komentarzy

Zobacz wpisy

2 thoughts on “Zabroniono tym biskupom się żenić

  1. Kościół ma byc znakiem sprzeciwu i jest. Atakowany jest za głoszone przesłanie i zasady moralne, za celibat. Gdyby tego nie było to miałoby zastosowanie starego porzekadła: jeśli chcesz uderzyć psa kij zawsze się znajdzie.
    Nie wydaje mi się zatem właściwe oczekiwanie, że Kościół dostosuje się do wymogów „tego świata”, bo zatraciłby to, co jest jego solą. Najwięcej zmian od Kościoła oczekują ci, co są poza nim, a czasami są wręcz osobistymi wrogami Najwyższego. Diabeł przywdział ornat i ogonem na mszę dzwoni:-)))

  2. *****

    A byłbyś może łaskawy – może w osobnym poście – rozwinąć wątek cytuję „bo zabraniam kobietom nauczać” – najfajniej tak ze źródłami (i przyznam, że najlepiej nie z Dziejów Apostolskich;)) gdyż z tego co mi wiadomo, jest to raczej wynikiem „walki o wpływy” pomiędzy apostołami, niż podyktowane wyższymi względami.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s