Monthly Archives: Sierpień 2016

Pokaż mi swoje piersi, a powiem ci „o rety!”

karmienie-0To nie jest pierwsza i zapewne nie ostatnia afera związana z odwiecznym problemem noworodków i niemowląt: byciem głodnym w miejscu publicznym. Niektóre z dzieci, które nie ukończyły jeszcze roku, a czasem nawet i starsze, mają dziwną tendencję do płakania kiedy zgłodnieją, zamiast poczekać aż wrócą do domu. Część z tych dzieci ciamka butlę, innym mama daje do jedzenia bardziej naturalny pokarm – produkowane specjalnie na tę okazję mleko. Takie mleko tworzy się w kobiecych piersiach, a połączenie wszystkich aspektów zawartych w wywodzie powyżej sprawia, że kobieta taka, by nakarmić dziecko w miejscu publicznym, jest zmuszona się obnażyć.

Jak każda afera, tak i ta działa na zasadzie starcia dwóch armii. Przedstawiciele jednej z nich to ci, którym nie podobają się sytuacje, w których kobieta, aby nakarmić dziecko płaczące w restauracji, w autobusie czy w kościele, wydobywa pierś z biustonosza i poi malucha przy wszystkich. Przedstawiciele (a właściwie przedstawicielki, głównie przedstawicielki) drugiej armii to kobiety – i niekiedy ich wspierający partnerzy – które twierdzą, że karmienie piersią jest naturalną sprawą, wynikającą z potrzeby zaspokojenia głodu niemowlęcia. Przy czym pamiętać należy, że małe dzieci, będąc głodne, czują strach i ból przypominające umieranie – to mój dopisek. Zatem głód dziecka należy zaspokoić niezwłocznie (to nie ulega większej wątpliwości), a przy tym wypiąć się na tych, którym to przeszkadza.

Bardzo brakuje mi trzeciej armii, tej środkowej, choć mogę się założyć, że jeśli stoi ona rzeczywiście po środku, to dostaje bęcki z obu stron.

Nie mogę znieść głosu mężczyzn, ale także niektórych kobiet, którzy twierdzą, że karmienie piersią jest podobną czynnością fizjologiczną jak oddawanie moczu, a przyjęło się nie robić tego publicznie. Po pierwsze – karmienie głodnego niemowlęcia nie jest równoznaczne z opróżnianiem pęcherza, a po drugie – kiedy nie ma naprawdę nigdzie publicznej toalety, to również w kwestii sikania w nosie mam co się przyjęło (i – nie oszukujmy się – kobiety nie mogą być w tych kwestiach gorzej uprawnione). Nie cierpię, kiedy ktoś mówi o „wkładaniu cycków do jego talerza” w restauracji albo o publicznym obnażaniu się.

Nie mogę jednocześnie znieść kobiet, które w czasie spotkania towarzyskiego lub religijnego, siedząc ze znajomymi przy stole, wyciągają pierś, przystawiają do niej dziecko, które raz po raz się odrywa (odsłaniając brodawkę), a one prowadzą konwersację tak, jakby wszystko było okej. Albo tych, które – aby coś udowodnić lub komuś coś pokazać – wrzucają do internetu swoje zdjęcia z odsłoniętymi piersiami w czasie karmienia, promując akcję „cyce na tablice” czy nową: „piersi w górę”.

Szanowni Panowie i Panie zgorszeni i zgorszone, chroniący swoje talerze i poczucie estetyki! Karmienie piersią od zawsze jest naturalną czynnością zapewniającą dziecku wymagane przez nie pożywienie. Dziecko przez pierwsze sześć miesięcy nie potrzebuje nawet pić dodatkowej wody, bo mleko matki zaspokaja jego zapotrzebowanie na płyny! Tak to już niestety jest, że kiedy niemowlę chce jeść, to powinno to jedzenie dostać w trybie jak najszybszym. Dlatego święte oburzenie na widok karmiącej publicznie kobiety jest kompletnie zbyteczne. Zdecydowanie lepiej jest odwrócić wzrok, jeżeli sytuacja Was krępuje, i pozwolić dziecku normalnie zjeść to, czego potrzebuje.

