Post Daniela

Trwa ten szczególny okres w roku liturgicznym, jakim jest Wielki Post. Jest to okres przygotowania do misterium śmierci i zmartwychwstania Chrystusa, który obchodzimy na pamiątkę czterdziestodniowego pobytu Jezusa na pustyni, gdzie sam pościł i znosił cierpliwie kuszenie szatana. Innym przełożeniem 40 dni może być 40 lat błądzenia Izraela przed dotarciem do Ziemi Obiecanej, albo 40 dni i 40 nocy dryfowania arki Noego po wodach potopu. Wszystkie te sytuacje związane były z odosobnieniem, odseparowaniem nieskończonymi połaciami terenu – piasku lub wody – i ogromem zaufania Bogu.

W ramach przeżywania Wielkiego Postu chciałbym zaproponować sposób na oczyszczenie organizmu, ale też zrzucenie zbędnych kilogramów, które odłożyły się u wielu w trakcie zimy (albo, jak w moim przypadku, przez lata zaniedbań). Tym sposobem jest tzw. post Daniela, inaczej zwany dietą Ewy Dąbrowskiej (od nazwiska osoby, która tę dietę opracowała), ew. pół-głodówką. Polecam tę dietę tutaj, na blogu, ponieważ nie stanowi ona wyłącznie dobrego sposobu na schudnięcie, ale również oczyszcza organizm, a co za tym idzie, również ludzkiego ducha. Zastanówmy się na czym polega taka dieta, zanim wykażę dlaczego wpływa ona pozytywnie na ciało i ducha.

Nazwa „Post Daniela” wzięła się od biblijnego proroka Daniela. W księdze poświęconej temu prorokowi możemy przeczytać historię o tym jak on i trzej jego przyjaciele odmówili jedzenia królewskiego pożywienia, by się nimi nie kalać:

„Daniel powziął postanowienie, by się nie kalać potrawami królewskimi ani winem, które [król] pijał. Poprosił więc nadzorcę służby dworskiej, by nie musiał się kalać. Bóg zaś obdarzył Daniela przychylnością i miłosierdziem nadzorcy służby dworskiej. Nadzorca służby dworskiej powiedział do Daniela: «Obawiam się, by mój pan, król, który przydzielił wam pożywienie i napoje, nie ujrzał, że wasze twarze są chudsze niż [twarze] młodzieńców w waszym wieku i byście nie narazili mojej głowy na niebezpieczeństwo u króla». Daniel zaś powiedział do strażnika, którego ustanowił nadzorca służby dworskiej nad Danielem, Chananiaszem, Miszaelem i Azariaszem: «Poddaj sługi twoje dziesięciodniowej próbie: niech nam dają jarzyny do jedzenia i wodę do picia. Wtedy zobaczysz, jak my wyglądamy, a jak wyglądają młodzieńcy jedzący potrawy królewskie i postąpisz ze swoimi sługami według tego, co widziałeś». Przystał na to żądanie i poddał ich dziesięciodniowej próbie. A po upływie dziesięciu dni wygląd ich był lepszy i zdrowszy niż innych młodzieńców, którzy spożywali potrawy królewskie. Strażnik zabierał więc ich potrawy i wino do picia, a podawał im jarzyny” (Dn 1,8-16).

