Potrzeba dzietności

Kolejna akcja społeczna wywołała burzę. Tym razem nie chodzi o ubieranie papieża w garnitur, ani o przypominanie co jest grzechem, a co nim nie jest, ale o zachętę do rodzenia dzieci. Fundacja Mamy i Taty przygotowała kampanię, w której przedstawiona jest kobieta nie posiadająca dzieci. „Zdążyłam zrobić karierę” – mówi ona – „Zdążyłam być w Paryżu. Zdążyłam kupić dom, ale… nie zdążyłam zostać mamą”. Kogo uosabia – może w sposób przesadzony – ta kobieta? Ma ona reprezentować współczesną (wciąż jeszcze) młodą, wykształconą z wielkiego miasta, która w pogoni za rozwojem, za karierą i własną satysfakcją wyłącza w ogóle myślenie o dzieciach. Nie jest pokazane, czy ma męża, czy nie, czy ma choćby chłopaka – ale pokazane jest, że nie ma dziecka, i że tego żałuje.

zdążyłam

Chybiony target?

Oburzenie wielu osób spowodowane jest, jak twierdzą, chybionym wyborem celu przez pomysłodawców kampanii. Fundacja Mamy i Taty – mówią – popełniła błąd zakładając, że powodem nieposiadania dzieci przez współczesne kobiety jest ich pogoń za karierą. Nie, ich zdaniem jest inaczej. Powodem braku dzieci jest brak odpowiednich warunków do życia. Jest polityka państwa, która nie sprzyja posiadaniu dzieci. Jest brak perspektyw finansowych dla kobiet, które rodzą przerywając pracę, czy zawieszając działalność firmy. Krytyków ogarnia zwątpienie, gdy widzą bogatą kobietę, która wszystko już ma, tylko nie zdążyła urodzić. Przecież – podobno – większość kobiet nie rodziła, bo nie ma niczego.

Zgoda, na pewno jest sporo osób, które mają problem z przeżyciem i nie są w stanie sobie pozwolić na posiadanie kolejnych osób na utrzymaniu. Jednak zwrócić należy uwagę na to, że targetem kampanii nie były wszystkie kobiety, które dotychczas nie rodziły. Była to konkretna grupa kobiet – nie tych najbiedniejszych, leczy tych, które uniknęły biedy poprzez zanurzenie się w karierze, w zarabianiu pieniędzy, w szukaniu „szczęścia” i – to już prędzej – przyjemności. Nie ma takich kobiet? O, z pewnością są. Sam znam takich dziesiątki. Kampania uderza w znaczącą część współczesnych kobiet. Takich, które kończą liceum i idą na studia. Tu poznają swojego przyszłego męża, ale biorą z nim ślub dopiero po magisterce. Potem może by i mogły mieć dziecko, ale jeszcze muszą znaleźć pracę i rozwinąć skrzydła, żeby potem mieć za co przeżyć. To nie jest „chybiony target”. To jest klasyczny, naturalny sposób spędzania życia przez ogrom kobiet i mężczyzn we współczesnym świecie. Nie żyjemy może w Japonii, gdzie ludzie śpią w korporacjach, jedzą w korporacjach i umierają w korporacjach. Ale target jest jak najbardziej trafiony.

Skąd więc oburzenie?

Na pytanie „Skąd oburzenie?” należy prawdopodobnie odpowiedzieć: z poczucia bycia targetem. Albo z poczucia utożsamiania się z targetem. Oburzenie połączone z ironicznymi, pełnymi jadu komentarzami, obserwuję głównie u tych kobiet, które skończyły już studia, znalazły już pracę, mają często nawet już męża, ale nie mają jeszcze dzieci, bo „na dzieci przyjdzie czas”. To te właśnie osoby najmocniej uderzają w kampanię wspierającą wczesne macierzyństwo. Same o sobie oczywiście powiedzą, że targetem kampanii nie są. Że zwyczajnie jeszcze są tak krótko w małżeństwie, że zwyczajnie mają dopiero dwadzieścia kilka, albo trzydzieści kilka lat i jeszcze dzieci mieć nie muszą. To nie do nich ta kampania, ale jest zła i powinna się odczepić.