Panie ostentacyjnie karmiące i Panowie mężowie, dzielnie je w tym wspierający! Sam jestem ojcem trójki dzieci i mężem matki trzykrotnie karmiącej. Nigdy nie odmówiłbym mojemu dziecku, ani jednemu z nich, prawa do zjedzenia porcji mleka własnej matki, przynajmniej do momentu, do którego nie mogłoby zamiast tego dostać słoiczka jabłuszek. Nie znaczy to jednak, że pochwalałbym robienie zdjęć podczas tej czynności i wrzucanie ich na fejsa. Albo ostentacyjne wystawianie „cycków” po to, by pokazać naturalność tego działania i całkowity brak krępacji. Nakarmić dziecko publicznie – owszem! Nawet niekoniecznie walczyć z szalikiem, chustą albo pieluchą, żeby zasłonić wszystko, przy okazji podduszając dziecko. Ale zrobić to tak, żeby ten, komu to przeszkadza, nie musiał zwracać na to specjalnej uwagi, żeby mógł spokojnie odwrócić wzrok. Siąść bokiem, na skraju ławki, zasłonić akt karmienia własnym ciałem odwracając się tyłem czy bokiem do tłumów. I skupić się na karmieniu, a nie na demonstrowaniu karmienia.

W czasie całej dyskusji padły słowa, które mnie zadziwiły. Otóż zdaniem niektórych kobiecy biust nie jest z natury stworzony do erotycznego zadowolenia mężczyzny, lecz do wykarmienia potomstwa – i to przez dużą seksualizację przestrzeni publicznej tkwi w nas przekonanie, że jest odwrotnie. Jednakże to nieprawa. Prawdą jest natomiast to, że funkcja erotyczna piersi wynika z funkcji karmicielskiej, tak jak funkcja erotyczna bioder/pupy/miednicy wynika z funkcji rozrodczej. Jak to prosto wytłumaczyć? Mężczyznom fizycznie podobają się kobiety o dużym biuście i biodrach szerokich w stosunku do talii, ponieważ podświadomie widzą w nich potencjalne matki swoich dzieci. Takie, które będą w stanie łatwiej dzieci urodzić i wydajnie je wykarmić. Kobiece ciało – wyłączając poza nawias wszelkie walory duchowe i psychiczne – pociąga facetów seksualnie, ponieważ seks prowadzi do zapłodnienia, a zapłodnienie do porodu, a poród do laktacji. Tak skonstruowany jest człowiek, stąd też wynika – abstrahując od tematu – całkowita nienaturalność antykoncepcji. To, że kobiecy biust (w tym także sutki) w naturalny sposób wywołuje skojarzenie z seksem nie wynika więc ze zerotyzowania społeczeństwa, lecz z natury ludzkiej, natury mężczyzn i kobiet.

Jest więc oczywiste, że mężczyznom podobają się nagie piersi kobiet. Konkursy miss mokrego podkoszulka czy zdobywanie korali na festiwalu Mardi Gras poprzez podnoszenie koszulek – oba zwyczaje o wątpliwych walorach etycznych – są niewątpliwie skierowane ku wywołaniu erotycznej podniety w wyniku odsłonięcia biustu. Co zatem miałoby sprawić, że mężczyźni, którym w normalnych warunkach podoba się biust kobiety, w przypadku karmienia piersią mieliby potraktować to jako „naturalny element życia matki”? Kiedy widzę obcą kobietę karmiącą piersią, stwierdzam, że to piękne wydarzenie, ale jednocześnie odwracam wzrok, ponieważ czuję skrępowanie – widzę coś, czego nie powinienem widzieć, widzę coś, co w naturalnych warunkach mogłoby mnie pociągać. Kiedy widzę obcą kobietę ostentacyjnie wyjmującą pierś w miejscu publicznym albo na towarzyskim spotkaniu, bez odwrócenia się, bez próby odwrócenia od siebie uwagi ogółu, czuję ogromne skrępowanie i problem z odnalezieniem się. Podobnie czuję się, kiedy oglądam zdjęcia kobiet karmiących wrzucane na portale społecznościowe po to, żeby się pokazać. Żeby pokazać, że to naturalne, fizjologiczne, utrzymujące dziecko przy życiu, ale nie erotyczne.

matkaTak! To jest naturalne, fizjologiczne i utrzymujące dziecko przy życiu. Ale piersi kobiet są także erotyczne i mają się facetom podobać. Dlatego nie ma się co dziwić, że nie wszyscy wspierają akcję „cyce na tablice”. Bo mogą czuć się zwyczajnie niekomfortowo.

PS. Owszem, Matka Boża też karmiła Jezusa, przynajmniej taki przekaz dostarcza nam znany wizerunek Matki Bożej Karmiącej. Nie może to jednak być usprawiedliwieniem tego, by obnosić się wszędzie ze swoim atrakcyjnym biustem.

____________________________________

We wpisie zastosowano następujące ilustracje:
1. Karmienie piersią, za: http://allefajne.pl/displayimage-111-2581.html
2. Matka Boska Karmiąca, za: http://dewocjonalia-roza.pl/matka-boza-karmicielka-rodzicielka-p-603.html

Categories: Duchowość i moralność | Tagi: , , , , | 3 komentarze