warzywa_1_1Z powyższego fragmentu można wywnioskować, że Daniel wraz z przyjaciółmi odmówili spożywania mięsa i innych pokarmów królewskich, zamiast tego decydując się na warzywa i wodę, ale ich ufność w Panu była tak wielka, że zamiast wychudnąć czy nawet umrzeć z głodu, po dziesięciu dniach byli zdrowsi i lepiej wyglądali niż ci, którzy żywili się mięsem z królewskiego stołu. Całe to opowiadanie przywodzi na myśl wielkość i wszechmoc Boga, bo przecież w normalnych warunkach, żywiąc się wyłącznie warzywami przez dziesięć dni, można zejść z tego świata. Prawdą jest jednak oczywiście, że Bóg jest wielki, ale prawdą jest też, że w tym przypadku raczej zadziałały zwyczajne procesy biologiczne, które okazały się łatwe do wyjaśnienia, a które m.in. dr Ewa Dąbrowska postanowiła opisać. Pisząc swoje artykuły czy mówiąc audycje w Radiu Maryja, pani doktor podkreślała, że problemem dzisiejszego społeczeństwa jest strach przed głodem. Ludziom wydaje się, że skoro mają swobodny dostęp do jedzenia, powinni się objadać, jeść na zapas czy zwyczajnie jeść co popadnie. Kiedy dowiadują się, że ktoś żyje dobrze jedząc tylko warzywa, myślą że to cudowny człowiek – jedzenie bowiem warzyw, a przy tym niejedzenie mięsa kojarzy się z głodzeniem się. Co więcej, odrzuca się tu nie tylko mięso, ale też wszelkie produkty zbożowe, cukry, skrobię itp. Jeśli powiedzieć o tym zwykłemu zjadaczowi chleba (nomen omen), zdziwi się mocno, że w ogóle można tak przeżyć dłużej niż w Wielki Piątek i Środę Popielcową.

Strach zatem przed uczuciem głodu sprawia, że nie potrafimy wyobrazić sobie życia na samych warzywach, choćby przez kilka dni. Tymczasem okazuje się, że jest to możliwe. Czy jedzenie samych warzyw jest pożywne? Nie. Tak naprawdę robiąc to nie dostarczamy do organizmu nic poza wodą, witaminami i solami mineralnymi. Oczywiście w warzywach występuje też białko, tłuszcz czy cukry, ale w porównaniu do mięsa, masła, słodyczy – w znikomym stopniu. Wyklucza się dlatego z diety warzywa wysokobiałkowe, jak fasola i inne rośliny strączkowe. Jak więc można przeżyć nie dostarczając organizmowi niemal żadnych składników odżywczych? Można, pod warunkiem, że nie jest się skrajnie wychudzonym.

Dieta warzywno-owocowa opiera się bowiem na żywieniu wewnętrznym. Organizm, któremu dostarcza się wyłącznie minerałów i witamin, oraz błonnika, po kilku dniach biologicznie zauważa, że nie może przeżyć, jeśli nie zacznie spożywać. Ponieważ jednak nie dostaje składników odżywczych zaczyna spalać to, co już w sobie posiada. Czy oznacza to, że stracimy mózg i zaczniemy głupieć? Albo mięśnie nóg i przestaniemy chodzić? W żadnej mierze! Dopóki nie jesteśmy skrajnie wychudzeni, organizm spala to, co jest dla niego zbędne, niekonieczne do przeżycia. Spożywanie wewnętrzne zaczyna się więc od tłuszczu, który odkładamy sobie na czarną godzinę, przez co jesteśmy grubi (nie wszyscy oczywiście, ale ja na przykład jestem). Przy okazji spalają się wszystkie złogi, uszkodzone komórki, organizm zużywa stare, martwe komórki ciała odłożone gdzieś w organizmie. Pozbywa się cholesterolu z krwi, kwasów ze stawów, wszelkich fizycznych rzeczy mogących powodować schorzenia. Ze względu na to już kilka dni po rozpoczęciu diety warzywnej, zamiast zmarnieć i rozchorować się, człowiek nabiera energii, odczuwa większą chęć do życia. Jeśli miał trądzik, trądzik zaczyna się cofać. Jeśli miał łupież, łupież znika. Przechodzą bóle mięśni, mijają bóle głowy, wszelkie symptomy chorobowe, a nawet naturalna skłonność do chorowania jest redukowana.