Widzę to oburzenie w osobach, które, być może, nie korzystają z antykoncepcji hormonalnej (a kampania miała pierwotnie odnosić się też do problemu z tym właśnie rodzajem antykoncepcji), ani w ogóle z żadnej metody antykoncepcji (choć zapytani ani nie potwierdzają, ani nie zaprzeczają), ale żyją w sposób antykoncepcyjny. To jest – żyją tak i współżyją tak, aby dziecka nie mieć. I tu znów wchodzimy na grunt naturalnego planowania rodziny. Zgodnie nawet z nauczaniem Kościoła poczęcie dziecka można z obiektywnych przyczyn odłożyć w czasie. Wówczas można współżyć tylko w czasie niepłodnym i w ciążę nie zajść. Potrzeba jednak odróżnić odkładanie potomstwa z obiektywnych przyczyn od odrzucania go, odcinania się od niego. NPR nie jest po to, żeby nie mieć dzieci, lecz po to, by mieć je w odpowiednim czasie. A tym odpowiednim czasem często jest czas wyznaczony przez Boga i nie możemy stawiać Mu barier.

Nie wolno zachęcać?

Oburzeni często wspominają o agresji z jaką prowadzona jest kampania. Tymczasem to najczęściej oni są agresywni w swoim oburzeniu. A kampania Fundacji Mamy i Taty w spokojny, delikatny sposób przedstawia myślenie całego ogromu kobiet, które nie mogą urodzić, bo są już za stare, albo dlatego, że zatruły swój organizm antykoncepcją. Kobieta ze spotu zdaje się mówić „Ja to zrobiłam, ale nie idź moją drogą”. Ona właśnie jest naszą dobrą ciotką, albo starszą siostrą, która dziecka już nigdy nie urodzi (albo zrobi to za pomocą in vitro). Może być też kobietą, która ma jedno dziecko i żałuje, że nie urodziła więcej. Osobiście znam takie kobiety. Jedną starszą, która już nie urodzi, drugą młodszą, która jeszcze nie może, bo ma mieszkanie na kredyt. Tutaj ta starsza mówi tej młodszej: nie popełniaj mojego błędu. Też miałam mieszkanie na kredyt, ale teraz mam tylko jedno dziecko (albo nie mam go wcale). Jasne, że ta młodsza może się oburzać. Ale może też wziąć sobie do serca żal starszej koleżanki i pomyśleć, czy nie warto podjąć tego wysiłku związanego z macierzyństwem.

Każdy ma prawo podpowiadać i zachęcać do działania w zgodzie z tym, jak on sam uważa. Jeśli chce zachęcić ludzi bardziej, może zorganizować w tym celu kampanię społeczną. Na nikogo w niej nie krzyczy, nikogo nie wytyka palcem, nikogo nie wyciąga do tablicy. Pozostawia kilka zdań do rozważenia we własnym sumieniu. Ci, których sumienie coś wyrzuci, a będą starali się to przykryć, zareagują gniewem i ironią. Ci, którzy w swoim sumieniu ujrzą poważny wyrzut i przyjmą go jako część siebie, pewnie postanowią przyspieszyć decyzję o dzieciach. I sądzę, że nie trzeba aż tak mocno podminowywać akcji, która ma tylko pokazać, że warto mieć dzieci teraz. Bo „potem” może się rzeczywiście okazać za późno.

____________________________________

We wpisie zastosowano następującą ilustrację:

Zdjęcie w tle, profil Fundacji Mamy i Taty: https://www.facebook.com/FundacjaMamyiTaty?fref=ts

Reklamy
Categories: Duchowość i moralność | Tagi: , , , , | 2 Komentarze

Zobacz wpisy

2 thoughts on “Potrzeba dzietności

  1. Kocham Cie zatem :)

  2. A dziękuję, dziękuję, wzajemnie :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s