Herbata z Cytrynną

„Kaszëbsczé jezora, kaszëbsczi las, Kaszëbë, Kaszëbë wòłają was” – śpiewała siedem lat temu pewna śliczna dziewczyna, która naówczas była uczennicą gimnazjum, podczas występu ze szkolnym teatrem na kaszubskim święcie wciągania tabaki. Tam też obecny był premier Tusk, który wówczas jeszcze premierem nie był i mógł sobie pozwolić na bycie tam. Siedem lat to mnóstwo czasu – Tusk jest premierem, a dziewczyna dwudziestokilkulatką (a przez swoją determinację mam z nią kontakt, choć byłem tylko cichym fanem) – a ja nigdy nie przypuszczałem, że wrócę w te tereny, które wspominam cudownie, i to niespodziewanie, z przypadku jakby.

Staram się utrzymać blog w tematyce teologicznej, ale moi stali czytelnicy wiedzą, że nie zawsze mi to wychodzi tak, jakbym chciał. Zresztą czasem chcę właśnie odwrotnie, zdarza mi się bowiem przeżywać coś, co sprawia, że nabieram ochoty na odskocznię. Ten wpis dedykuję zaś blogerce Cytrynnie, jej mężowi Piotrowi i ich latorośli – Stasiowi. Znajomość z Państwem wydawać by się mogła dziwna, gdybyśmy żyli jeszcze 10 lat temu. Dziś nadal zadziwia nas głęboko, choć już nie tak bardzo. Bo jednak niezbyt często wciąż się zdarza poznać kogoś przez internet, nawiązać kontakt poprzez komentarze na blogu, a potem spotkać się ni stąd ni zowąd, będąc zafascynowanymi sobą nawzajem. My zapraszamy, oni przyjeżdżają, a przecież znamy się tylko przez internet. Ale to nie wszytko.

Padło bowiem w pewnym momencie pytanie co by tu zrobić na majówkę. Inicjatywa wyszła on bliskich osób wiele mogących, które chciały, by dzieci pojechały nad morze powdychać jodu i chciały również ten wyjazd sfinansować. Ja jednak pomyślałem inaczej. Jeśli ktokolwiek miałby finansować wyjazd nad morze, to byłbym to ja. A przecież nad morzem mamy znajomych – więc może do nich? Idea padła i została przyjęta z radością. I tak oto na długi weekand (week and two more days) pojechaliśmy do Cytrynnów na wieś, prawie że nad morze, ale jednak nie do końca, bowiem morze znajduje się dalej od Warszawy, niż wieś. Pojechaliśmy do ludzi bliskich sobie sposobem bycia, myślenia, podejściem do spraw priorytetowych, a jednak wciąż odległych i nieznanych. I tych kilka dni pozwoliło zweryfikować i potwierdzić, że nawet wśród przypadkowo poznanych w internecie ludzi można mieć prawdziwie bratnie dusze, prawdziwych przyjaciół.

Nie mam menadżera blogowego, jako jedyny bodaj z naszej trójki, pewnie dlatego, że jestem jedynym tu blogującym mężczyzną, a to my, mężczyźni, jesteśmy menadżerami naszych żon. Dlatego nie będę raportował dokładnie całości wypadu. Było pięknie. Były Kaszuby, których się nie spodziewałem – Wdzydze Kiszewskie i Kościerzyna. Znane mi miejsca, piękne miejsca, do których wróciłem nieświadomie. Był domek, niewielki, ale bardzo przytulny, pokoik dla naszych dzieciaczków i salon z kuchnią do jedzenia (i tycia) oraz grania w planszówki. Była sesja Warhammera, prowadzona przeze mnie także z przypadku, po 10 latach odkąd ostatnim razem byłem mistrzem gry. Był odpoczynek od internetu, od komputera. Była cisza i spokój. I bliskość wspaniałych ludzi, którzy pozwolili nam spędzić czas w sposób zdecydowanie bardziej piękny, niż spędzilibyśmy go sami, gdzieś w nadmorskim kurorcie.

Kaszuby wspominam bardzo miło. Teraz będę wspominał je jeszcze milej i jeszcze bardziej będę tęsknił. Siedzę, piszę, zjadam stworzone przez Cytrynnę tiramisu, którego wczoraj było za dużo, a dzisiaj brakuje… Was też nam brakuje! Piotr, potrafiący bez skrępowania wyrazić swoje uczucia, powiedział mi wczoraj przez telefon „Tęsknimy, bardzo tęsknimy”. My też tęsknimy. I mamy nadzieję na szybką powtórkę z rozrywki.

I żeby królik pobiegał jeszcze po dworze, bo teraz siedzi w klatce jakiś osowiały…

Reklamy
Categories: Ku chwale innych | Tagi: , , , , | 4 Komentarze

Zobacz wpisy

4 thoughts on “Herbata z Cytrynną

  1. Pingback: Majówka z Maurycym* | Świat Cytrynny

  2. Lepszy na wolności (to o króliku) kąsek byle jaki, niż w niewoli przysmaki:-)
    Dobrze jest mieć kontakt z ludźmi o podobnych zainteresowaniach i wrażliwości. Jeszcze lepiej mieć na to wszystko czas, by nie zatracić się w pracy i karierze.
    Maurycy, dobrze, że blog nie jest monotematyczny, bo teologia -a wiesz to nie gorzej ode mnie – przenika wszystko. Nie jest osobnym bytem POZA życiem. W przeciwnym razie stałaby się tylko formalną wiedzą.

  3. Już mi wzruszenia trochę poprzechodziły. Jest nam bardzo miło, że Wam było miło. Dziś naprawiliśmy samochód i możemy w każdej chwili do Was jechać. Wszystko zależy od Piotra, który akurat nie może. Ale do nas można przyjeżdżać.

  4. Ciamajda

    Maurycy, czy dostałeś ode mnie jakiegoś maila?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s