Nie jest zbyt kolorowo przez pierwsze dni. Towarzyszy człowiekowi uczucie głodu, ale także pojawiają się nieznośne bóle głowy, nadmierna potliwość itp. Jest to spowodowane tym, że organizm walczy z „dostawcą” pożywienia, usiłując namówić go na dostarczenie składników odżywczych. Myślę, że ten fakt dotyczy wszystkich sytuacji w których organizm jest przyzwyczajony do czegoś (nie chcę tu używać słowa „uzależniony”) i przestaje to coś otrzymywać. Tak jest przy odstawianiu każdej używki: alkoholu, papierosów czy kawy (a w diecie warzywno-owocowej zaleca się odstawienie każdego z powyższych), tak też musi być, kiedy przestaje się jeść. Już po dwóch-trzech dniach jednak nasze ciało zaczyna rozumieć, że z obiadu nici i przestawia się na żywienie wewnętrzne. Znikają bóle, a człowiek zaczyna wracać do zdrowia. Znika także poczucie głodu, przyzwyczajamy się do tego, że żywimy się tylko tym, co mamy w sobie.

Co można jeść w czasie postu Daniela? Przede wszystkim wiele warzyw, bez dodatku śmietany, serów itp., jedynie z niektórymi przyprawami (np. sól wolno). Odrzucamy jednak warzywa wysokokaloryczne czy wysokobiałkowe. Odpadają ziemniaki, bób, fasola i inne strączkowe. Pozostają wszelkie brokuły, marchewki, kalafiory, rzodkiewki, pomidory, pietruszki itp. Wybór jest wielki. Ja na przykład lubię sobie nadziać paprykę cukinią, cebulą, pomidorkiem i wrzucić do piekarnika. Oczywiście nie smażymy, jedynie gotujemy, najlepiej na parze, albo pieczemy w piekarniku. Możemy jeść też trzy owoce: jabłka, grejpfruty i cytryny. Postać każda: zarówno na surowo, jak i w postaci zup czy soków. Pijemy zarówno dużo wody, jak i – jak już wspomniałem – soki, a także słabą herbatę. Kawa, alkohol, wszystkie napoje słodzone (także słodzikiem, który truje organizm) odpadają.

cialo-i-ducha-ratowac-zywieniem-9788370191375Na początku sam do owej diety podchodziłem sceptycznie. Kolegę, który mówił o oczyszczeniu i o zwiększeniu energii raczej ironicznie skrytykowałem. Ale później postanowiłem spróbować i – mimo początkowego zwątpienia – nie pożałowałem. Obecnie trwam na niej po raz trzeci, chcę spróbować wytrwać jak najdłużej w czasie Wielkiego Postu (zalecany czas to od dwóch do sześciu tygodni, gdyż niektóre procesy chorobowe cofają się dopiero pod koniec tego okresu). Jedyne co mi przeszkadza w tym, co pisze czy mówi p. doktor Ewa Dąbrowska, to przesada w próbie uargumentowania postu Daniela w sposób teologiczny. Rozumiem doskonale podciągnięcie pod tę dietę samej Księgi Daniela, gdzie rzeczywiście wykazane jest ewidentne zbawienne działanie podobnego sposobu żywienia. Problem sprawiają mi fragmenty wywodu mówiące o początkach człowieka (Adam i Ewa) i ich życiu w Raju. Ewa Dąbrowska twierdzi, że człowiek od początku stworzony został do jedzenia wyłącznie roślin, bo jak głosi Księga Rodzaju: „I rzekł Bóg: Oto wam daję wszelką roślinę przynoszącą ziarno po całej ziemi i wszelkie drzewo, którego owoc ma w sobie nasienie: dla was będą one pokarmem” (Rdz 1,29). Zatem dopiero grzech spowodował, że człowiek zaczął spożywać mięso. Nie zagłębiając się w to, czy opowieść o Raju była prawdziwa, czy to tylko mit mający zobrazować działanie Boga w świecie, należy podkreślić, że jedzenie mięsa nie jest niczym grzesznym, złym, a także niezdrowym. Sama pani doktor podkreśla, że skończywszy dietę warzywno-owocową należy przejść na zdrowe żywienie, w skład którego wchodzą ryby i drób, a więc mięso. Post Daniela ma za zadanie oczyścić ludzki organizm, ale nie jest docelowym sposobem żywienia – choć oczywiście zagorzali weganie wprowadzą do diety ziemniaki, zboże i soję i już zachowają „rajskie” zalecenia przy jednoczesnym mniej-więcej zdrowym odżywianiu. Mnie zwyczajnie nie pasuje podciąganie historii o stworzeniu świata pod własną ideologię, żeby usprawiedliwić czy znobilitować dietę, którą się promuje.

Mimo mankamentów polecam jeszcze raz dietę, zwłaszcza osobom mającym kłopoty ze zdrowiem, a przede wszystkim z nadwagą, nadciśnieniem i cholesterolem. Zapraszam na oficjalną stronę doktor Ewy Dąbrowskiej w celu zapoznania się ze szczegółami. Polecam też jej książkę „Ciało i ducha ratować żywieniem” jako lekturę na Wielki Post.

____________________________________

We wpisie zastosowano następujące ilustracje:
1. Warzywa i owoce, pobrane ze strony http://mojafirma.infor.pl/nieruchomosci/ogrod/warzywa/306200,Owoce-i-warzywa-w-czerwcu.html
2. Ewa Dąbrowska, „Ciało i ducha ratować żywieniem” i „Przywracać zdrowie żywieniem”, pobrane ze strony http://www.nokaut.pl/ksiazki/cialo-i-ducha-ratowac-zywieniem-9788370191375.html#pid=119468&cid=6

Reklamy
Categories: Duchowość i moralność | Tagi: , , , , | 8 Komentarzy

Zobacz wpisy

8 thoughts on “Post Daniela

  1. Po tytule postu i niedawnym komentarzu u mnie (lub w esemesie?) spodziewałam się, że Maurycy poruszy tu wątek kobiet ciężarnych i tego, czy mogą w piątki udać się do Subwaya na promocję 2za1.
    Gdyby komuś się chciało nafaszerować dla mnie paprykę czymkolwiek, to padłabym ze szczęścia.

    Ja nawet tu różnię się z moim Mężem w poglądach i osobiście z jednej strony bardzo popieram ten wpis jako skierowany do prostych kobiet, a z drugiej to już zupełnie nie pasuje mi on do profilu bloga (z moich wyobrażeń), ale to Maurycy tworzy profil bloga, więc ja się cieszę tą pierwszą stroną, bo nareszcie coś na moim poziomie, co mogę skomentować:)

  2. Meg B.

    Jest taka książka „Widelec zamiast noża” również poruszająca problem zdrowotnych korzyści wynikających z diety roślinnej. Ja na przykład jem mięso raz lub dwa razy w tygodniu, częściej nabiał, a moje posiłki opierają się na warzywach i owocach. I bardzo sobie taką dietę chwalę. Choć jest tak smaczna, że nie nazwałabym jej postem ;)
    Ps. W szkolnej stołówce w Środę Popielcową nie było dania mięsnego, za to dzieciaki jadły naleśniki z bitą śmietaną i sosami: toffi, czekoladowym lub truskawkowym. Wiem, dzieciaki postu nie mają, ale dla mnie większym wyrzeczeniem jest niezjedzenie tej bitej śmietany niż kotleta. To mi uzmysławia, że narzucenie postu jest rzeczą względną. Bo różne osoby różne rzeczy lubią jeść.

  3. Cytrynno, obiecany wpis o wstrzemięźliwości i poszczeniu u kobiet w ciąży nastąpi (mam nadzieję) w terminie późniejszym. Peszek, że czas przeznaczony na bloga okrutnie mi się ostatnio skurczył. Ten wpis na przykład miał powstać w Środę Popielcową, a zajęło mu następny tydzień z kawałkiem. Miałem napisać komentarze do wcześniejszych notek, a nie wiem kiedy… Jeśli chodzi o profil bloga, to jest to wprawdzie blog teologiczny, ale pojawiają się tu również wpisy osobiste, a nawet zupełnie niepowiązane, jak ten o Carcassonne. Wpis o poście Daniela jest jednak jak najbardziej profilowy, bo – jak wskazuje tytuł książki doktor Dąbrowskiej – dieta ta leczy zarówno ciało, jak i duszę. Jest również powiązana teologicznie z Pismem Świętym, co we wpisie wykazałem. Polecam tę dietę na blogu, choć nie polecam np. diety Dukana, z której też korzystałem i która odchudza rewelacyjnie. Ale właśnie dieta Ewy Dąbrowskiej jest taką, która nie tylko odchudza, ale też oczyszcza, leczy organizm, przynosi też wymierne korzyści duchowe.

    Meg B., dziękuję Ci również za Twój komentarz. Ja też lubię nabiał, choć w diecie którą stosuję i on nie wchodzi w rachubę. Nie wiem, czy powiedziałbym, że moja dieta jest bardzo smaczna, ale jest skuteczna, a to ma największe znaczenie :). Ja też przypominam sobie ciekawe sytuacje związane z dniami naznaczonymi postem ścisłym. Dla wielu „dwa razy po trochu i raz do syta” znaczy „dwa razy po trochu i raz do oporu”. Gdy byłem w seminarium i naszła nas Środa Popielcowa, na śniadanie i obiad był jakiś symboliczny posiłek. Powiedziałem wtedy niedożywionym kolegom: „Zobaczycie jaka będzie wyżerka na kolację”. Chłopaki nie wierzyli, ale okazało się, że miałem rację. Wybór sycących ryb i warzywnych dodatków był przeogromny. A ja spodziewałem się tego, ponieważ tak zawsze, tradycyjnie, wygląda Wigilia :).

  4. Chciałam jeszcze dodać, że odkąd przeczytałam u Ciebie o faszerowaniu papryk, to codziennie sobie czymś faszerujemy, też bezmięsnie. Idealny posiłek na noc:)

  5. Osobiście jestem przekonany o zdrowotnych właściwościach diety postnej. Chociaż po kilku dniach bez mięska trudniej jest mi o nim nie myśleć. Przypuszczam że jest to do przejścia. Kwestia dobrej motywacji a u mnie tego zawsze brakowało.
    Za to życzę wszystkim innym wytrwałości i siły w postanowieniu.

  6. Reblogged this on jozefbiega1.

  7. Pingback: Post Daniela | Z bloga wybitnego teologa | jozefbiega1

  8. Julianna

    Nie do końca zgadzam się z opinią jakoby mięso miało być zdrowe. Jedzenie mięsa uruchamia w organizmie procesy gnilny, co samo przez się nie jest korzystne dla naszego zdrowia. Ponadto mięso i nabiał uzależnia. Pomijając kwestie etyczne, w dzisiejszych czasach zwierzęta, których mięso oddaje się w ręce konsumentów nafaszerowane są hormonami, sterydami i przewlekłym stresem, który zniekształca ich komórki. Mówię oczywiście o mięsie produkowanym masowo. Mimo wszystko, jedzenie mięsa od gospodarza, który żywi zwierzęta jak Bóg przykazał i tak wiąże się z konsekwencjami, o których wspomniałam wyżej. Kwestia ryb również nie do końca jest jasna. U wielu gatunków wykryto obecność metali ciężkich z powodu zanieczyszczeń wód. Wydaje mi się, że skoro komuś zależy na zdrowiu i np. dostarczeniu kwasów omega 3, Natura wyposażyła nas wich bogactwo, czyli siemię lniane. Proszę sprostować Pana wypowiedź, ponieważ kiedyś zaczytywałam się w podobne blogi i stosowałam się do rad twórców.
    Proszę nie odbierać tego jako atak, pragnę tylko wyrazić swoją opinię bez oblegane kogoś kwasem :)
    Pozdrawiam i życzę dokonywania właściwych wyborów

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s